ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Planet Lockdown 
Planet Lockdown to film dokumentalny o sytuacji, w jakiej znalazł się świat. Twórcy filmu rozmawiali z niektórymi z najzdolniejszych i najodważniejszych umysłów na świecie, w tym z epidemiologami, naukowcami, lekarzami, prawnikami, aktywistami, mężem stanu... 
Orwell 2025 w USA 
Nielegalni imigranci są z pewnością problemem w USA.
Jednak atak opancerzonych jednostek Policji na samotne kobiety z dziećmi i wysadzanie domów legalnych imigrantów tylko dlatego, że tak się podoba psychopatom z Policji świadczy o tym, że USA upodobniło się w działaniach wobec własnych obywateli - do postępowania Izraela wobec Palestyńczyków.
 
Izrael jest „TOASTEM” – nikt nie może tego teraz zatrzymać | Pułkownik Douglas Macgregor 
 
Jak bankierzy wciągnęli USA w II wojnę światową 
Tajemnica Pearl Harbor. Prawda, którą ukrywają Amerykanie. 
Podobno to ten psychol Klaus Schwab 
To ten od "wielkiego resetu".  
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez o wojnie przeciwko Iranowi 

 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Jak to jest z kowidem na Florydzie? 
 
Nanotechnologia w szczepionkach 
PIĄTA KOLUMNA - SPRAWOZDANIE Z PRAC NAD ANALIZĄ ZAWARTOŚCI I DZIAŁANIA "SZCZEPIONEK" NA COVID 
Ekspert od COVID-u, okazał się być awatarem stworzonym przez Chińczyków  
 
Maciej Pawlicki rozsądnie o Pfizer i szczepionkach 
Pfizer żąda od Polski zapłaty 6 mld zł!

 
Dyrektorzy Moderny i AstraZeneca obwiniają Rządy za niebezpieczne szczepionki 
Chciałbym poznać datę, jeśli to możliwe, kiedy rozszyfrowaliście całą sekwencję DNA tego wirusa, czy też opieraliście się wyłącznie na sekwencji dostarczonej przez rząd chiński?
Czy podczas prób na ludziach umierali u was ludzie, a jeśli tak, to na jaką chorobę umierali? 
Za Javierem Milei stoi Chabad Lubavitch - chasydzka struktura przestępcza 
Nowy premier Argentyny Javiere Milei uważany jest przez niektórych za drugiego Trumpa 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Dr Carrie Madej bada fiolki „szczypawek” i ujawnia przerażające wyniki 
Dr Carrie Madej przedstawia na Stew Peters Show co znalazła w fiolkach szczypawek Moderna i J&J 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Po tych szczepionkach 12-15 letnie dzieci umierają na krwotoki mózgu, zawały serca, niewydolność serca 

 
 

 
Światowy dług 
Ciekawe kto jest "wierzycielem" tego długu? 
więcej ->

 
 

W oczekiwaniu na nowe


Mając świadomość nadchodzącej zmiany /lub jej pragnąc/ przyjmujemy postawę oczekiwania na owe coś nowego. To oczekiwanie zabarwione jest niepewnością, jako że wszystko co nowe zaciekawia, ale też niepokoi jako coś uprzednio nieznanego. Zawsze jednak mamy nadzieję, że to nowe, nieznane, będzie lepsze od wcześniej poznanych rzeczy czy doznań. Cienka jednak linia odgradza nadzieję od złudzenia. O ile jednak posiadanie nadziei uznajemy za coś naturalnego, o tyle żywienie złudzeń uważane jest powszechnie za przejaw głupoty. O ile nadzieja poprzez stan oczekiwania wyzwala w nas ekscytację tym co ma nastąpić, o tyle złudzenie poprzez świadomość mylnej rachuby wywołuje złość lub przynajmniej apatię. Tym większą im głębsza jest różnica między naszymi oczekiwaniami a ich realizacją – gdy uświadomimy sobie iż nasza nadzieja była na tyle płonna iż de facto była czczą iluzją, jakimś mirażem, złudzeniem.
Również stając wobec dylematów wyborczych jako obywatele Polski pragnęlibyśmy aby nasze nadzieje na poprawę sytuacji Ojczyzny i osobistych naszych losów nie okazały się przejawem indywidualnej i zbiorowej naiwności – po raz kolejny. Wszak od roku 1989, kiedy to na powrót państwo nasze stało się w pełni niepodległe, nadzieje rodaków coraz to niższy osiągały pułap, nasza ufność w lepszą przyszłość wystawiana była wielekroć na ciężką próbę, gdyż każde kolejne wybory rychło przynosiły rozczarowanie. I to bez względu na rodowód polityczny zwycięzców.
Jedni w pełni świadomie, inni jeno intuicyjnie odczuliśmy zniewolenie demokracją. Ten nowy kaganiec nałożony przez ustalenia okrągłostołowe stawia nas przed wyborem – postkomunistów lub postsolidarnościowców, co sprowadza się, jak pokazało doświadczenie minionych 16-tu lat, do wyboru tzw. mniejszego zła. Tyle, że nie istnieje żadne mniejsze zło – albo mamy do czynienia z dobrem, albo ze złem. Każda próba wierzgania przeciw powstałemu w 1989 roku układowi atakowana jest z obu wówczas układających się stron jako zamach na pryncypia jakimi są dokonania „okrągłego stołu”. Przypomina to poniekąd zarzuty stawiane opozycjonistom w minionej epoce o podważanie ustroju, przyja?ni z ZSRR, etc. Mając obecnie tak wąskie pole wyboru - tylko pomiędzy układającymi się wówczas stronami przychodzi na pamięć gomułkowskie: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Obecnie ta zasada obowiązuje w poszerzonym zakresie gdyż dotyczy dwóch stron. Doświadczamy więc systemu krypto-dwupartyjnego. Okazuje się, że na tym system demokratyczny wyczerpał swoje możliwości. I choć politycy lubią posiłkować się ładnie brzmiącymi powiedzonkami, jak to Churchilla, że demokracja nie jest systemem idealnym, ale nikt nic lepszego nie wymyślił, to widząc na co dzień ułomności demokracji nie możemy czuć się zwolnieni od poszukiwania systemu alternatywnego. Inaczej nasz udział w wyborach to nie będą wybory a głosowanie, udział w utarczkach okrągłostołowej „rodzinki”.
W tej sytuacji użalanie się nad słabą świadomością polityczną rodaków, czy małym ich poczuciem społecznych obowiązków w kontekście niskiej frekwencji jest ronieniem „krokodylich łez”. Ileż to już razy w ciągu minionych lat 16-tu nadzieja społeczeństwa okazywała się czczą naiwnością? Euforia roku 1989 stopniowo przechodziła w narastające rozczarowanie. Bo i jakże, skoro:

„Widziałem, jak między lud?mi
Ten się urządza najtaniej,
Jak poklask zdobywa i rentę,
Kto krzyczy, iż żyje dla Niej.”

Jedyną nowością tegorocznych kampanii jest narzucenie opinii publicznej przez mass-media, ową czwartą władzę spoza trójpodziału władz Monteskiusza a mimo to posiadającą znaczący wpływ, oraz nachalne ośrodki badania opinii publicznej, wyboru w ramach postsolidarnościowej części okrągłostołowych elit. Sugerowano nam wybór między PO a PiS dając do zrozumienia, że inny wybór to strata naszego głosu. Skoro wyboru dokonano przed wyborami, to po co w ogóle głosować. Ale też po co pó?niej użalać się nad niską frekwencją?
Liczebność tzw. „milczącej większości” świadczy iż coraz większa liczba rodaków czuje podświadomie lub zdaje sobie sprawę iż inaczej wyobrażała sobie niepodległość swego państwa i swoją osobistą wolność, że onegdajsza nadzieje opierały się na pragnieniu by:

(...)„ nade wszystko – słowom naszym,
Zmienionym chytrze przez krętaczy,
Jedyność przywróć i prawdziwość:
Niech prawo zawsze prawo znaczy,
A sprawiedliwość – sprawiedliwość.”

Tymczasem kolejne wybory nie są w stanie sprostać tej podstawowej nadziei. Jednym z nas trzeba było lat aby się o tym przekonać, inni jeszcze się łudzą, a jeszcze inni próbują wejść w istniejący układ. Na marginesie wypada zauważyć, że Ukraińcom wystarczyło pół roku aby dostrzec zakłamanie „pomarańczowej rewolucji” z jej podobnym jak „okrągły stół” w Polsce celem – wszystko zmienić aby się nic nie zmieniło.

Nadrzędny cel politycznych elit rodem z Magdalenki, utrzymanie uzgodnionego tamże status quo z uwagi na powtarzalność sytuacji, czyli wyboru między liberalną „lewicą” a liberalną „prawicą”, wyprzedaż polskiej gospodarki /bez względu na zabarwienie opcji politycznej/, korupcję /również bezbarwną politycznie/ stwarza wrażenie odgrzewania do użytku obywateli kiełbasek częściowo nieświeżych. Kandydaci na polityków starają się na miarę swoich umiejętności korzystać z podszeptów marketingowych. Jako żywo bilboardy, plakaty, banery przypominają opakowanie towaru /kandydatów/ a dołączone do fotografii krótkie sentencje stają się niczym hasła w promocji bubli. Tak, bubli, bo mamy do czynienia ze starym towarem z naszytymi jeno nowymi metkami. Jeśli wyborca potrafi sięgnąć tylko cztery lata do tyłu, to wiele z tych twarzy skojarzy z szyldem innej partii, a bywa iż nawet z kilkoma. Wszechpotężny marketing stanowi blichtr wolnorynkowy całej kampanii odcinający nas od siermiężnej szarzyzny realnego socjalizmu.
W ten sposób prosty acz kosztowny mamy jako wyborcy złudzenie możliwości wyboru. W ramach klęski wyborczego urodzaju mamy do wyboru między PO a PiS w parlamencie i między PO a PiS w prezydenturze. Obie partie różnią się w propozycjach wyborczych znacznie, a jednak z góry zakładają iż tylko one wspólnie utworzą rząd koalicyjny. Ich liderzy kandydujący do prezydentury też się werbalnie różnią, ale obaj (solidarnie) udali się po namaszczenie do Brukseli (dawniej w tym celu „przywódcy” je?dzili do Moskwy, stąd wniosek iż zmienił się tylko kierunek geograficzny politycznych peregrynacji). Różnica między kandydatami polega jedynie na tym iż jeden z nich dodatkowo spotyka się z politykami niemieckimi, nie wiadomo co im zamiast polskim wyborcom obiecując. Nie różnią się za to w pouczaniu demokratycznym Białorusi.

Problemem elektoratu pozostaje jednak wybór ograniczony demokratycznie. Wyborca obija się między „lewicą” a pseudoprawicą (łże prawica) z ewentualną możliwością potknięcia się o lewo-prawe centrum. Niczym w chocholim tańcu wokół „okrągłego stołu”. Dla zagwarantowania bezpieczeństwa demokracji ordynacja wyborcza dopasowywana jest każdorazowo pod kolejne wybory. Dla zachęcenia wyborców w poszczególnych okręgach partie wystawiają nie tylko swoich prominentów, ale też dopuszczają lokalnych działaczy. W ten sposób tworzona jest projekcja regionalnych iluzji – nasz człowiek w parlamencie. To, że sejm i senat są od stanowienia prawa państwowego, a nie od realizacji zaściankowych aspiracji pozostaje poza zainteresowaniem układających listy kandydatów, jak też wyborców. Partyjni liderzy uwiarygodniają swoją organizację poprzez „troskę” o region, a elektorat ufa iż nasz człowiek w Warszawie będzie troszczył się o swoje, nasze podwórko. Jakość i zdolności kandydatów nikomu nie spędzają snu z oczu.

Aby uniknąć zarzutu wybiórczego opisu polskiej sceny politycznej w kontekście ostatnich wyborów nie należy pomijać ugrupowań nurtu patriotycznego. Chociażby z dwóch powodów. Po pierwsze partie alternatywne w stosunku do układu „okrągłego stołu” były w toku kampanii wyborczej ośmieszane lub przemilczane w mass-mediach. Po drugie - ich obecność w naszym życiu politycznym jest jednak faktem i to tym ważniejszym, im bardziej poszerza się milcząca większość. Nie da się na dłuższą metę sprowadzać absencji przy urnach do lenistwa czy niskiej świadomości społecznej. Póki co nikt nie przeprowadził miarodajnych badań pozwalających określić ilościowo tych nieobecnych pod kątem lenistwa lub zawiedzionych nadziei, utraty zaufania do dotychczasowych elit, a może i do całego systemu.
Obecność w polityce partii nie koncesjonowanych daje świadectwo o umiejętnościach samoorganizacji narodu. Jest to o tyle istotne, że nie mogą liczyć na dotacje budżetowe, a więc ich siła przyciągania jest nikła. Atrakcyjność partii wiąże się bowiem z ich możliwościami finansowymi. Oddziaływanie medialne ograniczone jest do niskonakładowych szarych czasopism, a dziś siermiężna prasa nikogo już nie pociąga. Pozostaje więc liczyć im na poświęcenie działaczy – zapaleńców. Niestety ten zapał jest wygaszany poprzez sposób działania nieadekwatny do sytuacji. Również i w przypadku tych ugrupowań często następuje zmiana szyldów dokonywana przez liderów wsławionych organizowaniem kolejnych partii i doprowadzaniem ich do upadku. Pozostaje kwestią otwartą – czy są to przerosty ambicji ponad możliwości realizacyjne, czy działania agenturalne. Nasilenie tendencji do tworzenia nowych bytów politycznych można zaobserwować szczególnie w okresie poprzedzającym wybory parlamentarne. Można łatwo też dostrzec iż w tych ugrupowaniach, podobnie jak i w bardziej już zainstalowanych w demoliberalnym systemie partiach odwołujących się do patriotyzmu nigdy nikt nie ponosi odpowiedzialności personalnej za chybione decyzje i porażki. Mamy więc do czynienia z wadliwym krążeniem elit w tych organizacjach. Z kolei marzenia o zjednoczeniu nikłych sił organizacji bliskich sobie ideowo kończy się zawsze kolejnymi podziałami. I znów powraca pytanie: ambicje, czy agenturalność. Do tego należy jeszcze dodać brak wyczucia czasu mający swoje odzwierciedlenie w formie odwoływania się do społeczeństwa aktualnie nie aprobowanej przez adresatów. Zmęczone społeczeństwo wyra?nie nie życzy sobie tonu agresywnego, co wynika właśnie ze zmęczenia i narzuconej przez mass-media mody. Jeżeli samemu nie jest się w stanie wykreować własnego stylu i narzucić własnej mody, trzeba niestety przyjąć narzucone reguły gry. Negacja wszystkiego przy niemożności prezentacji własnych propozycji skutkuje działalnością na „jałowym biegu”. Zapał garstki aktywistów musi spełznąć na niczym. Początkowe przyciąganie poszukujących nowej nadziei kończy się pogłębieniem zniechęcenia i poczuciem wszechogarniającej niemożności, bo znów nadzieja okazała się być tylko naiwnością.

Już przed wyborami, a tym bardziej w ich wyniku postawieni zostaliśmy w stan lęku przed odkryciem swej kolejnej naiwności. Oddając swe głosy w wyniku presji medialnej, że tylko PO i PiS się liczą, wielu z nas zdawało obie sprawę, że PO to jest zmodyfikowana UW, a PiS to AWS-bis. Nasza nadzieja przeszła w obawę, że będziemy mieli nową – starą sytuację. Rządzić będzie i ponosić tego rządzenia konsekwencje będzie PiS, ale decyzje podejmować będzie bez konsekwencji PO. Po spolegliwości liderów PiS wobec PO już po wyborach widać takową tendencję. Tymczasem stronnictwa o patriotycznych konotacjach znalazły się – albo zgoła poza parlamentem, albo jeśli nawet w nim, to na tyle zmarginalizowane, że poza główną sceną politycznej rozgrywki, pomimo iż liderzy PiS-u werbalnie podkreślali swój solidaryzm narodowy. Jednak uparte odżegnywanie się PiS-u od środowisk patriotycznych nawet tych w parlamencie i dążenie za wszelką cenę do budowy koalicji z PO wskazuje iż znów nadzieja tych co jeszcze ją posiadali okaże się naiwnością. Bo dziś bardziej niż podział na prawicę i lewicę adekwatny jest ten dzielący scenę polityczną między patriotów a kosmopolitów.

Gdyby po raz kolejny miało się okazać, że nasze wypatrywanie nowego jest li tylko oczekiwaniem na Godota, uprawnionym stanie się pytanie: kiedyż Polacy prawdziwie zmądrzeją?
8 październik 2005

Kazimierz Murasiewicz 

  

Archiwum

Spadek Cen Nieruchomości w USA Grozi Kryzysem
styczeń 26, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Słowa krętacza
kwiecień 28, 2003
eva
Świadek koronny
listopad 15, 2004
Artur Łoboda
Polonijna Wioska
sierpień 23, 2008
...
Brytyjscy parlamentarzyści. Udają naiwnych, czy faktycznei są aż tacy głupi
kwiecień 19, 2003
PAP
Czy Turcję skazano na osłabienie i zamęt?
październik 25, 2007
marduk
Apel Komitetu Pamięci Ofiar Stalinizmu do Społeczeństwa
czerwiec 10, 2006
Leszek Skonka
Berlusconi zapowiada walkę z antysemityzmem
marzec 14, 2008
PAP
Pomnik dla Reagana
lipiec 10, 2007
zmk
Z tarczą czy na tarczy?
czerwiec 12, 2007
przysłała Elżbieta
Esbecki sposób na "wycofywanie się rakiem"
lipiec 15, 2003
Zaproszenie "ZA" na wystawę obrazów CZESŁAWA RADZKIEGO
czerwiec 24, 2007
Wiesław Sokołowski
Jeśli Państwo pozwolą...
listopad 4, 2005
Artur Łoboda
"Zachód przestał istnieć"
sierpień 7, 2006
Gennaro Carotenuto
nie do zniszczenia
styczeń 9, 2006
Zwykły Polak
Tekst okazjonalny - 1 Maja, już cztery lata w UE
kwiecień 29, 2008
Dariusz Kosiur
Tak się robi ze społeczeństwa pachołków
maj 6, 2003
Zbyt kosztowna,
czerwiec 4, 2007
. (bez podpisu)
BBC: wizyta papieża ma także polityczny kontekst
sierpień 17, 2002
PAP
Przywrócić Polakom nadzieję- marzec 68
marzec 10, 2003
Leszek Skonka
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media