Polska zawsze odbiegała od krajów sąsiednich.
We krwi mamy nieliczące się z konsekwencjami "podskakiwanie" wobec tyranów.
Z tego powodu okuto powiedzenie, że Polska to "najweselszy barak w obozie" (socjalistycznym).
Komuniści przefarbowali się na liberałów i przenieśli swoje kierownictwo z Moskwy - do Brukseli.
Zmienili sztandary i oficjalną nazwę. Zamiast koloru czerwonego - dzisiaj mają niebieski. Ale zamiast jednej gwiazdy - jest ich dzisiaj dwanaście.
Nieprzypadkowo - najzagorzalszymi zwolennikami Unii Europejskiej są dzisiaj byłe aparatczyki PZPR.
Na prounijne spędy przychodzą ludzie, którzy maszerowali kiedyś pod sztandarami Lenina.
Czy to jest przypadek, czy też dowód na przefarbowanie zatwardziałego komunizmu?
I w tym kontekście Polska znowu podskakuje wobec nowych tyranów - "sekretarzy" z Brukseli.
Znowu jesteśmy najweselszym barakiem w unijnym obozie.
Jak długo?, bo wygląda na to, że od dłuższego czasu Bruksela gotuje się na pacyfikację Polski i przyjście Platformie Obywatelskiej z "bratnią pomocą".