ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Historia równoległa 
23 grudzień 2016      Artur Łoboda
Śpij spokojnie, ORMO czuwa 
21 grudzień 2009      Artur Łoboda
PiS ułatwia ŚMIECIOM szkalowanie polski 
3 lipiec 2017      Alina
Najwyższy czas, żeby Polska wyszła z UE ... 
17 lipiec 2020      Alina
2012 Olimpiada w Londynie 
10 wrzesień 2010      Goska
Dlaczego Polacy nie mogą się zjednoczyć? Wnioski na 2011 
8 czerwiec 2011      Artur Łoboda
WOJNA z Libią: Demokracja wymorduje wszystkich, których uzna za swoich wrogów! 
20 marzec 2011      Gasienica
RZĄD MUSI ZAKAZAĆ FOTOWOLTAIKI I BATERII W DOMACH ! 
29 czerwiec 2025     
Żyjemy w orwellowskiej dystopii, w której kłamstwa są prawdą, a prawda jest kłamstwem 
23 maj 2024     
Atak Tuska na polską przedsiębiorczość. Nawrocki wspólnikiem!  
2 grudzień 2025     
Deszczowy 3 Maja w Ustce 
3 styczeń 2026      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Wybiórcza, a maseczki  
7 kwiecień 2020     
Rosyjska szczepionka przeciw świńskiej grypie 
30 październik 2009      tłumacz
„Kapitalizm koronawirusa”: argument Naomi Klein za transformacyjną zmianą w obliczu pandemii koronawirusa 
9 grudzień 2020     
"Kiedy masz tylko młotek, każdy problem wydaje się być gwoździem?" 
10 sierpień 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Staczanie w otchłań 
27 październik 2019      Artur Łoboda
Kwiat doliny 
14 czerwiec 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Rozłączeni z polityką w tle... 
26 wrzesień 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Dr Reiner Fuellmich: Prześladowany bohater ruchu oporu 
29 sierpień 2025      Bert Olivier
Czy Elon Reeve Musk dalej rządzi w PayPal? 
8 maj 2022      Ethan Huff

 
 

Co Witkacy zobaczył w Rosji?






18 września 1939 roku, w leżącej dzisiaj na terenie Białorusi wsi Jeziory, popełnił samobójstwo jeden z najdziwniejszych polskich twórców – Stanisław Ignacy Witkiewicz. Jego targnięcie na własne życie wiąże się zazwyczaj z faktem, że dzień wcześniej Armia Czerwona wkroczyła na ziemie polskie. Witkacy doświadczył ogarniętej rewolucją Rosji w 1917 roku. I jak można domniemywać, nie chciał przeżywać tego jeszcze raz.

Tak zwany „rosyjski okres”, czyli lata 1914-1918, należy do najsłabiej poznanego fragmentu życia Stanisława Ignacego Witkiewicza. Nie dysponujemy zbyt wieloma informacjami na temat jego służby w carskiej armii oraz wydarzeń, które nastąpiły w jego życiu bezpośrednio po rewolucji. Przypuszczalnie nasza wiedza byłby znacznie większa, gdyby nie fakt spłonięcia podczas Powstania Warszawskiego dziennika, który Witkacy prowadził podczas swojego pobytu w Rosji. Niemniej warto pokusić się o próbę chociażby szczątkowej rekonstrukcji tamtych wydarzeń. Szczególnie, że jak przyznawał sam Witkiewicz, ten okres uformował go jako twórcę.

Bezpośrednio przed wybuchem Wielkiej Wojny Witkacy przeżył ogromny wstrząs, który w dramatyczny sposób wpłyną na jego życie. 21 lipca 1914 roku strzałem z Browninga odebrała sobie życie jego narzeczona, Jadwiga Janczewska. Samobójczynię odnaleziono pod Skałą Pisaną w Dolinie Kościeliskiej, gdzie leżała wśród porozrzucanych kwiatów, które specjalnie w tym celu przywiozła ze sobą dorożką. Do dziś motywy jakimi kierowała się Janczewska nie są znane. Tym bardziej, że istnieje wiele w równym stopniu prawdopodobnych interpretacji.

Niemniej dużo wskazuję na to że, istniał bezpośredni związek miedzy jej czynem a osobą Witkacego. Być może, jak głoszą niektóre źródła, przyczyną była kłótnia między narzeczonymi. Witkiewicz miał w przypływie gniewu udać się na kilkudniową wycieczkę w góry i nie dawać znaku życia. Jego narzeczona miała być przekonana, że zginął i postanowiła również rozstać się z życiem. Bez względu na to jakie były powodu dramatycznego czynu Janczewskiej, życie Witkacego zostało zdruzgotane.

Z pomocą przyszedł mu jego serdeczny przyjaciel, etnograf Bronisław Malinowski, który zaproponował podróż do Australii, Cejlonu i Nowej Gwinei, aby tam Witkacy mógł uspokoić swoją duszę. Wyprawa nie przyniosła jednak oczekiwanej poprawy i autor Szewców zdecydował się ją przerwać jeszcze w Australii.

Kiedy wrócił do Europy była ona już ogarnięta wojną. Wobec zaistniałej sytuacji został zmuszony podjąć decyzję, do której armii zaciągnie się. Wydaje się, że obowiązek służby współgrał z chęcią wzięcia udziału w wojnie. Szczególnie że, jak sam wielokrotnie wspomniał, po śmierci narzeczonej pragnął umrzeć. Śmierć na wojnie wydawała się idealnym rozwiązaniem.

Wbrew poglądom ojca, gorliwego zwolennika Piłsudskiego, zdecydował się na służbę w armii rosyjskiej. Swój stosunek do legionów wyraził bardzo wyraźnie w jednym z listów skierowanych do Bronisława Malinowskiego: „Garstka strzelców, walcząca o kawałek Galicji razem z Niemcami, którzy spustoszyli w najokropniejszy sposób większą cześć Królestwa i pastwią się na tamtejszymi Polkami jak zwierzęta, jest tragiczną i potworną. Honor żołnierski, który ich trzyma przy Austrii i każe walczyć razem z Niemcami, tak piękny w innych warunkach, jest w tym wypadku czymś okropnym.”

Wydaje się, że do końca życia Witkacy miał problem z osobą Piłsudskiego. Wystarczy wspomnieć, że to właśnie on był inspiracją do stworzenia groteskowo-demonicznej postaci Erazma Kocmołuchowicza, dyktatora Rzeczypospolitej z powieści „Nienasycenie”.

Dzięki protekcji wuja Bolesława Jałowieckiego i dalekiego kuzyna Władysława Żukowskiego, posła do Dumy Państwowej, 29 listopada 1914 roku został przyjęty do Pawłowskiego Szkoły Wojskowej

Zaczynając jako elew (uczeń zasadniczej szkoły wojskowej) w stopniu szeregowca rozpoczął naukę na podoficera. Wojsko okazało się odpowiednim lekarstwem dla Witkacego. Wraca on do świata żywych i wydaje się, że udało mu się otrząsnąć ze wstrząsu. Jego ciotka następującymi słowami podsumowała zmianę, jaka zaszła w siostrzeńcu: „Takim, jakim jest teraz, nie był nigdy dotąd. Spokojny, można by rzec – wesoły, trzymający się prostu, z wysoko podniesioną głową, otrząsnął się zupełnie z tego rozpaczliwego stanu apatii i inercji, w jaki zobaczyliśmy go po powrocie.”

Witkacy ukończył szkołę oficerską w trybie przyśpieszonym i już 9 marca 1915 roku opuścił jej mury jako podoficer. Zanim jednak trafił na front, zaliczył jeszcze jeden kurs oficerski, po którym tytułowano go chorążym Stanisławem Stanisławowiczem Witkiewiczem.

24 września 1915 roku, w pachnącym nowością mundurze, został przydzielony do Lejb-gwardii Pawłowskiego Pułku. Po krótkim pobycie na froncie awansował na podporucznika i został dowódcą czwartej kompanii.

Tymczasem dowodzący rosyjskimi siłami w Galicji generał Aleksiej Brusiłow rozpoczął ofensywę przeciw siłom austro-węgierskim. 4 czerwca 1916 roku ruszyła rosyjska nawała całkowicie zaskakując C.K. armię. W wyniku ofensywy stronie rosyjskiej udało się zrealizować wszystkie założenia strategiczne i odnieść olbrzymie zwycięstwo. Jednak triumf Rosji okazał się osobistą tragedią dla podporucznika Witkiewicza.

17 lipca 1916 roku młody oficer dostał rozkaz sforsowania rzeki Stochod i zdobycia wsi Witonież, będącej istotnym elementem w operacji zajęcia pobliskiego węzła kolejowego. Zadanie zostało wykonane, ale oddział Witkacego okupił je dużymi stratami.

Podczas ataku żołnierze byli zmuszeni szturmować zasieki z drutu kolczastego. Poległo wtedy wielu szeregowych żołnierzy ale też nie mała liczba oficerów. Wśród nich, raniony odłamkiem pocisku, był Witkacy, który przez kilkanaście godzin leżał na polu bitwy. W końcu został uratowany przez oddział sanitarny, jednak do końca życia wydarzenia te miały położyć się cieniem na jego psychice.

Szturm na Stochod był idealnym przykładem tego, jak bardzo zapętlone były losy Polaków w czasie I Wojny Światowej. Wiele wskazuje na to, że Witkacy został ranny będąc carskim żołnierzem od pocisku wystrzelonego przez Polaków służących w II Brygadzie Legionów Polskich, a którzy mieli za zadanie bronić rzeki.

Szturm przyniósł Witkacemu trzy rzeczy: rozstrojenie nerwowe („nogi mam jak z galarety” – pisał), bezsenność oraz order świętej Anny IV klasy „Za waleczność i odwagę”. Jak sam pisał w liście do Malinowskiego: „Nie masz pojęcia, jak się okropnie czuję. Jeżeli to przyjdzie, to znowu pójdę na front. W danej chwili nawet nie chcę umierać ale i żyć nie mam wielkiej ochoty.”

Jak się okazało, porucznik Witkiewicz na pierwszą linie frontu nie miał już okazji wrócić. Tym bardziej, że niedługo później wybuchła rewolucja lutowa i sytuacja uległa diametralnej zmianie.

Właśnie od oddziału Witkacego, od czwartej kompanii Pawłowskiego Pułku, rozpoczęła się rewolucja lutowa. Porucznik Witkiewicz nie tylko nie stał się ofiarą gniewu swoich dawnych podkomendnych, jak to często miało miejsce, ale również został przez nich uznany za człowieka sprawiedliwego i uczciwego.

Dużo wskazuje na to, że został przez nich obrany komisarzem ludowym. Jak potem wspominał z pewną dozą dumy: „mój, Leib — Gwardii Pawłowskij Połk zaczął pierwszy Wielką Rewolucję Rosyjską.”

Witkacy co jakiś czas odwoływał się do tych rewolucyjnych doświadczeń. Wydane w 1936 roku „Narkotyki” zawierają chociażby taki fragment: „W ostatnich czasach wiele dał mi do myślenia widok (inaczej nie mogę powiedzieć, bo niestety patrzyłem na to jak z loży, nie będąc w stanie przyjąć w tym żadnego udziału z powodu schizoidalnych zahamowań) Rewolucji Rosyjskiej, od lutego 1917 do czerwca 1918. Obserwowałem to niebywałe zdarzenie zupełnie z bliska, będąc oficerem Pawłowskiego Pułku Gwardii, który je rozpoczął. Uważam wprost za nieszczęsnego kalekę tego, który tego ewenementu z bliska nie przeżył. Bliższe opisy i wyjaśnienia znajdą swe miejsce w pismach pośmiertnych.”

I jak sam zaznaczył w przypisie do tego fragmentu: „Do czwartej roty zapasowego batalionu tego pułku, która rewolucję naprawdę zaczęła, miałem zaszczyt być później wybranym przez moich rannych żołnierzy z frontu (byłem tylko w jednej bitwie pod Witonieżem nad Stochodem). Zawdzięczam ten zaszczyt słabym zasługom negatywnym: nie biłem w mordę, nie kląłem „po matuszkie”, karałem słabo i byłem względnie grzeczny – nic ponadto; trzystu ludzi zamkniętych w ogromnej, okrągłej, pułkowej stajni przez kilka dni walczyło przeciw całej carskiej Rosji.”

Wiadomo, że w maju 1917 roku próbował zaciągnąć się do Dywizji Strzelców Polskich w Kijowie, ale nie został przyjęty, z powodu nadmiaru zgłaszających się do niej oficerów. Później oddelegowano go do Naczelnego Polskiego Komitetu Wojskowego, Niedługo później wybuchła kolejna rewolucja. Na temat bolszewickiego zrywu Witkacy jednak milczał. Wiadomo, że musiał się ukrywać przed czekistami Lenina i Dzierżyńskiego i że jego życie cały czas wisiało na włosku. Według niektórych informacji był nawet świadkiem śmierci swoich kolegów oficerów, nie jest to jednak potwierdzone. Do kraju wrócił w 1918 roku, w ramach wymiany jeńców wojennych.

Ślady grozy rewolucji bolszewickiej można odnaleźć w jego twórczości, czego najlepszym przykładem jest powieść „Pożegnanie Jesieni”. Opisuje ona, jak w wyniku kolejnych krwawych przewrotów Europa zostaje zdewastowana zaś indywidualizm umiera. Wydaje się, że tym czego Witkacy obawiał się najbardziej, była sytuacja, w której dochodzi do śmierci jednostki. Taki mechanizm widział w komunizmie. Strach przed wchłonięciem przez bezkształtną masę towarzyszył mu przez całą jego twórczość. Motyw ten powraca zarówno w „Samobójstwie filozofii” czy „Nienasyceniu” jak i w najsłynniejszym z jego dramatów czyli w Szewcach. W pismach tych stawiał tezy podobne do prezentowanych przez Floriana Znanieckiego w jego dziele „Upadek cywilizacji zachodniej”. Szkic z pogranicza filozofii kultury i socjologii. Myśl, że Zachód ginie i jego upadku nic nie zatrzyma towarzyszyła mu całej życie.

18 września 1939 roku Stanisław Ignacy Witkiewicz przeciął sobie tętnicę szyjną. Być może nie chciał po raz kolejny oglądać tego, co widział już raz w ogarniętej rewolucją Rosji.

Autor: Paweł Rzewuski
http://histmag.org/Co-Witkacy-zobaczyl-w-Rosji-9196



-
10 kwiecień 2014

www.polskawalczaca.com 

  

Komentarze

  

Archiwum

List otwarty do Polskiego Społeczeństwa
maj 4, 2003
Elżbieta Gawlas
Apel o wycinkę drzew przydrożnych
kwiecień 16, 2005
Edward Wo?niak
Pokonać bestię i zająć jej miejsce
sierpień 7, 2004
PAP
Nęcąca...Propozycja.?
grudzień 16, 2008
N.Kuryłło
Talmudyczna wersja „świata”
luty 27, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
"Żółte Niebezpieczenstwo?"
wrzesień 14, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Noe
kwiecień 15, 2003
red. Krzysztof
Promowanie półgłówków czyli...
styczeń 11, 2008
Miasto kupiło Kino „Światowid”
sierpień 28, 2006
www.krakow.pl
AKT OSKARŻENIA PRZECIWKO:
styczeń 17, 2003
Kuty na cztery nogi
styczeń 9, 2003
Tomasz Piwowarski
Czym się różni Wałęsa od Leppera
kwiecień 13, 2004
Artur Łoboda
Zaginiona -poszukiwana
kwiecień 29, 2006
przesłał Marek Olżyński
Przywrócić Polakom nadzieję- marzec 68
marzec 10, 2003
Leszek Skonka
emajl
luty 21, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Czego nie wiemy ?
lipiec 16, 2003
przesłala Elżbieta
Deja vu : Papież wyraził pełną solidarność z Żydami
styczeń 28, 2009
PAP
Demokratyczny totalitaryzm
maj 13, 2006
J. Duranowski, www.pnlp.org.pl
Odpowiednie potraktowanie "geniuszy biznesu"
lipiec 13, 2005
PAP
Ameryko, obud? się!
październik 30, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media