ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Gubernator Tennessee chce, by do jego stanu przybyli nieszczepieni gliniarze, oferuje pokrycie kosztów przeprowadzki 
22 listopad 2021      Pierre Boralevi
Do końca świata? 
30 wrzesień 2014      Artur Łoboda
Ofiary równe i równiejsze 
23 marzec 2024      Artur Łoboda
Karygodny brak elementarnej wiedzy medycznej 
14 lipiec 2020     
Działania premiera Kanady Trudeau wobec kierowców ciężarówek ujawniły plan Wielkiego Resetu dla całego świata 
28 luty 2022     
Paranoiczna rusofoba polskich publikatorów 
      tłumacz, wynarodowiony.
Dyktatura trójpodziału władzy 
19 grudzień 2017      Artur Łoboda
Zygmunt Jan Prusiński METAFORY ZE SNU - część ósma 
3 styczeń 2022      Zygmunt Jan Prusiński
Ewa Zajączkowska Hernik w Parlamencie Europejskim 
19 lipiec 2024      Artur Łoboda
Nic, nie dzieje się bez przyczyny 
29 grudzień 2016     
Pisowskie "czerwone strefy" (1) 
7 październik 2020     
Zmarła Krystyna Grzybowska 
21 wrzesień 2018     
Kariera bohatera 
29 lipiec 2018      Adam Szlachtycz
Wyjaśnienie wypadku samochodu Prezydenta na Opolszczyźnie 
16 marzec 2016      supertłumacz
Intryganci stojący za 9 11 
30 grudzień 2023     
Bardzo głupie żarty 
18 styczeń 2014      Artur Łoboda
WOJNY SZCZEPIONKOWE: 7 najczęstszych sposobów, w jakie amerykańskie „owce” zostały zmanipulowane za pomocą błędnych informacji o szczepionkach przez nieuczciwy establishment 
1 sierpień 2022      SD Wells
Manipulacja z Westerplatte 
18 luty 2013      Artur Łoboda
Wynalazca testów PCR dr Kary B. Mullis. „Żadnej infekcji ani choroby nie można dokładnie zdiagnozować za pomocą testu PCR” 
30 wrzesień 2021      Kary B. Mullis i dr Gary Null
To Donald Trump "wymyślił trzy szczepionki, wszystkie są bardzo, bardzo dobre"  
24 grudzień 2021      David McLoone

 
 

Duchy przodków przyzywam do walki o Polskę

W dzieciństwie - podobnie jak większość ludzi, przejąłem oficjalną - lansowaną przez media i polityków - definicję bohaterstwa.
Za bohatera uznaje się tego: kto nie znając strachu - dokonuje heroicznych czynów.
Jako dziecko czułem frustrację, że nie mogłem się pochwalić wielkimi czynami mojej Rodziny - w czasie II wojny światowej - bo nic wielkiego nie dokonali.
Tak mi się wtedy wydawało.

Badając historię okupacji niemieckiej i bolszewickiej w Polsce - znalazłem prawdziwe przykłady bohaterstwa. Ludzi - którzy przełamując paraliżujący strach, postępowali wbrew niemieckiemu i sowieckiemu antyludzkiemu prawu, zachowując aksjomaty człowieczeństwa.

W czasie Pierwszej wojny Światowej moja Rodzina od strony Babci zamieszkała na chwilę - na Krakowskim Kazimierzu - co wynikało z wojennych problemów finansowych. A ponieważ - po odzyskaniu niepodległości ruszył ruch budowlany na Kazimierzu, mój Dziadek - niedługo po ślubie wpłacił - w 1924 roku Horowitzowi 1200 dolarów na konto mieszkania, które miał w przyszłości otrzymać.
Dlaczego dolary? panowała wtedy hiperinflacja i nikt nie realizował poważnych transakcji w złotówkach.
Obiecanego mieszkania - w planowanym budynku przy ulicy Szerokiej 20 nigdy nie otrzymał. Musiał zadowolić się małą klitką. w przyległym budynku przy ulicy Dajwór 5.
(Na marginesie - w latach siedemdziesiątych odkryto w miejscu nieruchomości Szeroka 20 fundamenty gotyckiej budowli i historycy wysnuli przypuszczenia, że są one pozostałościami pierwotnej siedziby Akademii Krakowskiej, która wedle planów Kazimierza Wielkiego - właśnie na Kazimierzu miała funkcjonować.)

Dzieciństwo spędziłem na Krakowskim Kazimierzu. W tym samym budynku mieszkała moja Babcia i Dziadek, którzy przejęli moje wychowanie - gdy Mama pracowała.
A ponieważ Dziadkowie wychowywali mnie za pośrednictwem przypowieści to wielokrotnie słyszałem wspomnienia o losach Rodziny - począwszy od połowy XIX wieku.
Bardzo dużą część tych opowieści stanowiły wspomnienia o przedwojennym życiu na Kazimierzu.
O latach wojny Babcia niechętnie wspominała.
Dziś wiem, że wykazała się niewyobrażalnym bohaterstwem - za które doznała tylko zdrady i podłości.

Zanim Niemcy wygnali Żydów z całego Krakowa - do Łagiewnik to robili łapanki wywożąc gdzieś pojmanych Żydów.
Mój Dziadek namawiał żydowskich sąsiadów by uciekali za granicę. Wtedy było to jeszcze stosunkowo łatwe.
Ale oni całymi dniami się modlili. I gdy przychodziło Gestapo to Dziadek kłamał, że Żydów już nie ma.

Kiedy z Łagiwenik przenieśli Żydów do getta w Podgórzu to jeden z uciekinierów przyszedł do Dziadków prośbą o pomoc.
Nie wiem: czy był znany Rodzinie - czy też był obcy. Mama tego nie wiedziała, a obowiązywała zasada, że najlepiej nic nie wiedzieć.
Dziadek umieścił go w piwnicy, która była przedwojenną suteryną.
Było to ogromne zagrożenie - bo w kamienicy zrobiło się wyjątkowo niebezpiecznie.
Naprzeciwko zamieszkała folksdojczka, ale ona nie była chyba groźna.
Piętro wyżej melinę zrobił sobie Gestapowiec, który zbierał pożydowskie mienie. W tym czasie - w Starej Synagodze mieścił się magazyn niemiecki.
Dwa piętra wyżej mieszkał Granatowy Policjant, którego nazywano "bomba" - z racji zachowania - bo zachowywał się jak bomba powodująca zniszczenia.
Kilka razy w tygodniu przychodzili do niego Niemcy na libacje.

Rodzina żyła ze świadomością, że w każdej chwili mogą zginąć.
Najścia Gestapo były częste w tym budynku.
Wynikało to z faktu, że ulica Szeroka była dalej placem targowym. I gdy Niemcy robili łapanki na Szerokiej - to ludzie często ukrywali się w pobliskich domach.
Któregoś dnia pechowo - ktoś uciekający z Szerokiej - ukrył się w piwnicy.
I wtedy Gestapo zrobiło przeszukanie wszystkich piwnic.
Gdy znaleźli ukrywającego sie Żyda to wezwali mieszkańców kamienicy i kazali się przyznać: czyja to piwnica?
Dziadek wystąpił i przyznał się. Ponieważ służył w czasie Pierwszej Wojny Światowej w Armii Austriackiej i znał niemiecki - to kłamał Gestapowcowi, że nic nie wiedział - kto przebywa w piwnicy.
Musiał wzbudzić w Niemcu niepewność - bo ten zmasakrował dziadka kolbą karabinu i odszedł z Żydem.

Wtedy moja Mama jedyny raz zobaczyła swojego Ojca płacącego.
Nie wiem z czego bardziej płakał Dziadek: czy żałując Żyda, czy ze świadomości, że cała Rodzina była o krok - od śmierci.
Pewnie jedno i drugie.

Nieco później rozstrzelano na Szerokiej - dwudziestu dziewięciu Polaków.
Z okien mieszkania widać było ciężarówki, które stanęły pod Synagogą.
Moja Ciotka widziała - jak jeden z zakładników uciekł sprzed plutonu egzekucyjnego.
Z dużej odległości został postrzelony serią z karabinu.
Potem Niemcy ciągnęli go za nogi po Szerokiej, a głowa jeszcze żyjącego człowieka podskakiwała uderzając o kocie łby.
Kobieta, która ujrzała tą sytuację z okien - posiwiała naprawdę w jednej chwili.

Taki strach wywołali Niemcy w Polakach.

Niedługo potem - na schodach bramy kamienicy siadła młoda Borsteinowna - córka właściciela kamienicy.
Była wynędzniała - bez wiary w życie - czekała już tylko na śmierć.
Babcia "porwała ją do mieszkania" - patrząc tylko: czy ktoś tego nie widzi.
Przez jakiś czas ukrywała w mieszkaniu, aż dziewczyna ożyła.
Gdy ktoś przychodził do mieszkania to dziewczyna ukrywała się pomiędzy piecem a szafą.
Ponieważ nie było dostatecznie łóżek - to w nocy spała z moją Mamą na jednym łóżku.
Trudno sobie wyobrazić: w jakim Rodzina musiała żyć w strachu - mając w kamienicy Gestapowca i Granatowego Policjanta.
Kiedy Babcia zauważyła, że siostra Granatowego Policjanta przystanęła pod Jej mieszkaniem i nasłuchiwała - to Dziadek szybko wywiózł dziewczynę na wieś.
Kilka dni później pojawili się jacyś tajniacy - poszukujący Żydówki.
Znali wiek dziewczyny i dopasowali sobie moją ciotkę - Marię, która była w wieku Borsteinowny i akurat miała ciemne włosy (choć nie czarne).
Ciotkę zamknęli na Montelupich. Tylko swojemu wujkowi zawdzięczała, że przeżyła.
Wujek zebrał wszystkie pieniądze Rodziny i przekupił kogoś w więzieniu.
Ciotka opowiadała mi - jak w oparciu o znajomość podstawowych kanonów Chrześcijanina sprawdzali: czy jest Polką?

Przywołałem tylko fragmenty z dziejów mojej Rodziny - w czasie wojny.
Dziadek cały czas działał w kolportażu prasy podziemnej.
Babcia przyprowadzała nocą uciekinierów z obozu przejściowego na Wąskiej i ukrywała przez noc - do rana.

Aby nie pozostawić żadnej wątpliwości - przedstawiam osoby, o których piszę.

Dziadkowie: Jadwiga i Julian Solarz.
Ciotki i wujkowie: Maria, Julian Irena, Michał, Jadwiga - moja Mama - z domu Solarz.
A działo się to przy ulic Dajwór 5.

W 2001 roku przeprowadziłem rozmowę z moją Mamą, którą zarejestrowałam na magnetofonie.
Zadałem retoryczne pytanie: czy nie bali się w czasie wojny?
Bali się i to bardzo - odpowiedziała Mama.
To dlaczego to robili? - zapytałem siebie retorycznie - bo nie powiedziałem tego głośno.

Po wojnie dla tych - którzy nie uczestniczyli w PRL-owskim systemie bezprawia - życie było ciężkie.
Niewiele było radości dnia codziennego.
Mama cały czas marzyła o podróży po świecie i zwiedzaniu zabytków kultury.
Szczególnym marzeniem była podróż do Paryża.
Ale zanim do tego doszło - dzięki gierkowskim reformom - Polacy mogli wyjechać do Jugosławii.
Jak wszyscy Rodacy zabraliśmy z Mamą z Polski towary do sprzedania - by pozwoliły opłacić pobyt i zrobić sobie jakieś zakupy.
W Jugosławii Mama kupiła sobie kilka motków włóczki moherowej - która w konkurencji do zgrzebnych surowców tworzonych w Polsce - była wtedy towarem luksusowym.
Z tej włóczki zrobiła sobie sweter. A gdy została resztka moheru to dorobiła beret.
Być może - jako pierwsza osoba w Polsce miała beret z moheru. Był to 1972, albo 73. rok.

Po śmierci Mamy - w 2001 roku - znalazłem w Jej rzeczach bardzo dużo dowodów wpłat na charytatywne cele - między innymi na Radio Maryja.
Ale Mama rzadko chodziła do Kościoła - tylko w największe święta.
Po śmierci Mamy napisałem następujący nekrolog: - prezentujący całe Jej życie: "w miłości i pięknie poszukiwała Boga".


Dziesięć lat później - na początku kwietnia 2011 roku przeprowadzono w Warszawie antypolską prowokację - sygnowaną przez rzekomo "Narodową Galerię Sztuki "Zachęta".
Awanturnicy z tej patologicznej instytucji realizowali antypolski paszkwil mający dowieść, że starsi Polacy są jakimiś "faszystami". W szczególności do "faszystów" zaliczono "moherowe berety", a więc również moją Mamę.
To jeden z elementów - długofalowej kampanii zniszczenia aksjomatów polskiej kultury, która jest podstawową strategią tak zwanego Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdana Zdrojewskiego.
Dowody na potwierdzenie tego oskarżenia zbieram od wielu lat.

Wychodząc z założenie, że każdy może się mylić - kilkakrotnie dawałem Bogdanowi Zdrojewskiemu szansę na naprawienie ewentualnych błędów.
Odpowiedzią były działania MKiDN nacechowane jeszcze większą patologią i pogardą do elementarnych norm kultury.

Gdy przedstawiłem Żonie postępowanie mojej Babci - w czasie wojny - to usłyszałem słowa: "twoja Babcia nie była normalna".
"A czy ja jestem normalny" - odpowiedziałem?
Normalność to zgoda na plugastwo tego świata i korzystanie z możliwości kradzieży - gdy tylko jest taka okazja.
"Nienormalność" była zawsze związana z wiernością podstawowym aksjomatom człowieczeństwa.

W przeciwieństwie do mojej Rodziny - ja się nie boję!
Bydło, które rządzi Polską od 23 lat - zabiło to - o czym marzyłem w młodości.
A marzyłem o wolnej Polsce.
Nie spocznę - nim Zdrojewski i wszyscy jego zausznicy - nie odpowiedzą a zbrodnie wobec polskiej kultury!


Prolog


W nagrodę za ratowanie Żydów w czasie wojny - mój Dziadek został oskarżony w 1952 roku przez żydowskiego prokuratora o rzekome "szkodnictwo gospodarcze".
Świadkiem oskarżenia był między innymi konfident Gestapo. Natomiast żydowski sędzia skazał mojego Dziadka na obóz pracy przymusowej w Mielęcinie".
Dziadek miał wtedy blisko 60 lat.
W 1956 roku został zrehabilitowany, ale utraconego w obozie zdrowia - nikt Mu nie zwrócił.

Przy ulicy Dajwór 5 mieszkał na stałe mój Brat.
Pod koniec lat osiemdziesiątych - wyjechał za granicę i wtedy gwałtownie zmarła moja Ciotka.
Chciałem zachować dla Rodziny to mieszkanie i wystąpiłem o to do Sądu.
Przeciwko moim roszczeniom wystąpiła Żydówka - podobno rodzina ukrywanej w czasie wojny Borszteinowny.
Jako swoich świadków wzięła dwie rodziny, które współpracowały Niemcami w czasie wojny. Między innymi od Granatowego Policjanta - "bomby", bo ten uciekł w 1945 roku - gdy Rosjanie zbliżali się do Krakowa.

Gdy oddawałem mieszkanie - to wraz zawartością piwnicy.
A w niej były rzeczy, które pozostawili żydowscy sąsiedzi na przechowanie mojej Rodzinie - gdy Niemcy wygnali ich do Łagiewnik.
Niestety, nikt się po nie nie zgłosił.
Ale Rodzina nie miała śmiałości - by je wyrzucić. I zalegały piwnicę - aż do śmierci Dziadków i Ciotki.
Według oszczerstw degenerata o nazwisku Gross - takie rzeczy to "majątek", który Polacy przejęli po Żydach.

Mimo całej masy powodów do nienawiści wobec Żydów - do dziś promuję to - co najwartościowsze w kulturze żydowskiej.
A gdy sfrustrowani Rodacy pozwalali sobie na uogólnienia to najpierw tłumaczyłem, a potem nawet grzmiałem na osobników, którzy przekraczali granice krytyki.
Z tego powodu nazwano mnie nawet "żydowskim prowokatorem z Kazimierza".
Ja jednak twardo stoję na gruncie honoru, godności i prawdy.
I w tym tkwi różnica pomiędzy kulturą polską a poziomem rozwoju innych narodów.


4 stycznia 2012 napisałem do Bogdana Zdrojewskiego następujące słowa:
"To my jesteśmy moralnymi spadkobiercami kultury polskiej - następcami Chopina, Mickiewicza, Matejki, Wyspiańskiego, Herberta!
A kim Pan jest?"

Realizując antypolską politykę kulturalną - Bogdan Zdrojewski dostatecznie dowiódł: kim jest.

Z wielką niechęcią przywołałem "duchy przodków" - niczym w dramatach Wyspiańskiego - by świadczyły o wielkości Tego Narodu.
Narodu, który od wielu lat plugawi neostalinowska hołota i żydohołota.



10 maja br dałem Bogdanowi Zdrojewskiemu ostatnią szansę na rehabilitację ostrzegając, że ruszę z kampanią informacyjną o jego przestępstwach.
Termin ultimatum minął.

Foto: człowiek, który upodobał sobie niszczenie polskiej kultury - tak zwany Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Bogdan Zdrojewski.

Artur Łoboda
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu
20 maj 2013

Artur Łoboda 

  

Komentarze

  

Archiwum

Żydowska organizacja testuje amerykańską opinię publiczną w sprawie wojny z Iranem
listopad 21, 2007
bibula
Green Day: petycja przeciw wojnie w Iraku
grudzień 1, 2002
Zmniejszyć koszty pracy - oszukańcze hasło "postępowych" liberałów
styczeń 29, 2007
Dariusz Kosiur
Hiroszima i Nagasaki a „Tarcza” w Polsce
sierpień 9, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Zdrowo-rozsądkowe poglądy Amerykanów
marzec 17, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
http://www.krakow.pl/miasto/lokacja/
październik 4, 2004
Bractwo Włoskie w Krakowie
listopad 24, 2005
Artur Łoboda
Bush w 5. rocznicę wojny w Iraku: Wojna jest słuszna
marzec 21, 2008
marduk
Protest przeciwko Europejskiemu Forum Ekonomicznemu
kwiecień 24, 2004
http://www.la.most.org.pl/protest/
Procedury - ciąg dalszy "Medalionów"
sierpień 24, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Lewe interesy ex radnych Krakowa a mieszkańcy bulą podatki
listopad 18, 2003
www.dziennik.krakow.pl
Nowe elity
kwiecień 16, 2008
przeslała Elżbieta Gawlas
ponad 90 % ...
luty 18, 2005
Kaszub
Magia cyfr
luty 16, 2004
Koniec eksmisji na bruk?
grudzień 4, 2002
PAP
Dyplomata Protestuje Przeciwko Torturom
luty 21, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Fragment książki "Duch Apokalipsy" - CZĘŚĆ PIˇTA - 11 WRZEŚNIA 2001
wrzesień 11, 2006
Dorota Szczepańska
List prywatny
maj 27, 2003
przesłała Elżbieta
Banki w Polsce chcą zarobić na kryzysie
styczeń 24, 2009
Paweł Ziemiński
List Otwarty do redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej", Adama Michnika.
lipiec 6, 2004
Marek Lubiński, Lima, Peru
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media