ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Montanari: Szczepionka to wielki przekręt 
Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. 
Wykład Ernsta Wolffa na temat obecnego kryzysu 
 
Czy wirus istnieje? Czy SARS-CoV-2 został wyizolowany?  
Wywiad z Christine Massey. Czy wirus istnieje? Odpowiedzi na te prośby potwierdzają, że nie ma zapisów o izolacji / oczyszczeniu SARS-CoV-2 „wykonanej przez kogokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek”.  
Człowiek 2.0 
Nanoszczepienia i Transhumanizm, MODERNA w natarciu na mR 
Światowy dług 
Ciekawe kto jest "wierzycielem" tego długu? 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Chazarskie tajemnice Rosji 
Mowa tu o szeregu mesjanistycznych założeń leżących niemal na granicy proroctw i legend, u których podstaw leży jeden cel – że na obszarze, gdzie obecnie toczą się walki na Ukrainie, ma powstać nowe państwo żydowskie. 
Wzmożenie infekcji wirusowych wywołane jest przez szczepionki 
Przemówienie Thierry’ego Baudeta w holenderskim parlamencie nt. agendy Covid-19
 
Niepożądane Odczyny Poszczepienne po szczepionkach przeciw COVID-19 w Polsce 
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego podaje jedynie zarejestrowane ubytki zdrowia po szczepieniach. Ale tylko do 4 tygodni po szczepieniu.


 
WHO to zbrodnicza organizacja terrorystyczna, należy ją zniszczyć 
Obecnie dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie pracuje nad ujawnieniem prawdy o WHO i rozpowszechnianiem informacji o jej zbrodniczych działaniach 
Chasydzki ślub w NY legalny w dobie kowida 
 
Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! 
 
16 czerwca globaliści wywołali mRNA „biologiczne tsunami” na japońskim stadionie piłkarskim pełnym 40000 widzów – „Replikony” w celu rozprzestrzeniani 
Wiadomość wręcz nieprawdopodobna.
Ale zapamiętajmy ją.
 
Po tych szczepionkach 12-15 letnie dzieci umierają na krwotoki mózgu, zawały serca, niewydolność serca 

 
 

 
TO POWINIEN KAŻDY OBEJRZEĆ! 
David Martin - Wystąpienie w Parlamencie Europejskim na III Międzynarodowym Szczycie Covid  
Niemiecki agent na czele Instytutu Pileckiego 
 
Za Javierem Milei stoi Chabad Lubavitch - chasydzka struktura przestępcza 
Nowy premier Argentyny Javiere Milei uważany jest przez niektórych za drugiego Trumpa 
Jak ludzie "umierają" w "szpitalach kowidowych" 
Tak wygląda koronawirus Covid 19 w szpitalach zachodniej Polski 
Lockdown w Anglii 
Była kochanka Borisa Johnsona ujawnia - z kim Premier GB konsultował wprowadzenie stanu wyjątkowego pod pretekstem fikcyjnej pandemii
 

 
Toksykologia kontra wirusologia: Instytut Rockefellera i kryminalne oszustwo w sprawie Polio 
Wybuch choroby w roku 1907, w Nowym Jorku dał dyrektorowi Instytutu Rockefellera, doktorowi Simonowi Flexnerowi, złotą okazję do wysunięcia roszczeń do odkrycia niewidzialnego “wirusa” wywołującego coś, co arbitralnie nazwano poliomyelitis. 
więcej ->

 
 

Bojownicy o "wolność"

Mieszkańcom Warszawy zafundowano darmowy koncert pod jakże szczytnym hasłem "wolnej Białorusi", sponsorowany przez władze miasta, TVP, oraz Polskie Radio wspierany również między innymi przez "Gazetę Wyborczą" i Bise Bank. Koncert, jak koncert, po prostu okazja do pobawienia się. Gorzej z hasłami. Gdy polskie media zaczynają mówić o wolności słowa i pouczać wschodnich sąsiadów, jest to szczyt hipokryzji. W Polsce nie ma wprawdzie państwowej cenzury, ale niemal wszystkie kojarzone z nią zjawiska funkcjonują w najlepsze. Reżim Łukaszenki mógłby się wiele nauczyć w dziedzinie technik manipulacyjnych od naszych "oddolnych" cenzorów.

"Wolne media" informują o wszystkim

Jak wiadomo, ponieważ polskie media są "wolne" i "demokratyczne" mogą informować o wszystkim, nie tak jak na Białorusi, gdzie demonstracje opozycji środki przekazu po prostu ignorują lub przedstawiają w zgoła karykaturalny sposób. Czyżby?

Wystarczy sięgnąć po przykład ruchu antywojennego, aby zobaczyć jak w praktyce w Polsce funkcjonuje medialna autocenzura. Wszystkie większe redakcje są zgodne co do tego, że o "wojnie z terroryzmem" trzeba informować "odpowiedzialnie". Stąd wprost uderzająca nierównomierność opinii za i przeciw. Pomimo, że większość społeczeństwa jest przeciwko udziałowi wojsk w okupacji Iraku i Afganistanu, tytuły takie jak w 110 proc. "demokratyczna" "Gazeta Wyborcza", prześcigają się w zamieszczaniu tekstów usprawiedliwiających politykę USA i sojuszników. Są one zresztą często na wprost żenującym poziomie, tak jak niedawny tekst Bartosza Węglarczyka o tarczy "antyrakietowej", w "GW", którego autor nie podał żadnych ?ródeł z których czerpał "naukowe" i "techniczne" informacje o tym systemie1. Wystarczy jednak, że publicysta prezentuje słuszną opcję, a "poważne" redakcje wybaczą mu nawet poważne nagromadzenie absurdów. Czy aby nie przypomina to przypisywanej niedemokratycznym reżimom zasady - mierny ale wierny? Jak najbardziej tak.

Spójrzmy jeszcze na sposób przedstawiania protestów. Mamy przecież tyle środków przekazu i wolny rynek mediów, można wybierać co chce się czytać czy oglądać, nie to co na Białorusi, gdzie wszystko kontroluje rząd. Okazuje się jednak że i tutaj w Polsce panuje "oddolna" cenzura redakcyjna. Proponuję czytelnikom prosty test -zajrzyjcie do prasy aby sprawdzić ile miejsca zajmowały w ostatnich dniach informacje o protestach antywojennych. Happening CK-LA na temat tarczy antyrakietowej zasłużył sobie na kilkuzdaniową notatkę w PAP i kilka zdjęć oraz krótką relację w TVN24. Aż trudno nie odnieść wrażenia że panuje cenzura, gdy agencja prasowa zamieszcza relacje, a gazety nie chcą zamieścić nawet tego. Jeszcze gorzej było z warszawską demonstracją antywojenną anarchistów 18 marca. W tym przypadku media i agencje informacyjne zgodnie zbojkotowały to wydarzenie. Przyjmijmy jednak że były to "przypadki przy pracy". Raz czy dwa dany temat może być przecież pominięty, ze względu na kwestie edytorskie inne, ważniejsze wydarzenia itp. 24 marca odbyła się jednak duża jak na polskie warunki demonstracja antywojenna. Przyszło na nią ponad tysiąc osób, w tym także Irakijczycy mieszkający w Polsce. Wydawałoby się, że podobnie jak np. koncert na rzecz "wolnej Białorusi" wydarzenie to zasłuży przynajmniej na skromną relację w mediach. Zasłużyło na bardziej niż skromne relacje. Lokalna telewizja WOT poświęciła jej aż kilkanaście sekund swojego cennego czasu. Dla porównania kilkuminutowy materiał w tym samym wydaniu programu informacyjnego dotyczył chorych na sepsę żołnierzy. Większość gazet nie wysiliła się nawet na wysłanie na demonstrację dziennikarzy. Wiadomo, są przecież potrzebni przy kolejnej aferze teczkowej, a relację zawsze można napisać opierając się na materiałach PAP. W efekcie każdy z tytułów poświęcił demonstracji ledwie po kilka linijek, twierdząc że demonstrowali jacyś przeciwnicy wojny. Jedna z darmowych warszawskich gazet postanowiła o proteście w ogóle nie informować, rozpisując się za to o wizycie podrzędnej piosenkarki w stołecznym barze kebab.

Jeśli ktoś jeszcze uważa że w polskich mediach nie ma autocenzury, a brak odpowiedniej informacji o protestach antywojennych to kwestia dominującego obecnie dziennikarstwa śledczego i tematów aferalnych, to powinien spojrzeć do archiwów prasowych. Praktycznie żadna demonstracja nie była w nich szerzej opisana. Wyjątki można policzyć na palcach. To samo dotyczy poglądów przeciwników wojny. Nawet tytuły uznane za "lewicowe" informują o nich bardzo oględnie, skupiając się raczej na obronie emerytów mundurowych czy walce z lustracją. Oczywiście w mediach nie wszystko polega na polityce. Często informacje o działaniach społecznych czy niewygodne poglądy są wypierane przez informacje banalne i trywialne, bo kto uzna, że czytelnikom w Polsce niezbędna jest wiedza o kolejnym ślubie znanej aktorki, czy białym misiu polarnym, który urodził się w jednym z niemieckich ogrodów zoologicznych? Jeden z komercyjnych portali internetowych w dniu 24 marca za informację godną fotoreportażu uznał... aukcje pisanek malowanych na strusich jajkach. Takim "ciekawostkom" przyznaje się zainteresowanie niewspółmierne do ich wagi. Zresztą nawet na Białorusi nie jest tak, że medialna rywalizacja toczy się między rządowymi a opozycyjnymi propagandystami. Tam również prorządowe gazety często spychają niewygodne informacje na dalszy plan poprzez promowanie tematów trywialnych i głupich, ale apolitycznych. Snuta przez "demokratyzatorów" wizja gazet pełnych peanów na temat Aleksandra Łukaszenki jest po prostu bzdurą.

"Wolne media" niezależne od polityków

Na Białorusi władza kontroluje media - krzyczą moraliści z "Gazety Wyborczej". Dziennikarze nie mogą zrobić nic wbrew woli rządu. W Polsce jest inaczej, nie musimy słuchać się władz, dodają. Tu akurat mają rację, jednak diabeł tkwi w szczegółach. Umyka im jedna drobna kwestia. Polskie media głównego nurtu są wprawdzie niezależne od rządu, ale wcale nie od polityków. Każdy z głównych tytułów prowadzi de facto lobbying na rzecz jakiejś grupy politycznej. Ma do tego pełne prawo, tylko dlaczego twierdzi przy tym, że jest "niezależny" i "apolityczny". Spór o "wolność mediów" i ataki części głównych tytułów na polityke rządu są jedynie wyrazem starcia różnych koterii z których częśc jest rozczarowana, że utraciła lub nie została dopuszczona do władzy, a nie krytyką całego systemu zależnosci. Czemu "GW" nie napisze na pierwszej stronie "dziennik neoliberalny, wspierający LiD i PO"? Czemu "Dziennik" nie zamieści w stopce redakcyjnej informacji "gazeta wspierająca neoliberalne skrzydło PiS"? Brak takich wyjaśnień to po prostu wyraz hipokryzji. Białoruskie tytuły są uczciwsze w swojej zależności, bo przynajmniej nie udają, że działają na innych zasadach.Promowanie konkretnych ugrupowań nie jest zresztą jedynym problemem naszych "wolnych mediów". Propagują one bowiem, z nielicznymi wyjątkami, pewien konsensus. Można więc atakować rząd, a nawet określać polityków w niewybredny sposób, niechby jednak któryś z dziennikarzy zwrócił uwagę, że ?ródłem złej sytuacji jest cała klasa polityczna i system polityczno-ekonomiczny. Jeśli jego przemyślenia jakimś cudem przebrnęłyby przez sito redakcyjnej cenzury, o wiele skuteczniejszej od rządowej, to nie wróżę mu długiej kariery. Nie trafiłby do więzienia, ale wyleciał na bruk z wilczym biletem. Pracę w dziennikarstwie znalazłby co najwyżej w osiedlowej gazetce. Zresztą zbytnia dociekliwość też jest gro?na. Jeśli dziennikarz atakuje lobby, które akurat wspiera tytuł dla którego pracuje, to także zostanie szybko przywołany do porządku.

"Wolne media" walczą o prawa człowieka

Jak możemy dowiedzieć sie z mediów białoruski reżim bezwzględnie łamie prawa człowieka. Co róż w relacjach telewizyjnych z Białorusi widzimy milicję pałującą demonstrantów. Tytuły prasowe pełne są słusznego gniewu na to co dzieje się za wschodnią granicą. Czyżby ideowo stały na straży takich niezbywalnych wartości jak prawo do uczciwego procesu, organizowania się czy wolności słowa? Otóż nie! "Gazeta Wyborcza" jest sztandarowym przykładem stosowania podwójnych standardów. Jednocześnie potępia więzienie opozycjonistów na Białorusi i zamieszcza teksty takie jak "Cool Guantanamo" (Marcin Gadziński "GW" 06.11.2005) w którym autor udowadnia że więzieni bez sądu rzekomi "terroryści" spędzają w Guantanamo niemal wakacje, a gdy nie chcą jeść są karmieni "pożywną papką" przez rurkę. Otóż wyobra?my sobie jaki krzyk podniosłaby redakcja "GW" i inne media, gdyby jakiś białoruski dziennikarz napisał, że aresztowani opozycjoniści są traktowani niczym pensjonariusze sanatorium oraz iż zapewne z tego dobrobytu przewraca im się w głowach i ogłaszają protesty głodowe w wyniku których trzeba ich przymusowo karmić. Drugim przykładem "moralności" polskich "demokratyzatorów" jest postawa wobec tajnych lotów CIA nad Polską. Oburzenia głównych mediów nie wywołała sama informacja, że z polskich lotnisk korzystały tajemnicze samoloty i władze nawet nie bardzo wiedziały co oraz kogo przewożą. Komentatorów zelektryzowało pytanie - kto ujawnił informację mogącą narazić Polskę na ataki terrorystów? Ponownie wyobra?my sobie sytuację, w której na Białorusi lądowałyby samoloty powiedzmy północnokoreańskie i istniało podejrzenie, że przewożą one koreańskich dysydentów porwanych w różnych krajach Europy do tajnych więzień. Główne tytuły prasowe oraz polskie media elektroniczne żądałyby wówczas zapewne chirurgicznych nalotów w celu obrony praw człowieka za wschodnią granicą. Mielibyśmy wówczas do czynienia co najmniej z histerią polegającą na drukowaniu przez główne tytuły prasowe petycji z wyrazami sprzeciwu wobec działań dyktatury. Nie bez znaczenia dla wiarygodności medialnego oburzenia na reżim Łukaszenki jest też fakt, że gdy w Mińsku, podczas wyborów prezydenckich kilka osób zostało rannych, w wyniku ataku milicji na demonstrację, niemal we wszystkich serwisach przedstawiano to jako krwawą ła?nię, wyolbrzymiając wręcz rozmiary starć. Tymczasem odbywająca się równolegle rze? tureckich Kurdów, do których policja strzelała z broni maszynowej, doczekała się ledwie kilkuzdaniowych notek, pomimo że zginęło w niej co najmniej kilkanaście osób.Okazuje sie wiec, że tak na prawdę nie chodzi o prawa człowieka jako zasadę. Ważne jest przede wszystkim to czy łamie je państwo które bierze udział w "wojnie z terroryzmem" czy sytuujące sie po przeciwnej stronie, niewygodne dla wielkiego brata zza oceanu.

Wszelkie akcje "solidarności z Białorusią" organizowane przez oficjeli i różne redakcje głównego nurtu to po prostu pokaz hipokryzji. Tak naprawdę w naszym kraju, gdzie największe dzienniki mogą praktycznie bezkarnie kłamać i manipulować, państwowa cenzura jest zbędna. Elitom w Polsce udało sie osiągnąć to co wciąż jest nieosiągalne dla Aleksandra Łukaszenki i jego ludzi, wprowadzić kontrolę poruszanych publicznie tematów, zachowując jednocześnie pełnię pozorów dostępu do rzetelnych informacji i demokracji.

7 kwiecień 2007

Piotr Ciszewski 

  

Archiwum

Uzbrojony Dom Wariatów
kwiecień 25, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Dorota Doda Rabczewska - famous Polish singer
listopad 1, 2007
ALEKS
LOS DEEJAYOS POLAKOS
CZYLI DEE JAYSKA NĘDZA W POLSCE !!!

grudzień 13, 2002
Janek ‘YAHUDEEJ@Y’ Pawul
Ubecka mniejszość narodowa
marzec 29, 2005
Jadwiga Szcześkiewicz London (Kanada)
"Odbudujemy Irak"
kwiecień 16, 2003
Mistrzowie infantylizmu
wrzesień 19, 2004
Czy potrzebujemy repliki obozu w Dębicy?
marzec 15, 2007
bibula- pismo niezależne
Opór Islamu
kwiecień 2, 2007
przysłał ICP
 "Solidarność kłamstwa" na temat Grodna oraz Mińska
sierpień 12, 2005
Marek Głogoczewski
Jeszcze o L.M.
kwiecień 6, 2004
www.angora.pl
Argumenty przeciw Unii
kwiecień 21, 2003
przesłała Elżbieta
Ballada Wałbrzyska
luty 19, 2003
Wieszcze i prostytutki
grudzień 12, 2002
Artur Łoboda
Sakaszwili morderca?
wrzesień 28, 2007
marduk
Portal internetowy za 7,1 mln złotych
luty 19, 2003
zaprasza.net
Ciągle jest nadzieja na demokrację w Polsce
luty 19, 2003
StT , Piotr Z Calgary i Ty
CALL FOR MAY 23RD PROTEST OF AIPAC ANNUAL CONFERENCE
maj 23, 2005
piśmienny
Z kim ?
maj 14, 2003
Andrzej Kumor
Dialog Katolików z Żydami. Nie tylko w USA
listopad 28, 2004
Iwo Cyprian Pogonowski
Prokom coraz droższy
lipiec 22, 2002
Rzeczpospolita
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2025 Polskie Niezależne Media