Wstęp
Od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku, pytanie o potencjalną agresję Kremla wobec państw Sojuszu Północnoatlantyckiego przestało być domeną wyłącznie powieści polityczno-historycznych.
Stało się realnym elementem planowania obronnego w stolicach od Waszyngtonu po Tallinn.
Choć bezpośrednia wojna między nuklearnymi potęgami wciąż wydaje się scenariuszem ostatecznym, eksperci ds. bezpieczeństwa i dowódcy wojskowi coraz głośniej ostrzegają, że okno czasowe na przygotowanie się do ewentualnego starcia drastycznie się kurczy.
Jakie jest więc realne prawdopodobieństwo takiego scenariusza?
1. Czynnik militarny: Stan rosyjskiej armii i „okno możliwości”
Kluczowym elementem analizy potencjalnego ataku jest zdolność bojowa Federacji Rosyjskiej. Wojna w Ukrainie przyniosła Rosji ogromne straty w ludziach i nowoczesnym sprzęcie, co mogłoby sugerować, że Moskwa nie jest gotowa na otwarcie nowego frontu.
Jednak przejście rosyjskiej gospodarki na tryb wojenny (zwiększenie wydatków na obronność do rekordowych poziomów) oraz szybka rekonstrukcja jednostek wywołują niepokój zachodnich wywiadów.
Prognozy analityków: Służby wywiadowcze m.in. Niemiec i państw bałtyckich szacują, że po ewentualnym wygaszeniu lub zamrożeniu intensywnych walk w Ukrainie, Rosja będzie potrzebować od 3 do 5 lat na pełną odbudowę swojego potencjału ofensywnego na tyle, by móc zagrozić flankom NATO.
Wąska perspektywa czasu: Oznacza to, że realne ryzyko militarnego testu dla NATO może przypaść na koniec obecnej dekady.
2. Scenariusze ataku: Wojna hybrydowa kontra „Fakty Dokonane”
Większość strategów zgadza się, że pełnoskalowy marsz pancerny na Warszawę czy Berlin jest mało prawdopodobny.
Rosja doskonale zdaje sobie sprawę z przewagi technologicznej i gospodarczej Zachodu.
Bardziej realne są dwa inne scenariusze:
Strategia Faktów Dokonanych (Atsiz/Wstrząs): Szybkie, ograniczone uderzenie na terytorium jednego z państw bałtyckich (np. zajęcie fragmentu Estonii lub Litwy, przesmyku suwalskiego), a następnie natychmiastowe przejście do obrony i grożenie użyciem broni nuklearnej.
Cel?
Sprawdzenie, czy kraje Europy Zachodniej i USA rzeczywiście zaryzykują globalną wojnę w imię obrony kilku przygranicznych powiatów (test art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego).
Permanentna wojna hybrydowa: Scenariusz, który już się realizuje.
Obejmuje cyberataki na infrastrukturę krytyczną, akty dywersji i sabotażu w Europie, operacje dezinformacyjne wpływającej na wyniki wyborów oraz sztucznie wywoływaną presję migracyjną.
3. Zmienne geopolityczne: Spójność NATO i wybory w USA
Realność ataku zależy w równym stopniu od kalkulacji politycznych na Kremlu, co od postawy samego Zachodu.
Władimir Putin decyduje się na agresję tylko wtedy, gdy wyczuwa słabość przeciwnika.
Czynnik amerykański: Kluczowa dla odstraszania pozostaje wiarygodność USA.
Wszelkie sygnały o możliwym zmniejszeniu zaangażowania Ameryki w Europie lub podważanie sensu istnienia NATO działają na Kreml jak zaproszenie.
Postawa Europy: Determinacja krajów europejskich w rozbudowie własnych armii (osiąganie pułapu 2-3% PKB na obronność) oraz integracja Finlandii i Szwecji z NATO znacząco podnoszą koszty ewentualnego ataku dla Rosji, czyniąc go skrajnie nieopłacalnym.
Wnioski
Realna możliwość bezpośredniego, konwencjonalnego ataku Rosji na państwo NATO w perspektywie najbliższych miesięcy jest niska, głównie z powodu związania sił rosyjskich w Ukrainie.
Ryzyko to jednak drastycznie wzrośnie w perspektywie średnioterminowej (3-5 lat), jeśli Rosja zdoła zamrozić konflikt ukraiński na swoich warunkach, a Zachód ulegnie wewnętrznym podziałom i politycznemu zmęczeniu.
Najlepszą gwarancją tego, że do ataku nigdy nie dojdzie, pozostaje stara rzymska maksyma: Si vis pacem, para bellum (Chcesz pokoju, szykuj się do wojny) – czyli budowa tak potężnej machiny obronnej, by kalkulacja zysków i strat na Kremlu zawsze dawała wynik negatywny.
|