Przez pierwsze pół roku nie komentowałem działań Rządu Beaty Szydło - dając im czas na organizację najważniejszych zadań.
Później nieraz krytykowałem poczynania pisowskich ministrów - najczęściej określeniem "prymityw", prostak".
Mimo wszystko był to postęp wobec PO, bo polityków z partii Donalda Tuska określałem zazwyczaj słowem "bydło".
I - obym nigdy nie powiedział tak - o ich następcach.