ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

W tydzień po zamachu w Berlinie 
26 grudzień 2016      Artur Łoboda
Dziennik pisarza Karola Zielińskiego z Krakowa (16.10.2011) 
22 październik 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Zygmunt Jan Prusiński ŻYCIE Z DUCHAMI W POEZJI 
25 styczeń 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Wezwanie do Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 4 listopada 2014. 
4 listopad 2014      Artur Łoboda
Dobrymi chęciami jest w kulturze piekło wybrukowane 
1 grudzień 2015      Artur Łoboda
Działania pożądane  
4 wrzesień 2022      Arsenio Toledo
Zacieśnia się izolacja Izraela na Bliskim Wschodzie 
12 wrzesień 2011      Iwo Cyprian Pogonowski
Nie ma wiezniow politycznych 
8 styczeń 2011      Goska
Bill Gates i Piotr Kraśko o pandemii koronawirusa. Padły gorzkie słowa  
25 październik 2025     
CNN po raz kolejny podsyca strach przed COVID, aby przestraszyć wszystkich z powrotem do masek - NIE DAJ SIĘ OSZUKAĆ 
8 wrzesień 2023      Ethan Huff
Jaka partia - taki wzorzec moralny 
13 październik 2021     
Współcześni hitlerowcy 
2 maj 2021      Ruptly
Szef GIS: Dla tych ludzi koronawirus nie jest śmiertelny 
24 luty 2020      z Internetu
Polityk UE: traktat pandemiczny WHO oznaczałby „zniesienie demokracji” 
22 maj 2022      Clare Marie Merkowsky
Zgłoszenie naruszenia Prawa przez PKN Orlen 
19 marzec 2020     
Przysięga Hipokratesa 
20 listopad 2020      Artur Łoboda
Czy Stanowski "wykończy" Trzaskowskiego? 
15 maj 2025      Artur Łoboda
Ustawa o ochronie przed odrą pod lupą – eksperci domagają się jej natychmiastowego jej uchylenia 
23 styczeń 2026     
Jak szczepionką "leczą" 
14 styczeń 2021     
Objawienia 
11 grudzień 2020      Artur Łoboda

 
 

Największy polski performer

Performance


W toku rozwoju kultury pojawiły się sytuacje, gdy artysta czuł się skrępowany posiadanymi narzędziami twórczymi.
Malarze sięgali po trzeci wymiar. Z czasem sięgnęli po czwarty wymiar, kreując ruch w czasie.
W ten sposób zrodziło się kino artystyczne, będące połączeniem doskonałych obrazów i fenomenalnej gry aktorskiej.

Ale w latach sześćdziesiątych XX wieku pojawili się ludzie, którzy sięgnęli po czwarty wymiar z prozaicznego powodu.
Nie mając wystarczających zdolności artystycznych - na granicy pomiędzy formami sztuki, realizowali swoje projekty.
Z powodu braku odpowiedniej miary oceny takich działań, mogli oni wmawiać społeczeństwu i infantylnym z natury krytykom sztuki, że działania takie są przejawem jakiejś "nowoczesnej sztuki".

W większości wypadków były to bardzo prymitywne działania obliczone na zaszokowanie odbiorcy.
I właśnie od angielskiego słowa "performance" - działanie, powstało określenie "performer".

Naturą takich projekcji było szokowanie odbiorcy. Efekt ten uzyskiwano z początku przez epatowanie nagością.
Z czasem sięgnięto po brutalniejsze środki.

Nie znam ani jednego performance, które można zaliczyć do kategorii sztuki.
Są to działania, które w najlepszym wypadku zaliczyć można do wydarzeń społecznych, mieszczących się w kategorii luddycznej socjologii i psychologii, albowiem większość performerów przejawiała jakieś problemy psychiczne.

Godność i honor

Wikipedia podaje, że:

1. "Godność człowieka - wyraża się w pragnieniu posiadania szacunku społeczności z uwagi na swoje walory duchowe, moralne czy też zasługi społeczne. Ma ona dwoisty charakter i odnosi się do godności osobowej i osobowościowej.
Ta pierwsza jest właściwa każdemu człowiekowi, należna mu się z faktu samego bycia człowiekiem.
Godność osobowościowa natomiast jest zależna od podjętego przez daną osobę trudu (tego co w życiu dokonała) i wiąże się z rozwojem osobowości etycznej.
Jest jedną z podstawowych wartości w etyce "


2. "Honor to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne lub społeczne. Naruszenie zasad honoru przez siebie lub innych odbierane bywa jako "dyshonor" lub "hańba". W wielu społeczeństwach takie naruszenie pociąga za sobą natychmiastową, osobistą reakcję "zhańbionego" lub innego członka tej samej grupy. Tym różni się honor od pojęcia godności osobistej – godność nie wymaga zemsty, honor tak. Godność traci się w ciężkich warunkach bytowych, honor (jako dążenie do jej odzyskania) może się nawet wzmacniać."

W obu tych definicjach nie uwzględniono, że godność i honor mogą być imperatywami moralnymi, które kierują życiem człowieka nie dla płytkiej próżności, lecz z przekonania, że tylko ludzka godność i honor mogą poprowadzić cywilizację we właściwym kierunku.
Jednym z podstawowych warunków takiego postępowania jest zdolność do krytycznej oceny własnych dokonań.

I właśnie krytyczna ocena własnych prac doprowadziła mnie do pierwszego w moim życiu "happeningu" - nazywanego dziś "performance".

W toku rozwoju swojej osobowości podjąłem ogromny trud poznania wszelkich przejawów sztuki i kultury. Przez lata studiowałem historię sztuki i historię kultury - z drogich w owych czasach książek. Jednocześnie sam bardzo dużo malowałem.
Aż nastał moment - gdy zmierzyłem posiadaną wiedzę teoretyczną - z jej praktycznym wykonaniem.
Gdy doszedłem do wniosku, że moje prace nie spełniają własnych oczekiwań, zdecydowałem się znaczną ich część usunąć.
Lecz każda z nich była jakimś zapisem emocji towarzyszącej tworzeniu.
Podjąłem więc decyzję o symbolicznym spaleniu tych prac, by blask ognia uczcił rozstanie z moim wysiłkiem twórczym, który nie sięgnął zamierzonego celu.
W ogrodzie Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie rozwiesiłem na słupkach prace, które podpalałem wraz z kolejnymi frazami utworu muzycznego.
Bardzo trafnym recenzentem mojego działania okazał się wtedy młody nauczyciel - Adam Brincken.

Chociaż uważam siebie za idealistę to nie należę do naiwniaków.
W sierpniu 1980 roku nie miałem najmniejszej wątpliwości, że strajki stoczniowe są elementem rozgrywki SB, służącym przetasowaniom politycznym.
Uznałem jednak, że każde działanie destabilizujące tamten system jest wskazane.
Dlatego stałem się biernym członkiem Solidarności. Tym bardziej, że miałem wtedy na utrzymaniu zonę i dwójkę dzieci, a studiowałem na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Były to studia o których marzyłem i dla których się uczyłem przez blisko dwadzieścia lat.
I kiedy po 13 grudnia 1981 roku zobaczyłem - jak całe środowisko artystów - w jednym momencie zmieniło front - by powrócić na służbę reżymu komunistycznego, to coś we mnie pękło.
Nie chciałem tworzyć wśród takich ludzi. Nie chciałem pod żadną postacią współpracować z komunistami.
Nie potrafiłem pogodzić mojej pracy artysty, ze sprzedajnością wobec władzy. A oczywistym było, że bez kolaboracji z tamtym systemem nie mogłem liczyć na jakikolwiek rozwój kariery artystycznej. Dowodzą tego dziś teczki znanych artystów w IPN.
W jednym momencie poświęciłem swoje dwudziestoletnie marzenia i tyleż letnią - ciężką pracę.
Zacząłem wspomagać Solidarność Walczącą. Za własne pieniądze i własnym sprzętem filmowałem manifestacje odbywające się w Krakowie i Nowej Hucie.
Niestety, pół godziny doskonałych materiałów (największy zbiór w Polsce), zostało skradzionych z mojej piwnicy w 1987 roku - kiedy już myślałem, że SB zapomniała o Stanie Wojennym.
Rzecz w tym, że na tych filmach były bardzo duże zbliżenia ZOMO i uchwycone prowokacje SB. Manifestantów filmowałem tak - by nikt ich nie rozpoznał.

Ponieważ w Stanie Wojennym już mi nie zależało na karierze artystycznej to zainicjowałem kolejny happening celebrujący rozstanie z moimi marzeniami.
W Stanie Wojennym zdecydowałem się wyrzeźbić na dyplom "Pomnik oporu Narodu Polskiego przeciwko totalitaryzmowi", pod skróconym tytułem "Robotnicy 1982".
Przez cały okres pracy nad rzeźbą, promotor omijał mnie wielkim łukiem.
A ja czekałem cały czas na jego korektę.
Na tydzień przed obroną Promotor stwierdził, że już jest późno i chyba w normalnym terminie nie będę bronił pracy.
Wtedy "performance" mojego życia nabrał tempa.
Wraz z żoną podwinęliśmy rękawy i ostro wzięliśmy się do odlewu pracy, która w normalnych warunkach wymagała nawet miesiąca na wykonanie.
Dwójka dzieci spała na workach z gipsem, a my dzień i noc pracowaliśmy.
Ostatnie retusze rzeźby dokonałem w dniu obrony dyplomu.

Ale to był dopiero początek tego "performance'u".
W komisji oceniającej zasiadali: Hajdecki, Bandura, Borzęcki.
Borzęcki chciał mi dać szansę na zmitologizowanie mojej pracy sugerując, że ma ona wymiar ponadczasowy i jest tylko symbolem pewnych zachowań.
Na co wywaliłem prosto z mostu, że pracą tą oddaję hołd tym wszystkim, którzy mają odwagę wyjść na ulicę, by zamanifestować sprzeciw wobec panującej dyktatury.
A potem było jeszcze gorzej.
W odczytanej przeze mnie pracy pisemnej skrytykowałem postawę artystów, którzy dobrowolnie przyjmują postawę upiększaczy systemu, zamiast pięknem służyć społeczeństwu.
Skrytykowałem przy okazji politykę kulturalną tamtych czasów.
Ku memu zaskoczeniu, nie zostałem oblany, ale ocena odzwierciedlała stosunek komisji dyplomowej dla mojej postawy.

Rzeźbę dyplomową podarowałem do kościoła w Mistrzejowicach, gdzie była wystawiana przez długi czas w podziemiach.
Któregoś dnia wstąpiłem do tego kościoła by zobaczyć - czy jeszcze tam stoi.
I wtedy przeżyłem delikatny szok.
Rzeźba była obłożona setkami, o ile nie tysiącami różnych symboli: tarczami szkolnymi, chorągiewkami organizacji i podobnych znaków identyfikacji z całej Polski.
W ten sposób wyglądała koszmarnie. Ale cieszyło mnie, że tyle osób - w większości młodzieży identyfikuje się z moimi ideami.
Wraz z decyzją o treści Dyplomu, rozpocząłem wielki "performane", który trwa do dnia dzisiejszego.

NIE MUSZĘ
Nie muszę być artystą - gdy nie mogę zachować honoru.
Nie muszę kraść i kłamać - by być szczęśliwym.
Nie muszę mieć bogactwa by być zdrowym i zadowolonym z własnego życia.


To nie jest żadne działanie artystyczne. To element kultury.
A sztukę tworzę oprócz tego życiowego "performance".

W trakcie swojego rozwoju osobowego, bardzo dużo energii poświęciłem poznaniu zagadnień kultury.
Tysiące godzin wypełnionych studiowaniem historii sztuki i historii kultury. A gdy pojawiła się możliwość wyjazdu za granicę, to kolejne tysiące godzin spędziłem obcując z kulturą Świata.
Gdy w 1978 roku pierwszy raz wyjechałem do Francji to tylko w Luwrze (polska pisownia), przesiedziałem dwa tygodnie - przez wszystkie godziny otwarcia muzeum.
Analizowałem każdy obraz - jego kompozycję, technikę, zmiany w obrazie wynikające z utleniania farb i werniksów.
Fascynowała mnie wtedy architektura romańska i gotycka, przy której najwybitniejsze nasze zabytki bladły.

Wobec wielkiej kultury wieków ubiegłych, pojawiały się wątpliwości - gdy trafiałem na przejawy tak zwanej sztuki XX wieku.
W przeciwieństwie do "krytyków sztuki", poddawałem bardzo dokładnej analizie zjawiska budzące kontrowersje.
W mojej prywatnej encyklopedii kultury wykluczyłem wiele rzekomych dzieł, nazywanych sztuką dwudziestego wieku i zaliczyłem je do kategorii oszustw kulturowych.

I dlatego - patrząc dziś na działania Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na oceny tak zwanych "ekspertów Ministra", widzę świat ograniczonych umysłowo prymitywów, wykazujących problemy ze zdefiniowaniem podstawowych pojęć w dziedzinie kultury.

Kiedy jednak ci ludzie w szale korupcyjnym propagują patologie, to nie pozostaje mi nic innego jak przyspieszyć akcję mojego życiowego działania, by wykazać, że obecny upadek kultury polskiej jest wynikiem zaistnienia kilku powiązanych zjawisk:
1. Braku dekomunizacji w kulturze.
2. Nepotyzmu i korupcji w instytucjach kultury. Funkcje kierownicze w instytucjach kultury zawłaszczyli ludzie z klucza partyjnego PO i PSL.
3. Braku elementarnego wykształcenia decydentów w dziedzinie kultury i wszelkich wykonawców zadań mających służyć kulturze.
4. Braku jakiejkolwiek etyki u ludzi posiadających dziś władze nad polską kulturą.

W polskiej kulturze jest zupełnie tak samo - jak w rozmowie Władysława Łukasika z Władysławem Serafinem.

Co może zrobić artysta w czasach pogardy wobec humanizmu i kultury.
Krzysztof Kamil Baczyński zginął z bronią w ręku - w czasie Powstania Warszawskiego.
Marian Hemar walczył piórem do końca swoich dni.
Ja ukazuję to co ważne dla zachowania rzeczywistej kultury i gromadzę dokumentację o ludziach niszczących polską kulturę, oraz mechanizmach jakie dla zniszczenia kultury stworzyli.

Pokonałem już wiele przeszkód. Uświadomiłem znaczną część Społeczeństwa.
Kropla kultury drąży skałę podłości i w ten sposób kreowany jest największy "performance" w Polsce, a może i na Świecie.

Artur Łoboda
Polskie Niezależne Media
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu

Foto: 1978 rok. Dwutygodniowe studia w Louvre.
6 sierpień 2012

Artur Łoboda 

  

Komentarze

  

Archiwum

prośba zmianę w galerii malarstwa polskiego
maj 3, 2008
Wiola
Unia bez tajemnic. Wielkie oszustwo (3)
listopad 21, 2002
http://www.naszdziennik.pl
" Wyzwalanie "
kwiecień 13, 2003
Wojciech Wlazlinski
Prezydent odpoczywa służbowo
czerwiec 6, 2003
Dariusz Kucharski http://www.se.com.pl
NBP: Rząd broni złotego do upadłego
marzec 16, 2006
Rocznica śmierci Jana Pawła II
kwiecień 2, 2006
zaprasza.net
Światowy kryzys – geszeft wszechczasów
marzec 6, 2009
Dariusz Kosiur
"Solidarność" - Krystalizacja ruchu społecznego po wielkiej rewolcie
czerwiec 2, 2002
Andrzej Friszke
Medioci Igraszki TVN wokół śmierci Slobodana Miloszevicia
marzec 17, 2006
serbofil
Inna historia
czerwiec 25, 2003
przesłała Elżbieta
Dobijająca liberalizacja
wrzesień 20, 2002
Marek Garbacz http://www.naszdziennik.pl
Kaczyński: przychylność dla bossów
sierpień 9, 2002
PAP
Wyzysk proletariatu w Szwajcarii i w Polsce
wrzesień 6, 2005
Mirnal
Nie znośne błędy...
grudzień 19, 2004
Mirosław Naleziński, Gdynia www.mirnal.neostrada.
Najwieksi milosnicy przyrody i natury w waszyngtonie!
marzec 3, 2007
gajowy
Wiadomość grubymi nićmi szyta
kwiecień 27, 2003
„Fiasko w Iraku”
lipiec 24, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Apel przed referendum
maj 27, 2003
przesłała Elżbieta
USA znajdą w Iraku broń masowego rażenia
kwiecień 14, 2003
Niezależne Obchody Rocznicy Strajków Sierpniowych 1980 we Wrocławiu
sierpień 24, 2005
Leszek
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media