ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Czym naprawdę był socjalizm (1) 
31 sierpień 2017     
The Plunder of Warsaw Jewry During World War II and its Aftermath, by Itamar Levin 
8 marzec 2011      przysłał ICP
Zbieżność dat 
21 wrzesień 2020      Artur Łoboda
Były szef CDC przyznaje, że obowiązkowe szczepienia były „jednym z największych błędów” 
25 lipiec 2024      Lance D Johnson
Lenin - kat narodu rosyjskiego to zwykły pederasta 
11 styczeń 2023      I.W. Sokołow
Neoliberalna kontrrewolucja
Centra władzy manipulują, uzależniają i terroryzują ludność
 
15 wrzesień 2020     
List od Elżbiety Gawlas z Kanady ! 
24 kwiecień 2010      Zygmunt Jan Prusiński
Zygmunt Jan Prusiński WNĘTRZE CIENIA - część trzecia 
6 marzec 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Walka o monopol nuklearny Izraela na Bliskim Wschodzie 
19 maj 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Stalinowskie państwo podatkowe 
16 luty 2020     
2-3 lata, albo nigdy 
24 wrzesień 2021     
Termin napaści na Ukrainę? 
5 marzec 2022      Artur Łoboda
Eksplozja w Bejrucie była w innym miejscu niż pożar i silosy! 
11 sierpień 2020      Artur Łoboda
Rozmowa na pożegnanie Andrzeja Szczepanika 
8 maj 2020      Zygmunt Jan Prusiński
80. rocznica zakończenia wojny 
9 maj 2025     
Czy ktokolwiek w Polsce rozumie brexit? 
13 sierpień 2017     
Wywyższenie krzyża 
6 marzec 2017      Paweł Ziółkowski
pytanie i odpowiedź.  
24 wrzesień 2020      Artur Łoboda
Żądamy rozliczenia za bezprawny nalot policji na klasztor dominikanów 
28 grudzień 2024     
Pisowskie mandaty - z innego punktu widzenia 
12 styczeń 2021      Artur Łoboda

 
 

Największy polski performer

Performance


W toku rozwoju kultury pojawiły się sytuacje, gdy artysta czuł się skrępowany posiadanymi narzędziami twórczymi.
Malarze sięgali po trzeci wymiar. Z czasem sięgnęli po czwarty wymiar, kreując ruch w czasie.
W ten sposób zrodziło się kino artystyczne, będące połączeniem doskonałych obrazów i fenomenalnej gry aktorskiej.

Ale w latach sześćdziesiątych XX wieku pojawili się ludzie, którzy sięgnęli po czwarty wymiar z prozaicznego powodu.
Nie mając wystarczających zdolności artystycznych - na granicy pomiędzy formami sztuki, realizowali swoje projekty.
Z powodu braku odpowiedniej miary oceny takich działań, mogli oni wmawiać społeczeństwu i infantylnym z natury krytykom sztuki, że działania takie są przejawem jakiejś "nowoczesnej sztuki".

W większości wypadków były to bardzo prymitywne działania obliczone na zaszokowanie odbiorcy.
I właśnie od angielskiego słowa "performance" - działanie, powstało określenie "performer".

Naturą takich projekcji było szokowanie odbiorcy. Efekt ten uzyskiwano z początku przez epatowanie nagością.
Z czasem sięgnięto po brutalniejsze środki.

Nie znam ani jednego performance, które można zaliczyć do kategorii sztuki.
Są to działania, które w najlepszym wypadku zaliczyć można do wydarzeń społecznych, mieszczących się w kategorii luddycznej socjologii i psychologii, albowiem większość performerów przejawiała jakieś problemy psychiczne.

Godność i honor

Wikipedia podaje, że:

1. "Godność człowieka - wyraża się w pragnieniu posiadania szacunku społeczności z uwagi na swoje walory duchowe, moralne czy też zasługi społeczne. Ma ona dwoisty charakter i odnosi się do godności osobowej i osobowościowej.
Ta pierwsza jest właściwa każdemu człowiekowi, należna mu się z faktu samego bycia człowiekiem.
Godność osobowościowa natomiast jest zależna od podjętego przez daną osobę trudu (tego co w życiu dokonała) i wiąże się z rozwojem osobowości etycznej.
Jest jedną z podstawowych wartości w etyce "


2. "Honor to postawa, dla której charakterystyczne jest połączenie silnego poczucia własnej wartości z wiarą w wyznawane zasady moralne, religijne lub społeczne. Naruszenie zasad honoru przez siebie lub innych odbierane bywa jako "dyshonor" lub "hańba". W wielu społeczeństwach takie naruszenie pociąga za sobą natychmiastową, osobistą reakcję "zhańbionego" lub innego członka tej samej grupy. Tym różni się honor od pojęcia godności osobistej – godność nie wymaga zemsty, honor tak. Godność traci się w ciężkich warunkach bytowych, honor (jako dążenie do jej odzyskania) może się nawet wzmacniać."

W obu tych definicjach nie uwzględniono, że godność i honor mogą być imperatywami moralnymi, które kierują życiem człowieka nie dla płytkiej próżności, lecz z przekonania, że tylko ludzka godność i honor mogą poprowadzić cywilizację we właściwym kierunku.
Jednym z podstawowych warunków takiego postępowania jest zdolność do krytycznej oceny własnych dokonań.

I właśnie krytyczna ocena własnych prac doprowadziła mnie do pierwszego w moim życiu "happeningu" - nazywanego dziś "performance".

W toku rozwoju swojej osobowości podjąłem ogromny trud poznania wszelkich przejawów sztuki i kultury. Przez lata studiowałem historię sztuki i historię kultury - z drogich w owych czasach książek. Jednocześnie sam bardzo dużo malowałem.
Aż nastał moment - gdy zmierzyłem posiadaną wiedzę teoretyczną - z jej praktycznym wykonaniem.
Gdy doszedłem do wniosku, że moje prace nie spełniają własnych oczekiwań, zdecydowałem się znaczną ich część usunąć.
Lecz każda z nich była jakimś zapisem emocji towarzyszącej tworzeniu.
Podjąłem więc decyzję o symbolicznym spaleniu tych prac, by blask ognia uczcił rozstanie z moim wysiłkiem twórczym, który nie sięgnął zamierzonego celu.
W ogrodzie Liceum Sztuk Plastycznych w Krakowie rozwiesiłem na słupkach prace, które podpalałem wraz z kolejnymi frazami utworu muzycznego.
Bardzo trafnym recenzentem mojego działania okazał się wtedy młody nauczyciel - Adam Brincken.

Chociaż uważam siebie za idealistę to nie należę do naiwniaków.
W sierpniu 1980 roku nie miałem najmniejszej wątpliwości, że strajki stoczniowe są elementem rozgrywki SB, służącym przetasowaniom politycznym.
Uznałem jednak, że każde działanie destabilizujące tamten system jest wskazane.
Dlatego stałem się biernym członkiem Solidarności. Tym bardziej, że miałem wtedy na utrzymaniu zonę i dwójkę dzieci, a studiowałem na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Były to studia o których marzyłem i dla których się uczyłem przez blisko dwadzieścia lat.
I kiedy po 13 grudnia 1981 roku zobaczyłem - jak całe środowisko artystów - w jednym momencie zmieniło front - by powrócić na służbę reżymu komunistycznego, to coś we mnie pękło.
Nie chciałem tworzyć wśród takich ludzi. Nie chciałem pod żadną postacią współpracować z komunistami.
Nie potrafiłem pogodzić mojej pracy artysty, ze sprzedajnością wobec władzy. A oczywistym było, że bez kolaboracji z tamtym systemem nie mogłem liczyć na jakikolwiek rozwój kariery artystycznej. Dowodzą tego dziś teczki znanych artystów w IPN.
W jednym momencie poświęciłem swoje dwudziestoletnie marzenia i tyleż letnią - ciężką pracę.
Zacząłem wspomagać Solidarność Walczącą. Za własne pieniądze i własnym sprzętem filmowałem manifestacje odbywające się w Krakowie i Nowej Hucie.
Niestety, pół godziny doskonałych materiałów (największy zbiór w Polsce), zostało skradzionych z mojej piwnicy w 1987 roku - kiedy już myślałem, że SB zapomniała o Stanie Wojennym.
Rzecz w tym, że na tych filmach były bardzo duże zbliżenia ZOMO i uchwycone prowokacje SB. Manifestantów filmowałem tak - by nikt ich nie rozpoznał.

Ponieważ w Stanie Wojennym już mi nie zależało na karierze artystycznej to zainicjowałem kolejny happening celebrujący rozstanie z moimi marzeniami.
W Stanie Wojennym zdecydowałem się wyrzeźbić na dyplom "Pomnik oporu Narodu Polskiego przeciwko totalitaryzmowi", pod skróconym tytułem "Robotnicy 1982".
Przez cały okres pracy nad rzeźbą, promotor omijał mnie wielkim łukiem.
A ja czekałem cały czas na jego korektę.
Na tydzień przed obroną Promotor stwierdził, że już jest późno i chyba w normalnym terminie nie będę bronił pracy.
Wtedy "performance" mojego życia nabrał tempa.
Wraz z żoną podwinęliśmy rękawy i ostro wzięliśmy się do odlewu pracy, która w normalnych warunkach wymagała nawet miesiąca na wykonanie.
Dwójka dzieci spała na workach z gipsem, a my dzień i noc pracowaliśmy.
Ostatnie retusze rzeźby dokonałem w dniu obrony dyplomu.

Ale to był dopiero początek tego "performance'u".
W komisji oceniającej zasiadali: Hajdecki, Bandura, Borzęcki.
Borzęcki chciał mi dać szansę na zmitologizowanie mojej pracy sugerując, że ma ona wymiar ponadczasowy i jest tylko symbolem pewnych zachowań.
Na co wywaliłem prosto z mostu, że pracą tą oddaję hołd tym wszystkim, którzy mają odwagę wyjść na ulicę, by zamanifestować sprzeciw wobec panującej dyktatury.
A potem było jeszcze gorzej.
W odczytanej przeze mnie pracy pisemnej skrytykowałem postawę artystów, którzy dobrowolnie przyjmują postawę upiększaczy systemu, zamiast pięknem służyć społeczeństwu.
Skrytykowałem przy okazji politykę kulturalną tamtych czasów.
Ku memu zaskoczeniu, nie zostałem oblany, ale ocena odzwierciedlała stosunek komisji dyplomowej dla mojej postawy.

Rzeźbę dyplomową podarowałem do kościoła w Mistrzejowicach, gdzie była wystawiana przez długi czas w podziemiach.
Któregoś dnia wstąpiłem do tego kościoła by zobaczyć - czy jeszcze tam stoi.
I wtedy przeżyłem delikatny szok.
Rzeźba była obłożona setkami, o ile nie tysiącami różnych symboli: tarczami szkolnymi, chorągiewkami organizacji i podobnych znaków identyfikacji z całej Polski.
W ten sposób wyglądała koszmarnie. Ale cieszyło mnie, że tyle osób - w większości młodzieży identyfikuje się z moimi ideami.
Wraz z decyzją o treści Dyplomu, rozpocząłem wielki "performane", który trwa do dnia dzisiejszego.

NIE MUSZĘ
Nie muszę być artystą - gdy nie mogę zachować honoru.
Nie muszę kraść i kłamać - by być szczęśliwym.
Nie muszę mieć bogactwa by być zdrowym i zadowolonym z własnego życia.


To nie jest żadne działanie artystyczne. To element kultury.
A sztukę tworzę oprócz tego życiowego "performance".

W trakcie swojego rozwoju osobowego, bardzo dużo energii poświęciłem poznaniu zagadnień kultury.
Tysiące godzin wypełnionych studiowaniem historii sztuki i historii kultury. A gdy pojawiła się możliwość wyjazdu za granicę, to kolejne tysiące godzin spędziłem obcując z kulturą Świata.
Gdy w 1978 roku pierwszy raz wyjechałem do Francji to tylko w Luwrze (polska pisownia), przesiedziałem dwa tygodnie - przez wszystkie godziny otwarcia muzeum.
Analizowałem każdy obraz - jego kompozycję, technikę, zmiany w obrazie wynikające z utleniania farb i werniksów.
Fascynowała mnie wtedy architektura romańska i gotycka, przy której najwybitniejsze nasze zabytki bladły.

Wobec wielkiej kultury wieków ubiegłych, pojawiały się wątpliwości - gdy trafiałem na przejawy tak zwanej sztuki XX wieku.
W przeciwieństwie do "krytyków sztuki", poddawałem bardzo dokładnej analizie zjawiska budzące kontrowersje.
W mojej prywatnej encyklopedii kultury wykluczyłem wiele rzekomych dzieł, nazywanych sztuką dwudziestego wieku i zaliczyłem je do kategorii oszustw kulturowych.

I dlatego - patrząc dziś na działania Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, na oceny tak zwanych "ekspertów Ministra", widzę świat ograniczonych umysłowo prymitywów, wykazujących problemy ze zdefiniowaniem podstawowych pojęć w dziedzinie kultury.

Kiedy jednak ci ludzie w szale korupcyjnym propagują patologie, to nie pozostaje mi nic innego jak przyspieszyć akcję mojego życiowego działania, by wykazać, że obecny upadek kultury polskiej jest wynikiem zaistnienia kilku powiązanych zjawisk:
1. Braku dekomunizacji w kulturze.
2. Nepotyzmu i korupcji w instytucjach kultury. Funkcje kierownicze w instytucjach kultury zawłaszczyli ludzie z klucza partyjnego PO i PSL.
3. Braku elementarnego wykształcenia decydentów w dziedzinie kultury i wszelkich wykonawców zadań mających służyć kulturze.
4. Braku jakiejkolwiek etyki u ludzi posiadających dziś władze nad polską kulturą.

W polskiej kulturze jest zupełnie tak samo - jak w rozmowie Władysława Łukasika z Władysławem Serafinem.

Co może zrobić artysta w czasach pogardy wobec humanizmu i kultury.
Krzysztof Kamil Baczyński zginął z bronią w ręku - w czasie Powstania Warszawskiego.
Marian Hemar walczył piórem do końca swoich dni.
Ja ukazuję to co ważne dla zachowania rzeczywistej kultury i gromadzę dokumentację o ludziach niszczących polską kulturę, oraz mechanizmach jakie dla zniszczenia kultury stworzyli.

Pokonałem już wiele przeszkód. Uświadomiłem znaczną część Społeczeństwa.
Kropla kultury drąży skałę podłości i w ten sposób kreowany jest największy "performance" w Polsce, a może i na Świecie.

Artur Łoboda
Polskie Niezależne Media
Fundacja Promocji Kultury
www.fundacja.zaprasza.eu

Foto: 1978 rok. Dwutygodniowe studia w Louvre.
6 sierpień 2012

Artur Łoboda 

  

Komentarze

  

Archiwum

Cwaniacy w sieci
październik 30, 2005
Marek Olżyński
Oszczędzajmy na paliwie i nerwach!
październik 27, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
W czyim interesie?
styczeń 7, 2006
mgr inż. Józef Bizoń
Strategiczna logika samobojczego terroryzmu
czerwiec 15, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Komunikat z posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej
czerwiec 26, 2002
PAP
Protest przeciwko budowie radaru NATO
maj 26, 2006
MARDUK
Zróbmy sondę
listopad 3, 2006
b.p
Doradcy, nie Filozofowi
lipiec 23, 2006
Jacek Bartyzel
Samobójczy atak na Liban
sierpień 9, 2006
Biuletyn Informacyjny Instytutu Schillera
Swiatowa inwazja starych bezboznych lichwiarzy
lipiec 31, 2005
Wojciech Gryc
Teraz Bush - poglądy "prawicy" sprzed lat
październik 26, 2008
"Prawica"
Jakie jest prawdziwe nazwisko kolejnego "polskiego" prezydenta
styczeń 30, 2007
dorek
Czym się różni Wałęsa od Leppera
kwiecień 13, 2004
Artur Łoboda
Wrażliwi, delikatni, tolerancyjni
czerwiec 16, 2006
Marek Miśko
Krok do przodu w sprawie ochrony pacjenta
lipiec 21, 2003
IAR
Chcą zakazać prezerwatyw
listopad 8, 2006
PAP
Broń Masowego Oszustwa a Sprawa Kielc 1946
kwiecień 17, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Jan Paweł II - omylny
kwiecień 12, 2005
Artur Łoboda
Panie Loboda
sierpień 16, 2006
robert
Oferta syjonistyczna stworzenia bazy dla wojsk Hitlera w Palestynie
kwiecień 1, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media