ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Astrid Stuckelberger, sygnalistka WHO - wywiad 'Planet Lockdown' 
 
Hiszpański rząd przyznał się do powietrznego spryskiwania całej ludności chemikaliami 
Podczas strategicznie zaplanowanego „stanu wyjątkowego” covid-19, Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) upoważniła hiszpański rząd do rozpylania z nieba śmiertelnych smug chemicznych . 16 kwietnia 2020 r. hiszpański rząd po cichu przyznał, że upoważnił wojsko do rozpylania biocydów na całą populację.  
Aresztować Netanjahu 
Protest w Warszawie po decyzji Rządu. 
CAŁA PRAWDA O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ WIDZIANA OCZYMA PILOTÓW !  
Panie Kapitanie Jerzy Grzędzielski,

chylę czoła jako młodszy kolega lotnik, za poniższy tekst. Brakowało mi dotąd głosu, tak doświadczonego pilota, opisującego tragędię smoleńską, tak kompetentnie i fachowo, jak Pan to zrobił. Pozwoliłem sobie zatem, na rozpowszechnienie Pańskiego tekstu, z nadzieją na możliwe szerokie dotarcie do opinii publicznej. Zwracam się do internautów o liczne udostępnienia w internecie stanowiska w tej sprawie, wyrażonego przez świetnego pilota - prawdziwego nie kwestionowanego eksperta lotniczego. 
Światowy dług 
Ciekawe kto jest "wierzycielem" tego długu? 
ZBRODNICZY DRUK 3238 + REFERENDUM “STOP BEZKARNOŚCI FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH” 
 
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez o wojnie przeciwko Iranowi 

 
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Polskie firmy nie obsługuja POLICJANTÓW 



 
Izrael w chaosie: ogłoszono całkowitą ewakuację, ponieważ ciężkie rakiety Iranu spadły na Tel Awi... 
 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Zdzisława Piasecka na temat szokujących zmian w polskim systemie edukacji 
O skandalicznych zmianach w polskim systemie edukacji, który wkrótce ma zostać włączony w tzw. Europejski Obszar Edukacji 
Rosyjska ruletka, czyli epidemia testów 
Jak jeden mąż przyjęto błędny model matematyczny i zamknięto w domach miliony ludzi wpędzając ich w dodatkowe problemy zdrowotne i finansowe. Zrujnowano gospodarki, zlikwidowano całe branże, przekreślono cały dorobek na temat zdrowego stylu życia. 
GLOBALIZM - Prawdziwa historia 
Jak amerykański historyk Prof. Carroll Quigley odkrył tajny Rząd bankierów 
Ponad 5 lat po kowidzie wojna wobec uczciwych lekarzy trwa dalej 
Zbrodniarze kowidowi niszczą lekarzy 
Paszporty szczepionkowe to koń trojański (napisy PL) 
 
Przemoc seksualna wobec dzieci  
Organizacje pedofilskie na najwyższych szczeblach władzy 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
Odważni eksperci z USA, Rosji i Czech mówią prawdę o szczepieniach  
 
więcej ->

 
 

O głupocie i złym wychowaniu


Zaczął się rok szkolny. Cokolwiek by nie sądzić o panu ministrze Giertychu, to jest to pierwszy liczący się polski polityk, który uznał, że narodowa oświata to rzecz ważna. Już samo to zasługuje na szacunek.

Dotąd bowiem uważano, że najważniejsze są autostrady, a stanowisko ministra edukacji powierzano osobom drugorzędnym, wychodząc najwyra?niej z założenia, że Polacy powinni być „zmotoryzowani” i ciemni. Fakt, że pan Giertych właśnie tę funkcję potraktował jako znaczącą, zbliża nas do krajów wysoce cywilizowanych, jak np. państwa skandynawskie czy Szwajcaria, gdzie stanowisko ministra edukacji jest zawsze jednym z najważniejszych w rządzie.

W przekonaniu o tym, że stało się coś istotnego i pozytywnego utwierdza mnie także zaciekłość ataków skierowanych przeciw Romanowi Giertychowi. Z jednej strony odezwali się oczywiście lewacy i tzw. środowiska wolnościowe. Jednak ataki z tej strony mają dosyć schematyczny charakter. Oskarżenia o posiadanie dziadka, który miał niewłaściwe poglądy, to typ zarzutów już niemal rytualnych, tak jak kilkadziesiąt lat temu oskarżenia o reakcyjność i bycie wrogiem klasowym. A współczesna policja myśli bardzo lubi powoływać się na swoje umiłowanie wolności. Nazwanie przy innej okazji urzędującego wicepremiera i ministra edukacji rządu Rzeczpospolitej „endeckim podrzutkiem” przez redaktora Blumsztajna z „Gazety Wyborczej”, dosyć dobrze oddaje styl i stan ducha tych ludzi. Mam nadzieję, że pan minister znosi to tylko pro publico bono i że po prostu w takiej sytuacji jest Rzeczpospolita, iż trzeba przymykać oko na tego typu zniewagi ze względu na słabość państwa i ograniczoną suwerenność, będącą wynikiem głupiej polityki zagranicznej.

Jednak gro?niejszy atak ma chyba miejsce ze strony gazet niemieckiego koncernu Springera. Tu mamy do czynienia nie tylko z łatwym do rozszyfrowania uderzeniem w politycznego wroga, bardziej natomiast z perfidnym sianiem w polskim społeczeństwie złych emocji w stosunku do polskiej szkoły jako takiej. To, co liczy się w dzisiejszej prasie najbardziej, to tytuły, a te są w springerowskim „Dzienniku” takie: „¬le jest w polskiej szkole”, „Rodzice nienawidzą Giertycha”, „¬li nauczyciele stracą pracę”, „Jeśli nie zmieni się system edukacyjny, Polska nigdy nie dogoni świata”, „Matura wstydu”. W środku tych tekstów aż roi się od fałszów i półprawd.

I tak np. wypowiadający się rutynowo na wszystkie możliwe tematy socjolog Radosław Markowski podaje zupełnie nieprawdziwą informację o tym, że niemieccy nauczyciele mają w liceum 40 godzin lekcji tygodniowo. Prawdziwa jest w tym wypadku cyfra pomiędzy 24 a 27, ale co tam prawda – ważne, żeby poszczuć ludzi na pedagogów. Z kolei autor felietonu poświęconego rzekomej nienawiści rodziców do Giertycha szczerze wyznał, że „nie chce mi się myśleć o Giertychu. Aż tyle mi nie płacą”. Sądzę, że w Niemczech po podobnym ładunku kłamstw i zwykłego chamstwa wobec niemieckiej szkoły, gazetami rozpętującymi tego typu nagonkę zajęły by się co najmniej sądy. Przykro tylko, że pozwala się do tej nikczemnej gry używać tej miary myśliciel, co Bronisław Łagowski. Nawiasem mówiąc jego jak niemal zawsze celne obserwacje przeczą o wiele za łatwym konkluzjom pana Markowskiego z sąsiedniej strony.

Warto przyjrzeć się schematom rozpowszechnianym przez wrogów polskiej szkoły. Szkoła jest ich zdaniem zła, bo ponoć „maltretuje uczniów wiedzą encyklopedyczną i zapamiętywaniem dat, które w życiu rzadko im się przydają” – pisze Markowski. Na stronie obok profesor Łagowski stwierdza: „Młodzież przychodzi do nas mniej oczytana niż dawniej i także pó?niej, już w trakcie studiów czyta mniej /.../ Mniej czytają, mniej są zorientowani w literaturze, mniej zdolni do dyskutowania, a mi zdarza się, że tłumaczę im rzeczy, które kiedyś na tym poziomie edukacji [chodzi o najlepszych absolwentów szkół średnich – O. S.] były oczywiste”. Na stronie obok Markowski informuje czytelników, że: „Mam tę przyjemność, że co kilka lat uczę studentów w Stanach, w tym tak zwanych freshmenów, siedemnastoletnich pierwszoroczniaków. Oni tak naprawdę niewiele o świecie wiedzą, zachowali za to zdolność do nieskrępowanego zadawania praktycznie każdego pytania. Oni chcą wiedzieć, wiedzą też, że nauczyciel akademicki jest po to, by go pytać. Na poziomie magisterskim są już całkiem dobrze wykształceni, a doktoranci to pierwsza liga młodych naukowców”.

Wniosek, jaki nasuwa się po przeczytaniu tych dwóch wypowiedzi jest taki, że w redakcji „Dziennika” nikogo nie obchodzi rozwiązanie problemu czy dojście do jakiejkolwiek spójnej konkluzji, lecz wyłącznie o zmasowaną krytykę i zupełne pomieszanie z poplątaniem. Okazuje się, że w Stanach można w czasie studiów nadrobić braki w wykształceniu i oczytaniu, a w Polsce nie. Tylko dlaczego w takim razie tytuł nie brzmi „¬le się dzieje na polskich uczelniach”? Natomiast jeżeli największym sukcesem amerykańskiej szkoły jest to, że jej absolwenci nie wstydzą się pytać o podstawowe sprawy, to też nie bardzo jest co naśladować. Zresztą jeżeli wierzyć sondażom mówiącym o przysłowiowej już ignorancji Amerykanów, to z tym wspaniałym ponoć poziomem tamtejszych absolwentów wyższych uczelni jest tak samo, jak z tymi 40 godzinami niemieckich nauczycieli. Trzeba to podzielić przez dwa i może tylko co nieco zaokrąglić.

Inny rzekomy mankament polskiej szkoły to brak konkurencji między nauczycielami, gdyż zdaniem wszystkowiedzących reformatorów-teoretyków, dyrektorzy nie mogą różnicować płac, zwolnić złych, a przyjąć dobrych nauczycieli. Autorzy takich opinii najwyra?niej wierzą, że mamy świetnych dyrektorów a organizacja pracy w polskich szkołach to wzór dla świata, i tylko nauczyciele nie chcą pracować. Tymczasem dyrektorów wybierają z konkursu lokalni urzędnicy, a tych z kolei politycy. Nie przeszkadza to jednak autorom owych cudownych recept traktować tychże samych polityków o kilka stron dalej jako uosobienie wszelkiego zła.

Wprowadzenie do szkoły tego typu uznaniowości skończyłoby się w polskich warunkach zatrudnianiem znajomych dyrektora, złymi stosunkami pomiędzy nauczycielami, czyli polskim piekłem podniesionym do kwadratu przez polski kapitalizm. Zresztą nigdzie w cywilizowanych krajach takie procedury nie mają miejsca i może je proponować tylko ktoś, kto o szkole nie ma bladego pojęcia. Ale nie widziałem jeszcze w gazecie tytułu „¬li dziennikarze muszą odejść”, a przydałby się. Ciekawe byłoby też sprawdzenie, czy ci, którzy oburzają się, że np. fizyk uczy w podstawówce matematyki, sami zawsze mają dyplomy uzyskane na kierunku dziennikarstwo. Bardzo charakterystyczne jest, że niedawno okazało się, iż rezultaty uczniów szkół publicznych i prywatnych w czasie egzaminów sprawdzających nie różnią się, co oznacza, że w szkołach państwowych w dwa razy liczniejszych klasach i pracując z biedniejszą młodzieżą, nauczyciele mają faktycznie lepsze rezultaty. Wynika to właśnie z ich stosunkowo większej niezależności od dyrekcji, a także od nacisków rodziców.

Również zarzucanie nauczycielom, że mają za niskie pensum, jest zupełnie oderwane od polskich realiów. Nie uwzględnia bowiem zupełnie relacji zarobków i obowiązków do innych pokrewnych profesji, w tym wypadku przede wszystkim do pracy na wyższych uczelniach. W Niemczech nauczyciel zarabia 70% tego, co profesor na wyższej uczelni. W Czechach 60%. W Polsce po 20 latach pracy jest to mniej niż 50%. Pensum lektora języków obcych na uczelni wynosi nierzadko nie 18 a 12 godzin, nie mówiąc o braku pracy wychowawczej, a pensja jest znacznie wyższa. Więc najlepsi nadal pracę w szkole traktują jako zajęcie tymczasowe, starają się napisać doktorat i uciec od miesięcznych zarobków, które nie pozwalają na jako takie przeżycie jednej osoby. W ten sposób nie zrealizowano tego, co było najbardziej sensownym, związanym z systemem awansu zawodowego elementem reformy ministra Handkego. Zarobki są średnio o tysiąc złotych mniejsze niż obiecywano, w szkołach – chociaż przybyło komputerów – nadal problemem jest zakup nowego kserografu, a papier do niego przynoszą uczniowie, żeby dostać punkty za zachowanie, klasy w zadłużonych miastach są liczniejsze niż jeszcze kilka lat temu itp., itd. Nauczyciele, którzy chcą wyżyć z zawodu, muszą brać nadgodziny, a jeśli ich nie ma, to fuchy poza szkołą. W efekcie są przepracowani, nieprzygotowani do lekcji, a szkolny grafik zrobiony tak, by szybko odwalić to, za co „oni” po staremu „udają, że płacą” i pójść do domu albo do innej pracy. Dopóki w polskim budżecie nie znajdzie się kilka miliardów na przyzwoite dofinansowanie szkół, wszystkie próby zasadniczej poprawy spełzną na niczym.

Można zresztą zaryzykować twierdzenie, że ze szkołą – biorąc pod uwagę nie tylko ataki na nią, ale ogólną zapaść cywilizacyjną, w jakiej znajduje się polskie społeczeństwo – nie jest najgorzej. Uczniowie, choć czytają mało, to na pewno więcej od dziennikarzy, a mam wrażenie, że także od niektórych profesorów. Natomiast trudno wymagać od uczniów, żeby np. czytali dużo książek, skoro we wszystkich programach rządowych najważniejsza jest komputeryzacja i to najlepiej od pierwszej klasy. Co więcej, nauczyciele są wręcz zmuszani do używania komputerów w nauczaniu, bez względu na sensowność takich działań. Czas natomiast jest jeden i godzin spędzanych przed migającym ekranem nie da się dorobić, tak samo jak nie da się wydłużyć doby. O tym, że „zinformatyzowane” maluchy mogą mieć kłopoty z koncentracją potrzebną do przeczytania czegoś poważniejszego czy chociaż dłuższego niż np. tytuły wywieszonego przed kioskiem brukowca – też warto pamiętać. Biorąc pod uwagę, że w sklepikach szkolnych podstawowym pożywieniem polskich dzieci są chipsy, batony i coca cola, równie dobrze można by oczekiwać umiłowania i znawstwa delikatnych smaków od obywateli wychowanych na takiej diecie. Jeżeli dodać do tego poziom i skalę ogłupiania reklamami w mediach czy styl debaty publicznej, to i tak należy się dziwić, że to jeszcze funkcjonuje.

Minister Giertych działa na razie w sposób może nieco chaotyczny, ale wydaje mi się, że są to pierwsze, mające charakter chirurgiczny, działania dora?ne. Jednak zaraz potem potrzebne są posunięcia bardziej długofalowe. W tym kontekście podstawowym oprócz finansów postulatem jest właśnie większa stabilizacja w szkole. Wychowanie powinno się zacząć od sporządzenia listy wad w starszym pokoleniu. Ostatnio przyjazna dusza zwróciła mi uwagę, że w Ewangelii, wśród grzechów, które przychodzą do człowieka z wnętrza, a nie z zewnątrz, wymieniona jest głupota. Jest to bardzo głęboka myśl. W tym sensie Polakom brakuje moim zdaniem pewnych cech charakteru, które czynią ze zbiorowości pojedynczych indywiduów mądry naród. My ze zdolnych jednostek formujemy głupi naród.

Głupocie narodowej sprzyjają pycha, powierzchowność, chamstwo, lenistwo, pieniactwo. Pomagają się z nią natomiast uporać rzetelność, pracowitość, przemyślenie i doczytanie do końca spraw, o których się chce zabierać głos, pewna dobrze pojęta pokora, szczerość połączona z delikatnością i znajomością form. To nie nadmiar wiedzy encyklopedycznej jest dzisiaj problemem, lecz jej powierzchowność i wyrywkowy charakter. Stąd także bierze się brak pewności siebie w połączeniu z pewną wstydliwością, nadęciem może, które rzeczywiście odróżnia Polaków od Amerykanów. Polacy krępują się przyznać, że czegoś nie wiedzą, natomiast nie wstydzą się na każdy temat wypowiadać sądów niezwykle stanowczych, często potwornie powierzchownych, a jednocześnie obra?liwych. W tym sensie jesteśmy narodem potwornie ?le wychowanym. Albo jesteśmy tak spięci, że w ogóle nie mówimy, co w nas siedzi, albo wykrzykujemy swoje długo duszone żale w sposób urągający wszelkim regułom kultury, kwalifikujący się albo do sądu, albo do rozstrzygnięcia przy pomocy wyzwisk, przekleństw i mordobicia.

Zbigniew Herbert powiedział, że odwaga cywilna jest cechą odróżniającą mężczyzn od niemężczyzn i że Polakom takiej odwagi i takiej męskości wybitnie brakuje. Patriotyzm nie zaszkodzi, ale dobre wychowanie to coś znacznie ważniejszego. To dobrze uformowany charakter, silna wola, wysokie morale, ale także rzetelna wiedza, znajomość zasad logiki i semantyki, spokój i pewność siebie. Nie lekceważyłbym też znajomości takich słów, jak przepraszam, dzień dobry, dziękuję i proszę, najlepiej jeszcze z miłym, naturalnym uśmiechem. Kraj, gdzie ludzie często i sympatycznie ich używają łatwiej jest pokochać.

Jak tego wszystkiego nauczyć w szkole? Czy dadzą sobie z tym radę kiepsko opłacane polskie kobiety, w dodatku denerwowane przez polskich mężczyzn, którzy bez sensu pokrzykują na nie z uniwersyteckich katedr i wielkonakładowych gazet? Odpowied? na to nie jest łatwa, ale od czegoś trzeba zacząć i wydaje się, że minister Giertych przynajmniej próbuje szukać dróg naprawy. Tym, którzy przez lata traktowali sprawy oświaty jako trzeciorzędne, najwyra?niej bardzo to przeszkadza.
13 wrzesień 2006

Olaf Swolkień 

  

Archiwum

Ilu Amerykanów zginęło w Iraku?
maj 4, 2007
sz. martys
Unijna emigracja
październik 26, 2005
przesłała Elzbieta
Lepper: żądamy zmian systemowych w Polsce
czerwiec 26, 2002
PAP
Budujmy Polski Narodowy Front
wrzesień 19, 2008
Dariusz Kosiur
Bez prawa powrotu
maj 2, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
Podaj dalej, możesz powstrzymać III wojnę światową.
marzec 15, 2003
Miroslaw Zabierowski
Chiny i Rosja gotowe do wspólnej akcji?
sierpień 11, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Kultowy ubaw po pachy
lipiec 9, 2008
Marek Jastrząb
Czy Amerykanie sami sobie zadali klęskę?
marzec 28, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
SOCJOBIOLOGIA: człowiek jako zwierzę
grudzień 16, 2002
Whose Holocaust is it?
wrzesień 23, 2007
przysłał ICP
Wyborcy-a teraz mamy Was w d...
listopad 26, 2003
Adrian Dudkiewicz
Embargo na prawdę
kwiecień 12, 2003
Adam Kruczek
PRL
grudzień 10, 2007
PAP
Nie ma silnych na drogowych pijaków?
lipiec 21, 2005
Mirnal
nie do zniszczenia
styczeń 9, 2006
Zwykły Polak
Na zlecenie
czerwiec 27, 2003
Andrzej Kumor
Spada zaufanie do mediów publicznych
październik 10, 2003
Artur Łoboda
Wstrząs
wrzesień 14, 2003
Andrzej Kumor
Nastepca F-16
grudzień 6, 2006
Goska
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media