ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

NWO - czyli Nowe Przymierze Hipokrytów – i jego naturalni wrogowie 
30 wrzesień 2010      dr Marek Głogoczowski
Polskojęzyczny rząd dopiero teraz uczy się historii Polski 
31 sierpień 2009      PAP
Gra symulacyjna z ekranu 
10 marzec 2021      Christoph Lövenich
Medialna manipulacja 
1 marzec 2011      Artur Łoboda
Jaki polityk taka i myśl 
28 maj 2020     
Naszym obowiązkiem jest pozostanie strażnikami prawdy 
7 marzec 2013      Artur Łoboda
Szósty zmysł mi to podpowiedział? 
31 styczeń 2016      Artur Łoboda
Gender - pełzajaca antykultura 
4 marzec 2013      Artur Łoboda
Pół prawdy to całe kłamstwo medyczne 
24 październik 2025     
Świat zapomniał o Syrii? 
2 luty 2014      www.polskawalczaca.com
Wybory w Gdańsku sfałszowane? 
16 marzec 2019      Alina
Zapytanie do Zespołu Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego 
25 styczeń 2021      Artur Łoboda
"Dziadek Angeli Merkel nazywał się Kazmierczak" 
14 marzec 2013      Artur Łoboda
Polska i USA jako państwa przesiedleńców?  
8 kwiecień 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
Scenariusz na państwo totalitarne. Włochy 2020: Wewnątrz Strefy Zero Covida 
19 marzec 2023     
Szokująca prawda o porozumieniu monachijskim z 1938 r. 
28 styczeń 2022      Matthew Ehret-Kump i Alex Krainer
Rewolucyjna frekwencja? 
19 październik 2023      hens
Znany muzyk Krzysztof Sadowski podejrzany o pedofilię 
20 sierpień 2019      Alina
Ping pong urzędników Ministerstwa Kultury i czegoś tam... 
11 kwiecień 2011      Artur Łoboda
Transmisja z akcji Stop P(l)andemii 
12 wrzesień 2020     

 
 

Finansowy potwór czyli cała prawda o Rezerwie Federalnej



G. Edward Griffin – „Finansowy potwór z Jekyll Island. Prawdziwa historia Rezerwy Federalnej”
Wydawnictwo WEKTORY


To, że świat finansów pełen jest niejasności to sprawa oczywista. Jednak niewielu ludziom udało się zajrzeć za kulisy i na własne oczy ujrzeć jak wstrząsająca jest prawda na jego temat.

Książka G. Edwarda Griffina „Finansowy potwór z Jekyll Island. Prawdziwa historia Rezerwy Federalnej”, która w Polsce ukazała się nakładem wydawnictwa Wektory, jest jedną z publikacji, które ujawniają wstydliwe i głęboko przed światem ukrywane sekrety wąskiej grupy ludzi skupiających w swoich rękach lwią część światowych zasobów finansowych. A to niestety oznacza, że niektóre teorie spiskowe, tak wyśmiewane przez ludzi przekonanych o swoim zdroworozsądkowym podejściu do życia, mają swoje uzasadnienie w rzeczywistości. To właśnie owa wąska grupa ludzi, zarządzająca gigantycznymi pieniędzmi, ma ogromny wpływ na życie miliardów ludzi na całym świecie, w tym oczywiście na nasze skromne oszczędności, które trzymamy w bankach w przekonaniu, że są tam bezpieczne. Niestety nie są bezpieczne. Co więcej, większości naszych pieniędzy wcale tam nie ma. Ale zacznijmy od początku…


Jekyll Island jest małą wyspą na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Z pewnością ci, dzięki którym miejsce to zyskało rozgłos, życzyliby sobie, aby wyspa pozostała znana znacznie węższej grupie osób. Stało się jednak inaczej. W tym uroczym zakątku jesienią 1910 roku zebrało się siedmiu panów, aby porozmawiać o finansach. Nie była to jednak jedna z wielu prywatnych rozmów, jakie na ten temat toczą się codziennie w wielu miejscach świata. Uczestniczyli w niej bowiem przewodniczący amerykańskiej Narodowej Komisji Monetarnej, zastępca Skarbu Państwa Stanów Zjednoczonych i wysocy przedstawiciele największych banków w USA. To co najbardziej charakterystyczne, to fakt, że wszyscy związani byli z ludźmi, których nazwiska chyba każdemu kojarzą się z gigantycznymi pieniędzmi. Byli to przedstawiciele Rockefellerów, Rothschildów i J.P. Morgana. Nie trzeba dodawać, że spotkanie to odbywało się w ścisłej konspiracji, a dokonane w trakcie ustalenia miały pozostać światu nieznane. Dziś już wiadomo jaki cel przyświecał mężczyznom zgromadzonym na Jekyll Island. „(…) było nim wypracowanie porozumienia dotyczącego struktury i sposobu funkcjonowania kartelu bankowego. Celem tego kartelu (…) była maksymalizacja zysków przez ograniczenie do minimum konkurencji pomiędzy jego członkami, utrudnienie nowym zawodnikom wejścia do gry oraz wykorzystania policyjnej siły rządu do wzmocnienia kartelowego porozumienia. Mówiąc dokładniej, celem oraz faktycznym rezultatem tego spotkania było stworzenie projektu Systemu Rezerwy Federalnej” – pisze w swojej książce Griffin.

Jak widać, już początki Rezerwy Federalnej godne są powieści sensacyjnej, choć przez długi czas wielu zaprzeczało, jakoby ta historia naprawdę miała miejsce. Paradoksalnie to uczestnicy stopniowo zaczęli w końcu ujawniać pewne fakty, choć chyba nie do końca było to ich celem. Dziś już nikt temu wydarzeniu nie zaprzecza, raczej, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, sprawa jest bagatelizowana. Ci natomiast, którzy uparcie twierdzą, że spotkanie odegrało jednak ogromną rolę w powstaniu jednej z największych i najbardziej wpływowych instytucji finansowych świata, traktowani są jak wariaci.

Dalsza historia i działania Rezerwy Federalnej zdają się potwierdzać, że służyć ma ona nie państwu, ani tym bardziej obywatelom, a jedynie wąskiej i wpływowej grupie ludzi.

Jednym z dowodów na powyższą tezę, jest fakt, że System Rezerwy Federalnej jest czwartym bankiem centralnym w historii USA. Trzy poprzednie projekty skończyły się niepowodzeniem. Towarzystwo z Jekyll Island postanowiło jednak wbrew doświadczeniom podjąć kolejną próbę. Jasne jest, że ktoś kto uparcie próbuje wdrażać projekty nie mające racji bytu, albo pozbawiony jest zdrowego rozsądku, albo ma nie do końca uczciwe intencje.

Żeby wyjaśnić jak zgubna jest rola banków centralnych trzeba powiedzieć co nieco o pierwszych próbach wprowadzenia pieniądza papierowego do oficjalnego obiegu w Stanach Zjednoczonych. Ojcowie założyciele zawarli w konstytucji zapis, który zabraniał władzom centralnym i stanowym drukowania papierów dłużnych tudzież uczynić środkiem płatniczym cokolwiek innego niż srebrne i złote monety, o określonej urzędowo wadze (zapis ten podobno do dziś nie został zniesiony). Co więcej każdy, kto ośmieliłby się psuć system monetarny podlegał karze śmierci. Była to reakcja na pierwsze przygody z pieniądzem fiducjarnym, które miały miejsce pod koniec XVII w. oraz przez większą część XVIII., początkowo w kolonii Massachusetts, a potem także w innych koloniach. Druk „kwitów dłużnych” osiągnął wówczas takie rozmiary, że w krótkim czasie ceny ogromnie wzrosły, gdyż papierowy pieniądz szybko tracił na wartości. Ludzie zaczęli popadać w nędzę. Na szczęście okazało się, że wielu z nich przezornie w czasie druku pieniądza pochowało „do skarpety” zgromadzone przez siebie złoto i srebro i zaczęli korzystać z zapasów w momencie, kiedy papierowe pieniądze stały się bezwartościowe. Dobrobyt powrócił, niestety nie na długo. W czasie wojny z Anglią ponownie uruchomiono prasy drukarskie. To znów doprowadziło do gigantycznej inflacji. Ludzie chcąc utrzymać swój stan posiadania na stałym poziomie, wraz ze spadkiem wartości pieniądza zaczęli podnosić ceny, a nawet żądać za towary i usługi złota i srebra. Co zrobiły władze kolonialne? Uciekły się „do kontroli płac i cen oraz do praw o legalnych środkach płatniczych, idących w parze z surowymi karami za niepodporządkowanie się im”. W kolonii Rhode Island można było nawet utracić obywatelstwo za niezastosowanie się do nowych przepisów.

W tym mniej więcej momencie historii pojawia się również Bank Ameryki Północnej, pierwszy z banków centralnych, których powstanie odbiło się czkawką amerykańskiej gospodarce. Wzorowany był na Bank of England. „Przyjmując praktykę rezerw cząstkowych, mógł emitować papierowe skrypty dłużne w ilości przewyższającej rzeczywiste depozyty, jednak ponieważ musiał trzymać w skarbcu >>jakieś<< ilości złota i srebra, proces ten miał określone granice” – pisze Griffin. Banknoty nie stały się oficjalnym środkiem płatniczym, niemniej jednak regulowano przy ich użyciu wszelkie podatki i opłaty celne. Natomiast bank „nie miał prawa do bezpośredniej emisji krajowej waluty”. Mimo wszystko pewne okoliczności sprawiły, że banknoty stały się „atrakcyjnym środkiem wymiany” w kraju. Bank Ameryki Północnej stał się też „powiernikiem funduszy rządowych”, bardzo szybko udzielił również rządowi pożyczki w wysokości 1,2 mln dolarów, które po prostu sobie wydrukował. Można by powiedzieć, że spłacił w ten sposób dług wdzięczności, gdyż aby móc w ogóle rozpocząć działalność, musiał najpierw pożyczyć rządowe złoto (które rząd z kolei pożyczył od Francji), dzięki czemu spełnił wymóg statutowy w kwestii wysokości kapitału założycielskiego. Bank ten cieszył się istnieniem przez krótki czas. Konstytucyjny zapis o zakazie drukowania „kwitów dłużnych” sprawił, że kongresmeni nie przedłużyli mu koncesji. Pierwszy bank centralny zakończył więc działalność, a kraj znów wszedł na ścieżkę wzrostu gospodarczego.

Wkrótce jednak okazało się, że zarówno politycy jak i finansiści z przedziwnym uporem nadal dążą do wprowadzenia pieniądza papierowego do oficjalnego obiegu. Zamierzali oni wykorzystać lukę w owym konstytucyjnym zapisie. Do tego jednak był im potrzebny bank, zajmujący się drukowaniem pieniędzy, które w formie pożyczek trafiałyby do rządu, co z kolei z czasem umożliwiłoby przyznanie papierowej walucie statusu oficjalnego środka płatniczego. Zapis konstytucyjny nie zostałby więc naruszony, gdyż to nie Kongres, a bank wypuszczałby do obiegu „skrypty dłużne”. Szybko więc powołano do życia drugi bank centralny pod nazwą Bank Stanów Zjednoczonych, który od razu dostał koncesję na dwadzieścia lat. Podobnie jak Bank Ameryki Północnej, wzorowany był na Bank of England. Analogicznie papierowy pieniądz nie miał stać się oficjalną walutą, a wyłącznie jednym ze sposobów na regulowanie należności wobec rządu, z kolei rząd miał deponować w Banku Stanów Zjednoczonych fundusze państwowe. I znów, jak w poprzednim przypadku, zabrakło prywatnych funduszy (ich wysokość w kapitale banku powinna bowiem wynieść 80%, a jedynie 20% mogło pochodzić z kasy państwa). Ponownie więc władze federalne musiały hojniej sypnąć pieniędzmi, czemu dla niepoznaki zaradzono przy pomocy sztuczki księgowej (pieniądze w formie pożyczki szybko wróciły do rządu). Co ciekawe trop w sprawie powstania Banku Stanów Zjednoczonych prowadzi do Europy i słynnych magnatów finansowych, Rothschildów. Był to bank centralny, który jako jedyny mógł się poszczycić pewnymi pozytywnymi decyzjami, które zahamowały rozwój inflacji, choć zdaniem Griffina bilans zysków i strat wynikających z jego działalności jest zdecydowanie negatywny. Tak czy inaczej w styczniu 1811 roku po burzliwych debatach i bezowocnych głosowaniach, przewagą jednego głosu Kongres zadecydował o nieprzedłużeniu koncesji Bankowi Stanów Zjednoczonych.

Jednak w parę lat później powstał Drugi Bank Stanów Zjednoczonych, który również na starcie otrzymał dwudziestoletnią koncesję. Można by o nim w skrócie powiedzieć tyle, że skutki jego działalności były podobne do tych jakie zaistniały w dwóch poprzednich przypadkach z tą różnicą, że były jeszcze gorsze. „Kongres [przydzielając koncesję – przyp. I.Sz.] zdecydował się chronić banki i pozwolić im zorganizować oszustwo i generować dalsze straty” – pisze autor „Finansowego potwora”, co właściwie daje ogólny obraz szkodliwości tej instytucji. Warto tylko wspomnieć, że ów bank centralny wsławił się tym, iż za czasów jego istnienia Ameryka doświadczyła pierwszego cyklu koniunkturalnego w historii. Choć jego działalność budziła wiele kontrowersji i miał on wielu przeciwników w Kongresie, koniec banku był nieco inny niż dwóch poprzednich. Po wygaśnięciu koncesji został on przekształcony w bank stanowy, a po kolejnych pięciu latach ostatecznie zakończył działalność.

Niestety jak widać eksperymenty z bankami centralnymi nie nauczyły niczego amerykańskich polityków. Albo może wręcz przeciwnie – pozwoliły im dostrzec ogromny potencjał jaki kryje się w możności wpływania na losy finansów, jak się okazuje nie tylko USA, i płynące z tego korzyści dla wąskich i wpływowych grup ludzi. Dokładnie 23 grudnia 2013 roku stulecie istnienia obchodził System Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych potocznie zwany Fed. Jego mroczne początki już znamy. Co się działo dalej z ustaleniami grupy wpływowych finansistów z Jekyll Island?

Pierwszy oficjalny akt tego dramatu rozegrał się podczas kampanii prezydenckiej w 1912 roku. Wówczas to bez żadnej żenady magnaci finansowi sponsorowali poszczególnych kandydatów na prezydenta USA wydając na ten cel niebagatelne sumy. Nie miało to znaczenia, gdyż ich faworyt Woodrow Wilson był gwarantem realizacji planu utworzenia banku centralnego, co w przyszłości miało zwrócić z nawiązką poniesione koszty. Sam Roosevelt również miał swoje atuty w oczach finansistów. Obaj więc, jak pisze Griffin, „z oddaniem odegrali swoje role” w sztuce napisanej przez grupę z Jekyll Island, od nazwiska gospodarza spotkania nazwanej „planem Aldricha”. Wybory zgodnie z oczekiwaniami wygrał Woodrow Wilson. Teraz wystarczyło przepchnięcie projektu w Kongresie. Ponieważ jednak nazwisko Aldricha zbyt negatywnie się kojarzyło wśród części kongresmenów, należało dla niepoznaki zmienić nazwę projektu ustawy. Ponieważ pojawiły się dwa inne projekty autorstwa Cartera Glassa oraz Roberta L. Owena, którzy w założeniu sprzeciwiali się pomysłom Aldricha, zadbano, aby właśnie te projekty, oczywiście po odpowiedniej korekcie, zostały przegłosowane w Kongresie. Efekt finalny był na tyle zadowalający dla obu stron, że 22 grudnia 1913 roku ustawa została przyjęta, a dzień później podpisana przez prezydenta. W ten sposób „plan Aldricha”, a przynajmniej jego najistotniejsze punkty, pod nazwą ustawy Glassa – Owena wszedł w życie, a konsekwencje tego są odczuwane w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie do dnia dzisiejszego.

Na skutki polityki Rezerwy Federalnej nie trzeba było długo czekać. Przez całe lata dwudzieste rosła podaż pieniądza, którą Fed próbował zahamować, z miernym skutkiem. Łatwe kredyty zachęcały do spekulacji giełdowych oraz na rynku nieruchomości. W efekcie bańki spekulacyjnej w 1929 roku nastąpił krach na giełdzie i wielu ludzi straciło oszczędności całego życia. Ale nie wszyscy. Bogaci przedsiębiorcy czy wpływowi politycy w porę zdążyli wycofać swoje pieniądze, co zawdzięczali finansistom z Fed-u, którzy w ostatniej chwili zdążyli ich uprzedzić.

Czyż sytuacja nie przypomina tej sprzed kilku lat? Bo i ten kryzys świat zawdzięcza polityce Rezerwy Federalnej, która wspierając nieefektywne banki, doprowadziła do tego, że tylko upewniały się one w swojej zgubnej polityce finansowej. Oczywiście nie bez winy jest tu inny bank centralny – Międzynarodowy Fundusz Walutowy, którego metody niczym nie różnią się od sposobu działania Fed-u. Dziś Rezerwa Federalna kojarzy się głównie z kreowaniem pustego pieniądza, czym przyczynia się do dewaluacji dolara. W konsekwencji taka polityka może się dla tej waluty skończyć upadkiem, a dla Ameryki oznacza utratę pozycji światowego mocarstwa. Dla zwykłych ludzi posługujących się na co dzień dolarem, czy też oszczędzających w tej walucie oznacza w pierwszym przypadku biedę, w drugim zaś utratę oszczędności. Pytanie tylko czy finansiści z Fed robią to z głupoty czy też jest to wynik prowadzonej przez nich cynicznej gry, obliczonej na osiągnięcie tych celów.

Książkę Griffina warto polecić nie tylko znawcom tematu: ekonomistom czy finansistom, ale zwłaszcza zwykłym ludziom, i to nie tylko dlatego, że czyta się ją jak kryminał (sama historia bowiem ma zaiste kryminalny charakter), ale dlatego, że wpływy Rezerwy Federalnej na życie szarego człowieka są większe, niż można to sobie wyobrazić i wbrew pozorom nie dotyczą wyłącznie społeczeństwa amerykańskiego. Nie należy też zrażać się rozmiarami książki, która liczy blisko 530 stron. To tylko obietnica dogłębnie zbadanego tematu i wielu godzin pasjonującej lektury, gdyż jest napisana naprawdę przystępnym językiem. Żadnych zawiłych naukowych wywodów. Natomiast ci, którzy mają znikomą wiedzę na temat finansów mogą liczyć na przyspieszony kurs, który pomoże im ze zrozumieniem prześledzić historię „finansowego potwora z Jekyll Island”.



Iwona Sztąberek
http://www.bibula.com/?p=73332
http://forum.wolna-polska.pl/viewtopic.php?f=19&t=484
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?f=15&t=23751


-
24 luty 2014

www.polskawalczaca.com 

  

Komentarze

  

Archiwum

Jechałem koszernym sabłejem
marzec 1, 2005
Artur Łoboda
Tarcze nie ochronią Polski przed gospodarczą katastrofą
maj 6, 2007
Instytut Schillera
Kłamstwo o bezrobociu - kolejny raz powtarzane
maj 8, 2006
Eksperci od manipulacji
marzec 8, 2008
Na kolana
wrzesień 26, 2003
Andrzej Kumor
OŚWIADCZENIE EMIGRACJI POLSKIEJ
październik 28, 2006
Co pomaga zrozumieć czym był komunizm
luty 26, 2009
Jadwiga Staniszkis
Jak Polak z Zydem
luty 15, 2007
Jerzy Malinski
Cimoszewicz: popełniłem błąd
lipiec 30, 2005
pap
ZMARNOWANE PAŃSTWO
marzec 4, 2003
USA, Iran – a sprawa polska
maj 8, 2006
Janusz Korwin-Mikke
"Ten sędzia nie ma zasad"
styczeń 24, 2003
http://www.se.com.pl/
Jak funkcjonują największe gangi (1)
Dla kogo pracuje Marek Belka?

luty 25, 2005
nz
Dług Polski
luty 27, 2006
Goska
Odbojnica ratuje życie
marzec 6, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Wielkanocny "odkupicielski" Balet Zdrajców oraz Nierządnic "Pana"
kwiecień 17, 2006
Marek Głogoczowski
Niemcy nie dadzą się wciądnąć w wojnę
styczeń 19, 2003
PAP
Tarcza
wrzesień 1, 2008
Goska
Sondaże w USA dotyczące Izraela. Kiedy podobne sondaże w Polsce?
maj 19, 2005
lektorka angielskiego
Koniec Kaczyńskiego...
czerwiec 14, 2005
Zbigniew Nowak
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media