ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Wspólnota rozbójnicza walczy z Polską 
6 listopad 2014      Mówił Stanisław Michalkiewicz
Jajko wielkanocne - źródło życia 
12 kwiecień 2020      Artur Łoboda
Czy lekarze sami się szczepią? 
27 marzec 2020     
"Epidemia nie ustępuje" 
10 czerwiec 2020     
Wstrzymanie wydawania wiz dla Polaków to reakcja Teheranu na organizowany w Warszawie szczyt bliskowschodni. 
16 styczeń 2019      Alina
Majchrowski dalej nietykalny 
22 listopad 2025     
Finansjera-optymalizacja kosztów 
17 luty 2015      altermedium.net
Teorie prawdopodobieństwa 
8 luty 2022     
Nowe prawo nałoży na producentów szczepionek na Covid odpowiedzialność za obrażenia i śmierć 
17 marzec 2024      Doktor Michael Nevradakis
Czy Prezydent może odmówić mianowania Sędziów? 
10 kwiecień 2026     
Antysemityzm jest im potrzebny jak powietrze 
12 marzec 2026     
Tarcza nad Azją 
24 sierpień 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Wywrócić w końcu Okrągły Stół. Apel do Polaków 
27 kwiecień 2010      Artur Łoboda
Powstań Ludzkości! 
10 grudzień 2021      Artur Łoboda
Antypolska demonstracja w Nowym Jorku 
2 luty 2018      Radio RAMPA
Wygrana Tuska to miernik słabości intelektualnej, moralnej i politycznej PiS 
10 marzec 2017     
Aktywiści Miszalskiego 
25 luty 2026      Artur Łoboda
Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski współdziałał w fałszerstwie map geodezyjnych 
8 luty 2023     
Grecka Tragedia  
14 luty 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Powtórka z najnowszej historii 
27 wrzesień 2016      Artur Łoboda

 
 

Jeden wieczór z życia mężczyzny.

Chyba po ojcu (smakoszu wszelkich nalewek) odziedziczyłem głowę do „wody ognistej”.
Na ogół, w pewnym momencie włącza się we mnie alarm ostrzegawczy, co skutkuje tym, że jestem w stanie natychmiast odmówić dalszego spożywania alkoholu.
Często ku niezadowoleniu współbiesiadników i przy głośnym namawianiu mnie, przez co bardziej rozgrzanych, do dalszej uczty.
Dzięki temu alarmowi mogę logicznie komunikować się nadal, co robi wrażenie, że mam mocną głowę, a to z kolei daje mi próżne poczucie zadowolenia.
Wybieram więc na ogół siebie.
W moim życiu spotkałem niewielu mężczyzn, którzy po wypiciu przysłowiowych 3-ech piw dostają tzw. „pomieszania rozumu”, tracąc poczucie kultury i rzeczywistości.
Coś w rodzaju Dr. Jekyll i Mr. Hyde.
Zdarzyło mi się kiedyś, będąc w Polsce spędzić wieczór w lokalu, wśród kilku osób.
Mojemu znajomego zaproponowałem już wcześniej, by był dzisiaj moim gościem.
Na co on, milcząc, pewnie przez skromność, zaakceptował moją propozycję.
Po drodze spotkaliśmy jego zięcia i kolegę. I tak zajęliśmy czteroosobowy stolik.
Obok siedziało już kilku znajomych mojego gościa.
Odniosłem wrażenie, że ich obecność uaktywniła go.
Po trzecim piwie, mój gość ze spokojnego starszego Pana z poważną miną i zmęczonymi oczyma, męża, ojca i dziadka przeistoczył się w roześmianego, z bojową miną i błyszczącymi oczyma, zerkającymi prowokacyjnie i szelmowsko, prawdziwie dzikiego wojownika. Jakby gotowego do walki o każde słowo, byleby tylko móc „przywalić”.
Jak chuligan, z tym, że uderza tylko słowem!
Chwilę później zostałem przez mojego gościa głośno nazwany „skarbnikiem”, po czym złożył na moje barki odpowiedzialność, za atmosferę przy stole, czyli za zaopatrzenie.
Wystarczyło nazwać mnie raz „skarbnikiem” i już mój gość mógł cały wieczór spędzić na wesoło, raz narzekając na „skarbnika”, raz prosząc „skarbnika”, innym razem pytając „skarbnika”, albo też namawiając „skarbnika”, wielokrotnie zaśmiewając się głośno i rubasznie z chciwości „skarbnika”, przy wyraźnym samozadowoleniu.
Przestał zupełnie zwracać się do mnie po imieniu.
Jakby mój pseudonim spełniał jego spektakularne oczekiwania.
Nie pomagały moje uwagi i prośby o nie nazywanie mnie i traktowanie jak „skarbnika”. Wywoływały wręcz głośne ataki kpiny.
Na moje nieśmiałe próby wykręcenia się od finansowania owych dwóch dodatkowych osób, reagował rubasznymi żartując ze „skarbnika”. Z małymi i zaczerwienionymi, lekko szalonymi oczyma, podniecony na twarzy, zasapany i podpity, wyglądał jak stary satyr.
Nie, nie był wulgarny. Był natomiast głośny, namolny i powtarzał wciąż te same kalki.
O ile wyjątkowo szybko wszedł „na obroty”, o tyle potrafił zadziwiająco dużo wypić.
Wszystkie moje próby nawiązania rozmowy były odrzucane. Miałem wrażenie, że niewidzialny chirurg błyskawicznie dokonał operacji mózgu mojego gościa.
Nie był w stanie zbudować jednego logicznego zdania, a powtarzaniem swoich wynurzeń onanizował się radośnie bez końca.
Patrzyłem w oczy, które dobrze znałem i czułem, że on jest metafizycznie gdzie indziej. Miałem wrażenie, że w jego głowie rozgrywa się szaleństwo, coś poza wszelką kontrolą.
Zaproszony przez mojego gościa jego znajomy z sąsiedniego stolika, po kilku minutach wstał gwałtownie i odszedł, oznajmiając głośno – kolego, bełkoczesz. To było żenujące.! Ale nie dla mojego gościa. Jego oczy ciskały iskry nadal. Odniosłem wrażenie, że stał się jeszcze bardziej nakręcony. Byłem świadkiem ich rozmowy i musiałem temu facetowi przyznać rację. Mój gość rzeczywiście – bełkotał. Przez kilka najbliższych minut jeszcze nie odpuszczał znajomemu, pokrzykując nadal prowokacyjnie na cały lokal, nawołując go do powrotu i podjęcia rękawicy.
Zauważyłem kilkakrotnie na twarzy jego zięcia wyraz niesmaku. Znam to z dzieciństwa. To było coś w rodzaju odrazy. Chyba wstydził się za teścia. Współczułem mu. Obawiam się, że między nimi dwoma dojdzie kiedyś do spięcia. Bardzo to smutne. Wiem, że akurat ta córka nie przepada za ojcem. W końcu zięć podszedł.
Zostaliśmy we trzech.
Teraz mój gość przeszedł do propozycji szybkiej pożyczki, tzw. do jutra.
Poczułem, jakby wyciągnął nowe karty, po wyjściu zięcia.
Czuł swoją zależność i chciał się uwolnić. Ja to rozumiałem. Ale … nie akceptowałem.
Postawiłem jeszcze dwie kolejki, a odmówiłem stanowczo postawienia trzeciej.
I tak nasza biesiada trwała w tym stylu około trzech godzin.
Przy kolejnej ostrej wymianie zdań powiedziałem mu, że czas przy stole z nim był dla mnie istnym horrorem, a on jest tyranem. Jest pijany i okropnie męczący. I dalej, że jego znajomy miał rację mówiąc, że nie można się z nim porozumieć, bo … bełkocze.
Uniósł się lekko, pochylając do mnie (zrobiło się groźnie), po czym sycząc powiedział, przez zęby – jesteś debilem. Urażony, odpowiedziałem, że za takie słowa można dostać w twarz. Opadł na krzesło wpatrując się we mnie, jakby wzrokiem szaleńca.
Kolega mojego gościa, chyba widząc, jak daleko sprawy zaszły próbował ratować sytuację opowiadając, że on sam nie wie co się dzieje, bo przecież jestem na ogół wychwalany pod niebiosa. Niestety już było zbyt późno na wycofanie się.
W końcu i ja też wypiłem kilka kieliszków.
Problem rozwiązał się sam, ponieważ właśnie zamykano lokal.
I tak wyszliśmy, ostrożnie, chwiejnym krokiem z naburmuszonymi minami.
W całkowitej ciszy, opuściliśmy szaloną atmosferę.
Rozstaliśmy się przed jakimś barem. Ja pomaszerowałem do autobusu.
Następnego dnia, musieliśmy się jeszcze spotkać.
Mój wczorajszy gość był ponownie spokojnym starszym Panem z poważną miną i zmęczonymi oczyma, mężem, ojcem i dziadkiem. Zmęczonym głosem powiedział do mnie cicho i pouczająco, że w życiu nie można wszystkiego brać - jeden do jednego.
Nie zareagowałem na tę maksymę. Nie oczekiwałem także zwrotu wczorajszych pożyczek. Czułem się upokorzony i rozbity. Żal mi było naszej znajomości, ale jednocześnie byłem też bardzo zmęczony.
Rozstaliśmy się przedwcześnie w niesympatycznych okolicznościach, pewnie na zawsze.
Próbuję zrozumieć co sprawiło, że stałem się obiektem kpin. Bo przecież innych osób nie traktował tak. A pokpiwał właśnie ze mnie, no i częściowo ze swojego znajomego, który szybko odszedł. Myślę, że przyczyna, czy też raczej jej część, leży w zdecydowanym stosunku do niego. Coś w rodzaju nie poddania się jego autorytetowi i ośmielenia się na wypowiedzenie własnego i do tego jeszcze krytycznego zdania.
Zapewne dramatyczne przeżycia z przeszłości są również odpowiedzialne za ludzkie zachowania dzisiaj. No i oczywiście nie do przesadzenia był wpływ alkoholu.
A może w jego wyobraźni rozgrywał się jakiś świadomy, czy też nieświadomy happening.
Brak szacunku do mojej skromnej osoby, miał zapewne również znaczenie.
Może zarządzanie mną miało dla niego wielkie znaczenie. Polak zarządzał „Niemcem”.
Ta możliwość podoba mi się, właściwie!
A może chciał stać się bohaterem mojego opowiadania.
Znam człowieka od lat. Wiem, że kocha mówić. O ile bez alkoholu dawał mi możliwość powiedzenia własnego zdania, chociaż też na moje wyraźne żądanie, o tyle w opisanej sytuacji tylko poprzez „wciśnięcie” się mu w słowo, miałem szanse na wybrzmienie.
Piszę te kilka zdań by móc odświeżyć pamięć. Jestem z natury naiwny i gdybym kiedyś zapomniał, a zatęsknił, to kto wie, co mi przyjdzie do głowy. Piszę też z drugiego powodu. Być może mój gość o dwóch osobowościach, jakimś sposobem przeczyta je kiedyś, … na trzeźwo.
Może dzięki temu, jego córka nie będzie musiała tłumaczyć się za ojca przed mężem.
Może uchroni to jego i kilka osób wokół niego, w przyszłości od podobnych upokorzeń!
Może, może, …może!
Cóż, człowiek to wielka tajemnica.

Berlin, 20 maj 2013
20 maj 2013

Janusz Zagajewski 

  

Komentarze

  

Archiwum

Kiedy plastykowe wydanie Rzecz(y)pospolitej?
styczeń 18, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Mnie nikt nie pytał
październik 25, 2008
Artur Łoboda
Byli wiceprezydenci Krakowa zatrzymani
grudzień 14, 2006
PAP
Edukacyjne wkręcania nosa w imadło
czerwiec 2, 2008
Marek Jastrząb
Druga TARGOWICA
grudzień 27, 2002
Elzbieta
EBOR zainteresowany BGŻ, ale pod warunkami
maj 17, 2002
PAP
Przed zatrzymaną rewolucją
listopad 11, 2007
Marek Olżyński
www.ściema.pl
lipiec 24, 2008
Marek Jastrząb
Edukacja "rozwolniona" (liberalna) dla potrzeb społeczeństwa o „dwóch szybkościach”
listopad 7, 2005
Marek Głogoczowski
Zrozumieć, zapamiętać, przekazać innym
marzec 17, 2008
przesłała Elżbieta Gawlas
Kontrola przez demoralizacje
czerwiec 27, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Pracowity jak mrówka, haruję niczym wół
marzec 31, 2008
Marek Olżyński
O WZGLĘDNOŚCI CIERPIENIA
kwiecień 9, 2008
Marek Jastrząb
Strategia Benedykta XVI wobec Islamu
kwiecień 29, 2006
Prezydent podpisał ustawy, m.in o podatku PIT
sierpień 19, 2002
PAP
Kiedy przygłup próbuje coś tłumaczyć
maj 24, 2008
Artur Łoboda
Książka oskarża Izrael o napad na wieżowce i Pentagon
sierpień 15, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Obniżyć, czyli podwyższyć
maj 14, 2005
Stanisław Michalkiewicz
Oblicze mediów
SOBCZAK i SZPAK

grudzień 4, 2003
SOBCZAK i SZPAK
Stanisław Tymiński
czerwiec 8, 2005
wp.pl
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media