|
| Dowody na zbrodnię ludobójstwa szczepionkowego są nawet w bazie VAERS |
|
To jest artykuł z maja 2013 roku!
i dotyczy wszystkich - wcześniejszych szczepień. |
|
| Warto posłuchać |
|
| Chociaż scyzoryk się w kieszeni otwiera - to musimy zapamiętać takie zdarzenia i przypomnieć przed Trybunałem do spraw zbrodni kowidowych |
|
| Andrzej Duda rozdawał ordery tym, którzy czcicli UPA |
|
| Zobaczcie jakie zdanie mają Ukraińcy o Polakach? |
|
| Starsza kobieta łapie kij, odpycha przerażającego testera COVID |
|
|
|
| Nową pandemię zaplanowano na 2025 rok |
|
| |
|
| Zdzisława Piasecka na temat szokujących zmian w polskim systemie edukacji |
|
| O skandalicznych zmianach w polskim systemie edukacji, który wkrótce ma zostać włączony w tzw. Europejski Obszar Edukacji |
|
| Debata ws. pandemii COVID-19! |
|
| Sytuacja w Polsce i na świecie! Klimczewski, Socha, Giorganni! |
|
| Obecna powódź w Hiszpanii to skutek działań lewaków z Unii Europejskiej |
|
W 1957 roku w dorzeczu rzeki Turia przepływającej przez miasto Walencja w Hiszpanii i która spowodowała co najmniej 81 ofiar śmiertelnych.
Ówczesne władze Hiszpanii zbudowały system zapór, które miały chronić miasta hiszpańskie.
Za pieniądze z UE lewacy wyburzyli wiele z tych obiektów, bo były "nieekologiczne".
|
|
| Niepożądane Odczyny Poszczepienne po szczepionkach przeciw COVID-19 w Polsce |
|
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego podaje jedynie zarejestrowane ubytki zdrowia po szczepieniach. Ale tylko do 4 tygodni po szczepieniu.
|
|
| Przemoc seksualna wobec dzieci |
|
| Organizacje pedofilskie na najwyższych szczeblach władzy |
|
| Świat dał się ogłupić lewackiej religii klimatycznej. Wpływ CO2 na klimat jest znikomy |
|
| Wpływ CO2 na wzrost temperatury? Nie zostało przeprowadzone żadne potwierdzające badanie |
|
| Czy Policjanci będą zwracać za bezprawne mandaty? |
|
| Zarówno mandaty, jak i wnioski o ukaranie karą finansową do sanepidu, które wystawiali poszczególni policjanci w czasie epidemii, okazują się być nie tylko bezprawne, ale i naruszające konstytucję. |
|
| Historia kontroli bankowej w USA |
|
| Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie. |
|
| Milcz Lekarzu !!! |
|
Szczepionkowy bandytyzm w natarciu przeciw polskim lekarzom.
Mimo wielkiego doświadczenia i obserwacji pacjentów, lekarzowi nie wolno mówić o swoich obserwacjach gdy jest to nie zgodne z obowiązującym, chorym, systemem "opieki" zdrowotnej. |
|
| CAŁA PRAWDA O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ WIDZIANA OCZYMA PILOTÓW ! |
|
Panie Kapitanie Jerzy Grzędzielski,
chylę czoła jako młodszy kolega lotnik, za poniższy tekst. Brakowało mi dotąd głosu, tak doświadczonego pilota, opisującego tragędię smoleńską, tak kompetentnie i fachowo, jak Pan to zrobił. Pozwoliłem sobie zatem, na rozpowszechnienie Pańskiego tekstu, z nadzieją na możliwe szerokie dotarcie do opinii publicznej. Zwracam się do internautów o liczne udostępnienia w internecie stanowiska w tej sprawie, wyrażonego przez świetnego pilota - prawdziwego nie kwestionowanego eksperta lotniczego. |
|
| Aresztowanie Prezydenta Korei Południowej |
|
| |
|
| "Górale to męczą konie" |
|
| Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. |
|
| Brytyjska modelka zabita zastrzykiem? |
|
| Trzy tygodnie po szczepieniu zmarła - po wystąpieniu wielu komplikacji - w tym białaczki. |
|
| Astrid Stuckelberger, sygnalistka WHO - wywiad 'Planet Lockdown' |
|
| |
|
| Ponad 5 lat po kowidzie wojna wobec uczciwych lekarzy trwa dalej |
|
| Zbrodniarze kowidowi niszczą lekarzy |
więcej -> |
|
Zapomniane piękno
|
|
Pro domo sua
Był sobie świat
Życie w Polsce Ludowej, w tym specyficznym połączeniu rekwizytorni socjalistycznego baraku, jakiejś wielkiej zbiorowej prowizorki z elementami zaniedbanych pamiątek przeszłości - które często miały postać kupy gruzów - oduczyło wielu Polaków sztuki obcowania z pięknem. Oduczyło umiejętności dostrzegania go w twarzach ludzi niedotkniętych pleśnią socjalizmu, w przyrodzie, w sztuce, w zmieniającym się świetle pór dnia i pór roku. Mamy dziś możliwość powracania do tej naturalnej postawy człowieka, jaką jest postawa kontemplacji. Kontemplacji dzieła Stworzenia, kontemplacji piękna, które zawarte jest w otaczającej nas rzeczywistości - między innymi dzięki coraz większej ilości ukazujących się w Polsce publikacji, które starają się przekazać, na czym polega prawdziwa wartość dawnej polskiej kultury, krajobrazów, losów ludzkich.
Jedną z najbardziej wymownych prac tego rodzaju jest wydany w tym roku tom wspomnień Jana Bułhaka, pt. "Kraj lat dziecinnych". Ten urodzony w 1876 roku na Nowogródczy?nie artysta fotografik i pisarz, poeta, którego pasje artystyczne zbiegły się z wielką miłością do stron rodzinnych, stał się jednym z najwybitniejszych kronikarzy i dokumentalistów polskiej przeszłości. Najpierw na Wileńszczy?nie, potem także w Polsce centralnej, a w ostatnim okresie życia (zmarł w 1950 roku) także na Ziemiach Odzyskanych. Jego fotografie noszą niepowtarzalne piętno wrażliwości poetyckiej i malarskiej, każda z nich jest jakby odkryciem świata, każda ma w sobie coś ze świeżości spojrzenia dziecka, dla którego wszystko jest pierwsze, wzniosłe i jedyne.
Mimo sławy i międzynarodowego prestiżu Jan Bułhak pozostał przez całe życie wierny stylowi fotografowania, który był zarazem jego sposobem przeżywania świata. Ma on swoje ?ródło, jak możemy przekonać się z tomu jego wspomnień, w zaznanym w dzieciństwie nasyceniu się barwami, smakami, nastrojami tego serca Polski, jak często nazywa się Nowogródczyznę, najpiękniejszy skrawek ojczystej ziemi.
Nowogródek, Worończa, Świte?, Tuhanowicze, miejsca, które tak zapadły w serce Adamowi Mickiewiczowi, który tutaj właśnie osadził realia "Pana Tadeusza", były także kolebką Jana Bułhaka, w której ponad pół wieku po Mickiewiczu kształtowała się jego wyobra?nia artystyczna, dojrzewały jego talenty, literacki, fotograficzny, ale przede wszystkim ta szczególna umiejętność przekazania kulturowej odrębności ojczystej ziemi. Wykształcony, znający świat (studiował m.in. u jednego z najwybitniejszych fotografików europejskich Hugo Erfurtha w Dre?nie), nigdy nie podporządkował się cudzej doktrynie artystycznej, pozostał sobą mimo presji ówczesnych prądów artystycznych. "Ten ziemianin i tradycjonalista", pisze o Janie Bułhaku w posłowiu Jolanta B. Kucharska, "wychowany w klimacie mickiewiczowskiego dworu, przez wiele lat mieszkający w Wilnie - centrum polskiej kultury romantycznej - do końca życia pozostał romantykiem, mistrzem pejzażu patriotycznego. W swoich działaniach dążył do tego, aby fotografia przestała być jedynie rzemiosłem, a stała się jedną z dziedzin sztuki, zrównaną w prawach z malarstwem (...). Pragnął osiągnąć efekt malarskości, podobny do tego, jaki uzyskiwali impresjoniści". Wiele z dorobku fotograficznego artysty, przede wszystkim negatywy i albumy dziesięciu tysięcy zdjęć "Polska w obrazach fotograficznych", spłonęło w Wilnie w czasie wojny wraz z dużą częścią rękopisów. Wspomnienia, które dostajemy dzisiaj do rąk, ilustrowane fotogramami z okolic rodzinnych, są zatem ocalałym skarbem, jednym z nielicznych, większość bowiem dorobku kultury dwudziestolecia międzywojennego uległa zagładzie w pożodze wojennej lub wskutek umyślnych działań komunistów niszczących ślady tamtej Polski.
Jan Bułhak pisał te wspomnienia w pierwszych latach wojny i to zapewne rzutowało na charakter owych stronic, na emocjonalne napięcie, które wyczuwa się w każdym zdaniu. Jest to jakby uklęknięcie i przytulenie się do kolan matki w czasie szalejącej na świecie zawieruchy.
Autor przywołuje we wstępie swoją podróż przez rodzinne miejsca, jeszcze za czasów wczesnej młodości, wraz z sąsiadem i przyjacielem domu, Janem Szpiehalskim z Haciszcz. Miał wówczas osobliwe przeczucie nieodzowności tej pracy: "nieudolnymi słowy tłumaczyłem podświadomy tok moich myśli, to ustawiczne poczucie, że się coś wokoło mnie przemija bezpowrotnie, że jakieś wysokie piękno, jakieś bezcenne dobro przechodzi mimo nas niezauważone, a jest ono tak proste, powszechne i bliskie, że nie można go dojrzeć, jak się nie widzi powietrza, dopóki jest czyste i niczym nie zmącone. Czułem, że trzeba by opisywać nasze strony, nasz kraj, żeby uświadamiać sobie i przypominać innym te jakieś nienazwane, nie dające się bliżej określić skarby, jakie się w nim kryją (...), teraz pojmuję, że wówczas było jeszcze na nie za wcześnie, bo za mało jeszcze żyłem, za mało kochałem i cierpiałem. Trzeba było naprzód utracić rzeczy najdroższe, zmierzyć własnym bólem ich wartość i niepowrotność, by je ocenić, uszanować i umiłować naprawdę".
Czyż nie jest tak zawsze? Czyż i dziś, ilekroć bierzemy do ręki książkę, która ukazuje "tamtą Polskę", nie czynimy tego tak, jakbyśmy dotykali relikwii? Po utracie tak wielkiej części dorobku materialnego i duchowego naszych przodków, gotowi jesteśmy całować każdy okruch pamięci o tamtym świecie.
"Kraj lat dziecinnych" to pamiętnik artysty pisany przebogatym językiem, liryczny, ciepły, poetycki. Ale nie brak w nim bardzo rzetelnych, wyrazistych kształtów tamtego świata. Z kart tomu wspomnień wyłania się obraz Nowogródczyzny jako swego rodzaju wzorca małej ojczyzny, opartego na silnym poczuciu wspólnoty, umiłowaniu tradycji, pracowitości, przywiązaniu do ziemi, szacunku dla własności, ale także pomysłowości, gospodarności. Na tym wszystkim, co kazało pracującym na ziemi traktować swój wysiłek jako twórczą współpracę z Panem Bogiem. To ta powaga i stateczność w podejściu do ziemi narzucała styl wzajemnych stosunków różnych grup społecznych, pozwalała rozkwitać wiejskiemu rzemiosłu, tworzyła wypróbowane więzi między pracodawcą a pracownikiem. Nowogródczyzna opisana przez Jana Bułhaka może być dzisiaj natchnieniem dla tych, którzy poszukują i starają się odnowić swoje związki z ziemią na wyższym poziomie, świadomi jej wartości.
Z wielką swadą i poczuciem humoru opisuje także artysta te specyficzne cechy polskiego domu, jak staropolska gościnność, manifestująca się choćby typowym dla średnioszlacheckiego dworu poczęstunkiem, jakim była tzw. herbata. "Każdy posiłek oprócz obiadu nazywał się herbatą (...), ale byłby naiwny ten, co by sądził, że dostanie tylko gołej herbaty z jakimś lekkim dodatkiem, jak to się praktykowało po arystokratycznych domach szerszego świata. O, nie! Wszak to nowogródzka szlachetna gościnność prosta, niewymyślna, ale dostatnia, rada każdemu gościowi nieba przychylić, a choćby go na tamten świat wyprawić z przejedzenia nadmiarem smakowitego poczęstunku. Na przyjezdnego rzucano się jak na ofiarę, jak na królika doświadczalnego, by na nim wypróbować wartość domowych specjałów i zaspokoić potrzebę szczodrego serdecznego ugaszczania. Zastawiano stół jak na Wielkanoc niewiarygodną ilością zimnych dań, przystawek i przekąsek i czyniono to z taką gastronomiczną rozrzutnością, że gość sam nie wiedział, od czego zacząć, i kapitulował nie doszedłszy do połowy stołowej ewidencji (...). Wszystko to wjeżdżało na stół przy akompaniamencie ustawicznych przeprosin gospodyni, że przyjęcie jest tak skromne i niedostateczne, a tymczasem stół uginał się od jadła, jarzył od barw jak wystawa artystyczna i przypominał francuskie powiedzenie 'embarras de richesse'. Ale gospodyni tego było za mało: trzeba było posłuchać jej utyskiwań, że 'gość to nic nie je' i 'wstanie głodny od stołu', co byłoby uważane za największe familijne nieszczęście, za wieczny wstyd i niezatartą hańbę dla całego domu. Trzeba było widzieć ten proszący, przymilny wyraz, z jakim objedzony i ledwo łypiący oczami gość był molestowany, by raczył skosztować jeszcze jednej odmiany jakiegoś specjału, a prośby te były szczere, płynące z serca, nie miały w sobie ani krzty obłudy czy udania. (...) Gospodyni sama usługiwała gościom, sama im nakładała na talerze, używając prośby, namowy i przemocy, sama przynosiła z szaf i kredensów coraz nowe zapasy i całe serce wkładała w to herbaciane ugoszczenie. Toteż (...) trwało ono całymi godzinami w ciepłej, poufnej atmosferze, przeplatane gawędą, żartami i wszelakimi wywnętrznieniami, tworzyło nastrój rodzinny i udzielało go nawet obcym, włączając ich niepostrzeżenie do swego koła, jak ta lampa nad stołem, obejmująca wszystkich siedzących przychylnym światłokręgiem. Herbata w domu szlacheckim miała cechy bezładnej, ale przy tym milszej improwizacji, pełnej dobrego humoru, szczerej ochoty i wesołej przypadkowości, była odbiciem charakteru gospodarzy, zwierciadłem ich ludzkości i poczciwości i w tym był cały jej urok, wówczas powszechny, więc niedostrzegalny...".
Myliłby się jednak ktoś, kto w tym opisie dostrzegłby cechy rozrzutności czy rozmiłowania w konsumpcji, przeciwnie, były to rzeczy najzupełniej obce rodzinom ziemiańskim. Książka Jana Bułhaka potwierdza, że właściwością tego środowiska było życie skromne i oszczędne. Był to rodzaj powinności, obowiązku stanu i szacunku dla rodziny. Bezcenne są te przypomnienia wobec rozpanoszonego w naszym piśmiennictwie powojennym, a także w filmach, wizerunku życia ziemiaństwa jako jednego pasma zbytków, zabaw i rozrzutności. "Ojciec miał wielkie upodobanie do rękodzieł i budownictwa, we dworze zawsze był roczny stelmach, stolarz i kowal, a i inni rzemieślnicy nie wyprowadzali się z oficyny. Robiono meble, ule ramowe, bryczki, wszelką stolarszczyznę budowniczą. Były to szczęśliwe czasy, gdy prawie wszystko wyrabiało się w domu, gdyż starano się wydawać jak najmniej pieniędzy w mieście. Oszczędzano nawet na tanim cukrze, kupowanym w 'głowach', zastępując go przy smażeniu konfitur domowym miodem. Trzymano się starej wiejskiej zasady, że za pieniądze kupuje się tylko sól i żelazo, a wszystko inne trzeba mieć własne, domowego wyrobu (...). Sam dobrze pamiętam płótna i sukna - samodział tkane na miejscu oraz takież dywany nad łóżkami odznaczające się gustem i szlachetnością stylu. Zawdzięczano to pracowitości i umiejętności naszych prababek, które posiadały rozległą wiedzę praktyczną w zakresie gospodarstwa i rękodzieł domowych i świeciły przykładem rozumnej rządności, choć nie miały innego wykształcenia jak domowe i niewiele wiedziały o kulturze i równouprawnieniu kobiet".
Książkę Jana Bułhaka czyta się i ogląda z bijącym sercem jako rodzaj przewodnika po świecie, który już odszedł, ale zarazem - poradnika dla tych wszystkich, którzy po doświadczeniach jałowego życia w komunizmie, potem w liberalizmie, tęsknią do życia normalnego, wśród kochającej się szczęśliwej rodziny, wśród przyrody, której piękno i zmienność inspiruje i dodaje sił, w harmonii z ziemią i lud?mi, nie uciekając od wysiłku na rzecz społeczności lokalnej i Ojczyzny. Jest jakimś wielkim cudem i darem, że książki tego rodzaju pojawiają się właśnie teraz, gdy tak wielu z nas, po rozczarowaniach życia pod dyktando któregoś z systemów wymyślonych za biurkiem ponurych ateistów, szuka ładu i harmonii bytowania określonego konserwatywnymi zasadami, przenikniętego wzorami zaczerpniętymi z najlepszych kart rodzimej przeszłości.
Nie trzeba dodawać, że Jan Bułhak najpiękniejsze i najbarwniejsze partie swoich wspomnień poświęcił rodzicom, Waleremu Bułhakowi i Józefie, córce Władysława Dachnowicza-Haciskiego z Miratycz. Ich miłość, czułość, dobroć, wzajemna wię? tworzyła ten ciepły krąg światła, w którym krzepł umysł i rosło serce przyszłego mistrza ojczystego pejzażu, legendy i ojca polskiej fotografiki, poety i pisarza, który sensem swego życia uczynił utrwalenie minionego - a przecież ocalonego w jego pracach - świata.
Ewa Polak-Pałkiewicz
Jan Bułhak, "Kraj lat dziecinnych", Gdyńska Oficyna Wydawnicza "ASP Rymsza", 2003
|
|
24 grudzień 2003
|
|
przesłała Elżbieta
|
|
|
|
Kuty na cztery nogi
styczeń 9, 2003
Tomasz Piwowarski
|
Poprawki dla pasażerów
sierpień 11, 2006
Stanisław Michalkiewicz
|
Rekordowy Picasso
grudzień 1, 2004
Mirosław Naleziński
|
Ograniczenie dostępu do leczenia = kolejny pomysł ministra Religi
marzec 1, 2007
A.Sandauer -przewodniczący Stowarzyszenia
|
Konferencja prasowa Krzysztofa Wyszkowskiego
marzec 11, 2006
przeslala Elzbieta
|
Kolejna odsłona matactw polskiej hołoty politycznej
maj 10, 2005
PAP
|
Kraków - Najbardziej rozpoznawalne miasto świata
listopad 11, 2007
interia
|
POLSKA - UNIA
listopad 24, 2002
Prof. Jerzy Nowak
|
Co łączy, co dzieli Majchrowskiego od Kwaśniewskiego
maj 9, 2003
Artur Łoboda
|
W 70 rocznicę śmierci wielkiego Polaka-wypisy z Romana Dmowskiego
styczeń 8, 2009
Paweł Ziemiński
|
Polskie zdrowie
luty 24, 2005
|
Dialog z Iranem i likwidacja Gauntanamo?
kwiecień 12, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Jeżeli wygram wybory zapożyczę białoruski model !
wrzesień 28, 2007
Stan Tymiński
|
Moralność a polskie media(torzy)
październik 5, 2005
|
Płażyński: papieżowi chodziło o liberalizm światopoglądowy
(znawca 6)
sierpień 18, 2002
PAP
|
Bogdanka i zalotnicy. Kopalnia na sprzedaż
listopad 12, 2002
JAN DZIADUL Polityka NUMER 45/2002
|
"Przestańmy myśleć tylko o sobie"
grudzień 18, 2002
Tygodnik "Forum" / L'Express - 2002.11.7
|
Azyl i ambasady w wydaniu demokraci.pl
lipiec 10, 2006
Mariusz Affek
|
List otwarty do Premiera Rzeczpospolitej
luty 8, 2007
USOPAL
|
Luksemburczycy i Norwegowie są najbogatsi w Europie, choć nie należą do UE
grudzień 19, 2002
PAP
|
więcej -> |
|