ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
Izrael w chaosie: ogłoszono całkowitą ewakuację, ponieważ ciężkie rakiety Iranu spadły na Tel Awi... 
 
Bezczelność syjonistycznych "nadludzi" 
Już nie kryją się ze swoją pogardą do reszty świata.

 
Astrid Stuckelberger, sygnalistka WHO - wywiad 'Planet Lockdown' 
 
Aresztować Netanjahu 
Protest w Warszawie po decyzji Rządu. 
David Icke w LondonReal TV 
Podczas bezpośredniej transmisji na YouTube (6 kwietnia 2020 r.) obejrzało 65 tysięcy osób. Zaraz potem został on usunięty ze wszystkich kanałów YouTubea, Vimeo i Facebooka. Wywiad - zwłaszcza od ok. 50 min. - polecamy polskim władzom, ekspertom, dziennikarzom, policji i wojsku oraz wszystkim tym, którzy czują, że w niedalekiej przyszłości mogą przyczynić się do zachowania godności i wolności przez człowieka.  
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
wRealu24 
Niezależna Telewizja Marcina Roli 
Hashtag COVID1984 
Szczególnie polecamy:
"Tłum uzbrojonych w miecze Sikhów atakuje policję w Nanded po tym, jak rząd zakazał publicznych procesji w związku z p(L)andemią. Tak się walczy o swoje prawa! "
 
Bruksela już we wrześniu 2019 r. czyniła przygotrowania do pseudopandemii 
 
Rząd Stanów Zjednoczonych CELOWO niszczy żywność amerykańskich Farmerów i stymuluje kryzys zaopatrzenia w żywność 
Jakiś czas temu na oficjalnej stronie ONZ ukazał się artykuł "Korzyści z głodu na świecie". Wprawdzie szybko go usunięto, lecz nadal jest dostępny w internetowych archiwach 
Znany brytyjski prezenter radiowy, który nazwał antyszczepionkowców "idiotami", trafił do szpitala 
Jego płuca były „pełne skrzepów krwi”. James Whale ujawnia, że ​​otrzymał transfuzję krwi, ale to nie zadziałało.
We wrześniu ubiegłego roku prezenter radiowy napisał, że nie może się doczekać kolejnego zastrzyku. „Wszyscy przeciwnicy szczepień, wszyscy idioci, wszyscy szaleńcy, którzy mnie trollują, wiecie, co możecie zrobić?  
Były agent CIA ujawnia, jak Izrael zmusił Trumpa do zbombardowania Iranu 
 
Debata ws. pandemii COVID-19! 
Sytuacja w Polsce i na świecie! Klimczewski, Socha, Giorganni!  
Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 
Znieść wolności obywatelskich,
Zniszczyć gospodarki,
Zamknąć małe i średnie przedsiębiorstwa,
Oddzielić, izolować i terroryzować członków rodziny,
Zubożyć ludzi, w tym zniszczyć miejsca pracy,
Usunąć dzieci z ich rodzin,
Internować dysydentów do obozach koncentracyjnych,
Udzielać immunitetu urzędnikom rządowym do popełnienia przestępstw: zabójstwo, gwałtu i tortur (Wielka Brytania),
Wykorzystać policję, wojsko i najemników do kontroli populacji,
Zmusić populacje do szczepień niemedyczną szczepionką zawierającą mechanizmy kontroli populacji bez ich świadomej zgody  
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Kowidowa żydokomuna szykuje sądy kiblowe 
Reżim kowidowy Morawieckiego zamierza wprowadzić "komisarzy politycznych" dla ścigania wolnego słowa. 
Jaki rodzaj zagrożenia przygotowują? 
Pociąg był gotowy już wiosną ubiegłego roku i czekał na stacji w Mediolanie. Teraz jest już oficjalnie w drodze. Co więcej, władze Włoch zapowiadają trzytygodniowy lockdown przeznaczony na masowe szczepienia. 
Obecna powódź w Hiszpanii to skutek działań lewaków z Unii Europejskiej 
W 1957 roku w dorzeczu rzeki Turia przepływającej przez miasto Walencja w Hiszpanii i która spowodowała co najmniej 81 ofiar śmiertelnych.
Ówczesne władze Hiszpanii zbudowały system zapór, które miały chronić miasta hiszpańskie.
Za pieniądze z UE lewacy wyburzyli wiele z tych obiektów, bo były "nieekologiczne".
 
Kolędowanie w Alternatywie dla Niemiec 
 
więcej ->

 
 

Zapomniane piękno

Pro domo sua

Był sobie świat

Życie w Polsce Ludowej, w tym specyficznym połączeniu rekwizytorni socjalistycznego baraku, jakiejś wielkiej zbiorowej prowizorki z elementami zaniedbanych pamiątek przeszłości - które często miały postać kupy gruzów - oduczyło wielu Polaków sztuki obcowania z pięknem. Oduczyło umiejętności dostrzegania go w twarzach ludzi niedotkniętych pleśnią socjalizmu, w przyrodzie, w sztuce, w zmieniającym się świetle pór dnia i pór roku. Mamy dziś możliwość powracania do tej naturalnej postawy człowieka, jaką jest postawa kontemplacji. Kontemplacji dzieła Stworzenia, kontemplacji piękna, które zawarte jest w otaczającej nas rzeczywistości - między innymi dzięki coraz większej ilości ukazujących się w Polsce publikacji, które starają się przekazać, na czym polega prawdziwa wartość dawnej polskiej kultury, krajobrazów, losów ludzkich.
Jedną z najbardziej wymownych prac tego rodzaju jest wydany w tym roku tom wspomnień Jana Bułhaka, pt. "Kraj lat dziecinnych". Ten urodzony w 1876 roku na Nowogródczy?nie artysta fotografik i pisarz, poeta, którego pasje artystyczne zbiegły się z wielką miłością do stron rodzinnych, stał się jednym z najwybitniejszych kronikarzy i dokumentalistów polskiej przeszłości. Najpierw na Wileńszczy?nie, potem także w Polsce centralnej, a w ostatnim okresie życia (zmarł w 1950 roku) także na Ziemiach Odzyskanych. Jego fotografie noszą niepowtarzalne piętno wrażliwości poetyckiej i malarskiej, każda z nich jest jakby odkryciem świata, każda ma w sobie coś ze świeżości spojrzenia dziecka, dla którego wszystko jest pierwsze, wzniosłe i jedyne.
Mimo sławy i międzynarodowego prestiżu Jan Bułhak pozostał przez całe życie wierny stylowi fotografowania, który był zarazem jego sposobem przeżywania świata. Ma on swoje ?ródło, jak możemy przekonać się z tomu jego wspomnień, w zaznanym w dzieciństwie nasyceniu się barwami, smakami, nastrojami tego serca Polski, jak często nazywa się Nowogródczyznę, najpiękniejszy skrawek ojczystej ziemi.
Nowogródek, Worończa, Świte?, Tuhanowicze, miejsca, które tak zapadły w serce Adamowi Mickiewiczowi, który tutaj właśnie osadził realia "Pana Tadeusza", były także kolebką Jana Bułhaka, w której ponad pół wieku po Mickiewiczu kształtowała się jego wyobra?nia artystyczna, dojrzewały jego talenty, literacki, fotograficzny, ale przede wszystkim ta szczególna umiejętność przekazania kulturowej odrębności ojczystej ziemi. Wykształcony, znający świat (studiował m.in. u jednego z najwybitniejszych fotografików europejskich Hugo Erfurtha w Dre?nie), nigdy nie podporządkował się cudzej doktrynie artystycznej, pozostał sobą mimo presji ówczesnych prądów artystycznych. "Ten ziemianin i tradycjonalista", pisze o Janie Bułhaku w posłowiu Jolanta B. Kucharska, "wychowany w klimacie mickiewiczowskiego dworu, przez wiele lat mieszkający w Wilnie - centrum polskiej kultury romantycznej - do końca życia pozostał romantykiem, mistrzem pejzażu patriotycznego. W swoich działaniach dążył do tego, aby fotografia przestała być jedynie rzemiosłem, a stała się jedną z dziedzin sztuki, zrównaną w prawach z malarstwem (...). Pragnął osiągnąć efekt malarskości, podobny do tego, jaki uzyskiwali impresjoniści". Wiele z dorobku fotograficznego artysty, przede wszystkim negatywy i albumy dziesięciu tysięcy zdjęć "Polska w obrazach fotograficznych", spłonęło w Wilnie w czasie wojny wraz z dużą częścią rękopisów. Wspomnienia, które dostajemy dzisiaj do rąk, ilustrowane fotogramami z okolic rodzinnych, są zatem ocalałym skarbem, jednym z nielicznych, większość bowiem dorobku kultury dwudziestolecia międzywojennego uległa zagładzie w pożodze wojennej lub wskutek umyślnych działań komunistów niszczących ślady tamtej Polski.
Jan Bułhak pisał te wspomnienia w pierwszych latach wojny i to zapewne rzutowało na charakter owych stronic, na emocjonalne napięcie, które wyczuwa się w każdym zdaniu. Jest to jakby uklęknięcie i przytulenie się do kolan matki w czasie szalejącej na świecie zawieruchy.
Autor przywołuje we wstępie swoją podróż przez rodzinne miejsca, jeszcze za czasów wczesnej młodości, wraz z sąsiadem i przyjacielem domu, Janem Szpiehalskim z Haciszcz. Miał wówczas osobliwe przeczucie nieodzowności tej pracy: "nieudolnymi słowy tłumaczyłem podświadomy tok moich myśli, to ustawiczne poczucie, że się coś wokoło mnie przemija bezpowrotnie, że jakieś wysokie piękno, jakieś bezcenne dobro przechodzi mimo nas niezauważone, a jest ono tak proste, powszechne i bliskie, że nie można go dojrzeć, jak się nie widzi powietrza, dopóki jest czyste i niczym nie zmącone. Czułem, że trzeba by opisywać nasze strony, nasz kraj, żeby uświadamiać sobie i przypominać innym te jakieś nienazwane, nie dające się bliżej określić skarby, jakie się w nim kryją (...), teraz pojmuję, że wówczas było jeszcze na nie za wcześnie, bo za mało jeszcze żyłem, za mało kochałem i cierpiałem. Trzeba było naprzód utracić rzeczy najdroższe, zmierzyć własnym bólem ich wartość i niepowrotność, by je ocenić, uszanować i umiłować naprawdę".
Czyż nie jest tak zawsze? Czyż i dziś, ilekroć bierzemy do ręki książkę, która ukazuje "tamtą Polskę", nie czynimy tego tak, jakbyśmy dotykali relikwii? Po utracie tak wielkiej części dorobku materialnego i duchowego naszych przodków, gotowi jesteśmy całować każdy okruch pamięci o tamtym świecie.
"Kraj lat dziecinnych" to pamiętnik artysty pisany przebogatym językiem, liryczny, ciepły, poetycki. Ale nie brak w nim bardzo rzetelnych, wyrazistych kształtów tamtego świata. Z kart tomu wspomnień wyłania się obraz Nowogródczyzny jako swego rodzaju wzorca małej ojczyzny, opartego na silnym poczuciu wspólnoty, umiłowaniu tradycji, pracowitości, przywiązaniu do ziemi, szacunku dla własności, ale także pomysłowości, gospodarności. Na tym wszystkim, co kazało pracującym na ziemi traktować swój wysiłek jako twórczą współpracę z Panem Bogiem. To ta powaga i stateczność w podejściu do ziemi narzucała styl wzajemnych stosunków różnych grup społecznych, pozwalała rozkwitać wiejskiemu rzemiosłu, tworzyła wypróbowane więzi między pracodawcą a pracownikiem. Nowogródczyzna opisana przez Jana Bułhaka może być dzisiaj natchnieniem dla tych, którzy poszukują i starają się odnowić swoje związki z ziemią na wyższym poziomie, świadomi jej wartości.
Z wielką swadą i poczuciem humoru opisuje także artysta te specyficzne cechy polskiego domu, jak staropolska gościnność, manifestująca się choćby typowym dla średnioszlacheckiego dworu poczęstunkiem, jakim była tzw. herbata. "Każdy posiłek oprócz obiadu nazywał się herbatą (...), ale byłby naiwny ten, co by sądził, że dostanie tylko gołej herbaty z jakimś lekkim dodatkiem, jak to się praktykowało po arystokratycznych domach szerszego świata. O, nie! Wszak to nowogródzka szlachetna gościnność prosta, niewymyślna, ale dostatnia, rada każdemu gościowi nieba przychylić, a choćby go na tamten świat wyprawić z przejedzenia nadmiarem smakowitego poczęstunku. Na przyjezdnego rzucano się jak na ofiarę, jak na królika doświadczalnego, by na nim wypróbować wartość domowych specjałów i zaspokoić potrzebę szczodrego serdecznego ugaszczania. Zastawiano stół jak na Wielkanoc niewiarygodną ilością zimnych dań, przystawek i przekąsek i czyniono to z taką gastronomiczną rozrzutnością, że gość sam nie wiedział, od czego zacząć, i kapitulował nie doszedłszy do połowy stołowej ewidencji (...). Wszystko to wjeżdżało na stół przy akompaniamencie ustawicznych przeprosin gospodyni, że przyjęcie jest tak skromne i niedostateczne, a tymczasem stół uginał się od jadła, jarzył od barw jak wystawa artystyczna i przypominał francuskie powiedzenie 'embarras de richesse'. Ale gospodyni tego było za mało: trzeba było posłuchać jej utyskiwań, że 'gość to nic nie je' i 'wstanie głodny od stołu', co byłoby uważane za największe familijne nieszczęście, za wieczny wstyd i niezatartą hańbę dla całego domu. Trzeba było widzieć ten proszący, przymilny wyraz, z jakim objedzony i ledwo łypiący oczami gość był molestowany, by raczył skosztować jeszcze jednej odmiany jakiegoś specjału, a prośby te były szczere, płynące z serca, nie miały w sobie ani krzty obłudy czy udania. (...) Gospodyni sama usługiwała gościom, sama im nakładała na talerze, używając prośby, namowy i przemocy, sama przynosiła z szaf i kredensów coraz nowe zapasy i całe serce wkładała w to herbaciane ugoszczenie. Toteż (...) trwało ono całymi godzinami w ciepłej, poufnej atmosferze, przeplatane gawędą, żartami i wszelakimi wywnętrznieniami, tworzyło nastrój rodzinny i udzielało go nawet obcym, włączając ich niepostrzeżenie do swego koła, jak ta lampa nad stołem, obejmująca wszystkich siedzących przychylnym światłokręgiem. Herbata w domu szlacheckim miała cechy bezładnej, ale przy tym milszej improwizacji, pełnej dobrego humoru, szczerej ochoty i wesołej przypadkowości, była odbiciem charakteru gospodarzy, zwierciadłem ich ludzkości i poczciwości i w tym był cały jej urok, wówczas powszechny, więc niedostrzegalny...".
Myliłby się jednak ktoś, kto w tym opisie dostrzegłby cechy rozrzutności czy rozmiłowania w konsumpcji, przeciwnie, były to rzeczy najzupełniej obce rodzinom ziemiańskim. Książka Jana Bułhaka potwierdza, że właściwością tego środowiska było życie skromne i oszczędne. Był to rodzaj powinności, obowiązku stanu i szacunku dla rodziny. Bezcenne są te przypomnienia wobec rozpanoszonego w naszym piśmiennictwie powojennym, a także w filmach, wizerunku życia ziemiaństwa jako jednego pasma zbytków, zabaw i rozrzutności. "Ojciec miał wielkie upodobanie do rękodzieł i budownictwa, we dworze zawsze był roczny stelmach, stolarz i kowal, a i inni rzemieślnicy nie wyprowadzali się z oficyny. Robiono meble, ule ramowe, bryczki, wszelką stolarszczyznę budowniczą. Były to szczęśliwe czasy, gdy prawie wszystko wyrabiało się w domu, gdyż starano się wydawać jak najmniej pieniędzy w mieście. Oszczędzano nawet na tanim cukrze, kupowanym w 'głowach', zastępując go przy smażeniu konfitur domowym miodem. Trzymano się starej wiejskiej zasady, że za pieniądze kupuje się tylko sól i żelazo, a wszystko inne trzeba mieć własne, domowego wyrobu (...). Sam dobrze pamiętam płótna i sukna - samodział tkane na miejscu oraz takież dywany nad łóżkami odznaczające się gustem i szlachetnością stylu. Zawdzięczano to pracowitości i umiejętności naszych prababek, które posiadały rozległą wiedzę praktyczną w zakresie gospodarstwa i rękodzieł domowych i świeciły przykładem rozumnej rządności, choć nie miały innego wykształcenia jak domowe i niewiele wiedziały o kulturze i równouprawnieniu kobiet".
Książkę Jana Bułhaka czyta się i ogląda z bijącym sercem jako rodzaj przewodnika po świecie, który już odszedł, ale zarazem - poradnika dla tych wszystkich, którzy po doświadczeniach jałowego życia w komunizmie, potem w liberalizmie, tęsknią do życia normalnego, wśród kochającej się szczęśliwej rodziny, wśród przyrody, której piękno i zmienność inspiruje i dodaje sił, w harmonii z ziemią i lud?mi, nie uciekając od wysiłku na rzecz społeczności lokalnej i Ojczyzny. Jest jakimś wielkim cudem i darem, że książki tego rodzaju pojawiają się właśnie teraz, gdy tak wielu z nas, po rozczarowaniach życia pod dyktando któregoś z systemów wymyślonych za biurkiem ponurych ateistów, szuka ładu i harmonii bytowania określonego konserwatywnymi zasadami, przenikniętego wzorami zaczerpniętymi z najlepszych kart rodzimej przeszłości.
Nie trzeba dodawać, że Jan Bułhak najpiękniejsze i najbarwniejsze partie swoich wspomnień poświęcił rodzicom, Waleremu Bułhakowi i Józefie, córce Władysława Dachnowicza-Haciskiego z Miratycz. Ich miłość, czułość, dobroć, wzajemna wię? tworzyła ten ciepły krąg światła, w którym krzepł umysł i rosło serce przyszłego mistrza ojczystego pejzażu, legendy i ojca polskiej fotografiki, poety i pisarza, który sensem swego życia uczynił utrwalenie minionego - a przecież ocalonego w jego pracach - świata.

Ewa Polak-Pałkiewicz

Jan Bułhak, "Kraj lat dziecinnych", Gdyńska Oficyna Wydawnicza "ASP Rymsza", 2003

24 grudzień 2003

przesłała Elżbieta 

  

Archiwum

Korporacyjna maszyna wojenna stosuje terror
sierpień 21, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Oddając szacunek Ojczy?nie sami zyskamy godność (1)
wrzesień 27, 2004
LIST OTWARTY
lipiec 22, 2003
mars
Gubernator Arnold Schwarzenegger legalizuje perwersję seksualną
listopad 2, 2007
Dorota
Upadek Dolara
listopad 18, 2004
Iwo Cyprian Pogonowski
Elegancja, Francja
październik 25, 2005
Artur Łoboda
OREDZIE PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ w 10-ta rocznice Powstania Warszawskiego
październik 2, 2006
Bogdan ps.Trzy Radla A.K.
Rozmowa z 21-VII-2006 z Dr.Lorraine Day
sierpień 7, 2006
tatar
Polacy są jednak ciemnym narodem ......
październik 5, 2005
Kazimierz
Statystyka skarg na błędy i wypadki medyczne; postulowane zmiany prawa
luty 16, 2009
Adam Sandauer
Dlaczego 2+2=4
czerwiec 24, 2008
Artur Łoboda
Psy szkolone w Polsce
październik 5, 2006
MARDUK
Władza globalizacji - Jadwiga Staniszkis
styczeń 4, 2007
Goska
"Fałszywy Alarm i Katastrofalny Odwet"
październik 7, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
"Batiuszka Putin"?
listopad 10, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
"Izraelskie Siły Obronne” – IDF
sierpień 29, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
CASA runęła na ziemię
styczeń 24, 2008
Marek Olżyński
Tarcza początkiem wyścigu zbrojeń?
kwiecień 27, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Zbrodnia przeliczana na pieniądze
grudzień 10, 2007
PAP
Dość rządów przestępców i kretynów
listopad 7, 2008
Dariusz Kosiur
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media