|
| Kto mordował w Katyniu |
|
| Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. |
|
| W grudniu 60 kolejnych sportowców upadło, a 40 zmarło |
|
| Mniej więcej tak samo jak w październiku i listopadzie, kiedy trend osiągnął szczyt. Na dzień 28 grudnia 2020 r., z powodu eksperymentalnych strzałów z powodu zatrucia COVID EUA, 395 sportowców doznało zatrzymania akcji serca i innych poważnych problemów zdrowotnych. Spośród nich zginęło 232 |
|
| Ljubljana - protesty przeciwko szczepieniom |
|
29 września 2020 roku po incydencie na obwodnicy Lublany trwa na Placu Republiki protest przeciwko szczepieniom Covid-19
|
|
| Ukraina: Maski rewolucji |
|
| W Odessie w maju 2014 r. wymordowali bezkarnie 45 osób. Jak to możliwe, że nie usłyszeliśmy żadnych protestów ani krytyki ze strony zachodnich demokracji? Ukraińska rewolucja była silnie wspierana przez dyplomację USA. |
|
| Montanari: Szczepionka to wielki przekręt |
|
| Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. |
|
| Deklaracja Wielkiej Barrington |
|
| Po atakach, oto wypowiedź profesora Sucharita Bhakdi. |
|
| Śledztwo w sprawie zbrodni wojennych w Strefie Gazy |
|
| To "pierwsze w historii ludobójstwo transmitowane na żywo... Jeśli ludzie są nieświadomi, to są świadomie nieświadomi" |
|
| Meredith Miller - Trauma w relacjach ludzi z rządem. Psychologiczne aspekty operacji „Covid-19” |
|
Jak robi się z ludzi idiotów czy zmanipulowane marionetki i jak ludzie robią to sobie sami !
|
|
| CAŁA PRAWDA O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ WIDZIANA OCZYMA PILOTÓW ! |
|
Panie Kapitanie Jerzy Grzędzielski,
chylę czoła jako młodszy kolega lotnik, za poniższy tekst. Brakowało mi dotąd głosu, tak doświadczonego pilota, opisującego tragędię smoleńską, tak kompetentnie i fachowo, jak Pan to zrobił. Pozwoliłem sobie zatem, na rozpowszechnienie Pańskiego tekstu, z nadzieją na możliwe szerokie dotarcie do opinii publicznej. Zwracam się do internautów o liczne udostępnienia w internecie stanowiska w tej sprawie, wyrażonego przez świetnego pilota - prawdziwego nie kwestionowanego eksperta lotniczego. |
|
| Sędziowie nie wierzą w kowida i nie dają się zastraszyć. Ale, czy innych karzą za brak maski? |
|
| Impreza w SĄDZIE REJONOWYM. W sali rozpraw zrobili bankiet. Przyjechała policja |
|
| Premier Hiszpanii Pedro Sanchez o wojnie przeciwko Iranowi |
|
|
|
| Podatek katastralny lewicy zniszczy oszczędności Polaków |
|
|
|
| PiStapo atakuje rodziny |
|
| Przypomnijmy sobie sceny ze świata Orwella. To już się dzieje. |
|
| Nastąpił globalny zamach stanu |
|
| Oszustwo covid-19 zostało wymyślone w jakimś celu; była to część planu, który zaczął się na poważnie w latach 60., kiedy grupa ludzi spotkała się i zgodziła, że świat jest przeludniony. |
|
| Rosyjska ruletka, czyli epidemia testów |
|
| Jak jeden mąż przyjęto błędny model matematyczny i zamknięto w domach miliony ludzi wpędzając ich w dodatkowe problemy zdrowotne i finansowe. Zrujnowano gospodarki, zlikwidowano całe branże, przekreślono cały dorobek na temat zdrowego stylu życia. |
|
| Były agent CIA ujawnia, jak Izrael zmusił Trumpa do zbombardowania Iranu |
|
| |
|
| Jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać zdrowie |
|
| Dr Zbigniew Martyka, kierownik oddziału zakaźnego w Dąbrowie Górniczej napisał dwa tygodnie temu wpis, w którym ocenił, że "jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać nasz stan zdrowia" pod pretekstem koronawirusa. Wówczas wprowadzano nowe restrykcje i podział na powiaty "żółte" oraz "czerwone". |
|
| Maciej Pawlicki rozsądnie o Pfizer i szczepionkach |
|
Pfizer żąda od Polski zapłaty 6 mld zł!
|
|
| Lyndon B. Johnson i jego rola w zabójstwie J. F. Kennedy’ego przeprowadzonym w imieniu Izraela |
|
| |
|
| Paszporty szczepionkowe to koń trojański (napisy PL) |
|
| |
więcej -> |
|
Opowiastka wigilijna
|
|
Siedzę w “swoim apartamencie” (168 × 268), w którym mogę albo stać, albo siedzieć lub leżeć. No i siedzę tak sobie, czasem się zastanawiam, czy nie tylko dla samego siedzenia ja sobie tutaj siedzę?
Ale pal to licho. Cóż, nie zawsze gra z losem o szczęście kończy się happy endem.
Zatem tak sobie siedząc piszę – mam taki przynajmniej zamiar – coroczne opowiadanie wigilijne. Jakoś idzie mi w tym roku opornie. Sam nie wiem dlaczego.
W tzw międzyczasie podczytuję Kena Wilbera “Psychologia integralna”. Bez zbędnych słów i komentarza – polecam.
Tegoroczne opowiadanie wigilijne zacznę od wiersza, który był mi ‘wpadł’ w ręce, a dokładniej, na który natrafiłem na – Poezja Polska.
Wiersz natychmiast przypadł mi do serca, co oznajmiłem jego autorowi. Dlaczego akurat ten zwrócił moją uwagę, zaintrygował mnie na tyle, że natychmiast wiedziałem iż będzie on osnową mojej opowiastki wigilijnej?
Wtedy jeszcze nie wiedziałem.
Czasem i ja na PP jakiś wiersz zawieszę, który w swoim egoistycznym mniemaniu, uważam za dobrze popełniony…
Autorem wiersza jest osoba podpisana nickiem “bliżej” Zapytałem Autora o zgodę na wykorzystanie wiersza zatytułowanego: “Na trzy”
Odpowied? jaką otrzymałem 21 grudnia, brzmi tak:
Witam:
Z pewnym opó?nieniem i z żalem. Na pewno opowiadanie gotowe więc nie poczuję się zaszczycona;) Mimo wszystko dziękuję i pozdrawiam. Anna O.
Opowiastka wigilijna
Darowałeś mi płomień/ trzymany w dłoniach/ żeby nie zgasł/ nauczyłeś mnie pisać/więc piszę/ nauczyłeś mnie śpiewać/ więc śpiewam/ i liczyć mnie nauczyłeś/ więc kiedy napiszę pieśń/ którą ze mną zaśpiewasz/ policzę do trzech/ policzę do trzech/ a ty zdmuchniesz świecę....
bliżej
Stary piernik, jak sam o sobie nieraz mawiał, nie miał najlepszego humoru, a ostatnio miewał go nawet mniej niż niekiedy…
Nie miał, nie dlatego, że nie chciał, lecz dlatego że nie miał ku temu wyra?nego powodu. Miał zwyczaj patrzeć na to co niezbyt wyra?ne, zdecydowanie z krytycyzmem.
Zrywając ostatniego dnia listopada kartkę kalendarza uświadomił sobie, że to już grudzień i za moment nastaną święta. Na samą myśl o nich aż nim wzdrygnęło. Z trudem przebrnął palcem przez zaznaczone na czerwono świąteczne dni. Po drodze zauważył możliwość ich wydłużenia.
Jak tak można marnotrawić czas – pomyślał ze złością, kiedy stwierdził, że wystarczy sobie wziąć pięć dni urlopu lub chorobowego, aby ten rok zakończyć już w piątek, 19 grudnia po południu.
Pal to licho- zamruczał pod nosem i zabrał się do sklejania stołu, który poleciła jemu nareperować starowina z domu za rogiem ulicy, na której mieszkał kątem u dobrych ludzi.
Stół był porządnym dębowym meblem, był stary i mocno podniszczony. Mógł mieć prawie 100 lat, a może nawet więcej. Zatem najpewniej przy nim zasiadali domownicy i goście z trzech ostatnich wieków, których groby dawno zapomniane. A może przeciwnie? Nigdy nic nie wiadomo.
Sam sobie się dziwił dlaczego kobieta akurat jemu poleciła naprawę mebla, który był dla niej wszystkim, czego nie kryła wcale. Dziwił się dlaczego wziął to zlecenie skoro stolarz z niego żaden. Ale już po chwili stwierdził, że skoro ona jego poprosiła o przysługę to los chce coś dać jemu do zrozumienia. Zatem nie oponował. Jakoś przypadli sobie do gustu oboje. Jemu jej opowieść, a jej jego słuchanie.
Dębowy stół
Stół jest początkiem. Ma cztery solidne nogi, aby się nie zachwiał.
Kroję na nim świeży chleb, stawiam co rano czajniczek z herbatą.
Gdy nikt nie widzi, solę łzą kanapki przygotowane do pracy.
Dostrzegasz we mnie Ewę, gdy układam jabłka w koszyku.
Częstuję słodkością, która zamienia się w gorycz. Odsłaniam ramiona,
ukradkiem zawijając w papier dojrzałe przed czasem pragnienia.
Dobro i zło jest blisko. Dłoń bywa figowym listkiem lub zaciśniętą kulą.
Destylacja odbywa się w słowach: Będę panował nad tobą.
Wolę przemieniać się w Marię Magdalenę. Rozpuszczam włosy,
w cieniu gubię ślady stóp. Przyłapana na nagości, nieśmiało szepczę.
Wiesz, to tylko tęsknota za proporcją dopasowanych dłoni,
za oddechem wyplatanym jednym drżeniem, za połączeniem skrzydeł
przywierających do pleców. Innych grzechów nie pamiętam.
W południe dzieci wracają do domu. Zapominam o twarzach.
Podaję obiad. Dębowa materia wyznacza granicę. Dziś będzie końcem.
Ukroję jeszcze raz chleb, ukradkiem posolę łzą. Zamilknę. ulotna
Z jeszcze większym zapałem zabrał się do pracy. Kalejdoskopem przelatywało życie przed otwartymi ze zdumienia oczami.
Jakby rażony niewidzialnym uderzeniem pioruna nagle zrozumiał sens życia. Już wiedział czego naprawdę szuka, co ma wartość przenajświętszą, której niczym nie da się zmierzyć, zważyć – jedyną jej miarą jest przebyta droga i czysty niezmącony nienawiścią umysł, i otwarte serce.
- Przebacz mi Panie moje przewiny. Przebacz zuchwałość i hardość serca, które było niczym z kamienia…
Spojrzał na świeżo położoną politurę. Błyszczała, miał cichą nadzieję, że tak jak kiedyś kiedy stół wyszedł był spod ręki majstra.
Odsunął się od mebla, aby przyjrzeć się bardziej uważnie i dostrzec co by tu jeszcze poprawić.
Kiedy z pewnego oddalenia spoglądał na poprawione dzieło, jego pamięć zaczęła wywoływać obrazy – tak jak przed chwilą przewijało się życie kadr po kadrze, tak teraz zobaczył wszystkich, którzy przy innym stole zasiadali.
Widział ich wyra?nie, słyszał ich głosy, czuł zapach. To zapach jemioły, którą co roku przywoził z lasu; pod nią całował żonę, córki i synów na szczęście, na trwałość miłości i pokoju pod dachem domu…
Widział jak wpierw małe wesołe dziadki skupiają się wokół ustrojonego drzewka, pod którym zawsze było sporo prezentów.
Radość była przednia – ciekawe czyja większa: obdarowanych, czy darujących, którym miłością przepełniały się serca.
A za moment małe rączki sięgały po specjały przygotowane przez ich najukochańszą mamę. Zawsze dbała, aby było tyle potraw ile tradycja sobie życzyła.
Niepostrzeżenie mijał czas; kolejne święta, kolejne urodziny i stół zawsze zastawiony, a przy nim wszyscy domownicy.
Wyrosły już dziatki na smukłych młodzieńców i urodziwe panny.
Radość jednak zawsze taka sama ze wspólnego biesiadowania.
Już płyną słowa nuconej kolędy. I ten błysk w oczach.
I jak zawsze jedno dodatkowe nakrycie i miejsce przy stole, dla niespodziewanego gościa.
Słyszał wyra?ną rozmowę. Podszedł do stołu by dotknąć, i jak zawsze przytulić każde z osobna, a potem w kole stanąć razem podzielić się opłatkiem i życzeniami wszystkiego naj…
Serce zaczęło bić mocniej i żwawiej ruszyła krew w żyłach.
Policzę do trzech, do trzech, przypomnij sobie nas wszystkich, pamiętaj dopóty, dopóki czas nie zdmuchnie mojej świecy, a Ty nie znikaj na święte przenigdy…
Siedem łez, które spadały kolejno na lśniący blat, delikatnie zdjął ze stołu, trzymając mocno przytulił do serca.
Z pokorą spuścił wzrok, aby nie odbił się w wypolerowanym na glanc blacie.
Po chwili spojrzał w niebo: roziskrzone gwiazdy to zapewne łzy szczęścia i miłości tych, którzy kiedyś kochali najsilniej, a mimo to odeszli…
Wesołych Świąt Bożego Narodzenia
Serdecznie dziękuję Autorkom, których wiersze znacząco przyczyniły się do rozwoju literatury nieistniejącej
Copyright © 2008 marekpl
All Rights Reserved
|
|
24 grudzień 2008
|
|
Marek Olżyński
|
|
|
|
Hołota i żydohołota (II)
luty 20, 2006
Artur Łoboda
|
Przyjaciele
lipiec 12, 2003
przeslala Elzbieta
|
Pytanie retoryczne
sierpień 9, 2006
Jan Kaniewski z Warszawy
|
Szanowni Państwo
styczeń 4, 2005
Artur Łoboda
|
Kosztowny kredyt
czyli "łapaj złodzieja"
kwiecień 4, 2003
http://www.dziennik.krakow.pl
|
Czwartego lutego 2006
luty 4, 2006
Artur Łoboda
|
Komitet Incjatywy Ustawodawczej na rzecz ustawy o Rzeczniku Pacjenta
listopad 24, 2003
|
Apel do ludzi dobrej woli w Kościele!!!
luty 9, 2003
Ksiądz katolicki
|
Teozofia Filona z Aleksandrii jako podstawa poznawcza nauki i cywilizacji Zachodu
listopad 10, 2004
Marek Głogoczowski
|
Niemcy krytykują okładkę "Wprost"
wrzesień 19, 2003
|
Opinia Biskupów USA o Sytuacji w Iraku
listopad 25, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Czy nad USA unosi się widmo zbankrutowanej demokracji?
styczeń 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Polska wypuszcza obligacje skarbowe na rynek USA
czerwiec 25, 2002
PAP
|
będzie ich w Krakowie 80. Jeden kosztuje 100 tys. zł.
marzec 3, 2005
|
Rosjanie pokazują swoją broń Paryżu
czerwiec 29, 2007
. bez podpisu
|
Oburzające zachowanie
marzec 5, 2006
Artur Łoboda
|
Ostra gra o kontrolę Azji Centralnej
grudzień 27, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Ojciec Kopernik z Torunia objawił się na Jasnej Górze w Częstochowie dla PIS-ców.
wrzesień 16, 2007
Gregory Akko
|
Budowanie moralności w przyszłym Państwie Polskim
czerwiec 19, 2004
|
Baskonia czy Kraj Basków?
styczeń 5, 2005
Mirosław Naleziński
|
więcej -> |
|