ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Kłamstwa Big Pharma dotyczące COVID głęboko zniszczyły branżę medyczną 
27 lipiec 2022     
Ukrywanie prawdy 
18 czerwiec 2020      Artur Łoboda
Zygmunt Jan Prusiński NIEBIESKI BLUES - część jedenasta 
19 luty 2021      Zygmunt Jan Prusiński
2012 Olimpiada w Londynie 
10 wrzesień 2010      Goska
Im więcej cholesterolu - tym zdrowiej 
23 czerwiec 2016      Artur Łoboda
Ryszard Makowski blog "Omnibus prowizoryczny" 
26 styczeń 2016      Ryszard Makowski
Modlitwa dla Ojczyzny 
11 listopad 2025     
Lekarstwo na rwę kulszową 
5 wrzesień 2020     
Naiwniak 
29 marzec 2011      Bogusław
Zygmunt Jan Prusiński METAFORY ZE SNU - część trzecia 
11 grudzień 2021      Zygmunt Jan Prusiński
Zachód potwierdza: atak na suwerenne państwo jest znów w porządku 
17 czerwiec 2025      Pascal Lottaz
Wojny gwiezdne 
6 grudzień 2023     
Tło kryzysu w USA i na świecie 
2 listopad 2009      Iwo Cyprian Pogonowski
10 650 000 złotych - tyle zapłacą podatnicy na paliwo dla urzędników ZUS 
14 październik 2014      www.polskawalczaca.com
Wiesław Sokołowski ODEZWA DO DZWONU 
10 luty 2012      www.trwanie.com
Deklaracje wyborcze Dudy 
27 luty 2020      Artur Łoboda
Przedsiębiorstwo Holokaust i celowe wykańczanie polskich firm | Ewa Rzeuska 
2 kwiecień 2019      Alina
Na żydowskim celowniku – chrześcijańska Biblia 
2 listopad 2014      www.polskawalczaca.com
Ukryta tyrania 
3 sierpień 2022     
The Horse, the Wheel, and Language in the light of DNA studies 
4 styczeń 2010      Iwo Cyprian Pogonowski

 
 

Pokojowa nagroda Nobla dla Hitlera

W 1995 roku w izraelskim czasopiśmie Nativ (tom 8, nr 5, wrzesień 1995) zacytowano byłego członka Komitetu Gustava Hendrikssena, że ​​Gertruda Stein lobbowała w Komitecie Pokojowej Nagrody Nobla za Hitlerem

Informację tą powtórzono w listopadowym wydaniu Outpost z 1995 roku , newslettera Americans for a Safe Israel.
 



New York Times 6 maja 1934
 

Gertruda Stein Poglądy na życie i politykę



Paris – Wizyta u panny Gertrudy Stein w jej pracowni przy Rue de Fleurus jest jak konsultacja z grecką sybillą.
Ale, jak mówi panna Stein o Ávila i Barcelonie w swojej operze, istnieje pewna różnica.
Wiele stwierdzeń panny Stein cechuje niepodważalna zwięzłość, choć ta zwięzłość może kryć w sobie tajemniczą dwuznaczność, która charakteryzowała te wypowiedzi.
Oto kilka przykładowych dyktand, zaczerpniętych z godzinnej rozmowy z panną Stein, które mogą posłużyć młodemu Eneaszowi, który dziś zstąpiłby do świata polityki, sztuki, nauki lub literatury.
 
„Budowa chińskiego muru jest zawsze zła”.

Hitler powinien otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla”.

„Intelektualiści nie nadają się do kierowania rządem. Odstrasza ich niepełnosprawność umysłowa”.

„Rząd nie ma znaczenia. Liczy się konkurencja, interes, walka i aktywność”.

„Najlepszymi władcami są ci, którzy rządzą instynktem, a nie teorią.”

„Francuzi są po prostu zmęczeni i wyczerpani tym procesem zarabiania i wydawania pieniędzy”.

„Nie myśl, że nie możesz być starczy w wieku 22 lat”.
 
Ale, niczym Sybilla, panna Stein jest gotowa wyjaśnić.
„Mówię o tym” – powiedziała – „nie z powodu jakiejś tajemnej wiedzy o tym, co się dzieje.
Mówię tylko z mojej wiedzy o ludziach i z tego, co wiem o moich przyjaciołach i sąsiadach”.

* * *Droga do pracowni panny Stein jest tak samo wydeptana, jak droga do jaskini Sybilli.
Mnóstwo mężczyzn i kobiet, niektórzy z nich dziś sławni, zaczęło przychodzić, by posłuchać, co panna Stein ma do powiedzenia na wiele lat przed tym, zanim zdobyła obecną popularność.
Do panny Stein nie jest trudno dotrzeć, bo przyjmuje każdego, kto ją zainteresuje.
Sukces jej autobiografii o Alicji B. Toklas i opery „Czterech Świętych” znacznie zwiększył liczbę jej gości.
Możliwe jest również uzyskanie audiencji za wstawiennictwem panny Toklas, jej przyjaciółki i towarzyszki życia, która jest bardzo autentyczną i skuteczną osobowością, pomimo wątpliwości, jakie wyrażano co do jej istnienia, gdy ukazała się autobiografia.
 
Panna Toklas nie przyjmuje jednak, jak to często bywa w przypadku przyjaciół celebrytów, roli menedżera.
Zawsze jest samowystarczalna, pozostaje w cieniu i podpisuje się jako sekretarka.
Ten podpis w ostatnim czasie znacznie zwiększył jej obowiązki, ponieważ musi zajmować się pocztą, która napływa w coraz większych ilościach.
 
Do pracowni przy Rue de Fleurus wchodzi się przez typowy portal dużej, nowoczesnej kamienicy na lewym brzegu Sekwany, skąd portier kieruje nas na wewnętrzny dziedziniec.
Po drugiej stronie dziedzińca znajduje się niski budynek, którego górna kondygnacja jest w całości przeszklona, ​​co sugeruje szklarnię, a właściwie pracownię dla artystów, którzy potrzebują światła.
Drzwi do pracowni panny Stein są częściowo z matowego szkła i otwiera je orientalny służący w białej marynarce.
Wejście ponownie prowadzi do pracowni, przez którą z jednej strony widać kuchnię, co sprawia, że ​​wejście do pracowni jest jeszcze bardziej niepewne.
 
Nie jest to ekscentryczne studio, jakie można sobie wyobrazić, i jak się to często zdarza w typowym paryskim życiu bohemy, gdzie przewrócone sztalugi i garnki z farbami mieszają się z brudnymi naczyniami i zniszczonymi ubraniami.
W istocie, w studiu, ani w samej pannie Stein, poza sformułowaniami w niektórych jej utworach, nie ma nic, co sugerowałoby egzotykę i dziwaczność.
Wręcz przeciwnie, wrażenie jest pełne spokojnego komfortu, schludności i porządku.
 
Szeroka sofa oparta o szeroki stół o równej długości, mnóstwo wygodnych foteli, rzędy i stosy zakurzonych książek to pierwsze rzeczy, które przyciągają wzrok.
Kolejnymi elementami, które zwracają uwagę, są obrazy.
Zajmują one całą górną część wysokich ścian pracowni, sięgających szczytu dwupiętrowego budynku.
Obrazy te są głównie dziełem kosmopolitycznych przyjaciół panny Stein, malarzy, znanych i nieznanych, którzy byli jej powiernikami lub protegowanymi.
 
Ponownie, wrażenie nie jest dzikie, przesadzone i nie ma charakteru aberracji.
Owszem, istnieją obrazy, które można by nazwać modernistycznymi, futurystycznymi, a nawet niezrozumiałymi, ale nie dominują one.
Są one przeplatane przykładami ze wszystkich szkół artystycznych, a galeria (bo jest to galeria sztuki zmiennej) emanuje refleksyjnym gustem.
Efekt ten potęguje brak pretensjonalnych ram.
 
Wreszcie poczucie porządku i zdrowego rozsądku potwierdza obecność samej panny Stein.
Jej biały pudel, Basket, zeskakuje z kanapy obok niej i demonstracyjnie okazuje coś, co można by nazwać przyjacielską wrogością.
„Basket jest świetnym psem stróżującym” – zauważa – „kiedy o tym pomyśli.
Ale nie zawsze pamięta, więc musi być tym bardziej ostentacyjny, kiedy mu się to uda”.


* * *
Wygląd panny Stein jest uderzający, zwłaszcza jej spokojna, opanowana postawa i nietypowa fryzura.
Najbardziej uderzającym akcentem są jej gęste, krótko przycięte włosy, które z pewnością stawiają silny opór grzebienia.
Były czarne, ale niemal równomiernie przeplatają się z siwizną, co potęguje ich wyjątkowość.
Sprawiają też, że wygląda męsko, co potwierdza jej niski głos, zdecydowane rysy twarzy i energiczny sposób bycia.
Jej oczy są ciemne i duże, a w ich wyrazistym wyrazie widać coś ascetycznego, sugerującego lata medytacji.
 
Nosi wełnianą spódnicę średniej długości, jedwabny żakiet w różnych odcieniach i buty, które można by nazwać praktycznymi.
Kiedy się śmieje, co często czyni z zamętu, jaki jej słuchacze wywołują wieloma jej uwagami, jej twarz i ciało stają się ruchliwe, a w jej wyrazie twarzy pojawia się coś psotnego.
 
Twierdzę, że Hitler powinien dostać Pokojową Nagrodę”, mówi, „ponieważ usuwa z Niemiec wszelkie elementy rywalizacji i walki.
Wypędzając Żydów oraz elementy demokratyczne i lewicowe, wypędza wszystko, co sprzyja aktywności.
To oznacza pokój
”.
 
Jej mowa jest już naturalna i naznaczona silnym wyczuciem wartości i subtelności słów.
Mówi Gertruda Stein z biografii Toklas.
Nie sposób doszukać się choćby śladu „Czułych Guzików”. To jej eksperymentalna, prowokacyjna strona, która nie przejawia się w jej codziennym życiu.
Pochłonięta przez większość życia psychologią, poezją oraz interpretacją i rozwojem sztuki, postrzega słowa jako tworzywo.
Studiowała je tak długo, że dla niej nabrały charakteru, a każde z nich ma swoją indywidualność, niezależnie od znaczenia, jakie może im nadawać każde odrębne zestawienie słów.
Być może pewne zrozumienie tego szacunku dla słów, który odczuwa ona wyraźnie silniej niż osoba o ograniczonym słownictwie, można uzyskać z jej wyjaśnienia różnicy między francuskim a amerykańskim nastawieniem umysłu.
 
„Francuzi” – mówi – „są po prostu zmęczeni.
Nie dość, że mieli wojnę, to jeszcze przeszli przez długi okres amerykanizacji, czy też modernizacji, jeśli można tak powiedzieć – zarabiania i wydawania pieniędzy.
Zostali do tego zmuszeni i to ich nie interesuje.
To ich wyczerpuje.
Amerykanie czerpią przyjemność z aktywności fizycznej, z pośpiechu, z gromadzenia coraz większych pieniędzy, z znajdowania nowych i ekscytujących sposobów ich pomnażania.
To nie interesuje Francuzów.
Oni też interesują się ekscytacją.
Ale nie chodzi im o ekscytację fizyczną.
Chodzi o ekscytujące doznania związane z nowym pomysłem.
 
Chcą, aby kwestia pieniędzy została rozstrzygnięta i rozstrzygnięta jak najszybciej w ich życiu, a potem odłożyć ją na bok na zawsze.
Nie chcą już o tym słyszeć.
A potem są gotowi na fajerwerki.
Intelektualne fajerwerki to to, co ich ekscytuje i co sprawia im przyjemność.
Nigdy nie myślą o wcielaniu swoich pomysłów w życie, tak jak my to nieustannie robimy.
Praktyczna strona ich nie pociąga.
Właśnie tego próbują uniknąć.
 
Panna Stein, jako intelektualistka i osoba od dawna mieszkająca we Francji, niewątpliwie przesiąknęła pewną cząstką tego mentalnego nastawienia, które dostrzega we francuskim.
Wydaje się, że to wyjaśnia jej eksperymenty ze słowami.
Czerpie ona psychiczne podniecenie z badania ich w nietypowych sytuacjach, z obracania ich w tę i z powrotem i patrzenia na nie z perspektywy ich indywidualności.
 
Ale nie przyszłoby jej do głowy, podobnie jak Francuzom z ich intelektualną gimnastyką, by zastosować tę grę słów w praktyce.
Nie przyszłoby jej do głowy, by rozmawiać z pierwszą napotkaną osobą, swoim konsjerżem, rzeźnikiem czy służącym, który gotuje jej posiłki, na wzór Świętych w jej operze.
Mogłaby to zrobić raz, w ramach eksperymentu, a pewnego dnia język może się rozszerzyć i nabrać nowych znaczeń, tak że jej zestawienia słów staną się powszechne.
Ale nie przyszłoby jej do głowy, by dziś próbować upowszechnić takie rzeczy.
 
Takie rzeczy nie służą praktycznemu życiu.
Służą ekscytacji.
Inni mogą czerpać z tego ekscytację, mknąc samochodami z dużą prędkością, robiąc beczki w stratosferze.
Stratosfera pani Stein to abstrakcyjna kraina słowa pisanego.


* * *
To oddzielenie praktyki od intelektualizmu rzuca sporo światła na wiele skądinąd enigmatycznych opinii panny Stein.
Choć sama jest zdecydowanie intelektualistką, ma ona złą opinię o intelektualistach ingerujących w sprawy praktyczne.
 
„Zawsze powtarzam, że intelektualiści nie nadają się na dyrektorów rządów” – powiedziała panna Stein.
„Mają oni skłonność do intelektualnej niestabilności.
Mam na myśli to, że ich intelekt, idee i teorie odwodzą ich od reagowania na instynkty, które powinny kierować praktycznymi rządami.
Najlepszymi władcami są zawsze ci, którzy reagują na instynkt, a w demokracjach jest to bardziej konieczne niż gdziekolwiek indziej.
Tak naprawdę istnieją tylko dwie w pełni szczere demokracje: amerykańska i francuska.
 
Element saksoński jest zawsze skazany na dominację.
Niemcy nie mają talentu do organizowania się.
Potrafią tylko słuchać.
A posłuszeństwo nie jest organizacją.
Organizacja pochodzi zarówno ze wspólnoty woli, jak i wspólnoty działania.
A w Ameryce nasza demokracja opiera się na wspólnocie woli i wysiłku.
 
„Kiedy mówię, że rząd nie ma znaczenia, nie mam na myśli, że nie może mieć złych skutków.
Mam na myśli, że każda forma rządu może być dobra i każda forma rządu może być zła.
Liczy się konkurencja, walka, interes, aktywność, która utrzymuje ludzi przy życiu i pobudza ich zgodnie z instynktami, które najlepiej dostarczają im emocji.
 
„Budowanie chińskiego muru jest zawsze złe.
Protekcjonizm, paternalizm i tłumienie naturalnej aktywności i rywalizacji prowadzą do otępienia i stagnacji.
To prawda w polityce, literaturze, sztuce.
Wszystko w życiu potrzebuje ciągłej stymulacji.
Potrzebuje aktywności, świeżej krwi.
Młodym ludziom, którzy pragną zostać pisarzami i proszą mnie o radę, zawsze mówię:
„Nie myślcie, że nie da się być niedołężnym w wieku 22 lat”.
Nawet w młodości bardzo trudno jest nie popaść w niedołężność.
Trudno jest pozostać otwartym i podatnym na stymulację.
Robienie tego, co mówią inni, i bycie chronionym przed tym i owym nie jest dobre, nie jest stymulujące.
Trzeba stawić czoła życiu i walczyć.
Satysfakcja płynie z pokonywania przeciwności, a czasem z znoszenia rzeczy, które nie powinny być dla nas dobre.
 
„Dlatego nie popieram dziś surowych przepisów imigracyjnych w Ameryce.
Potrzebujemy stymulacji świeżej krwi.
Najlepiej sprzyjać zdrowej konkurencji.
Nie ma powodu, dla którego nie mielibyśmy staranniej selekcjonować imigrantów, ani dla którego nie mielibyśmy blokować dostępu pewnym grupom społecznym i na przykład zachowywać różnic rasowych.
Ale jeśli całkowicie zlikwidujemy imigrację, popadniemy w stagnację.
Francuzi mogą nie lubić konkurencji ze strony obcokrajowców, ale ich wpuszczają.
Podejmują wyzwanie i czerpią z tego bodziec.
Jestem zaskoczona, że w Stanach Zjednoczonych nie ma więcej dyskusji na temat imigracji niż obecnie.
Znieśliśmy prohibicję i wydaje mi się, że następnym krokiem powinno być złagodzenie restrykcji imigracyjnych”.

* * *
Pani Stein pracuje nad książką o czterech Amerykanach:
Washingtonie, Wilburze Wrighcie, Grancie i Henrym Jamesie, w której przedstawi wiele swoich poglądów na temat rządu i amerykańskiej demokracji.
Obiecuje, że nowa książka nie będzie trudna w lekturze, co zdaje się oznaczać, że jej styl jest mniej w stylu „Capitols Capitols”, a bardziej w stylu „Autobiografii”.
 
To właśnie pisanie tej książki sprawiło, że panna Stein czerpie dziś z entuzjazmu, który uważa za tak ważny.
Poza tym jej życie jest spokojne i monotonne, jak, jej zdaniem, powinno być w życiu praktycznym.
Wstaje późno rano, dba o jakość i różnorodność posiłków oraz o porządek w otoczeniu.
Codziennie pracuje trochę, nie za dużo, i wyprowadza pudla Basketa rano i wieczorem.
W międzyczasie, zarówno jej, jak i panny Toklas, czas wypełnia odpowiadanie na niezliczone listy i praca konserwatorska.
Pracownia panny Stein poświęcona jest dyskusjom z przyjaciółmi, a ona sama lubi rozmawiać o przyszłości, zarówno Ameryki, jak i Francji.
 
„Francuzi są teraz zdezorientowani” – mówi, odnosząc się do afery Stavisky’ego i kryzysu reżimu.
„Nigdy wcześniej nie mieli politycznego szefa i nie wiedzą, co z tym zrobić.
 
Są jak człowiek, który od lat mieszka w domu, który uważa za swój, i nagle odkrywa, że ​​przez podstęp ktoś inny został właścicielem.
Ale nie sądzę, żeby ich demokracja umarła.
Zrobią z tym porządek i doprowadzą to do końca, tak jak my zrobimy w Ameryce.
 

Źródło:
https://archive.nytimes.com/www.nytimes.com/books/98/05/03/specials/stein-views.html
5 luty 2026

Lansing Warren 

  

Komentarze

  

Archiwum

Żydowskim rodzinom "ofiar Holokaustu" należy się jeszcze 175 miliardów dolarów
styczeń 24, 2007
bibula- pismo niezależne
Czemu Akcja SUBITO jest potrzebna?
październik 31, 2006
Mirosław Dakowski
Karuzela Szmaciaków
wrzesień 26, 2003
Ataki na polskość
wrzesień 8, 2007
..
"Solidarność" - Krystalizacja ruchu społecznego po wielkiej rewolcie
czerwiec 2, 2002
Andrzej Friszke
Konfidentów bój ostatni
sierpień 20, 2006
Stanisław MICHALKIEWICZ
Teraz k ... ONE
listopad 18, 2003
Artur Łoboda
Apokalipsa już trwa...
czerwiec 19, 2007
aktualności pnlp
TAŃCZˇ KOMARY WEDLE HASEŁ SWÓJ CZAS
grudzień 16, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Przymusowi robotnicy dwudziestego pierwszego wieku
październik 17, 2007
Artur Łoboda
Samobojki
czerwiec 27, 2003
przesłała Elżbieta
Tarcze nie ochronią Polski przed gospodarczą katastrofą
maj 6, 2007
Instytut Schillera
Prawda
listopad 14, 2006
Artur Łoboda
Spieprzać dziady, czyli kolejny "prezydent wszystkich Polaków"
listopad 9, 2006
INTERIA.PL/RMF/PAP
Amerykanie strzelili sobie w stopę
grudzień 20, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Chcieliście UE, no to ją macie (1)
styczeń 11, 2005
Polski Front Narodowy
czerwiec 17, 2005
Neonazistowska Unia Europejska
lipiec 16, 2004
"Upiór Iraku" na potkaniu u szczytu w Rydze
grudzień 6, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Szaron nawołuje USA do ataku na Irak
sierpień 16, 2002
IAR
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media