|
Cuda, cuda ogłaszają...
|
|

Szanowni Czytelnicy, nie lękajcie się, prawdopodobieństwo kanonizowania lub choćby tylko beatyfikowania Aleksandra „Kwacha” Kwaśniewskiego jest minimalne, rzędu „błędów statystycznych” lub wygranej kilkudziesięciu milionów w totolotka, co wszelako nie znaczy, że gdyby ktoś się zawziął, to nie znalazłby potrzebnych tu cudów. Prawdziwym cudem jest wieloletnie utrzymywanie rekordowej popularności wśród rodaków przez faceta, który notorycznie kłamał, blu?nił, chwiał się przy grobach męczenników narąbany niby messerschmitt, owijał flagą, zwiewał z Sejmu drabiną, itd., itp. Jeszcze większym cudem był fakt, że papież ugościł „Kwacha” w papamobile jako jedynego spośród licznych znajomych polityków. Cudem to było bulwersującym, zważywszy, iż tego zaszczytu nie dostąpił nawet żaden spośród katolickich dygnitarzy, co mieli z papieżem okoliczność, a ów jedyny wyróżniony „prezio” latami demonstrował tak wojowniczy „antyklerykalizm”, że jego doradcy musieli mu podczas kampanii wyborczych nieomal zatykać dłońmi usta. Francuski doradca, J. Séguéla, w swych memuarach dał cały passus o chorobliwej wręcz antykościelności „Olka” i o kłopotach z wyperswadowywaniem mu publicznego klepania antychrześcijańskich żartów i antyreligijnej retoryki („Ciągle go namawiałem do oparcia się pokusom wsadzania Kościołowi szpili przy każdej okazji”); efektem tej właśnie skłonności było pó?niejsze blu?niercze parodiowanie Wojtyły przez giermka „prezia” na rozkaz „prezia”. Czymże innym jak nie cudem można więc tłumaczyć papieski gest faworyzujący ateistę wojującego?
Niektórzy wszakże interpretują to w bardziej racjonalny sposób, wskazując przyczynę inną: bezgraniczne miłosierdzie, którego kult szerzył „con amore” Karol Wojtyła. Pewni uczeni w Piśmie podnoszą zresztą, iż było ono tyle samo bezgraniczne, co i bezwarunkowe (nie warunkowane skruchą grzesznika), a zatem sprzeczne z Pismem Świętym, gdyż Chrystus –– jeśli wierzyć „Nowemu Testamentowi” –– mówił nie tylko o miłości i wybaczaniu, lecz również o gniewie i karach; nie tylko o Raju, lecz i o Piekle, gdzie męki czekają grzesznika zatwardziałego. Już „Kisiel” (Stefan Kisielewski), komentując papieskie wizyty, pisał, że w homiliach Jana Pawła II brakuje mu problemów zła, przestrogi przed złem, kary za zło, szatana itp. Fakt –– brakuje tego we wszystkich egzegezach pisanych i mówionych Ojca Świętego. Można rzec, iż Karol Wojtyła postępowo ocenzurował Pismo Święte, radykalnie wycinając wszelkie fragmenty tyczące gniewu Bożego tudzież nierozgrzeszania i karania łotrów („Id?cie ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, na mękę nieskończoną!”; „Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie –– są im zatrzymane”; etc.). Pytanie: czy komukolwiek wolno tak wybiórczo traktować testamentowe słowa Jezusa? Tego pytania nie zadawali i nie zadają dyżurni wrogowie katolicyzmu oraz Watykanu (feministki, komuniści, antyklerykaliści, pederaści e tutti quanti), lecz ludzie kochający Jana Pawła II, a zatroskani ową dziwną selektywnością, która pachniała kokietowaniem tłumów samą dobrotliwą, wszechwybaczającą słodyczą, vulgo: katechetycznym populizmem, niegodnym Namiestnika i Strażnika Księgi.
Ów medal ma awers i rewers. Teatr tkwiący od młodości niezbywalnie we krwi Jana Pawła II zwiększył naturalną siłę jego charyzmy i ułatwił magnetyzowanie rzesz, dzięki czemu miliony młodych ludzi zostały przyciągnięte do Kościoła –– i to było wielkie Chrystusowe zwycięstwo w erze mordowania Dekalogu przez demokrację leseferyczną. Jednak kosztem zamilczania rygoru, Piekła i kary. Czy gdyby papież nie skupił się wyłącznie na totalnym miłosierdziu –– byłby równie skuteczny jako łowca dusz? To jest właśnie rewers świątobliwego medalu. Wojtyła rozszerzył ucho igielne tak bardzo, że wielu czuło cichą obawę, iż do Królestwa Niebieskiego wejdą rozliczne łotry, w tym także masowi mordercy, którzy nigdy nie uderzyli się w skruszoną pierś –– wystarczy, że złożyli ceremonialną wizytę na salonach Watykanu, wyściskali się serdecznie z Janem Pawłem II (jak kilkakrotnie ludobójca Arafat), lub też pompatycznie przyjęli świątobliwego gościa w swoim kraju. Może warto byłoby usłyszeć kiedyś (choć raz) tych chrześcijan okrutnie prześladowanych w krajach muzułmańskich, gdzie Chrystus jest zakaza- ny –– usłyszeć jak pytają: czemu polski papież nigdy, nawet jednym delikatnym słowem, nie wypomniał światu islamskiemu, że to brzydko tak postępować?
Megakult Karola Wojtyły knebluje rozlicznych komentatorów, którzy swój sceptycyzm wobec pewnych aspektów wielkiego pontyfikatu chowają za pazuchę, by się nie narażać na tzw. „gniew ludu”. Tylko czasami ktoś ledwo napomknie, jak ostatnio Stefan Sękowski („Opcja na prawo”), który zauważył, iż kokietujące, wyłączne „głaskanie wiernych po główce”, to prosta droga do zboczeń Kościoła anglikańskiego, gdzie coraz częściej neguje się Piekło, Boga czyni się bajeczkową metaforą, promuje się relatywizm kosztem doktryny i dyscypliny, etc. Łatwiej już (dużo łatwiej) sarkać na te kurialne czy watykańskie wysokie ciała zbiorowe, które w ramach kanonizacyjnego „speedingu” (mającego jako alibi transparenty „Santo subito!”) wzywają na świadka świętości Wojtyły cynicznego komucha, który od młodości wyśmiewał Kościół. Może to i ma sens, zważywszy, iż pod koniec roku wszystko co się rusza mówi przez chwilę ludzkim głosem. Ale może też więcej sensu i przyzwoitości miałoby wcześniejsze wyniesienie na ołtarze księdza Popiełuszki, kapłana, którego kilkudniowa kagiebowska katorga (ze zrywaniem płatów skóry, wydłubaniem oczu, wyrwaniem języka itp.) była najbardziej makabrycznym męczeństwem świętego, jakie można sobie wyobrazić. Czemu Jan Paweł II, kreator i dysponent „szybkich ścieżek” beatyfikacyjnych, kanonizacyjny rekordzista liczbowy, przez tyle lat nie uświęcił księdza Jerzego? Wielkie marzenie o podróży do Rosji i ciągłe starania o kremlowską zgodę były warte takiego zaniedbania, Ojcze Święty?
Jan Paweł II jest istotnie Święty, choć był tylko człowiekiem. Szukają świadków jego cudów. Tymczasem świadków są miliony, a właściwie miliardy, zaś cuda są bezsporne. Miliardy wiedzą, że kilka rzuconych w Polsce słów („Niech zstąpi Duch Twój i odmieni oblicze tej Ziemi”) odmieniło Polskę, Europę i cały świat. Również miliardy widziały jak Pan Bóg lub Jego Anioł wertuje i zamyka Księgę na trumnie pośrodku placu Piotrowego. Czegóż więcej trzeba, jakich innych cudów?
|
|
6 styczeń 2006
|
|
Waldemar Łysiak
|
|
|
|
Agenci wokół Jana Pawła II
kwiecień 21, 2005
|
Splastyfikowani manekini
marzec 18, 2005
Mirosław Naleziński
|
Cztery miliony w biedzie
styczeń 24, 2003
VIOLETTA BARAN http://www.trybuna.com.pl
|
Zniewolenie prezydentury USA?
październik 29, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w 2005r. Podjęło się rządzenia bez większości parlamentarnej...
październik 13, 2006
Zdzisław Raczkowski
|
Globalna Walka Klas Przy Braku Umowy Społecznej
luty 28, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Demokratyczna Republika Wołomińska uznana!
luty 27, 2008
przysłał przyjaciel
|
Dwa oblicza Ministerstwa Finansów
maj 18, 2006
PAP
|
Ulubionym filozofem G.W.Busha jest "Jezus" (!)
marzec 11, 2007
pnlp
|
Poprawny politycznie
styczeń 7, 2007
Bogusław
|
Janko muzykant 2004
sierpień 21, 2004
|
Z korupcją wciąż nam do twarzy
sierpień 28, 2002
PAP
|
Imam Chazbijewicz: wizyta papieża wzmocniła państwo polskie
sierpień 19, 2002
PAP
|
"Czy Papież przeprosi ofiary Solidarności" (7)
listopad 14, 2003
|
Wielkoduszny Mahmoud
kwiecień 8, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Pierwszy raz w tysiącletniej historii "Polska" popiera agresora.
styczeń 21, 2003
Artur Łoboda
|
Mimo totalnego sprzeciwu społeczeństwa, Stoen sprzedany
grudzień 23, 2002
PAP
|
Prognoza Ataku USA na Iran
luty 27, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Dlaczego nacjonalizm?
lipiec 5, 2008
Dariusz Kosiur
|
Program Wyborczy Polonijnego Stowarzyszenia Patriotów Narodu Polskiego
marzec 14, 2005
jasiek z Toronto
|
więcej -> |
|