|
| Maciej Pawlicki rozsądnie o Pfizer i szczepionkach |
|
Pfizer żąda od Polski zapłaty 6 mld zł!
|
|
| Komuszy dogmat «Zielonej Energii» zamroził Teksas |
|
| Sieć energetyczna w Teksasie załamała się pod wpływem temperatur bardziej prawdopodobnych w Sioux Falls niż w San Antonio, pogrążając ponad 4 miliony ludzi w ciemności i pozostawiających ich bez ogrzewania |
|
| Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem |
|
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu. |
|
| Klimat i trop finansowy |
|
| To właśnie mega-korporacje i mega-miliarderzy — (...) są głównymi zwolennikami “oddolnego” ruchu dekarbonizacji — od Szwecji przez Niemcy po USA i dalej. |
|
| Astrid Stuckelberger, sygnalistka WHO - wywiad 'Planet Lockdown' |
|
| |
|
| Lyndon B. Johnson i jego rola w zabójstwie J. F. Kennedy’ego przeprowadzonym w imieniu Izraela |
|
| |
|
| Sąd nie chce wysłuchać byłych pacjentów profesora Talara |
|
| Profesor Jan Talar, z powodzeniem przywracający do sprawności pacjentów, którym inni medycy nie dawali szans przeżycia, po raz kolejny stanąć musiał przed Okręgową Izbą Lekarską prowadzącą przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Sprawa została zawieszona do 1 października. |
|
| "Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki |
|
| |
|
| ZBRODNICZY DRUK 3238 + REFERENDUM “STOP BEZKARNOŚCI FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH” |
|
| |
|
| Nową pandemię zaplanowano na 2025 rok |
|
| |
|
| Andrzej Duda rozdawał ordery tym, którzy czcicli UPA |
|
| Zobaczcie jakie zdanie mają Ukraińcy o Polakach? |
|
| Po tych szczepionkach 12-15 letnie dzieci umierają na krwotoki mózgu, zawały serca, niewydolność serca |
|
|
|
| Prof. Sucharit Bhakdi: wykład na temat szczepień |
|
| |
|
| CDC ostrzega własnych naukowców CDC, że ich odkrycie dotyczące masek „nie jest naukowo poprawne” |
|
| Wkrótce po wybuchu pandemii CDC zaczęło promować maski, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się Covid-19. Stało się tak pomimo opublikowania przez CDC badania politycznego z maja 2020 r. we własnym czasopiśmie „Emerging Infectious Diseases”, w którym nie stwierdzono „ istotnego wpływu ” masek na powstrzymywanie przenoszenia wirusów oddechowych. |
|
| Ostatni mit (o polityce sowieckiej) |
|
| |
|
| Rozmowa Adnieszki Wolskiej z Sucharitem Bhakdi |
|
| |
|
| OLEŚNICA. ŚLEDZTWO W SPRAWIE ZBRODNI |
|
| |
|
| Rosja zrujnowała biznes złodziejom syryjskiej ropy |
|
| ... rosyjskie lotnictwo wielokrotnie (60 razy) i niezwykle intensywnie zbombardowało rakietami balistycznymi pozycje Daesh na pustyni syryjskiej..Wydaje się jednak, że sukcesem było zniszczenie na pełną skalę zaplecza i sprzętu handlarzy ropą na terenach okupowanych przez Turków, na północnych syryjskich przedmieściach Aleppo... |
|
| Imperium KLAUSA SCHWABA i jego marionetki. DAVOS 2022. |
|
| |
|
| Izrael. Historia Palestyny w XX wieku. |
|
| |
więcej -> |
|
Czwarta władza i agenci
|
|

Media chętnie aspirują do roli czwartej władzy, a nawet sumienia narodu. Domagają się też nieskrępowanej niczym wolności. Czy jednak można im przyznać te atrybuty w sytuacji, gdy wciąż działają w polskich mediach dawni agenci służb specjalnych?
To prawda, że z prywatnych gazet, telewizji czy stacji radiowych, a takich jest najwięcej, nie można ich usunąć, ale czytelnicy i słuchacze mają prawo wiedzieć, kto ich informuje i poucza.
Trzy gazety otrzymały jednego dnia informacje z zewnątrz, które miały skompromitować przewodniczącego sejmowej komisji śledczej badającej sprawę Rywina i Agory. Nadawcą informacji miał być - wedle jednej z gazet - Jacek Podgórski, główny doradca premiera Millera. Osoba ta była wcześniej, w latach 90., dziennikarzem i autorem książek o służbach specjalnych. Ale nie tylko. Z akt, do których dostęp w 1999 roku miał ówczesny minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz, wynikało, że Podgórski od początku lat 90. jako dziennikarz Kuriera Polskiego, Życia Warszawy, SuperExpressu był także tajnym pracownikiem służb specjalnych. W stopniu oficerskim nawet. Na zlecenie tych służb, składających się w tamtym czasie z PRL-owskich jeszcze funkcjonariuszy, pisał artykuły, które miały kompromitować polityków prawicy. Potwierdził to teraz prezydent Warszawy Lech Kaczyński, który bywał wówczas głównym obiektem napaści tych służb. W aktach prokuratorskich odnaleziono materiały dowodzące, że wśród zaleceń podjęcia szerokich działań przeciw prawicowym politykom było też uruchomienie dawnej agentury esbeckiej.
Skoro tajne służby stanowiły na początku budowy nowej Polski - w wyniku grubej kreski - ciągłość personalną służb PRL-owskich, mamy prawo przypuszczać, że i Podgórski ma taki rodowód. Jednak możemy tylko przypuszczać, ponieważ lustracji dziennikarzy w Polsce nie przeprowadzono. I ten brak, wyróżniający nasz kraj pośród pozostałych krajów postkomunistycznych, ciągle daje o sobie znać. Tylko przypadkowo, choć ciągle, dowiadujemy się o obecności byłych konfidentów w naszych mediach. Ostatnio sąd lustracyjny potwierdził, że prezes Radia Koszalin Ryszard Zalewski był współpracownikiem SB.
Niestety, w Polsce nie mamy - w przeciwieństwie na przykład do RFN, Czech czy Węgier - opracowań na temat uwikłania dziennikarzy w komunistyczną agenturę, skutkującego często uzależnieniem także w dzisiejszej pracy. Gdybyśmy mieli takie rozeznanie, moglibyśmy lepiej rozumieć pewne wydarzenia.
- Chcę wiedzieć, ilu ludzi dalej się kuli przed szefami z powodu swojej tajemnicy - mówił Joachim Gauck, pierwszy szef urzędu dysponującego archiwum niemieckiej Stasi, do polskich dziennikarzy podczas swojego pobytu w Warszawie.
Szczególnie wdzięczne narzędzie
Zmarły w tych dniach Marek A. Nowicki z Komitetu Helsińskiego już w lipcu 1992 roku domagał się lustracji dziennikarzy. - Dlaczego nikt nie pomyślał o dziennikarzach? Wszędzie na świecie są oni wdzięcznym narzędziem służb specjalnych... Ze względu na przewidywaną długość listy agentów-dziennikarzy, można pokusić się o listę tych, którzy są czyści.
Pierwszy minister spraw wewnętrznych wolnej Polski w rządzie premiera Mazowieckiego, Stefan Kozłowski, po rozejrzeniu się w archiwach esbeckich określił liczbę konfidentów wśród dziennikarzy na 5 proc. Minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski po objęciu w 1996 roku tej funkcji publicznie ogłosił: - Znam nazwiska dziennikarzy współpracujących ze służbami specjalnymi. Sam jestem zaskoczony, jak wielu ich jest.
Mimo to nigdy do lustracji dziennikarzy czy pisarzy w Polsce nie doszło. Choć krążą wciąż wieści, że ta czy inna osoba w państwie dysponuje taką listą. Na przykład za czasów prezydentury Lecha Wałęsy głośno było o posiadaniu takiej listy przez jego sekretarza Mieczysława Wachowskiego. Podejrzewa się też o to Adama Michnika, który miał ją zdobyć, kiedy został przez ministra spraw wewnętrznych Kozłowskiego wpuszczony w 1990 roku na kilka tygodni do tajnego archiwum bezpieki. Czego przyczyny, no i skutki, do dziś pozostają tajemnicą obydwu panów.
Dramatyczne objawienia
Kilka tygodni temu znany, zasłużony działacz podziemnej Solidarności Ryszard Terlecki zamieścił w Rzeczpospolitej przejmujący materiał: opis długotrwałej współpracy swojego ojca ze Służbą Bezpieczeństwa. Syn poznał tajemnicę nieżyjącego już ojca po otrzymaniu jego teczki z IPN. Był to dla niego wstrząs, bo nie miał pojęcia, że ojciec, znany i ceniony publicysta historyczny, przez całe swoje aktywne życie, mianowicie od 1951 roku do końca swoich dni, czyli do 1986 roku, był bardzo czynnym konfidentem służb specjalnych.
Terlecki ojciec, występujący w kartotekach SB pod pseudonimem "Lachowicz", cieszył się jako publicysta i pisarz historyczny sporym uznaniem i opinią autora niepiszącego pod cenzurę.
Syn "Lachowicza" upatruje klucza do donosicielskiej działalności ojca w jego pragnieniu wyjazdów na Zachód. Te wyjazdy umożliwiały mu przywożenie książek i materiałów potrzebnych do jego pracy jako publicysty historycznego. Poszerzały znacząco jego warsztat. W ten sposób - tak uważa dziś jego syn - mógł pisać prawdziwiej, poruszać tematy przemilczane wcześniej z powodu cenzury.
Za cenę wyjazdów
Przez cały czas istnienia PRL, nawet w czasach największych represji, istniała wśród dziennikarzy, publicystów i pisarzy kasta ludzi, którzy mieli zadziwiająco szerokie możliwości wyjazdów na Zachód. W dodatku za nie swoje pieniądze, bo koszta podróży ponosiły redakcje, stowarzyszenia twórcze, organizacje współpracy z zagranicą. Te możliwości podróżowania po świecie były obiektem zazdrości w środowiskach, ale jednocześnie podejrzeń, że za te przywileje beneficjenci płacą. To było oczywiste dla kolegów, że korespondenci zagraniczni gazet, radia czy telewizji płacą za to współpracą z tajnymi służbami. Mówiono o nich - dwuetatowcy.
W latach 40., 50., 60. działalność wyjeżdżających na Zachód tajnych współpracowników służb specjalnych nakierowana była głównie na rozpracowanie środowisk emigracyjnych, zaangażowanych w działalność antykomunistyczną. Natomiast w latach pó?niejszych dochodzi ważny kierunek - kraje tzw. trzeciego świata. Celem polskiego wywiadu, działającego na zlecenie Sowietów, jest penetracja i wspomaganie przybierających na sile ruchów, bo inspirowanych najczęściej i stymulowanych przez Sowiety, narodowo-wyzwoleńczych, walczących z reżimami podtrzymywanymi przez Amerykę i jej sojuszników. Dziennikarze są dobrym narzędziem, bo ze względów zawodowych mogą być ruchliwi i wścibscy. Niezłym narzędziem są też pracownicy central handlu zagranicznego, które mają rozbudowane biura w całym niemal świecie. Te biura stają się ekspozyturami szpiegowskimi. Dziennikarze zyskują w nich często materialne oparcie, zwłaszcza noclegowe.
Tylko nie ujawniać
Wszelkie próby lustracji świata dziennikarskiego po odzyskaniu niepodległości wywoływały nieprawdopodobne ataki, płynące z tego właśnie środowiska. W pluciu na zwolenników ujawnienia agentury prowadzi przez cały czas Gazeta Wyborcza, mimo że wie się w niej, że wśród pracowników są PRL-owscy agenci. Ale w krucjatę antylustracyjną zaangażowana jest większość mediów. W Gazecie Krakowskiej, bardzo wpływowym na południu Polski dzienniku, na początku lat 90. szaleje antylustracyjnie Katarzyna Kolenda, w Polityce zgłasza się do tematu cała kolejka. Płyną najgorsze epitety pod adresem zwolenników jawności.
Ostatnia próba doprowadzenia do lustracji dziennikarzy pojawiła się trzy lata temu w formie apelu do sejmu, wystosowanego przez liczną grupę najznakomitszych dziennikarzy i pisarzy. Efektem była znów furia wrogów lustracji. Wyrażana nierzadko najbardziej niegodziwymi środkami. Gazeta Wyborcza replikowała apelowi, że "pisać każdy może, w dodatku na każdy temat, bo tylko wtedy debata publiczna ma sens. Na tym polega wolność słowa".
Że ta wolność powinna polegać także na tym, by czytelnik wiedział, kim jest ten, który dla niego pisze - zapomniano. Więc czytelnicy nie mieli na przykład pojęcia, że czołowy publicysta tej gazety, często i ostro zwalczający lustrację na jej łamach, był przez kilka lat gro?nym, ogromnie szkodzącym działaczom opozycji w latach 80. konfidentem bezpieki.
Ujawnienia tylko przypadkowe
Tylko przypadkowo dowiadujemy się od czasu do czasu, jak to było w tej materii. Oto Mieczysław F. Rakowski, wieloletni redaktor naczelny Polityki i pó?niejszy premier rządu, w niedawno wydanych dziennikach z lat 1976-80 tak pisze:
"Odwiedził mnie gen. Krzysztoporski, szef departamentu III MSW [był to departament ds. opozycji politycznej - TK]. Chciał wyjaśnić sprawę mojej obecności w Ambasadzie USA... Krzysztoporski był ciekaw, jak przebiegał ten wieczór, więc mu opowiedziałem. Kiedy się tam zjawiłem, okazało się, że wśród zaproszonych jest także Barańczak, jeden z głównych dysydentów. [Krzysztoporski] w końcu zaproponował mi, żebym co pewien czas spotykał się z oficerem, który opiekuje się naszą redakcją. Wyraziłem zgodę. Czasy są takie trudne, że warto wiedzieć, co ci panowie o nas wiedzą. Warto także spotkać się z nim, by dowiedzieć się trochę o moich ludziach".
Naczelny Polityki nie był jedynym w tej redakcji, którego służby specjalne chciały pozyskać. W niedawno wydanych wspomnieniach kilkunastu dziennikarzy z czasów PRL, opowiada o krótkiej z nimi współpracy A.K. Wróblewski. Zobowiązał się, ale się szybko wymigał.
Nie wiemy, kogo i ilu miała bezpieka w tej redakcji tajnych współpracowników, ale na pewno miała, bo była to norma, zwłaszcza gdy chodziło o tak wielki, o politycznej roli tygodnik. Stworzony przez PZPR do konkretnych celów. Ta redakcja wyróżniała się zresztą tym przez kilkadziesiąt lat swojego istnienia w PRL, że jej dziennikarze mieli właśnie niesłychane na owe czasy możliwości podróżowania po świecie.
Milczenie nie oczyszcza
Skrywanie współpracy dziennikarzy ze służbami specjalnymi w czasach PRL-owskich wyróżnia nas negatywnie na tle innych krajów otrząsających się z komunizmu. Niemiecki historyk Harold Wydra tak ocenił ten opór w książce pt. "Od totalitaryzmu do demokracji" (pokłosie międzynarodowej konferencji oceniającej odmienny stosunek do przeszłości między Polską a Niemcami): "Brak stabilizacji politycznej, który doprowadził do przedwczesnego upadku rządów w 1992 i 1995 roku należy również interpretować jako następstwo nadania przeszłości znaczenia politycznego. Zaniechanie budowy nowego porządku moralnego i niejasne życiorysy wielu aktorów sceny politycznej wywarły fatalny wpływ na życie polityczne w Polsce".
- Nie znam społeczeństwa, które zostało uzdrowione przez milczenie - mówił na tej konferencji Joachim Gauck.
Niemcy szybko oczyścili atmosferę polityczną udostępnieniem społeczeństwu archiwów Stasi, które ujawniły współpracę konkretnych ludzi ze służbami specjalnymi. Także dziennikarzy, pisarzy. Byli agenci mogą wszędzie pracować, nie mogą tylko zajmować stanowisk państwowych.
Trzy lata temu parlament węgierski przyjął ustawę rozszerzającą lustrację na dziennikarzy. Także tych zatrudnionych w mediach prywatnych. Co nie przeszkadza w ich zatrudnianiu.
Parę miesięcy temu czeskie MSW opublikowało w Internecie, a następnie wydało rejestr współpracowników tajnych komunistycznych służb. Do tego czasu też nie robiono z tego tajemnicy. Każdy mógł w centrum archiwalnym MSW w Pardubicach zaglądnąć do własnej teczki. Gazety już kilka lat temu ujawniły dziennikarzy współpracujących z tajną policją.
Ujawnieni jako byli konfidenci dziennikarze w żadnym z tych krajów nie narzekają na bezrobocie. Są chętnie zatrudniani przez agencje reklamowe oraz media, tak prywatne, jak publiczne. Zresztą podobnie dzieje się w Polsce. Ci ludzie cenieni są za swoje kontakty. Z tym, że w krajach, gdzie zostali ujawnieni, czytelnicy wiedzą, z kim mają do czynienia. U nas działają jako niezależni dziennikarze, podczas gdy są uzależnieni od tych, którzy mają ich w kartotekach. Jest tajemnicą poliszynela, że część dziennikarzy związanych niegdyś z bezpieką została przewerbowana przez UOP, kontrolowany nadal przez postkomunistów. Zdaniem polityków, głośno zresztą ostatnio wypowiadanym w związku z zalewem przecieków ze służb specjalnych do mediów, niektórzy z tych dziennikarzy współpracują z esbekami, pracującymi w UOP. Otrzymują od nich informacje, niestety nierzadko sterowane.
Reasumując sytuację nieujawnionej agentury esbeckiej wśród czynnych wciąż dziennikarzy polskich: media lubią podkreślać, że są czwartą władzą, a w dodatku postrzegają siebie jako sumienie narodu. Czy mają do tego moralne prawo?
Tygodnik "Solidarność" |
|
22 październik 2003
|
|
Teresa Kuczyńska
|
|
|
|
Tysiąc za dziecko
luty 11, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Muzeum ściągawek
kwiecień 4, 2007
Magda
|
Mełłaby dwa dolce na sekundę
marzec 18, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Zdradliwy w USA miesiąc sierpień?
lipiec 19, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Miller "wykolegował" Piwnik i odsunął rozpoczęcie procesu w sprawie FOOZ
czerwiec 28, 2002
PAP
|
Ministerstwo Finansów będzie skupować waluty
grudzień 6, 2002
IAR
|
Najpierw hitlerowcy, teraz lichwiarze
styczeń 20, 2004
|
Precz z antychińskim protekcjonizmem
sierpień 16, 2006
Workers Vanguard
|
Medycyna jako przemysł i rola reklam koncernów farmaceutycznych w mediach dla nakręcania koniunktury
maj 8, 2005
Adam Sandauer
|
Działoszyce w Telewizji Amerykańskiej
maj 3, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Gulf War 1991:
Prefiguration and prelude to the 2003 Iraq debacle
Part one
luty 19, 2005
Stefan J. Śniegoski
|
Syndrom oblężonej twierdzy
maj 5, 2003
Iwo Cyprian Pogonowski, Krzysztof Warecki
|
Ukrzyżowanie na zamówienie...
marzec 28, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Jak Polak z zagranicy może pomóc Polsce?
lipiec 13, 2005
Artur Łoboda
|
Cierpliwość, praca, opanowanie - przyniosły rezultaty
Adam Małysz mistrzem świata!
luty 23, 2003
PM
|
"Czytelnik" ślepy jest i tyle
listopad 12, 2005
Marek
|
Czeczeńscy separatyści oskarżają FSB o prowokację
wrzesień 6, 2004
PAP
|
"Wojna przeciwko terrorowi" ?le idzie w Afganistanie
grudzień 12, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Dotyczy statusu prawnego Unii Europejskiej
i Projektu Mandatu Konferencji Międzyrządowej
lipiec 15, 2007
|
Irańscy Żydzi nie chcą emigrować
styczeń 13, 2007
bibula- pismo niezależne
|
więcej -> |
|