|
| Kto zmasakrował ludność Buczy? |
|
Różni niezależni analitycy wskazywali na rażące dziury i niespójności w dominującej narracji. Wszystkie siły rosyjskie opuściły Bucza w środę 30 marca, zauważa Lauria, powołując się na zgodę wszystkich stron:
rosyjskich i ukraińskich urzędników oraz zachodnich obserwatorów mediów. |
|
| Dr. Jeff Barke przerywa milczenie o COVID19 |
|
| |
|
| "Norymberga 2" w Sejmie RP |
|
| |
|
| Kiedy Zełenski zagrał hymn narodowy przyrodzeniem |
|
| |
|
| Pandemia covid nigdy nie istniała |
|
| Ogłoszony w 2020 roku apel 33 lekarzy z całego świata należących do sojuszu World Doctors Alliance, w którym ostrzegają przed ryzykiem związanym z nowymi eksperymentalnymi szczepionkami na Covid-19, wyjaśniają na jakiej zasadzie one działają i co dokładnie czyni je tak niebezpiecznymi. |
|
| Naczelna Izba lekarska współpracuje z duchami zmarłych lekarzy |
|
| Bezczelność kowidowców przekroczyła wszelkie granice. Powołują się na autorytet zmarłych lekarzy, by ścigać uczciwych lekarzy. |
|
| Rząd Stanów Zjednoczonych CELOWO niszczy żywność amerykańskich Farmerów i stymuluje kryzys zaopatrzenia w żywność |
|
| Jakiś czas temu na oficjalnej stronie ONZ ukazał się artykuł "Korzyści z głodu na świecie". Wprawdzie szybko go usunięto, lecz nadal jest dostępny w internetowych archiwach |
|
| Holenderski poseł Geert Wildersem przemilcza zbrodnie Izraelczyków |
|
| Holenderski poseł Stephan van Baarle skonfrontował się w parlamencie ze skrajnie prawicowym politykiem Geertem Wildersem, oskarżając go o wspieranie trwającej ofensywy militarnej Izraela w palestyńskiej Strefie Gazy, w wyniku której zginęło ponad 63 000 Palestyńczyków, głównie kobiety i dzieci. |
|
| Zdzisława Piasecka na temat szokujących zmian w polskim systemie edukacji |
|
| O skandalicznych zmianach w polskim systemie edukacji, który wkrótce ma zostać włączony w tzw. Europejski Obszar Edukacji |
|
| Maseczki opadły – porażka programu „Polskie Szwalnie” |
|
| Mimo że Agencja poniosła znaczne koszty w związku z realizacją projektu „Stalowa Wola”, produkcja maseczek nie została uruchomiona i zakończyła się na etapie testowym. |
|
| Niemiecki agent na czele Instytutu Pileckiego |
|
| |
|
| Obecna powódź w Hiszpanii to skutek działań lewaków z Unii Europejskiej |
|
W 1957 roku w dorzeczu rzeki Turia przepływającej przez miasto Walencja w Hiszpanii i która spowodowała co najmniej 81 ofiar śmiertelnych.
Ówczesne władze Hiszpanii zbudowały system zapór, które miały chronić miasta hiszpańskie.
Za pieniądze z UE lewacy wyburzyli wiele z tych obiektów, bo były "nieekologiczne".
|
|
| Przedsiębiorstwo holokaust |
|
| Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem |
|
| ZBRODNICZY DRUK 3238 + REFERENDUM “STOP BEZKARNOŚCI FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH” |
|
| |
|
| Po wykrwawieniu starego Hegemona, Syjon sprzymierzył się z Chinami |
|
| |
|
| Nową pandemię zaplanowano na 2025 rok |
|
| |
|
| Patriotyzm |
|
| Piosenka Lecha Makowieckiego |
|
| Powstało Polskie Stowarzyszenie niezależnych lekarzy i naukowców |
|
|
|
| Chcą całkowitej eksterminacji wszystkich Palestyńczyków |
|
| Izrael i Hamas: czy ludzi ogarnęło zbiorowe szaleństwo? |
|
| Kanciarze z Wall Street |
|
| Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. |
więcej -> |
|
Czwarta władza i agenci
|
|

Media chętnie aspirują do roli czwartej władzy, a nawet sumienia narodu. Domagają się też nieskrępowanej niczym wolności. Czy jednak można im przyznać te atrybuty w sytuacji, gdy wciąż działają w polskich mediach dawni agenci służb specjalnych?
To prawda, że z prywatnych gazet, telewizji czy stacji radiowych, a takich jest najwięcej, nie można ich usunąć, ale czytelnicy i słuchacze mają prawo wiedzieć, kto ich informuje i poucza.
Trzy gazety otrzymały jednego dnia informacje z zewnątrz, które miały skompromitować przewodniczącego sejmowej komisji śledczej badającej sprawę Rywina i Agory. Nadawcą informacji miał być - wedle jednej z gazet - Jacek Podgórski, główny doradca premiera Millera. Osoba ta była wcześniej, w latach 90., dziennikarzem i autorem książek o służbach specjalnych. Ale nie tylko. Z akt, do których dostęp w 1999 roku miał ówczesny minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz, wynikało, że Podgórski od początku lat 90. jako dziennikarz Kuriera Polskiego, Życia Warszawy, SuperExpressu był także tajnym pracownikiem służb specjalnych. W stopniu oficerskim nawet. Na zlecenie tych służb, składających się w tamtym czasie z PRL-owskich jeszcze funkcjonariuszy, pisał artykuły, które miały kompromitować polityków prawicy. Potwierdził to teraz prezydent Warszawy Lech Kaczyński, który bywał wówczas głównym obiektem napaści tych służb. W aktach prokuratorskich odnaleziono materiały dowodzące, że wśród zaleceń podjęcia szerokich działań przeciw prawicowym politykom było też uruchomienie dawnej agentury esbeckiej.
Skoro tajne służby stanowiły na początku budowy nowej Polski - w wyniku grubej kreski - ciągłość personalną służb PRL-owskich, mamy prawo przypuszczać, że i Podgórski ma taki rodowód. Jednak możemy tylko przypuszczać, ponieważ lustracji dziennikarzy w Polsce nie przeprowadzono. I ten brak, wyróżniający nasz kraj pośród pozostałych krajów postkomunistycznych, ciągle daje o sobie znać. Tylko przypadkowo, choć ciągle, dowiadujemy się o obecności byłych konfidentów w naszych mediach. Ostatnio sąd lustracyjny potwierdził, że prezes Radia Koszalin Ryszard Zalewski był współpracownikiem SB.
Niestety, w Polsce nie mamy - w przeciwieństwie na przykład do RFN, Czech czy Węgier - opracowań na temat uwikłania dziennikarzy w komunistyczną agenturę, skutkującego często uzależnieniem także w dzisiejszej pracy. Gdybyśmy mieli takie rozeznanie, moglibyśmy lepiej rozumieć pewne wydarzenia.
- Chcę wiedzieć, ilu ludzi dalej się kuli przed szefami z powodu swojej tajemnicy - mówił Joachim Gauck, pierwszy szef urzędu dysponującego archiwum niemieckiej Stasi, do polskich dziennikarzy podczas swojego pobytu w Warszawie.
Szczególnie wdzięczne narzędzie
Zmarły w tych dniach Marek A. Nowicki z Komitetu Helsińskiego już w lipcu 1992 roku domagał się lustracji dziennikarzy. - Dlaczego nikt nie pomyślał o dziennikarzach? Wszędzie na świecie są oni wdzięcznym narzędziem służb specjalnych... Ze względu na przewidywaną długość listy agentów-dziennikarzy, można pokusić się o listę tych, którzy są czyści.
Pierwszy minister spraw wewnętrznych wolnej Polski w rządzie premiera Mazowieckiego, Stefan Kozłowski, po rozejrzeniu się w archiwach esbeckich określił liczbę konfidentów wśród dziennikarzy na 5 proc. Minister spraw wewnętrznych Zbigniew Siemiątkowski po objęciu w 1996 roku tej funkcji publicznie ogłosił: - Znam nazwiska dziennikarzy współpracujących ze służbami specjalnymi. Sam jestem zaskoczony, jak wielu ich jest.
Mimo to nigdy do lustracji dziennikarzy czy pisarzy w Polsce nie doszło. Choć krążą wciąż wieści, że ta czy inna osoba w państwie dysponuje taką listą. Na przykład za czasów prezydentury Lecha Wałęsy głośno było o posiadaniu takiej listy przez jego sekretarza Mieczysława Wachowskiego. Podejrzewa się też o to Adama Michnika, który miał ją zdobyć, kiedy został przez ministra spraw wewnętrznych Kozłowskiego wpuszczony w 1990 roku na kilka tygodni do tajnego archiwum bezpieki. Czego przyczyny, no i skutki, do dziś pozostają tajemnicą obydwu panów.
Dramatyczne objawienia
Kilka tygodni temu znany, zasłużony działacz podziemnej Solidarności Ryszard Terlecki zamieścił w Rzeczpospolitej przejmujący materiał: opis długotrwałej współpracy swojego ojca ze Służbą Bezpieczeństwa. Syn poznał tajemnicę nieżyjącego już ojca po otrzymaniu jego teczki z IPN. Był to dla niego wstrząs, bo nie miał pojęcia, że ojciec, znany i ceniony publicysta historyczny, przez całe swoje aktywne życie, mianowicie od 1951 roku do końca swoich dni, czyli do 1986 roku, był bardzo czynnym konfidentem służb specjalnych.
Terlecki ojciec, występujący w kartotekach SB pod pseudonimem "Lachowicz", cieszył się jako publicysta i pisarz historyczny sporym uznaniem i opinią autora niepiszącego pod cenzurę.
Syn "Lachowicza" upatruje klucza do donosicielskiej działalności ojca w jego pragnieniu wyjazdów na Zachód. Te wyjazdy umożliwiały mu przywożenie książek i materiałów potrzebnych do jego pracy jako publicysty historycznego. Poszerzały znacząco jego warsztat. W ten sposób - tak uważa dziś jego syn - mógł pisać prawdziwiej, poruszać tematy przemilczane wcześniej z powodu cenzury.
Za cenę wyjazdów
Przez cały czas istnienia PRL, nawet w czasach największych represji, istniała wśród dziennikarzy, publicystów i pisarzy kasta ludzi, którzy mieli zadziwiająco szerokie możliwości wyjazdów na Zachód. W dodatku za nie swoje pieniądze, bo koszta podróży ponosiły redakcje, stowarzyszenia twórcze, organizacje współpracy z zagranicą. Te możliwości podróżowania po świecie były obiektem zazdrości w środowiskach, ale jednocześnie podejrzeń, że za te przywileje beneficjenci płacą. To było oczywiste dla kolegów, że korespondenci zagraniczni gazet, radia czy telewizji płacą za to współpracą z tajnymi służbami. Mówiono o nich - dwuetatowcy.
W latach 40., 50., 60. działalność wyjeżdżających na Zachód tajnych współpracowników służb specjalnych nakierowana była głównie na rozpracowanie środowisk emigracyjnych, zaangażowanych w działalność antykomunistyczną. Natomiast w latach pó?niejszych dochodzi ważny kierunek - kraje tzw. trzeciego świata. Celem polskiego wywiadu, działającego na zlecenie Sowietów, jest penetracja i wspomaganie przybierających na sile ruchów, bo inspirowanych najczęściej i stymulowanych przez Sowiety, narodowo-wyzwoleńczych, walczących z reżimami podtrzymywanymi przez Amerykę i jej sojuszników. Dziennikarze są dobrym narzędziem, bo ze względów zawodowych mogą być ruchliwi i wścibscy. Niezłym narzędziem są też pracownicy central handlu zagranicznego, które mają rozbudowane biura w całym niemal świecie. Te biura stają się ekspozyturami szpiegowskimi. Dziennikarze zyskują w nich często materialne oparcie, zwłaszcza noclegowe.
Tylko nie ujawniać
Wszelkie próby lustracji świata dziennikarskiego po odzyskaniu niepodległości wywoływały nieprawdopodobne ataki, płynące z tego właśnie środowiska. W pluciu na zwolenników ujawnienia agentury prowadzi przez cały czas Gazeta Wyborcza, mimo że wie się w niej, że wśród pracowników są PRL-owscy agenci. Ale w krucjatę antylustracyjną zaangażowana jest większość mediów. W Gazecie Krakowskiej, bardzo wpływowym na południu Polski dzienniku, na początku lat 90. szaleje antylustracyjnie Katarzyna Kolenda, w Polityce zgłasza się do tematu cała kolejka. Płyną najgorsze epitety pod adresem zwolenników jawności.
Ostatnia próba doprowadzenia do lustracji dziennikarzy pojawiła się trzy lata temu w formie apelu do sejmu, wystosowanego przez liczną grupę najznakomitszych dziennikarzy i pisarzy. Efektem była znów furia wrogów lustracji. Wyrażana nierzadko najbardziej niegodziwymi środkami. Gazeta Wyborcza replikowała apelowi, że "pisać każdy może, w dodatku na każdy temat, bo tylko wtedy debata publiczna ma sens. Na tym polega wolność słowa".
Że ta wolność powinna polegać także na tym, by czytelnik wiedział, kim jest ten, który dla niego pisze - zapomniano. Więc czytelnicy nie mieli na przykład pojęcia, że czołowy publicysta tej gazety, często i ostro zwalczający lustrację na jej łamach, był przez kilka lat gro?nym, ogromnie szkodzącym działaczom opozycji w latach 80. konfidentem bezpieki.
Ujawnienia tylko przypadkowe
Tylko przypadkowo dowiadujemy się od czasu do czasu, jak to było w tej materii. Oto Mieczysław F. Rakowski, wieloletni redaktor naczelny Polityki i pó?niejszy premier rządu, w niedawno wydanych dziennikach z lat 1976-80 tak pisze:
"Odwiedził mnie gen. Krzysztoporski, szef departamentu III MSW [był to departament ds. opozycji politycznej - TK]. Chciał wyjaśnić sprawę mojej obecności w Ambasadzie USA... Krzysztoporski był ciekaw, jak przebiegał ten wieczór, więc mu opowiedziałem. Kiedy się tam zjawiłem, okazało się, że wśród zaproszonych jest także Barańczak, jeden z głównych dysydentów. [Krzysztoporski] w końcu zaproponował mi, żebym co pewien czas spotykał się z oficerem, który opiekuje się naszą redakcją. Wyraziłem zgodę. Czasy są takie trudne, że warto wiedzieć, co ci panowie o nas wiedzą. Warto także spotkać się z nim, by dowiedzieć się trochę o moich ludziach".
Naczelny Polityki nie był jedynym w tej redakcji, którego służby specjalne chciały pozyskać. W niedawno wydanych wspomnieniach kilkunastu dziennikarzy z czasów PRL, opowiada o krótkiej z nimi współpracy A.K. Wróblewski. Zobowiązał się, ale się szybko wymigał.
Nie wiemy, kogo i ilu miała bezpieka w tej redakcji tajnych współpracowników, ale na pewno miała, bo była to norma, zwłaszcza gdy chodziło o tak wielki, o politycznej roli tygodnik. Stworzony przez PZPR do konkretnych celów. Ta redakcja wyróżniała się zresztą tym przez kilkadziesiąt lat swojego istnienia w PRL, że jej dziennikarze mieli właśnie niesłychane na owe czasy możliwości podróżowania po świecie.
Milczenie nie oczyszcza
Skrywanie współpracy dziennikarzy ze służbami specjalnymi w czasach PRL-owskich wyróżnia nas negatywnie na tle innych krajów otrząsających się z komunizmu. Niemiecki historyk Harold Wydra tak ocenił ten opór w książce pt. "Od totalitaryzmu do demokracji" (pokłosie międzynarodowej konferencji oceniającej odmienny stosunek do przeszłości między Polską a Niemcami): "Brak stabilizacji politycznej, który doprowadził do przedwczesnego upadku rządów w 1992 i 1995 roku należy również interpretować jako następstwo nadania przeszłości znaczenia politycznego. Zaniechanie budowy nowego porządku moralnego i niejasne życiorysy wielu aktorów sceny politycznej wywarły fatalny wpływ na życie polityczne w Polsce".
- Nie znam społeczeństwa, które zostało uzdrowione przez milczenie - mówił na tej konferencji Joachim Gauck.
Niemcy szybko oczyścili atmosferę polityczną udostępnieniem społeczeństwu archiwów Stasi, które ujawniły współpracę konkretnych ludzi ze służbami specjalnymi. Także dziennikarzy, pisarzy. Byli agenci mogą wszędzie pracować, nie mogą tylko zajmować stanowisk państwowych.
Trzy lata temu parlament węgierski przyjął ustawę rozszerzającą lustrację na dziennikarzy. Także tych zatrudnionych w mediach prywatnych. Co nie przeszkadza w ich zatrudnianiu.
Parę miesięcy temu czeskie MSW opublikowało w Internecie, a następnie wydało rejestr współpracowników tajnych komunistycznych służb. Do tego czasu też nie robiono z tego tajemnicy. Każdy mógł w centrum archiwalnym MSW w Pardubicach zaglądnąć do własnej teczki. Gazety już kilka lat temu ujawniły dziennikarzy współpracujących z tajną policją.
Ujawnieni jako byli konfidenci dziennikarze w żadnym z tych krajów nie narzekają na bezrobocie. Są chętnie zatrudniani przez agencje reklamowe oraz media, tak prywatne, jak publiczne. Zresztą podobnie dzieje się w Polsce. Ci ludzie cenieni są za swoje kontakty. Z tym, że w krajach, gdzie zostali ujawnieni, czytelnicy wiedzą, z kim mają do czynienia. U nas działają jako niezależni dziennikarze, podczas gdy są uzależnieni od tych, którzy mają ich w kartotekach. Jest tajemnicą poliszynela, że część dziennikarzy związanych niegdyś z bezpieką została przewerbowana przez UOP, kontrolowany nadal przez postkomunistów. Zdaniem polityków, głośno zresztą ostatnio wypowiadanym w związku z zalewem przecieków ze służb specjalnych do mediów, niektórzy z tych dziennikarzy współpracują z esbekami, pracującymi w UOP. Otrzymują od nich informacje, niestety nierzadko sterowane.
Reasumując sytuację nieujawnionej agentury esbeckiej wśród czynnych wciąż dziennikarzy polskich: media lubią podkreślać, że są czwartą władzą, a w dodatku postrzegają siebie jako sumienie narodu. Czy mają do tego moralne prawo?
Tygodnik "Solidarność" |
|
22 październik 2003
|
|
Teresa Kuczyńska
|
|
|
|
ROZWAŻANIA "MIĘDZY LATAMI".
styczeń 4, 2007
tezlav von roya
|
Na marginesie procesu dr Mirosława G.
grudzień 1, 2008
Adam Sandauer
|
"Stan wojenny był konieczny"
grudzień 17, 2006
Olaf Swolkień
|
Podatki a aukcje w internecie
marzec 6, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
"Sukces" mierzony zbrodnią
listopad 3, 2003
Piotr Mączyński
|
Imiona Wolności zamocowane na warkoczu
grudzień 26, 2006
Zygmunt Jan Prusiński
|
Mnie nikt nie pytał
październik 25, 2008
Artur Łoboda
|
Czy posty powinny być podpisywane imieniem i nazwiskiem?
kwiecień 14, 2005
anonim
|
Komornicy – bezlitośni egzekutorzy
październik 25, 2005
Edyta Gietka - Przegląd
|
Czy mamy dziś do czynienia z rozbiorem Polski?
Czy to jest zdrada narodowa?
kwiecień 29, 2003
przesłała Elżbieta
|
Hipokryzja Niekończącej się Propagandy Terroru Bush’a
maj 23, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Historia kołem się toczy - po latach nadal magiel i seksafery...
grudzień 23, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Wyniki na wiare
grudzień 13, 2002
Andrzej Kumor
|
Tłumaczenie z polskiego
wrzesień 10, 2007
Artur Łoboda
|
Zabójstwo ośmieszone
listopad 18, 2007
Artur Łoboda
|
Chavez kontra USA
lipiec 6, 2006
Mirosław Ikonowicz
|
Prasa finansowa i emisje akcji | Jaka wiarygodność?
czerwiec 15, 2005
Andrzej Sielecki
|
Kraków ma najwyższą ocenę
listopad 21, 2007
PAP
|
Skompromitował Polskę a siebie zeszmacił
maj 12, 2005
dr Leszek Skonka
|
Wyborów samorządowych ciąg dalszy<. Odbijanie piłeczki za 25 mln. złotych
grudzień 28, 2002
PAP
|
więcej -> |
|