ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

Reprywatyzacja wedle Tuska 
26 styczeń 2013     
Co by tu jeszcze spisić panowie 
9 grudzień 2016     
Letter to the editor on the colonial rule of Prussia and Austria in Polish lands 
12 grudzień 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Trochę lśni rzeczywistość...  
27 kwiecień 2020      Zygmunt Jan Prusiński
Ofiary dzielą się informacjami o URAZACH spowodowanych testem COVID PCR 
22 kwiecień 2022     
Odzyskiwanie wartości w literaturze 
23 lipiec 2010      Zygmunt Jan Prusiński
DR. L.PALEVSKY TŁUMACZY MECHANIZM DZIAŁANIA SZCZEPIONKI mRNA I JEJ ZAGROŻENIA  
20 lipiec 2022     
Marian Hemar - Katyń 
23 sierpień 2011     
Paliwo E10 
27 grudzień 2023      Artur Łoboda
*** 
11 styczeń 2018      Jolanta Michna
Firma Pfizer wnosi o oddalenie pozwu w Teksasie zarzucającego fałszywy i oszukańczy marketing szczepionek przeciwko Covid-19 
13 styczeń 2024     
Gniew Islamu na Oś USA-Izrael  
1 styczeń 2010      Iwo Cyprian Pogonowski
Brednie powielane 
17 październik 2020     
Hongkong używa bransoletek na kostkę do śledzenia obywateli zakażonych wirusem Covid 
17 lipiec 2022      Didi Rankovic
Warszawa, moje miasto. 
19 maj 2013      Janusz Zagajewski
Pół prawdy to całe kłamstwo 
27 październik 2017     
Zanim Polacy pozwą Sądy za bezprawie...? 
12 luty 2024     
Otworzę lodówkę, a tu naziści 
25 styczeń 2018     
W mroczni słów jest gniazdo Boga 
24 grudzień 2025      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Dajmy ludziom wojnę 
6 marzec 2022      Georgina Orwell

 
 

Struna ciszy kokietuje wiersze poetów. Ja słyszę twoją gitarę...

Zygmunt Jan Prusiński


STRUNA CISZY KOKIETUJE WIERSZE POETÓW


Nie chcę się mądrzyć – literatura jest tak szeroko otwarta, każdy ma prawo mówić. Niedawno napisałem artykuł pt. „Komercyjny konkurs literacki im. Zbigniewa Herberta w Londynie”. Puściłem ten tekst w świat, niech płynie po redakcjach, niech się kłócą redaktorzy, czy wydrukować czy nie; ja i tak mam swoich adresatów – odbiorców, kilkuset ich jest, na pewno. – Gdybym umiał pracować przy komputerze, to bym zrobił świetną gazetę internetową, ale nie umiem nawet tekstów wklejać, więc po co ta mowa – chyba że do ładnej buzi ropuchy.


Tak mnie ciągnie do przestrzennej poezji, ale błagam, nie zamęczać mnie nieroztropnie. Mnie wystarczy przeczytać fragment z góry, ze środka lub przy końcu, i już wiem czym pachnie ten wiersz – nazwisko autora obchodzi mnie na samym jego zakończeniu. Przecież nikt mi o tym nie podszeptuje, gdzieś to wyłazi z człowieka i każe tak: Weź na wyszukiwarce napisz hasło „Miasto poetów”, i wyskakuje cała armia informacji. Podobnie, (tak mnie swędziało) żeby napisać hasło: CHŁOPCY Z PRZEDMIEŚCIA. Byłem autorem tej nazwy w latach 60-tych, mojego – naszego zespołu rockowego w Otwocku. Grali w tej kapeli dłużej – krócej: Andrzej Dąbrowski, Andrzej Baliński, Andrzej Bigolas, Zbigniew Bednarski, Heniek Serafinowicz, Waldemar Rybak i Andrzej Pokropiński, z którym śpiewałem w duecie (od szczenięcych lat). Mieliśmy tak zgrane głosy – tenory, że w trakcie wykonywania piosenki (na krzyż mogliśmy) zmieniać, a wyglądało to tak, ja śpiewałem pierwszym głosem Andrzej drugim głosem, w trakcie choćby refrenu ja wchodziłem na drugi głos a Andrzej na pierwszy głos. Po prostu bawiliśmy się w trakcie śpiewania. Kilka konkursów piosenki żeśmy zaliczyli (w głębokim PRL). Mam do niego żal – nie chciał się mnie posłuchać żeby wyjść na zewnątrz... Przecież Warszawa była tak blisko. „Chłopcy z Przedmieścia” działali w drugiej połowie lat 60-tych, i na przełomie a także z początku lat 70-tych, z przerwami.

W roku 2007 właśnie z „Googla” wyskakuje wiadomość, że w tych samych latach powstała w USA grupa muzyczna, dosłownie tak samo się zwała, tylko po angielsku. Coś nieprawdopodobnego. Ta sama autorska metafora. Ja, młodzieniec w Otwocku, a ten ktoś, też autor tej samej nazwy w Stanach Zjednoczonych!


Pod hasłem „Chłopcy z Przedmieścia” – grupa muzyczna z Otwocka, pod stroną „Czerwiec” czytam teraz, dokładnie o godzinie 15:20, w poniedziałek 24 marca 2008 roku, (tak bardzo odległego a zarazem bliskiego) w „Kalendarium Muzycznym – Czerwiec”, pozycja 3:

[„1948, ur. Henryk Alber właściwie Serafinowicz w Otwocku – kompozytor i gitarzysta (Duet Gitar Klasycznych Alber – Strobel 1971- 1984). Współpracował między innymi z Elżbietą Wojnowską, Edytą Geppert. Zmarł 11 stycznia 2008 r. w Warszawie”].


Zamierzałem przecież pisać esej o Zbigniewie Herbercie! A tu co czytam, Heniek nie żyje!!! Mój Boże, nawet nie wiedziałem że jest z tego samego rocznika co ja. Kumplowaliśmy się. Grywaliśmy wspólnie i w Świdrze u niego w domu wraz z Andrzejem Pokropińskim i Andrzejem Dąbrowskim robiliśmy próby i programy. Dwa duety się spotykały: ja z Pokropińskim jako wokaliści w duecie i Heniek Serafinowicz z Dąbrowskim jako duet gitarowy. Później graliśmy w kawiarni ADRIA przy ul. Karczewskiej w Otwocku. Razem z braćmi Melonikami: Wojtkiem i Markiem. Naprzeciwko przez ulicę był słynny kiosk z wyrobami karczewskimi – cóż to były za wędliny, a jakie podroby: kaszanka, pasztetowa, salcesonik. – Gdzie takie są teraz mój Boże kiełbaski? Dlatego tubylcy nazywali ten kiosk, „kiosk karczewski”. Później graliśmy w Klubie Studenckim „Pod Sosnami” także w Otwocku, ale już w innym składzie, z Andrzejem Balińskim i Waldemarem Rybakiem, bez Marka i Wojtka Meloników. Graliśmy tam na zmianę z JANCZARAMI. Gitarzystą solowym był u nich Wojciech Michalczyk - później grał u Antoniego Kopfty w kapeli PARTITA.

NIEBIESKO CZARNI, legendarna grupa wówczas opiekowała się z urzędu nami, inaczej, patronowała od strony muzycznej „Chłopcami z Przedmieścia”: Wojciech Korda, Ada Rusowicz, Janusz Popławski, Zbigniew Nebeski. To były początki Klubu „Pod Sosnami” przy stacji PKP. Nie, muszę coś napisać dla Heńka Serafinowicza!



Zygmunt Jan Prusiński

JA SŁYSZĘ TWOJĄ GITARĘ

Pamięci Henryka Serafinowicza: (1948 – 2008)


Przecież to tak niedawno; ponad dwa miesiące temu,
odszedłeś wirtuozie „Duetu Gitar Klasycznych”...
Co z tego że teraz będę mówił i pisał, jak ty śpisz.

Świder w sosnach, na twoim podwórku, stałeś w progu
z akustyczną gitarą Gibson’a, przyglądałem się Heniu
twoim długim palcom, dbałeś o nie najbardziej.

Byliśmy tacy młodzi – rycerskość w nas kwitła.
Tu Andrzej Pokropiński tam Andrzej Dąbrowski,
to był lot orłów – uwodziliśmy muzycznie dziewczyny.

Pierwsze dancingi w kawiarni „Adrii” – w sercu
miasta głosiliśmy w tonach i w słowach radość
z muzyki, tamtą znaną z radia „Luksemburg”!

Bujni i butni. Z czuprynami, wąsami, pejsami –
a ty z tą brodą czarną byłeś charakterystyczny,
do dziś pamiętam improwizacje z „The Kinks”.

Heniu, na chwilę odchodzę, wrócę niebawem;
ktoś musi zapisać naszą w wierszach prawdę!


24.03.2008 - Ustka


Wracam do poety Herberta, przecież takie miałem założenia napisać coś o nim, może wiersz napiszę, ile ja tych wierszy o nim spłodziłem. Wracam do hasła „Miasto poetów”, czytam tam fragment reportażu Bożeny Markowskiej w tytule „Rok Zbigniewa Herberta: Miasta poety – Lwów”. I właśnie dzięki takim ciekawostkom wiemy więcej...

„Kiedy Bożena Markowska, autorka reportażu, odbyła podróż do Lwowa, wśród wielu tropów polskich szukała również śladów Zbigniewa Herberta – polskiego poety, który po wojnie zmuszony był opuścić rodzinne miasto. Chodząc z dziennikarkami Radia Lwów – Anną Gordijewską, Barbarą Baczyńską, Teresą Pakosz i publicystką lwowskiej gazety Bożeną Rafalską, po placach i ulicach miasta, widząc jego piękno, zrozumiała ból poety i wszystkich tych, którzy musieli kiedyś z tego miasta wyjechać. Zbigniew Herbert był tym, któremu bardzo trudno było nawet w wierszach wymówić imię miasta. O swoim Lwowie pisał tak:

Ocean lotnej pamięci
Podmywa kruszy obrazy
Co noc
Staje boso,
Przed zatrzaśniętą bramą
Mojego miasta.


Czas przemian na Ukrainie i w Polsce pozwolił poecie wreszcie utrwalić swój ślad we Lwowie. Na jego domu przy Łyczakowskiej 55, gdzie się urodził, a także w kościele św. Antoniego, miejscu jego chrztu – 2002 r. wmurowano tablice upamiętniające tamte wydarzenia. Po polsku i po ukraińsku wydano zbiór wierszy Zbigniewa Herberta. W ten sposób poeta powrócił do swego Lwowa. O domu rodzinnym Herbertów, opowiada w reportażu pani Halina Herbert-Żebrowska – siostra poety, przywołuje wspomnienia domu rodzinnego, ale również sam poeta w swoich wierszach, a także i Witold Szolginia i Józef Wittlin – kronikarze swojego miasta”.


O Lwowie i ja napisałem a wiersz nosi tytuł „To wschodnie miasto” – choć nigdy w nim nie byłem, jednak sporo napisano o Lwowie książek, pewnie z sentymentów. Zatem wiedzę mam z książek. Wiersz ten ostatnio był opublikowany w Szwajcarii „Pro Polonicum” propolonicum@swisspass.ch ...Pismo poświęcone dokumentacji i ochronie Poloników www.swisspass.ch/polonicum.htm ...Od początku powstania byłem w składzie tejże redakcji. Redaktor: Stach Mach. Sprawdziłem, jestem nadal. Nie wyrzucono mnie, foto moje jest także. Przy okazji pozdrawiam całą redakcję „Pro Polonicum”!

Chciałbym na zakończenie przypomnieć tragicznego poetę, który popełnił samobójstwo w bardzo młodym wieku. Mowa o Włodzimierzu Szymonowiczu. Miał 21 lat, (3.09.1946 – 4.03.1967). Po śmierci wydano jego wiersze...

Czytam prawdę – nie podając autora, bo go nie ma. Ale cytat ważny: „Włodzimierz Szymanowicz jest zapomnianym poetą zaliczanym przez krytykę do grona poetów przeklętych (...) W PRL-u? A tak... Murzyni. Szymanowicz był murzynem tego systemu”.

Wrócę do tej czarnej chmury młodzieńca i więcej o nim napiszę. Na razie to udało mi się napisać wiersz, ale ważny. Chyba ważny i na brudnej drodze i w czystym niebie... Przecież gdzieś tam on przebywa. Na pewno ze Zbigniewem Herbertem i Heniem Serafinowiczem.

24.03.2008 r.



Zygmunt Jan Prusiński

ŻEBY NAPISAĆ WIERSZ

(40-lecie śmierci poety)


Żeby napisać wiersz,
nie potrzeba dużo miejsca,
nie potrzeba deszczu,
w ogóle żadnych pór roku. –
Nie jestem policjantem,
nie jestem politykiem –
szarą eminencją w dyplomacji.

Niech tak będzie jak kurz
na półce z książkami,
wiem że dzisiaj jest przedostatni
dzień stycznia – zwykła data,
jak ten ożywiony wiersz
szuka swojego miejsca w kącie,
czeka na tancerkę w przebraniu.

Wczoraj w nocy czytałem
wiersze Włodzimierza Szymanowicza –
skazanego za błazenady władzy,
za te jasności w ciemności – bo nigdy
nie doszedł do komfortu w środku.
Tylko tyle i aż za dużo słów:
„którędy pójdą dzicy święci”...

Ja takich kieruję do knajpy.
I tam w modlitwach własnych
piją za samobójców poetów,
bo są warci każdego liścia na drzewie w raju.


30.01.2008 - Ustka

21 listopad 2020

Zygmunt Jan Prusiński 

  

Komentarze

  

Archiwum

Prawa człowieka po amerykańsku czyli USA: Więzienie bez wyroku
styczeń 2, 2005
Teoria spisku
czerwiec 10, 2005
Artur Łoboda
Dysproporcja Skutów Nuklearnej Megalomanii Izraela
kwiecień 2, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
nie do zniszczenia
styczeń 9, 2006
Zwykły Polak
Darowizna Spielberga na muzeum w Aptece "Pod Orłem"
luty 16, 2004
PAP
Powtórka z Kwaś.......
wrzesień 6, 2007
Bogusław
Bractwo Włoskie w Krakowie
listopad 24, 2005
Artur Łoboda
Krytyka polskiego systemu podatkowego
marzec 7, 2004
PAP
Sarkozy popiera budowę Muzeum Historii Żydów Polskich
luty 19, 2008
PAP
Demon-kracja czy demokracja
kwiecień 15, 2003
Adam Wielomski
Prorok Nycz
sierpień 18, 2002
PAP
Siła koszmarów – manipulowanie strachem
sierpień 21, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
59. rocznica powstania w białostockim getcie
sierpień 16, 2002
PAP
Sukces
luty 6, 2004
SOBCZAK i SZPAK
"Monologi cywilizacji" na wyspie Rodos, 3- 6 września 2003
wrzesień 26, 2003
Marek Głogoczowski
"Dokonania" Banku Światowego i MFW
luty 29, 2004
Walden Bello i Shea Cunningham
Ciasna Linda
wrzesień 13, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Emigracja lekarzy czy propaganda?
lipiec 25, 2005
Adam Sandauer
Zdrowych, radosnych Świąt Wielkiej Nocy
marzec 23, 2008
zaprasza.net
Bo życie przerosło kabaret. Doradca
styczeń 15, 2003
SOBCZAK i SZPAK http://www.angora.pl/
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media