|
Aurea mediocritas (!)
|
|

Stosując środki przeciwbólowe dostępne na naszym rodzimym rynku leków często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo wpadamy w pułapkę uzależnienia. Stajemy się lekomanami! Stosując długotrwale i niekontrolowanie środki, które znoszą ból, łykamy nieznane nam składniki, które zmieniają naszą świadomość. Co można przez to osiągnąć?
• uciec ( na czas ich zażywania) od dolegliwości, na którą przyszło nam cierpieć
• umiejętnie zastąpić sobie inne używki, które dotąd były naszym uzależnieniem
• uzależnić się. Bez ich zażywania funkcjonować nie da się ani rusz.
Spora część społeczeństwa uzależniona jest mniej lub bardziej od środków przeciwbólowych. Wystarczy sięgnąć do wyników finansowych firm farmaceutycznych za cztery miesiące 2004 Polskie firmy farmaceutyczne sprzedały za granicą towary za 22 mld. (?ródło Gazeta Prawna) Ile w kraju? Tych danych jeszcze nie opublikowano.
Nie bez wpływu na wielkości sprzedaży ma reklama . to ona nam „uświadamia” , że właśnie teraz boli mnie głowa, stawy, że cierpię na niestrawność... Z reklamy dowiadujemy się że cierpimy na bezsenność i wiele innych przypadłości. Reklama rozbudza w nas nowe nadzieje to ona przywraca nam wiarę w życie, usuwa zmęczenie, ból i przywraca sprawność seksualną. Powoduje iż za każdym razem kiedy sięgniemy po reklamowany środek czujemy się zdrowsi...czasem jak nowo narodzeni.
Wieczorem sięgając po środek, który ma uśmierzyć ból głowy nie przewidujemy, że już rano sięgniemy po następny. Tym razem na ból żołądka, który jest akurat uczulony na któryś ze składników środka od bólu głowy. Ból mija, ale za chwilę pojawia się zgaga. W niespełna kilka, kilkanaście godzin sięgamy już po kolejny środek- przeciw zgadze. Po drodze w wlekącym się w nieskończoność dniu mamy jeszcze kilka innych dolegliwości; trudności w trawieniu, ból zęba, strzykanie w kolanie ...
Zbliża się wieczór. Mamy wszystkiego kompletnie dość. Brak koncentracji- red bul dodaje ci skrzydeł. Już prawie fruniesz gdyby nie to, że zbliża się właśnie kolejny wieczór a z nim - ból głowy, bezsenność, ból żołądka, niestrawność!
Rano powtarza się wszystko od nowa. Mija drugi, trzeci i kolejny dzień. Wpadamy w rutynę i po lekarstwa sięgamy –nie patrząc na zegarek- z regularnością przedwojennej kolei.
Mija tydzień za tygodniem, a dolegliwości nie ustępują, na szczęście są te złote środki, które reklamują media. Och gdyby nie one...
Mija miesiąc, mijają dwa. Mija rok. Stare dolegliwości nie mijają, ale do nich już żeśmy zdążyli się przyzwyczaić - regularnie sięgając po zalecane w reklamie środki przeciwbólowe na to i na tamto. Pojawia się nowy problem, nowa dolegliwość, wszak człowiek jak maszyna - też się czasem psuje. Ale od czego jest w końcu ta wszystko wiedząca reklama? Na naszą nową dolegliwość pojawia się właśnie kolejny złoty środek. I wcale nie jest taki drogi, a co najważniejsze można go kupić bez recepty!
Zaglądamy do lodówki i pojawia się pytanie, po co ona właściwie jest nam potrzebna, skoro w zasadzie plaster sera (tego z reklamy) i jogurt ( również z reklamy) to wszystko, co jest nam potrzebne do życia? Ale niech tam, przyzwyczailiśmy się do niej. Pasuje w tym miejscu, bez niej byłoby jakoś pusto. Przed wyjściem do pracy rutynowa kontrola zawartości torebki (kieszeni marynarki- w przypadku mężczyzn), czy aby na pewno jest wszystko. O! Właśnie kończy się nurofen forte, po drodze jest apteka więc wszystko gra.
Koleżankom i kolegom w pracy polecamy sprawdzone środki, które nam pomagają na to i na tamto. - I pamiętaj, gdyby cię bolał żołądek po tym od bólu głowy, to nie zapomnij wziąć ranigastu- doradzamy na odchodnym...
A wszystko przez tę Go?dzikową i te inne, wszystkowiedzące kobitki, które zamiast powiedzieć - a id? że człowieku do lekarza - nakłaniają przeciętnego Kowalskiego do wcielania się w rolę osobistego doktora. A jak, bo kto jak nie my sami znamy siebie najlepiej? A to czego akurat nie wiemy doczytamy (lub dopytamy u innych) w ulotce. Och żeby tak jeszcze mieć pojęcie co oznaczają te symbole przy oznaczeniach składniki ukrytych w tych malutkich kolorach pigułkach...
Praktyki samoleczenia są niebezpieczne dla nas samych. Nasza świadomość i zdroworozsądkowe myślenie zostaje zagłuszane przez agresywną, wszędobylską reklamę. W tym reklamowym przedsięwzięciu (procederze) najwięcej zyskują firmy farmaceutyczne i usługodawcy świadczący reklamę na rzecz tych pierwszych. Jedni i drudzy wprowadzają nas na niebezpieczną drogę samozniszczenia. Traci - ufne reklamie społeczeństwo.
Nasza „wiedza” i nasze zachowania są bacznie obserwowane przez dzieciaki, które nie wiadomo czemu zaczynają odczuwać podobne objawy co my. Powtarzanie i naśladownictwo! A stąd już tylko krok od dramatu – u z a l e ż n i e n i e.
Starogard 2005-11-09
|
|
10 listopad 2005
|
|
Marek Olżyński
|
|
|
|
Diana żyłaby, gdyby...
sierpień 31, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Wywiad z Zygmuntem Wrzodakiem
czerwiec 11, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
|
Wiek dwudziesty “wiekiem śmierci” w historii ludzkości
kwiecień 26, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
The American Heresy, Selfishness and Contempt For Mercy
lipiec 21, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Fotografowanie na granicy
październik 1, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Polityczna Niepoprawność
marzec 18, 2008
Marek Jastrząb
|
Nastała grobowa cisza
październik 22, 2007
Artur Łoboda
|
NIE !!! Dla bazy F-16 w Poznaniu !
listopad 6, 2006
Stowarzyszenie Ekologiczne Marlewo
|
Złotousty Minister
marzec 6, 2007
Bogusław
|
Rycerze i Obrońcy Grobu.... Chrystusowego
wrzesień 29, 2005
Mietek
|
Mordercy Olewnika
styczeń 23, 2009
...
|
Kara śmierci w imię obrony koniecznej
sierpień 8, 2006
Jan Jarota
|
Bez polemiki: Świat nie jest taki zły
kwiecień 29, 2007
Marek Olżyński
|
Otworzmy archiwa IPN
maj 14, 2007
pap, ss
|
Żegnaj mój świecie
marzec 5, 2008
Artur Łoboda
|
59. rocznica powstania w białostockim getcie
sierpień 16, 2002
PAP
|
Warmia czy Mazury, drzewo czy drewno, Ubiji czy Ubii?
listopad 5, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Kolejny raz dać się oszwabić
marzec 29, 2004
PAP
|
Ratowanie stoczni
marzec 28, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Przyklad kuszenia Polakow wziety z Rzeczypospolitej.
grudzień 20, 2007
W.M.
|
więcej -> |
|