ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Dowody zaplanowanej akcji szczepień przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
Sasha przedstawia dowody na to, że cały proces opracowania, produkcji i zatwierdzenia zastrzyków na Covid był jednym wielkim teatrzykiem dla mas. Cała operacja, począwszy od rzekomych "badań klinicznych", a skończywszy na samej nazwie i klasyfikacji prawnej tych zastrzyków, jest jednym wielkim oszustwem, dokonanym przez rządy i agencje regulacyjne na całym świecie w ścisłej współpracy z kartelem farmaceutycznym.  
Cicha Broń do Cichych Wojen 
 
Paszporty szczepionkowe to koń trojański (napisy PL) 
 
CZY ROZUMIESZ SKĄD ZAMIESZKI I PRÓBA WYWOŁANIA WOJNY DOMOWEJ W USA?  
nie podejmuje żadnych interwencji w stosunku do osobników kierujących takimi organizacjami jak „Antifa” i Black Lives Matter – czyli George Sorosowi, Billowi Gates czy Amerykański wirusolog i członek powołanej przez administrację Donalda Trumpa grupy zadaniowej ds. epidemii COVID-19 Anthony Fauci – który jest siłą napędową dla Gatesa i Sorosa w sparawie Covid-19 i szczepionek. – to wszystko, zaprzecza opisom powyższego artykułu. Myślę że czas pokaże co dalej… 
Maciej Pawlicki rozsądnie o Pfizer i szczepionkach 
Pfizer żąda od Polski zapłaty 6 mld zł!

 
Konzentrationslager Fuehrer  
Niemcy - obóz koncentracyjny dla niewierzących w wirusa 
Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego 
 
Były agent CIA ujawnia, jak Izrael zmusił Trumpa do zbombardowania Iranu 
 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Szczepionka przeciwko ospie prawdziwej wyzwoliła wirusa AIDS 


Epidemia AIDS mogła zostać wywołana przez masową kampanię szczepień, która zlikwidowała ospę prawdziwą. Światowa Organizacja Zdrowia, która kierowała trwającą 13 lat kampanią, bada nowe dowody naukowe sugerujące, że uodpornienie szczepionką Vaccinia przeciwko ospie prawdziwej obudziło niepodejrzewane, uśpione zakażenie ludzkim wirusem obrony immunologicznej (HIV). 
Zielony ŁAD zniszczy UE, a wcześniej zniszczy prywatną własność 
 
Znany brytyjski prezenter radiowy, który nazwał antyszczepionkowców "idiotami", trafił do szpitala 
Jego płuca były „pełne skrzepów krwi”. James Whale ujawnia, że ​​otrzymał transfuzję krwi, ale to nie zadziałało.
We wrześniu ubiegłego roku prezenter radiowy napisał, że nie może się doczekać kolejnego zastrzyku. „Wszyscy przeciwnicy szczepień, wszyscy idioci, wszyscy szaleńcy, którzy mnie trollują, wiecie, co możecie zrobić?  
Lockdown w Anglii 
Była kochanka Borisa Johnsona ujawnia - z kim Premier GB konsultował wprowadzenie stanu wyjątkowego pod pretekstem fikcyjnej pandemii
 

 
Pożary w Kaliforni - poważna analiza 
Jak lewacy spalili Los Angeles
 
Wirusowe kłamstwa. Komu zależy na straszeniu nas przeziebieniem? 
 
Aresztowanie Prezydenta Korei Południowej 
 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Niemiecki agent na czele Instytutu Pileckiego 
 
Dr.Coleman szczepionka Covid możne zabić każdego 
Wszystkie zaszczepione istot zaczną umierać jesienią  
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
więcej ->

 
 

Czy Polska jest państwem demokratycznym?


Odpowied? na to pytanie jest przecząca zgodnie ze wszelką logiką i z semantyką słowa "demokracja".
Mało to, nie sądzę, aby w dającej się przewidzieć przyszłości Polska stała się krajem demokratycznym.

Zacznijmy od stwierdzenia trywialnego faktu, że termin "demokracja" oznacza rządy ludu. Wiadomo, że w Polsce (ani zresztą w innych państwach demokratycznych) lud wcale nie rządzi - rządzi stosunkowo wąska grupa, posiadająca niemal nieograniczoną władzę absolutną, i podejmująca decyzje często niezgodne z opinią ludu. Innymi słowy, w rzeczywistości ustrojem panującym w Polsce nie jest demokracja, lecz oligarchia. Nie ma nawet żadnego mechanizmu, który dawałby ludowi jakąkolwiek rzeczywistą kontrolę nad oligarchami, co najwyżej surogaty takich mechanizmów.

Twierdzenie, że lud sprawuje władzę poprzez swoich przedstawicieli, jest oczywiście stwierdzeniem bałamutnym i jawnie nieprawdziwym. Fakt wybieralności oligarchów bynajmniej nie czyni jeszcze ustroju demokratycznym. Pomiędzy elekcją króla w przedrozbiorowej Polsce a wyborami prezydenckimi w Polsce początku XXI wieku nie ma żadnej istotnej różnicy, władzę i tu, i tam sprawuje nie lud, ale klasa rządząca. Sposób dojścia do władzy nie można utożsamiać z władzą! Autokrata może przecież władzę dziedziczyć, zdobyć siłą lub może ona mu być nadana w drodze wyborów. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostaje on autokratą, a rządzeni przez niego ludzie są zależni od jego decyzji. Nazywanie ustroju RP demokracją jest więc zwykłym myleniem pojęć.

Powyższy wywód nie jest wcale żadnym odkrywaniem Ameryki. Społeczeństwo doskonale zdaje sobie sprawę, że nie żyje wcale w ustroju, który umożliwiałby mu rządzenie (jakby to sugerowało określenie "demokracja"). Dlatego na przykład ostatnio sporo mówi się o tzw. czwartej władzy, którą mają przedstawiciele środków masowego przekazu. Prasa, radio i telewizja stanowią coś w rodzaju namiastki władzy społeczeństwa, a właściwie organ kontrolujący poczynania oligarchów. Rzeczywiście, w ujawnieniu wielkich afer gospodarczych ostatnich czasów wielką rolę odegrała czwarta władza.

Można oczywiście argumentować, że jeżeli lud jest niezadowolony, to tylko jego wina, bo takich sobie wybrał przedstawicieli. Tymczasem często jest tak, że wybiera się między Scyllą a Charybdą: obojętnie który kandydat przejdzie, i tak będzie podejmował decyzje niezgodne z oczekiwaniami wyborców. Eliminuje to wybory z roli czynnika kontrolującego: dany oligarcha popełnia różne przekręty bez obawy, gdyż wyborcy i tak nie zwracają na to większej uwagi w czasie wyborów, będąc niemal pewnymi, że kontrkandydaci będą robić to samo, jeśli tylko otrzymają władzę i znajdą się w klasie oligarchów (jak to się popularnie mówi, "u żłobu"). Dla przeciętnego wyborcy wystarczających dowodów dostarczają ugrupowania polityczne, które przystępowały do wyborów z populistycznymi hasłami (Samoobrona) lub przynajmniej z hasłami zgodnymi z oczekiwaniami dużej części społeczeństwa (lewica) - gdy grupy te już uzyskały władzę, odeszły od obietnic wyborczych i zaczęły realizować politykę napychania własnych kieszeni. Jeżeli nasz kraj jest krajem demokratycznym, lub choćby zachowuje pozory demokracji, dlaczego rządzą nim ludzie, którym ufa np. zaledwie 10% społeczeństwa? Jaki jest mechanizm, który pozwoliłby ludowi odsunąć tych ludzi od władzy?

Tzw. decentralizacja władzy jest także jedynie pozornym krokiem od oligarchii w kierunku demokracji. W rzeczywistości dzięki decentralizacji jedynie powiększa się grono oligarchów, a lud w dalszym ciągu ma znikomy lub żaden wpływ na ich decyzje. Właśnie dlatego decyzje lokalnych radnych są często oprotestowywane przez mieszkańców. Cóż to za demokracja, w której lud protestuje przeciwko demokratycznym rzekomo decyzjom? Ponadto lokalna oligarchia zazwyczaj jeszcze mniej liczy się ze zdaniem ludu, gdyż działanie czynników kontrolujących (środków masowego przekazu) ma mniejszy zasięg i jest przez to słabsze.

Należy przy okazji zauważyć, że nawet czwarta władza nie jest organem demokracji. W rzeczywistości dziennikarze tropią afery nie dlatego, aby zmusić oligarchów do podejmowania decyzji zgodnych z oczekiwaniami społeczeństwa, ale dlatego, aby zbić kapitał na głoszeniu sensacji i dostarczaniu tym sposobem rozrywki masom. Często zresztą czwarta władza jawnie stara się realizować własną politykę, niezgodną ze zdaniem większości społeczeństwa, a więc niedemokratyczną. I tak, ogłoszeniu wyników ankiet ośrodków badania opinii społecznej często towarzyszą zjadliwe komentarze, a wyraz twarzy komentatorów jest taki, że wypadałoby im napluć w twarz za ich arogancję. Na przykład ogłoszeniu wyników ankiet, z których wynika, że większość społeczeństwa nie jest zadowolona z obecnej sytuacji i że uważa, że 15 lat temu było lepiej, towarzyszyły komentarze, że społeczeństwo nie umie przyzwyczaić się do nowych warunków. Nikt nie wspomniał o 3 milionach bezrobotnych, o setkach tysięcy głodujących dzieci (ilu w takim razie głoduje rodziców?), o ludziach, którzy stają się bezdomni, bo nie stać ich na wnoszenie coraz wyższych opłat za mieszkanie lub po prostu właściciel nieruchomości na podstawie świętego prawa własności wyrzuca ich na bruk z powodu własnego widzimisię, o milionach ludzi pracujących po 12 godzin na dobę i więcej (i za cóż oddawali swoje życie ci, którzy walczyli o ośmiogodzinny dzień pracy...) za marne grosze ledwie zapewniające biologiczne przetrwanie... "Po owocach ich poznacie", mówi Pismo... Pozostają jedynie dwie możliwości. Albo w Polsce rzeczywiście panuje demokracja, a jedynie społeczeństwo jest wyjątkowo głupie lub ma skłonności do autodestrukcji i ukręcania bicza na samego siebie, albo w rzeczywistości ludzie nie mają żadnej władzy i są rządzeni przez grupę oligarchów, którzy dbają tylko o swoje własne interesy.

Nawet na szczeblu najniższym demokracja rozumiana jest opacznie. Najczystszym przejawem demokracji powinny być uchwały zapadające większością głosów na zebraniach samorządu lokalnego, grup pracowniczych, rad pedagogicznych w szkołach itd. Tymczasem często podejmowane decyzje nie są wcale demokratyczne.

Przypuśćmy, że decyzję ma podjąć grupa złożona z 10 osób. Na zebranie przybyło jednak tylko 7 osób z tej grupy. Zwykle uznaje się w takim przypadku, że decyzje podjęte przez tak okrojone gremium są wiążące (jest kworum). Powiedzmy, że w gronie tym przeprowadzono dwa głosowania.

W pierwszym głosowaniu cztery osoby wypowiedziały się za przyjęciem głosowanego projektu, trzy były przeciwne. Wydaje się oczywiste, że projekt powinien uzyskać akceptację... tak jednak często wcale nie jest. Otóż w statutach wielu organizacji rządzących się w rzekomo demokratyczny sposób zapisano, że do przyjęcia uchwały koniecznych jest 50% głosów plus jeden (sic!). Nie wiadomo, kto pierwszy wpadł na pomysł tak niefortunnego sformułowania, wiadomo jednak, że innym spodobał się ten wyzuty ze wszelkiej logiki pomysł. Gdyby w statucie naszego przykładowego gremium zapisano, ze decyzja jest wiążąca, jeśli poprze ją ponad połowa głosujących, sytuacja byłaby klarowna: przy stosunku głosów 4 : 3 projekt oczywiście zyskałby akceptację. Jednak zapis "50% + 1" prowadzi do innego rezultatu: przecież połowa z siedmiu to trzy i pół, jeśli dodamy do tego jeden, otrzymujemy cztery i pół, a głosów za przyjęciem było jedynie cztery!!! Zgodnie z zapisem projekt został więc odrzucony, mimo że głosowała za nim większość. Wiedzą o tym dobrze różni przewodniczący, dyrektorzy, prezydenci, i wykorzystują do przepchnięcia własnych pomysłów nawet wtedy, gdy większość jest im przeciwna.

Zauważmy też, że gdyby w omówionym przykładzie głosowano nie za projektem, lecz za jego odrzuceniem, wyniki byłyby całkiem inne! Trzy oddane głosy za odrzuceniem projektu to oczywiście mniej niż 50%, a tym bardziej mniej niż "50% plus jeden", i projekt w takim głosowaniu zostałby przyjęty! Co to za demokracja, w której wyniki głosowania zależą od sformułowania dokonanego przez przewodniczącego? Przecież dla każdego jest oczywiste, że władzę w tym wypadku ma nie gremium podejmujące decyzje, ale osoba, która poddaje projekt pod głosowanie!

Sformułowanie "ponad połowa głosujących" jest lepsze niż "50% + 1", ale i tak nadal nie jest doskonałe. Przypuśćmy, że drugie głosowanie w naszej przykładowej grupie dotyczyło projektu bardziej kontrowersyjnego. Trzy osoby go poparły, jedna była przeciw, pozostałe trzy osoby wstrzymały się od głosu. Dla każdego powinno być oczywiste, że wstrzymanie się od głosu jest równoznaczne z opuszczeniem sali na czas głosowania i na ostateczną decyzję powinien wpływać jedynie stosunek głosów za projektem i przeciwko niemu. Mało to, skoro tylko cztery osoby z grona dziesięciu wyraziły jakiekolwiek stanowisko (z pozostałych sześciu trzy były nieobecne, a trzy wstrzymały się od głosu), decyzja nie powinna być uznana za wiążącą, a głosowanie należałoby powtórzyć w innym terminie. Często jednak tak nie jest i głosy wstrzymujące się traktuje się jak głosy oddane przeciw, co jest rażącym naruszeniem reguł demokracji. A więc, czy projekt przeszedł? Oczywiście nie!!! Nie przyjęto go pomimo trzykrotnej przewagi jego zwolenników nad przeciwnikami, gdyż poparły go jedynie trzy osoby, a więc mniej niż połowa głosujących. Oto kolejny mechanizm dający władzę oligarchom mimo zachowywania pozorów demokracji: przewodniczący i tutaj może dokonywać manipulacji zgodnych z własnym interesem.

Jeżeli nasz kraj miałby rzeczywiście być demokratyczny choćby na tym najniższym, "zakładowym" poziomie, należałoby skodyfikować reguły głosowań, i to albo w samej konstytucji, albo w towarzyszącym jej załączniku. Przecież istota demokracji opiera się na głosowaniach i na sposobie liczenia głosów, a więc są to kwestie nawet bardziej fundamentalne niż zakres władzy prezydenta czy ilość senatorów. Powinno się unieważnić statuty wszelkich demokratycznie zarządzanych organizacji, w których użyto sformułowania "50% + 1" lub podobnego, albo nawet sformułowanie to wykreślić z urzędu i zastąpić przez "większość głosów znaczących". Demokratyczna decyzja powinna zapadać na podstawie liczenia jedynie głosów "tak" lub "nie", tertium non datur. Powinno się więc ustalić reguły postępowania z przypadkami głosujących, którzy wstrzymują się od głosu lub oddają głos nieważny. Demokratycznie podjęta decyzja nie może tych głosów uwzględniać, w szczególności nie wolno tych głosów traktować jako równoznacznych z głosami oddanymi przeciwko głosowanemu projektowi. W rzeczywistości wstrzymanie się od głosu jest równoznaczne z nieprzystąpieniem do głosowania i z oddaniem decyzji w ręce tych, którzy mają jakieś zdanie w głosowanej sprawie.

Jeżeli natomiast pragniemy demokracji również na poziomie wyższym, ponadzakładowym, lokalnym lub nawet państwowym, prawo do decydowania powinno się odebrać oligarchom i oddać w ręce społeczeństwa. Było to możliwe w czasach starożytnych Aten, jest możliwe i w XXI wieku, tym bardziej, że mamy dziś internet i inne środki, pozwalające na sprawne oddawanie i liczenie głosów. Dopóki tak się nie stanie, nazywanie naszego ustroju demokracją będzie nieporozumieniem. Oczywiście oddanie władzy nie oznacza udziału społeczeństwa w każdej decyzji administracyjnej, związanej z bieżącym zarządzaniem strukturami państwa. Jednak w takich sprawach jak podział środków państwowych (budżet), dopuszczalność aborcji, wprowadzenie religii do szkół, wysłanie polskich wojsk do Iraku czy wysokość uposażenia urzędników państwowych społeczeństwo powinno mieć prawo podejmowania decyzji. Dotyczy to także uposażeń posłów, senatorów, prezydenta, członków rządu - oddawanie im władzy w tej kwestii to jawna kpina z demokracji.

Przedstawiony powyżej tekst nie jest wezwaniem do rewolucyjnego przewrotu, do przejęcia władzy przez lud i do ustanowienia rzeczywistej demokracji w naszym kraju. Jest jedynie protestem osoby zainteresowanej językiem przeciwko używaniu słowa "demokracja" niezgodnie z jego znaczeniem.



http://www.grzegorj.prv.pl

12 listopad 2004

Grzegorz Jagodziński 

  

Archiwum

Stanęliśmy przed kolejną ważną próbą. list otwarty do Edwarda Moskala - Prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej
luty 28, 2003
Artur Łoboda
Oblicza iluzji
styczeń 25, 2003
Robert Knap http://www.naszdziennik.pl/
Kadry decydują o wszystkim
maj 26, 2006
Stanisław Michalkiewicz
LIST OTWARTY DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO
marzec 14, 2005
Andrzej Gwiazda
Bułgarski europoseł Stojanov: Cyganie żyją kosztem reszty społeczeństwa, Żydzi wykorzystują kryzysy ekonomiczne
styczeń 14, 2007
bibula- pismo niezależne
Demokracja na sprzedaż - kultura korupcji
listopad 5, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Polecenie wydane poddanemu
styczeń 13, 2009
PAP
Muzułmański festyn w Jerozolimie
sierpień 24, 2002
IAR
Fundamentalizm Żydowski i tresura nie-Żydów
listopad 24, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
What You Need to Know
sierpień 13, 2008
Jim Sinclair
Glodujacy Edward Dusza - Jozef Mackiewicz - polscy dygnitarze
sierpień 1, 2008
Elzbieta Gawlas Toronto
Kolejna "reforma" ochrony zdrowia
lipiec 26, 2004
Adam Sandauer
Zakon Księży Inwestorów
grudzień 14, 2006
Igor T. Miecik Agnieszka Jędrzejczak
Edukacja "rozwolniona" (liberalna) dla potrzeb społeczeństwa o „dwóch szybkościach”
listopad 7, 2005
Marek Głogoczowski
Solidarność społeczna
sierpień 19, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Why the West Hates Islam...
czerwiec 24, 2007
przysłał Marduk
Krauze spotkał się z kard. Dziwiszem
październik 1, 2007
PAP
Czwarta władza
SOBCZAK i SZPAK

styczeń 6, 2004
http://angora.pl
Wicepremier Lepper padł ofiarą prowokacji...
lipiec 12, 2007
aktualności pnlp
Nowa Zimna Wojna?
kwiecień 28, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media