ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Iwo Cyprian Pogonowski 
Notka wikipedii dotycząca osoby prof. Iwo Cypriana Pogonowskiego 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
Im – wolno, nam – nie 
Wielka bitwa o port w Hajfie zakończyła się. Chiny rozpoczną swe zawiadywanie portem w roku 2021, co postawi USA przed alternatywą, czy Szósta Flota będzie dalej zawijała do Hajfy, czy też należy urzeczywistnić pogróżkę wycofania się? 
Montanari: Szczepionka to wielki przekręt 
Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. 
Rosja zrujnowała biznes złodziejom syryjskiej ropy 
... rosyjskie lotnictwo wielokrotnie (60 razy) i niezwykle intensywnie zbombardowało rakietami balistycznymi pozycje Daesh na pustyni syryjskiej..Wydaje się jednak, że sukcesem było zniszczenie na pełną skalę zaplecza i sprzętu handlarzy ropą na terenach okupowanych przez Turków, na północnych syryjskich przedmieściach Aleppo... 
Aresztowanie Prezydenta Korei Południowej 
 
Zawłaszczenie majątku przez bankierów poprzez rewolucje społeczne 
Co łączy rewolucję październikową, upadek muru berlińskiego, rozpad bloku wschodniego i dzisiejszą wojnę klimatyczną?



 
Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego 
 
Nanotechnologia w szczepionkach 
PIĄTA KOLUMNA - SPRAWOZDANIE Z PRAC NAD ANALIZĄ ZAWARTOŚCI I DZIAŁANIA "SZCZEPIONEK" NA COVID 
Odważni eksperci z USA, Rosji i Czech mówią prawdę o szczepieniach  
 
GLOBALIZM - Prawdziwa historia 
Jak amerykański historyk Prof. Carroll Quigley odkrył tajny Rząd bankierów 
Iran mówi „nie” zakończeniu blokady Cieśniny Ormuz po przyznaniu się Trumpa | Janta Ka Reporter 
 
W grudniu 60 kolejnych sportowców upadło, a 40 zmarło  
Mniej więcej tak samo jak w październiku i listopadzie, kiedy trend osiągnął szczyt. Na dzień 28 grudnia 2020 r., z powodu eksperymentalnych strzałów z powodu zatrucia COVID EUA, 395 sportowców doznało zatrzymania akcji serca i innych poważnych problemów zdrowotnych. Spośród nich zginęło 232 
Zakrzyczana prawda 
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
 
"Górale to męczą konie" 
Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. 
Kowidowa żydokomuna szykuje sądy kiblowe 
Reżim kowidowy Morawieckiego zamierza wprowadzić "komisarzy politycznych" dla ścigania wolnego słowa. 
Szkodliwe skutki szczepień dały się we znaki pacjentom. Powikłania występują po pewnym czasie 
 
Wzmożenie infekcji wirusowych wywołane jest przez szczepionki 
Przemówienie Thierry’ego Baudeta w holenderskim parlamencie nt. agendy Covid-19
 
Niepożądane Odczyny Poszczepienne po szczepionkach przeciw COVID-19 w Polsce 
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego podaje jedynie zarejestrowane ubytki zdrowia po szczepieniach. Ale tylko do 4 tygodni po szczepieniu.


 
więcej ->

 
 

Czy Polska jest państwem demokratycznym?


Odpowied? na to pytanie jest przecząca zgodnie ze wszelką logiką i z semantyką słowa "demokracja".
Mało to, nie sądzę, aby w dającej się przewidzieć przyszłości Polska stała się krajem demokratycznym.

Zacznijmy od stwierdzenia trywialnego faktu, że termin "demokracja" oznacza rządy ludu. Wiadomo, że w Polsce (ani zresztą w innych państwach demokratycznych) lud wcale nie rządzi - rządzi stosunkowo wąska grupa, posiadająca niemal nieograniczoną władzę absolutną, i podejmująca decyzje często niezgodne z opinią ludu. Innymi słowy, w rzeczywistości ustrojem panującym w Polsce nie jest demokracja, lecz oligarchia. Nie ma nawet żadnego mechanizmu, który dawałby ludowi jakąkolwiek rzeczywistą kontrolę nad oligarchami, co najwyżej surogaty takich mechanizmów.

Twierdzenie, że lud sprawuje władzę poprzez swoich przedstawicieli, jest oczywiście stwierdzeniem bałamutnym i jawnie nieprawdziwym. Fakt wybieralności oligarchów bynajmniej nie czyni jeszcze ustroju demokratycznym. Pomiędzy elekcją króla w przedrozbiorowej Polsce a wyborami prezydenckimi w Polsce początku XXI wieku nie ma żadnej istotnej różnicy, władzę i tu, i tam sprawuje nie lud, ale klasa rządząca. Sposób dojścia do władzy nie można utożsamiać z władzą! Autokrata może przecież władzę dziedziczyć, zdobyć siłą lub może ona mu być nadana w drodze wyborów. Nie zmienia to jednak faktu, że pozostaje on autokratą, a rządzeni przez niego ludzie są zależni od jego decyzji. Nazywanie ustroju RP demokracją jest więc zwykłym myleniem pojęć.

Powyższy wywód nie jest wcale żadnym odkrywaniem Ameryki. Społeczeństwo doskonale zdaje sobie sprawę, że nie żyje wcale w ustroju, który umożliwiałby mu rządzenie (jakby to sugerowało określenie "demokracja"). Dlatego na przykład ostatnio sporo mówi się o tzw. czwartej władzy, którą mają przedstawiciele środków masowego przekazu. Prasa, radio i telewizja stanowią coś w rodzaju namiastki władzy społeczeństwa, a właściwie organ kontrolujący poczynania oligarchów. Rzeczywiście, w ujawnieniu wielkich afer gospodarczych ostatnich czasów wielką rolę odegrała czwarta władza.

Można oczywiście argumentować, że jeżeli lud jest niezadowolony, to tylko jego wina, bo takich sobie wybrał przedstawicieli. Tymczasem często jest tak, że wybiera się między Scyllą a Charybdą: obojętnie który kandydat przejdzie, i tak będzie podejmował decyzje niezgodne z oczekiwaniami wyborców. Eliminuje to wybory z roli czynnika kontrolującego: dany oligarcha popełnia różne przekręty bez obawy, gdyż wyborcy i tak nie zwracają na to większej uwagi w czasie wyborów, będąc niemal pewnymi, że kontrkandydaci będą robić to samo, jeśli tylko otrzymają władzę i znajdą się w klasie oligarchów (jak to się popularnie mówi, "u żłobu"). Dla przeciętnego wyborcy wystarczających dowodów dostarczają ugrupowania polityczne, które przystępowały do wyborów z populistycznymi hasłami (Samoobrona) lub przynajmniej z hasłami zgodnymi z oczekiwaniami dużej części społeczeństwa (lewica) - gdy grupy te już uzyskały władzę, odeszły od obietnic wyborczych i zaczęły realizować politykę napychania własnych kieszeni. Jeżeli nasz kraj jest krajem demokratycznym, lub choćby zachowuje pozory demokracji, dlaczego rządzą nim ludzie, którym ufa np. zaledwie 10% społeczeństwa? Jaki jest mechanizm, który pozwoliłby ludowi odsunąć tych ludzi od władzy?

Tzw. decentralizacja władzy jest także jedynie pozornym krokiem od oligarchii w kierunku demokracji. W rzeczywistości dzięki decentralizacji jedynie powiększa się grono oligarchów, a lud w dalszym ciągu ma znikomy lub żaden wpływ na ich decyzje. Właśnie dlatego decyzje lokalnych radnych są często oprotestowywane przez mieszkańców. Cóż to za demokracja, w której lud protestuje przeciwko demokratycznym rzekomo decyzjom? Ponadto lokalna oligarchia zazwyczaj jeszcze mniej liczy się ze zdaniem ludu, gdyż działanie czynników kontrolujących (środków masowego przekazu) ma mniejszy zasięg i jest przez to słabsze.

Należy przy okazji zauważyć, że nawet czwarta władza nie jest organem demokracji. W rzeczywistości dziennikarze tropią afery nie dlatego, aby zmusić oligarchów do podejmowania decyzji zgodnych z oczekiwaniami społeczeństwa, ale dlatego, aby zbić kapitał na głoszeniu sensacji i dostarczaniu tym sposobem rozrywki masom. Często zresztą czwarta władza jawnie stara się realizować własną politykę, niezgodną ze zdaniem większości społeczeństwa, a więc niedemokratyczną. I tak, ogłoszeniu wyników ankiet ośrodków badania opinii społecznej często towarzyszą zjadliwe komentarze, a wyraz twarzy komentatorów jest taki, że wypadałoby im napluć w twarz za ich arogancję. Na przykład ogłoszeniu wyników ankiet, z których wynika, że większość społeczeństwa nie jest zadowolona z obecnej sytuacji i że uważa, że 15 lat temu było lepiej, towarzyszyły komentarze, że społeczeństwo nie umie przyzwyczaić się do nowych warunków. Nikt nie wspomniał o 3 milionach bezrobotnych, o setkach tysięcy głodujących dzieci (ilu w takim razie głoduje rodziców?), o ludziach, którzy stają się bezdomni, bo nie stać ich na wnoszenie coraz wyższych opłat za mieszkanie lub po prostu właściciel nieruchomości na podstawie świętego prawa własności wyrzuca ich na bruk z powodu własnego widzimisię, o milionach ludzi pracujących po 12 godzin na dobę i więcej (i za cóż oddawali swoje życie ci, którzy walczyli o ośmiogodzinny dzień pracy...) za marne grosze ledwie zapewniające biologiczne przetrwanie... "Po owocach ich poznacie", mówi Pismo... Pozostają jedynie dwie możliwości. Albo w Polsce rzeczywiście panuje demokracja, a jedynie społeczeństwo jest wyjątkowo głupie lub ma skłonności do autodestrukcji i ukręcania bicza na samego siebie, albo w rzeczywistości ludzie nie mają żadnej władzy i są rządzeni przez grupę oligarchów, którzy dbają tylko o swoje własne interesy.

Nawet na szczeblu najniższym demokracja rozumiana jest opacznie. Najczystszym przejawem demokracji powinny być uchwały zapadające większością głosów na zebraniach samorządu lokalnego, grup pracowniczych, rad pedagogicznych w szkołach itd. Tymczasem często podejmowane decyzje nie są wcale demokratyczne.

Przypuśćmy, że decyzję ma podjąć grupa złożona z 10 osób. Na zebranie przybyło jednak tylko 7 osób z tej grupy. Zwykle uznaje się w takim przypadku, że decyzje podjęte przez tak okrojone gremium są wiążące (jest kworum). Powiedzmy, że w gronie tym przeprowadzono dwa głosowania.

W pierwszym głosowaniu cztery osoby wypowiedziały się za przyjęciem głosowanego projektu, trzy były przeciwne. Wydaje się oczywiste, że projekt powinien uzyskać akceptację... tak jednak często wcale nie jest. Otóż w statutach wielu organizacji rządzących się w rzekomo demokratyczny sposób zapisano, że do przyjęcia uchwały koniecznych jest 50% głosów plus jeden (sic!). Nie wiadomo, kto pierwszy wpadł na pomysł tak niefortunnego sformułowania, wiadomo jednak, że innym spodobał się ten wyzuty ze wszelkiej logiki pomysł. Gdyby w statucie naszego przykładowego gremium zapisano, ze decyzja jest wiążąca, jeśli poprze ją ponad połowa głosujących, sytuacja byłaby klarowna: przy stosunku głosów 4 : 3 projekt oczywiście zyskałby akceptację. Jednak zapis "50% + 1" prowadzi do innego rezultatu: przecież połowa z siedmiu to trzy i pół, jeśli dodamy do tego jeden, otrzymujemy cztery i pół, a głosów za przyjęciem było jedynie cztery!!! Zgodnie z zapisem projekt został więc odrzucony, mimo że głosowała za nim większość. Wiedzą o tym dobrze różni przewodniczący, dyrektorzy, prezydenci, i wykorzystują do przepchnięcia własnych pomysłów nawet wtedy, gdy większość jest im przeciwna.

Zauważmy też, że gdyby w omówionym przykładzie głosowano nie za projektem, lecz za jego odrzuceniem, wyniki byłyby całkiem inne! Trzy oddane głosy za odrzuceniem projektu to oczywiście mniej niż 50%, a tym bardziej mniej niż "50% plus jeden", i projekt w takim głosowaniu zostałby przyjęty! Co to za demokracja, w której wyniki głosowania zależą od sformułowania dokonanego przez przewodniczącego? Przecież dla każdego jest oczywiste, że władzę w tym wypadku ma nie gremium podejmujące decyzje, ale osoba, która poddaje projekt pod głosowanie!

Sformułowanie "ponad połowa głosujących" jest lepsze niż "50% + 1", ale i tak nadal nie jest doskonałe. Przypuśćmy, że drugie głosowanie w naszej przykładowej grupie dotyczyło projektu bardziej kontrowersyjnego. Trzy osoby go poparły, jedna była przeciw, pozostałe trzy osoby wstrzymały się od głosu. Dla każdego powinno być oczywiste, że wstrzymanie się od głosu jest równoznaczne z opuszczeniem sali na czas głosowania i na ostateczną decyzję powinien wpływać jedynie stosunek głosów za projektem i przeciwko niemu. Mało to, skoro tylko cztery osoby z grona dziesięciu wyraziły jakiekolwiek stanowisko (z pozostałych sześciu trzy były nieobecne, a trzy wstrzymały się od głosu), decyzja nie powinna być uznana za wiążącą, a głosowanie należałoby powtórzyć w innym terminie. Często jednak tak nie jest i głosy wstrzymujące się traktuje się jak głosy oddane przeciw, co jest rażącym naruszeniem reguł demokracji. A więc, czy projekt przeszedł? Oczywiście nie!!! Nie przyjęto go pomimo trzykrotnej przewagi jego zwolenników nad przeciwnikami, gdyż poparły go jedynie trzy osoby, a więc mniej niż połowa głosujących. Oto kolejny mechanizm dający władzę oligarchom mimo zachowywania pozorów demokracji: przewodniczący i tutaj może dokonywać manipulacji zgodnych z własnym interesem.

Jeżeli nasz kraj miałby rzeczywiście być demokratyczny choćby na tym najniższym, "zakładowym" poziomie, należałoby skodyfikować reguły głosowań, i to albo w samej konstytucji, albo w towarzyszącym jej załączniku. Przecież istota demokracji opiera się na głosowaniach i na sposobie liczenia głosów, a więc są to kwestie nawet bardziej fundamentalne niż zakres władzy prezydenta czy ilość senatorów. Powinno się unieważnić statuty wszelkich demokratycznie zarządzanych organizacji, w których użyto sformułowania "50% + 1" lub podobnego, albo nawet sformułowanie to wykreślić z urzędu i zastąpić przez "większość głosów znaczących". Demokratyczna decyzja powinna zapadać na podstawie liczenia jedynie głosów "tak" lub "nie", tertium non datur. Powinno się więc ustalić reguły postępowania z przypadkami głosujących, którzy wstrzymują się od głosu lub oddają głos nieważny. Demokratycznie podjęta decyzja nie może tych głosów uwzględniać, w szczególności nie wolno tych głosów traktować jako równoznacznych z głosami oddanymi przeciwko głosowanemu projektowi. W rzeczywistości wstrzymanie się od głosu jest równoznaczne z nieprzystąpieniem do głosowania i z oddaniem decyzji w ręce tych, którzy mają jakieś zdanie w głosowanej sprawie.

Jeżeli natomiast pragniemy demokracji również na poziomie wyższym, ponadzakładowym, lokalnym lub nawet państwowym, prawo do decydowania powinno się odebrać oligarchom i oddać w ręce społeczeństwa. Było to możliwe w czasach starożytnych Aten, jest możliwe i w XXI wieku, tym bardziej, że mamy dziś internet i inne środki, pozwalające na sprawne oddawanie i liczenie głosów. Dopóki tak się nie stanie, nazywanie naszego ustroju demokracją będzie nieporozumieniem. Oczywiście oddanie władzy nie oznacza udziału społeczeństwa w każdej decyzji administracyjnej, związanej z bieżącym zarządzaniem strukturami państwa. Jednak w takich sprawach jak podział środków państwowych (budżet), dopuszczalność aborcji, wprowadzenie religii do szkół, wysłanie polskich wojsk do Iraku czy wysokość uposażenia urzędników państwowych społeczeństwo powinno mieć prawo podejmowania decyzji. Dotyczy to także uposażeń posłów, senatorów, prezydenta, członków rządu - oddawanie im władzy w tej kwestii to jawna kpina z demokracji.

Przedstawiony powyżej tekst nie jest wezwaniem do rewolucyjnego przewrotu, do przejęcia władzy przez lud i do ustanowienia rzeczywistej demokracji w naszym kraju. Jest jedynie protestem osoby zainteresowanej językiem przeciwko używaniu słowa "demokracja" niezgodnie z jego znaczeniem.



http://www.grzegorj.prv.pl

12 listopad 2004

Grzegorz Jagodziński 

  

Archiwum

......a Adaś nawet się nie zająknął w słowa.
wrzesień 9, 2006
Marek Olżyński
Gdyby nie Balcerowicz
październik 13, 2005
Krajobraz przed bitwą na tle DEBATY - Kwaśniewski - Kaczyński w dniu 1 pa?dziernika 2007 r
październik 2, 2007
HUSARZ
Program
lipiec 20, 2003
przesłała Elżbieta
Druga Targowica
kwiecień 1, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas
20 mld euro na inwestycje ekologiczne
sierpień 24, 2002
IAR
Apel Prezydenta Miasta Krakowa do mieszkańców
listopad 12, 2006
Nowa rubryka DOWCIPY POLSKIEGO WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI
luty 14, 2005
cywilizowany
"Zwycięstwo Huseina"
maj 22, 2003
Geje a opera mydlana
grudzień 3, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Jak uratowaliśmy Europę
sierpień 16, 2003
prof. Jerzy Robert Nowak
Milenijny rząd czyli PZU zmienia właściciela
czerwiec 29, 2004
Jakub Sakowicz
Wojny o energię
kwiecień 4, 2003
Mirosław Dakowski
Zemsta
styczeń 12, 2004
przesłała Elżbieta
Proksa triumfuje
marzec 8, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
65 miliardów
luty 11, 2007
przesłała Elżbieta
Krzyczmy i my
styczeń 20, 2004
Andrzej Kumor
Złodzieje pobożni, złodzieje bezbożni
Kapitalizm (4)

lipiec 31, 2004
Artur Łoboda
Komu nie wolno latać
maj 1, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Moja prowincja jest grzeczna i cicha niczym z obrazka
październik 7, 2007
Zygmunt Jan Prusiński
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media