ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

AI to wyrok śmierci, który już jest wykonany 
Pod koniec 2023 roku ukazała się książka Pana Profesora „informatyka w służbie ludobójstwa” w której opisuje całe swoje życie i to, jak największe korporacja świata budowały jego zdaniem swoje marki na ludobójstwie, w tym w trakcie II Wojny Światowej i obozach zagłady 
Prof. Sucharit Bhakdi: wykład na temat szczepień  
 
NIEMIECKI LEKARZ OPOWIADA CIEKAWOSTKI (DNI ŚFIRUSA 4) 
 
Demonstracja w Pradze przeciwko terrorowi kowidowemu 
Prowokacja policyjna w celu wywołania ataku na pokojową demonstrację przeciwko maskom w Pradze 18.10.2020.
Na wzór komunistów pisowskie media demonstrantów tych nazywają "chuliganami".  
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Ukraińcy umierają walcząc z Rosjanami w interesie żydowskich włascicieli Ukrainy 
 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
Uzasadnienie haniebnego wyroku Izby Lekarskiej przeciwko dr Zbigniewowi Martyce 
Przestępcy z Izby Lekarskiej pozostawili dowody na przyszły proces przeciwko nim 
Braun przesłuchiwał Szumowskiego w Sądzie 
 
16 czerwca globaliści wywołali mRNA „biologiczne tsunami” na japońskim stadionie piłkarskim pełnym 40000 widzów – „Replikony” w celu rozprzestrzeniani 
Wiadomość wręcz nieprawdopodobna.
Ale zapamiętajmy ją.
 
Zabójcze leki - prof. Stanisław Wiąckowski - 15.03.2017 
Zapis wykładu prof. Stanisława Wiąckowskiego omawiającego m.in. leki i ich składniki, które wbrew powszechnym opiniom nie leczą, a wręcz przyczyniają się wzrostu zgonów. Wiedza ta jest ukrywana przez koncerny farmaceutyczne, a nazwy leków zmieniane i dalej są dopuszczanie i promowane w sprzedaży mimo wiedzy, iż ich działanie jest zabójcze. 
WHO: Poprzez zdrowie publiczne do globalnej dyktatury 
Traktat WHO oraz poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych to bezpośredni atak globalistów na demokratyczne, suwerenne narody świata (chociaż już wiemy, że tak naprawdę ani one „demokratyczne”, ani „suwerenne”) w celu ustanowienia sanitarnej dyktatury WHO pod pretekstem walki z niekończącymi się pandemiami (a według nowej, zmienionej niedawno przez WHO definicji „pandemii”, pandemią może być dosłownie wszystko - może być „pandemia otyłości”, „pandemia depresji”, „pandemia kataru”, "pandemia alergii", itd.) 
Przemówienie Ławrowa na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ wrzesień 2026 
 
Izraelscy żołnierze zamordowali 15 sanitariuszy i ratowników ze Strefy Gazy i zakopali w nieoznaczonym masowym grobie 
 
Tego preparatu nie można nazywać szczepionką. Nazywam to konstruktem mRNA, rekombinowanym RNA, preparatem, który jest dziełem inżynierii genetycznej.  
Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński “O szczepionce genetycznej Pfizera i testach PCR” 
OLEŚNICA. ŚLEDZTWO W SPRAWIE ZBRODNI  
 
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Zdzisława Piasecka na temat szokujących zmian w polskim systemie edukacji 
O skandalicznych zmianach w polskim systemie edukacji, który wkrótce ma zostać włączony w tzw. Europejski Obszar Edukacji 
Przedsiębiorstwo holokaust 
Telewizyjny wywiad z Normanem Finkelsteinem 
więcej ->

 
 

Korespondencja z Bagdadu

"KORESPONDENCJA Z BAGDADU WYSŁANNIKA "PRZEKROJU"

MISJA "KOMPROMITACJA"

Nasi żołnierze czekający w Iraku na generała Tyszkiewicza nie mają złudzeń - jesteśmy kompletnie nieprzygotowani do naszej misji. Polacy wolą nie wyjeżdżać z amerykańskiej bazy, bo zamiast karabinów maszynowych dostali od MON zapas pasty do butów.

Miejscowi na nasz widok przeciągają palcem po gardłach, jakby chcieli je poderżnąć, choć są też tacy, którzy nas pozdrawiają i zapraszają do domów - mówi dowódca polskiego patrolu w al Hilla, 60 kilometrów od Bagdadu. Twarzy kapitana Jarosława Żywickiego nie widać zza mocno wciśniętego na głowę hełmu i wielkich okularów przeciwsłonecznych. W upale sięgającym 50 stopni w cieniu śluzówka rozgrzewa się tak, że każde zmrużenie oka parzy powieki. Spod szczelnie zapiętego munduru kapitana widać tylko usta. Brodę opina pasek od hełmu. Niżej jest jeszcze 12-kilogramowa kamizelka kuloodporna.
Żywicki dowodzi plutonem, który z bronią gotową do strzału strzeże tego, co w przyszłości ma się stać polskim garnizonem w Iraku. Kiedyś w al Hilla były koszary irackiej armii. Teraz stoją tylko gołe mury. Wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, już dawno zostało złupione. Ze ścian wyrwano instalacje, z podłogi zniknęły płytki, po oknach też ani śladu. Wokół budynku przywiezieni przez polskich żołnierzy Irakijczycy udają, że pracują. Amerykanie płacą im po dwa dolary dziennie za porządkowanie terenu pod przyszłe polskie koszary. Kilka dni temu na drodze, którą codziennie przejeżdżają polscy żołnierze, ktoś zniszczył amerykańskiego hummera.
Stojący w cieniu żołnierze z niepokojem wypytują o sytuację w Bagdadzie. Zastanawiam się, co im powiedzieć. Przy wje?dzie do irackiej stolicy powitał nas bijący w niebo słup czarnego dymu. To szabrownicy podpalili kolejny splądrowany budynek. Nad miastem raz po raz przelatują amerykańskie śmigłowce.
Za dnia toczy się normalne życie, ale o zachodzie słońca ulice pustoszeją. Miejska sieć energetyczna działa tylko w niektórych dzielnicach, i to kilka godzin dziennie. Gdy zawiodą spalinowe generatory, robi się kompletnie ciemno, a zza okna słychać pojedyncze strzały.

ATMOSFERA OBLĘŻENIA
Polscy żołnierze nie wypuszczają się do stolicy. Worek z pocztą - pierwszy, jaki dotarł do Bagdadu od miesiąca - przez tydzień leżał gdzieś w zakamarkach polskiej ambasady, bo nie było nikogo, kto by go odebrał lub zawiózł do bazy marines w Babilonie, gdzie mieszkają polscy żołnierze.
Dyplomaci boją się wypuszczać poza teren placówki z tych samych przyczyn, dla których żołnierze nie wystawiają nosa poza najbliższe okolice Babilonu. Budynku ambasady strzegą brodaci żołnierze GROM-u, jest ich jednak zbyt mało, żeby zapewnić Polakom bezpieczeństwo poza placówką.
Zresztą konwój z ochroną od razu zwraca uwagę i staje się łatwym celem ataku. - Pan podróżuje prywatnym irackim samochodem, ale nasze auta są od razu na celowniku - mówi konsul Tomasz Giełżecki, gdy proponujemy, że zawieziemy żołnierzom pocztę. Konsul ma powody do obaw. Amerykanie ogłosili, że wszyscy dyplomaci, którzy przebywają w mieście, czynią to na własną odpowiedzialność.
W prowizorycznych polskich koszarach w Babilonie żołnierze roztrząsają najnowsze informacje o wojnie. Wiadomość o poczcie z kraju rozlu?nia atmosferę, ale poza listami nie mamy dobrych wieści. Iracki kierowca, który przywiózł nas z Bagdadu do bazy w Babilonie, opowiadał, że w nocy obudził go wybuch. Tuż pod jego domem ktoś ostrzelał z wyrzutni rakietowej amerykański patrol. Zginęło dwóch żołnierzy.
- Na ulicy żaden z nas nie miałby szans - mówi kapitan Żywicki. Inżynier po Politechnice Łódzkiej przyjechał z jednostki logistycznej z Opola pomagać w instalowaniu polskiego kontyngentu. Teraz odbywa normalne patrole bojowe w pełnym rynsztunku. Żywicki zdaje sobie sprawę, że broń, kamizelka i hełm, w których zalewa się potem, dają tylko złudzenie bezpieczeństwa.
Kapitan nie może się doczekać powrotu z koszar w al Hilla do amerykańskiej bazy w Babilonie. Jest jedynym spośród tysięcy stacjonujących tam żołnierzy, na którego czeka żona. Daria Żywicka, uśmiechnięta szatynka w stopniu kapitana, jest tłumaczem polskiego oddziału w Babilonie i regularnie korzysta z maila u Amerykanów. Gdy żołnierze zabierają się do czytania listów, jej mąż pierze mundur.
Dla wojskowego małżeństwa to już druga wspólna misja zagraniczna. Dzięki zarobionym wcześniej w Libanie pieniądzom Żywiccy kupili sobie mieszkanie. W wolnych chwilach, których w czasie służby w ONZ nigdy nie brakowało, zwiedzali zabytki Bliskiego Wschodu i planowali kolejne wyprawy. - Pociągał nas ten dreszczyk emocji i możliwość zwiedzania świata - wspomina Daria Żywicka.
Dziś, gdy w obozie położonym tuż pod murem odrestaurowanego przez Saddama pałacu Nabuchodonozora Daria Żywicka czeka na powrót męża, nie w głowie jej turystyka. Zwłaszcza że dowództwo już zapowiedziało, iż o urlopach przed zakończeniem zmiany nie ma co marzyć.
W klimatyzowanym kontenerze Żywiccy mają namiastkę domu: komputer, biurko i dwie polówki, które zastępują małżeńskie łoże. - Mamy już dosyć pieniędzy i przygód. To będzie nasz ostatni wyjazd, czas pomyśleć o dziecku - mówi kapitan Daria.

POSPOLITE RUSZENIE
Chemicy z Brodnicy na razie mogą tylko marzyć o takim luksusie jak klimatyzacja. W ciągu dnia pełnią służbę lub po prostu nudzą się w obezwładniającym upale. W nocy temperatura spada do 35 stopni i żołnierze wsiąkają powoli w swoje polówki, nasłuchując odgłosów strzelaniny gdzieś na skraju bazy.
- Tych, którzy przyjadą po nas, będą z Iraku wywozić w workach - mówią żołnierze z Brodnicy. Z 40 chemików, którzy zgłosili się na ochotnika na wyjazd do Iraku, tylko dziewięciu chce przedłużyć pobyt o kolejne sześć miesięcy. Żołnierze twierdzą, że w niektórych przypadkach ich wyjazd nie był całkiem dobrowolny. - Kilku z nas kończyły się kontrakty. Gdybyśmy się nie zgłosili, nikt by nam ich nie przedłużył - mówi oficer z Brodnicy. Nie poda swojego nazwiska, bo, jak sam mówi, nie chce się żegnać z wojskiem. Koledzy z jego jednostki też boją się podawać nazwisk i stopni, ale chętnie opowiadają o tym, w jakich bólach rodzi się polska strefa stabilizacyjna.
Wiosną tego roku chemicy trafili do Jordanii jako polskie wsparcie dla wojsk amerykańskich atakujących Irak. Gdy po obaleniu Saddama Husajna gruchnęła wiadomość o tworzeniu polskiej strefy w Iraku, w Warszawie zaczęto gorączkowo szukać oddziału, który choć symbolicznie mógłby zaznaczyć obecność Polski w siłach okupacyjnych. Komandosi z GROM-u byli zajęci ochroną instalacji naftowych na południu, daleko od wyznaczonej Polsce strefy. Wybór padł więc na chemików z Brodnicy, którzy byli najbliżej. Jednostka logistyczna z Opola, w której służą Żywiccy, miała wspomóc oddział z Brodnicy, ale żołnierze nie mieli nawet czym dolecieć na Bliski Wschód. Samolotu użyczył im prezydent Kwaśniewski.
Sklecona naprędce z dwóch jednostek grupa wynajęła w Jordanii ciężarówki i ruszyła w stronę granicy z Irakiem. Konwój 50 aut chroniony przez uzbrojonych w ręczną broń speców od usuwania skażeń chemicznych i organizowania zaplecza przez dwa dni brnął przez rozpaloną pustynię. W czasie nocnego postoju przy autostradzie Żywiccy znale?li romantyczną chwilę dla siebie. - Nad nami było niebo pełne gwiazd, a pod głową mieliśmy przeładowane pistolety - mówi Daria.
Polacy nie wiedzieli nawet, gdzie jest najbliższa amerykańska jednostka. - W końcu znale?liśmy okopane na pustyni czołgi. Amerykanie poważnie się zdziwili na nasz widok. Nie bardzo wiedzieli, co z nami zrobić - opowiada jeden z żołnierzy.
W klimatyzowanym budynku u stóp pałacu obalonego dyktatora jest już miękki fotel dla generała Tyszkiewicza. Kuwejcka firma pracująca na zlecenie Amerykanów postawiła też klimatyzowane namioty dla ekipy, która pojawi się w Babilonie razem z generałem. Ma być 200 osób, w tym 70 oficerów.
- Tu potrzeba żołnierzy do konkretnych zadań, a nie kolejnego skoku na kasę - mówią żołnierze z Brodnicy. Ich zdaniem do Iraku trafiają w większości ludzie z układami, którzy od lat jeżdżą na lukratywne misje zagraniczne. Młodsi, lepiej wykształceni i lepiej mówiący po angielsku oficerowie mają małe szanse na taki wyjazd. Żołnierze skarżą się, że ich misja bardziej przypomina pospolite ruszenie niż operację wojskową w kraju ogarniętym pełzającą wojną domową.
Gołym okiem widać, że pomysł sklecenia na poczekaniu grupy z kilku różnych jednostek nie wypalił już w fazie przygotowań. Drobne sprawy w obliczu zagrożenia życia urastają do rozmiarów apokaliptycznych konfliktów, których nikt nie potrafi na razie rozwiązać.
Dowódcy mówią o potrzebie stabilizowania kraju i uczenia Irakijczyków demokracji. Brzmi to jak pusty frazes z propagandowych materiałów US ARMY, bo miesiąc po zainstalowaniu Polaków na południu Iraku ciągle nie ma nikogo, kto potrafiłby nawiązać kontakt z miejscowymi przywódcami. 30 tłumaczy ma przyjechać z generałem Tyszkiewiczem, jednak są wątpliwości, czy sobie poradzą. - Ci ludzie w większości znają język literacki, a nie dialekt, którego używa się na południe od Bagdadu - mówił mi jeszcze w Warszawie Grzegorz Zasada z Ośrodka Studiów Wschodnich. Jego placówka z pomocą mieszkających w Polsce Irakijczyków przygotowała dla polskich żołnierzy rozmówki, w których znalazły się zwroty charakterystyczne dla tej części świata arabskiego. Na razie żołnierze uczą się podstawowych słów od dzieci kręcących się po koszarach w al Hilla.

CHCEMY DO DOMU
- Często pytają nas: "Ilu Irakijczyków zabiłeś?". To mówi wiele o tym, jak nas widzą - opowiada Żywicki. Mundur - bez względu na to, jakie flagi są naszyte na rękawie - działa na Irakijczyków jak płachta na byka. - W przeciwieństwie do Amerykanów, którzy poruszają się solidnie uzbrojonymi konwojami, my planujemy lekkie, nierzucające się w oczy patrole - mówi dowódca oddziału z Babilonu, pułkownik Janusz Adamczak. Jednak żołnierze, którzy muszą codziennie je?dzić do al Hilla, woleliby mieć zamontowany na dachu chociaż jeden karabin maszynowy. - Zamiast tego mamy cały kontener z czarną pastą do butów, która roztapia się w tym upale - mówi jeden z żołnierzy, pokazując buty z jasnego zamszu, jakie noszą tu wszyscy polscy żołnierze.
Na razie setce Polaków udaje się unikać kłopotów. Nieuchronnie zbliża się jednak moment, kiedy do Iraku przyjedzie więcej polskich żołnierzy, zaczną się regularne patrole i trzeba będzie stanąć oko w oko z tutejszą rzeczywistością. Młodym junakom, którzy myśleli o wielkiej przygodzie na pustyni, zrzedły miny. - Mam już dosyć wojny, wolę wrócić do domu - słyszymy na pożegnanie.
Iracki kierowca pogania nas, bo robi się pó?no i możemy nie zdążyć do Bagdadu przed zmrokiem. W mijanych po drodze miasteczkach nikt już się do nas nie uśmiecha. Przeciskający się przez stojące w korku samochody Arabowie bębnią rękami w karoserię naszego auta. W uszach d?więczy mi pytanie, które usłyszałem w drodze do Bagdadu od członka ekipy telewizji NBC: - Amerykanie tracą dwóch żołnierzy w ciągu nocy. Co zrobi wasz rząd, gdy przyjdzie kolej na polskich żołnierzy?

JAKUB MIELNIK, BAGDAD"

i jeszcze tekst pod jednym ze zdjęć:

"- Tu potrzeba żołnierzy do konkretnych zadań, a nie kolejnego skoku na kasę. Poziom naszej armii jest taki, że w amerykańskiej stołówce niektórzy nasi przełożeni pchają się bez kolejki, podczas gdy za nami na swój obiad czeka trzygwiazdkowy amerykański generał - polscy żołnierze w Babilonie" - Ech, reprezentacja polskiej armii... Szkoda słów.

5 lipiec 2003

http://www.przekroj.com.pl 

  

Archiwum

Tortury w Ramach Prywatyzacji Sil Okupacyjnych w Iraku
wrzesień 10, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
"Świadek incignito:
wrzesień 6, 2004
Parada dziwek czyli: "jestem Europejczykiem"
marzec 14, 2003
Artur Łoboda
Stop wariatom prasowym!
czerwiec 23, 2006
Wojciech Romerowicz
Tragedia Narodu Polskiego
marzec 20, 2007
przeslala Elzbieta
Kształtem miłości piękno jest i tyle
listopad 8, 2008
Artur Łoboda
UE z humorem
lipiec 1, 2003
przesłała Elżbieta
Słowa krętacza
kwiecień 28, 2003
eva
Islam zwycięża w wyborach demokratycznych
wrzesień 23, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Brakująca narodowość... Przykładowa tresura AOTE
lipiec 20, 2008
tłumacz
"Czy Papież przeprosi ofiary Solidarności" (4)
listopad 14, 2003
Anna Kozioł
Izrael Szamir "PaRDeS – studium Kabały" - Rozdział 11
kwiecień 21, 2006
przysłał Marek Głogoczowski
Boja?liwi redaktorzy
wrzesień 22, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Do polskiej - lewicowej młodzieży
marzec 28, 2004
Artur Łoboda
Bunt społeczny
listopad 8, 2003
Adrian Dudkiewicz
DZIEŃ OJCA I LIZAK NA PATYKU !
maj 28, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Unia Europejska czy Stany Zjednoczone AP. Czy jest z czego wybierać? (3)
lipiec 14, 2004
Gracjan Cimek
Zabójstwo Kennedy'ego: kolejne dowody na spisek?
maj 9, 2007
marduk
Antyrakietowy ser szwajcarski
czerwiec 14, 2007
Bartłomiej Kozek
Ukraine got the most pro-western Government it ever had
luty 19, 2005
Marek Głogoczowski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media