ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Ponad 5 lat po kowidzie wojna wobec uczciwych lekarzy trwa dalej 
Zbrodniarze kowidowi niszczą lekarzy 
Astrid Stuckelberger, sygnalistka WHO - wywiad 'Planet Lockdown' 
 
LIST OTWARTY-PETYCJA w interesie publicznym do Marszałków i Radnych wszystkich województw 
Drogi Czytelniku!
Jeśli chcesz wzmocnić oddziaływanie poniższego pisma-petycji, to możesz wysłać takie samo albo podobne pismo-petycję od siebie lub większej liczby osób lub od organizacji.  
Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu 
Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. 
Lockdown w Anglii 
Była kochanka Borisa Johnsona ujawnia - z kim Premier GB konsultował wprowadzenie stanu wyjątkowego pod pretekstem fikcyjnej pandemii
 

 
Prawda o włoskiej "epidemii" - rozmowa z biologiem Elżbietą Wierzchows 
Program "niezaleznatelewizja" 
Szokujące zdjęcia mikroskopowe skrzepów krwi pobranych od tych, którzy „nagle umarli” – po szczepieniu 
Struktury krystaliczne, nanodruty, cząstki kredowe i struktury włókniste, które są obecnie rutynowo znajdowane u dorosłych, którzy „nagle zmarli”, zwykle w ciągu kilku miesięcy po szczepieniu na kowid. 
Zdzisława Piasecka na temat szokujących zmian w polskim systemie edukacji 
O skandalicznych zmianach w polskim systemie edukacji, który wkrótce ma zostać włączony w tzw. Europejski Obszar Edukacji 
Sąd nie chce wysłuchać byłych pacjentów profesora Talara 
Profesor Jan Talar, z powodzeniem przywracający do sprawności pacjentów, którym inni medycy nie dawali szans przeżycia, po raz kolejny stanąć musiał przed Okręgową Izbą Lekarską prowadzącą przeciwko niemu postępowanie dyscyplinarne. Sprawa została zawieszona do 1 października. 
Historia kontroli bankowej w USA 
Dyktatura banków i ich system zadłużający, nie są ograniczone do jednego kraju, ale istnieją w każdym kraju na świecie.  
Czy polskie wybory są zagrożone? Anomalie, które budzą niepokój 
Jakie anomalia wyborcze wskazują na fałszerstwa? Jak się przed nimi bronić? Podwójne krzyżyki i nie tylko!  
Prawdziwym powodem, dla którego rząd chce, abyście co 3 miesiące otrzymywali booster COVID-19 jest to, że u zaszczepionych rozwija się nowa forma AIDS 
 
Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! 
 
Kowidowa żydokomuna szykuje sądy kiblowe 
Reżim kowidowy Morawieckiego zamierza wprowadzić "komisarzy politycznych" dla ścigania wolnego słowa. 
Za Javierem Milei stoi Chabad Lubavitch - chasydzka struktura przestępcza 
Nowy premier Argentyny Javiere Milei uważany jest przez niektórych za drugiego Trumpa 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
Dowody zaplanowanej akcji szczepień przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
Sasha przedstawia dowody na to, że cały proces opracowania, produkcji i zatwierdzenia zastrzyków na Covid był jednym wielkim teatrzykiem dla mas. Cała operacja, począwszy od rzekomych "badań klinicznych", a skończywszy na samej nazwie i klasyfikacji prawnej tych zastrzyków, jest jednym wielkim oszustwem, dokonanym przez rządy i agencje regulacyjne na całym świecie w ścisłej współpracy z kartelem farmaceutycznym.  
W pierwszej kolejności powinno zostać ustalone, kto za to odpowie? 
Niektórzy mówią, że jest to wirus, który ma zlikwidować Christmas w Wielkiej Brytanii oraz w całej Europie – unieruchomić kraj w momencie, kiedy chrześcijanie obchodzą jedno z dwóch najważniejszych świąt w ciągu roku 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
więcej ->

 
 

Nie przenoście nam Lenina do warszawki

http://www.obywatel.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=7112

Prawicowe media krytykują edycję pism Lenina. Ja też krytykuję, ale nie dlatego, że Włodzimierz Ilicz był tzw. zbrodniarzem. Dlatego, że nie był salonowym pieskiem.

Dokonana przez środowisko „Krytyki Politycznej” edycja „Rewolucji u bram”, czyli tekstów Lenina z roku 1917, opatrzonych przedmową i posłowiem autorstwa słoweńskiego filozofa i socjologa Slavoja ®iľka, odbiła się echem bardzo głośnym jak na poważną i „wymagającą” rozprawę o charakterze politycznym. Przyczyna jest zrozumiała – z jednej strony świetne przełożenie „radykałów”-wydawców na media głównego nurtu, co zapewniło tej książce darmową reklamę. Nawiasem mówiąc, szczególnie zabawne są nieprzerwane, nużące peany na cześć ®iľka/Lenina ze strony redaktorów „Dziennika”. Wydawnictwo Axela Springera znane jest w swej niemieckiej ojczy?nie z daleko posuniętego nie tyle konserwatyzmu, co po prostu drobnomieszczańskiej kołtunerii. Bojownicy Frakcji Czerwonej Armii, czyli wedle brukowców Springera – „bandy Baader Meinhof”, chyba przewracają się w grobach widząc, że filia tegoż koncernu serwuje polskiemu czytelnikowi nauki wodza Rewolucji ’17.

Rwetes wokół „Rewolucji u bram” nie kończy się jednak na promocji w organach prasowych Springera i Agory. Ekscentrycznym centrystom z „Dziennika” i „Wyborczej” dali odpór stateczni prawicowcy na tych samych łamach oraz w „Rzeczpospolitej” i „Wprost”. Podnieśli oni lament, że zbrodnie, że ludobójstwo, że relatywizowanie zła, że komunizm, że łagry, że no jeszcze tylko edycji pism Hitlera brakuje. Ten „szoking” był łatwy do przewidzenia w ogóle, a i szczegóły reakcji nie stanowiły przecież wielkiej niewiadomej.

Mnie martwi jednak coś zupełnie innego niż spędza sen z powiek tym smętnym facetom z pensjami po kilkanaście tysięcy, którzy w obliczu braku realnych problemów muszą być autentycznie przerażeni – a jakże, zapewne nie śpią po nocach – Leninem. Martwi mnie to, że szef partii bolszewickiej staje się kolejną maskotką, przytulanką salonowych „bywalców”, że zostaje wykorzystany niczym egzotyczna przyprawa do mdlącego dania politycznej poprawności i lewackiego infantylizmu. Lenin, człowiek, który wywrócił ćwierć świata do góry nogami faktycznie, a niemal cały – symbolicznie, staje się błahym fajerwerkiem, który szybciej gaśnie niż się zapalił. Lenin, ten bez wątpienia polityk ogromnego formatu, ten człowiek wielkiego i budzącego grozę czynu, jest w nowej wersji kolejną z gadających głów. Jego duch został grzecznie usadowiony gdzieś między Jackiem Żakowskim a Arturem Domosławskim w ramach kolejnej, taśmowo organizowanej debaty o wszystkim i o niczym. I duch ten rozwieje się, gdy tylko sezonowa moda przeminie, a zbuntowane dzieci warszawskiej elity i ich podstarzali mentorzy znajdą sobie w globalnym supermarkecie nową podnietę. W takim wydaniu wódz rewolucji, niczym szkoła z wierszyka, który zapamiętałem z czasów schyłkowej komuny – „bawi, uczy, wychowuje, potem wyrastają ch...”.

Lenin to puste słowo. Nie dlatego, że był „zbrodniarzem” czy „ludobójcą”, że „wylądował na śmietniku historii”, że jego „projekt” – ZSRR – okazał się fiaskiem. Dlatego, że – mówiąc językiem „Chłopców z Placu Broni” – przeżuwacze kitu już go przeżuli. Jeszcze miesiąc, rok czy dwa i wyplują w postaci „zguevaryzowanej”, jako kolorową odbitkę, który to los spotkał wcześniej bojownika kubańskiej rewolucji narodowowyzwoleńczej. Lenin będzie nadal dla prawicy „zbrodniarzem” czy „tyranem” – są to określenia pejoratywne, ale przecież mocno nacechowane emocjonalnie. Natomiast dla lewicy sprzęgniętej dziś tak mocno, niemalże symbiotycznie, z techno-liberalizmem, stanie się o­n tylko hologramem, pozbawionym sensu, znaczenia i mocy oddziaływania. ®iľek i „Krytyka Polityczna” tyleż „ożywiają” Lenina i przywracają go do obiegu, co dokonują na nim mordu symbolicznego. Lenin-zbrodniarz, Lenin-ludobójca, Lenin-tyran, Lenin wyklęty i zapomniany – był Leninem, który mógł jeszcze „zmartwychwstać” i walnąć pięścią w gmach demokratyczno-liberalnej Świątyni Nudy i Marazmu (bo przecież to nie mityczny, marksowski Wyzysk doskwiera nam najbardziej w świecie, w którym nawet pariasi mają telewizory z kilkudziesięcioma kanałami). Lenin przeżuty przez ®iľka, Springera i Agorę ma pięść z waty, w dodatku cukrowej.

Być może ®iľek chciał dobrze, choć jego błazeńsko-konformistyczna postawa, wyrażająca się tyleż w pop-kulturowych fascynacjach, co w poparciu dla bestialskich NATO-wskich bombardowań Serbii (jest autor „Rewolucji u bram”, mówiąc językiem Lenina, po prostu ohydnym podżegaczem wojennym), każe w to powątpiewać. Założenia teoretycznie są wszakże słuszne. Potrzebny jest nam Lenin – nie Lenin jako konkretna postać, nie Lenin jako nostalgiczny mit, nie Lenin jako utrzymana w duchu skansenu „odbudowa” zorganizowanego proletariatu. Lenin jako ktoś, kto wbrew wszystkiemu i wszystkim genialnie rozpoznał sytuację i włożył nogę w ledwo uchylone drzwi, wyważając je następnie z wielkim hukiem. Taki Lenin jest nam potrzebny, gdyż – jak trafnie zauważa jego słoweński „odświeżacz” – zarówno wówczas, w 1917 r. jak i dzisiaj problem polega na „byciu wrzuconym w katastrofalną nową konstelację, w której stare współrzędne okazały się bezużyteczne”. To właśnie Lenin jako jeden z niewielu potrafił tak trafnie odpowiedzieć na fundamentalne pytanie „Co robić?” – dziś nie wie tego ani lewica, ani prawica, ani establishment, ani przeróżne nisze, i nawet najgłośniejszy jazgot ich sporów nie jest w stanie zagłuszyć tej kluczowej kwestii. Dzisiejszy świat, pozbawiony współczesnego Lenina, jest jak super-komputer z filmu „Hydrozagadka” – „po wprowadzeniu wszystkich danych wypluł wielki znak zapytania”...

Nawet jeśli ®iľek chciał dobrze, tj. zamierzał uzmysłowić konieczność zmierzenia się z owym fundamentalnym pytaniem, niewiele z tego wyszło. Komentarze, jakimi opatrzył teksty Lenina, zawierają sporo błyskotliwych uwag, inspirują do różnorakich przemyśleń, bywają w kwestiach szczegółowych świeże i odkrywcze. Ale tam, gdzie powinny dotykać sedna sprawy, są to głównie tyleż trafne, co niezbyt oryginalne, a w dodatku mocno spó?nione uwagi krytyczne pod adresem lewicy „obyczajowej”, uwikłanej w kulturowe związki z liberalizmem, bąd? też mają postać niewiele wnoszącej, wręcz rytualnej dawki połajanek pod adresem prawicy. To wszystko, mimo pozorów „ostrości”, mocno podlane jest sosem tłumaczenia się, wybrzydzania, hamletyzowania, mrugania okiem. Bo Lenina wprowadzić do burżuazyjnego obiegu – w którym ®iľek tkwi po uszy – można tylko za cenę właśnie takiego wykastrowania: walenia nim w prawicę, przepraszania za niepopełnione grzechy (och, nawet przez myśl nam nie przyjdzie urządzić taką jatkę, jaką prawdziwy Lenin zafundował swoim przeciwnikom!) i podkreślania, że to przecież w sumie jedynie intelektualna zabawa. Tyle tylko, że taki Lenin jest jeszcze bardziej nieszkodliwy niż truchło z moskiewskiego mauzoleum. Czytając te raz buńczuczne, a za chwilę konformistyczne wywody ®iľka, przypomniała mi się dokonana przez Lenina w roku 1914 charakterystyka Trockiego (która pó?niej, co koniecznie należy dodać, uległa zmianie na znacznie bardziej pozytywną). „Trocki /.../ nigdy nie miał i nie ma żadnego oblicza, stwierdzamy u niego tylko przelatywanie i przerzucanie się od liberałów do marksistów i z powrotem, operowanie urywkami słówek i d?więcznych frazesów, powyłapywanych stąd i zowąd” – pisał Lenin w tekście „Rozpad bloku »Sierpniowego«”.

Słoweński myśliciel zafundował nam – a jego polscy wydawcy w odredakcyjnym wstępie zrobili to samo, choć w jeszcze bardziej miękkiej i grzecznej postaci – próbę wtłoczenia Lenina w dawno zużyte schematy lewicy i jej wojenek z prawicą. Tymczasem największą zaletą Lenina nie była lewicowość, lecz „nowość”, tj. świeżość spojrzenia, umiejętność rozpoznania „warunków brzegowych”, nawet kosztem rezygnacji z wielu dogmatów czy tradycji własnego obozu ideowego (jednak nie poprzez kapitulację wobec wielu liberalnych zasad ogólnych i rozwiązań szczegółowych, co ®iľek i „krytyczni politycy” robią nader często). Dlatego właśnie Lenina warto ocalić – zarówno przed smętnym pomstowaniem prawicy, jak i przed „rozmiękczaniem” go przez lewicowców. Ci ostatni, broniąc go przed zarzutami zbrodni, wyrządzają przywódcy bolszewików nied?wiedzią przysługę. Tłumacząc faktyczne ofiary i terror roku 1917 i pó?niejszych lat – a to reakcją caratu, a to zacofaniem materialnym Rosji, a to „dzikością” wschodnich obyczajów, a to realiami „komunizmu wojennego” – nie tylko pomija się całościowy obraz problemu, ale także tę prostą, lecz oczywiście niemiłą prawdę, że żadna poważna, „epokowa” zmiana społeczna nie dokonuje się w atmosferze urodzinowego przyjęcia czy harcerskiego pikniku. O realiach Rewolucji Pa?dziernikowej nic mądrego nie mówią nam antykomunistyczne slogany o „bestialstwie”. Dokładnie tak samo, jak znacznie więcej o zbrodniczej naturze hitleryzmu i jej przyczynach dowiemy się nie z emocjonalnego moralizowania antyfaszystów, lecz z „Nowoczesności i Zagłady” Zygmunta Baumana czy z prac Detleva Peukerta, umieszczających realia III Rzeszy w szerokim kontekście przeobrażeń technologicznych i kulturowych. I dokładnie tak, jak o dzisiejszych zbrodniach amerykańskiego reżimu w Iraku nic sensownego nie powiedzą nam antywojenne tyrady guru Chomsky’ego (ropa, koncerny zbrojeniowe i „lobby syjonistyczne”), lecz chłodne, nierzadko na pozór odległe od tego tematu, analizy geostrategiczne. Lenin wyrwany z kontekstu przez zajadłych antykomunistów czy swoich lewicowo-liberalnych obrońców, może budzić wstręt i przerażenie lub wydawać się – dla odmiany – całkiem miłym i sympatycznym facetem. Ale jeśli chcemy widzieć Lenina jako polityka i przywódcę rewolucji, musimy wykroczyć poza schematy lewo-prawego oburzania się i afirmacji. Czyli, między innymi, odrzucić gębę, jaką Leninowi przyprawiają ®iľek i „Krytyka Polityka”.

Paradoksalnie, Lenin odczytany przez słoweńskiego filozofa, który deklaruje, iż dokonał – krytycznej, ale zawsze – afirmacji „leninizmu”, wydaje się postacią mniej interesującą, także w sensie zdolności intelektualnego zainspirowania nas, dzieci innej epoki, niż dwa znacznie bardziej nieprzychylne obrazy wodza Rewolucji Pa?dziernikowej, odmalowane niejako „z prawa” przez Aleksandra Sołżenicyna w „Leninie w Zurychu” oraz Curzio Malapartego w „Legendzie Lenina”. Szczególnie ten drugi autor, w swej – bardzo krytycznej, momentami wręcz złośliwej, a na pewno będącej policzkiem wymierzonym lewackiej hagiografii Lenina – analizie fenomenu wodza rewolucji, znacznie bliższy jest jego zrozumienia niż ®iľek. Są w „Legendzie...” dwie krótkie, lecz zdaje się szczególnie trafne charakterystyki: „Władimir Iljicz ma Clausewitza pod ręką, leży o­n na jego biurku. /.../ Lenin /.../ pozostaje wierny Clausewitzowi, nie zdradzając jednocześnie Marksa. /.../ Zasady strategiczne Clausewitza bez wątpienia nic nie mają wspólnego z zasadami walki klas. Ale czy można by zrozumieć Marksa, Marksa z rozważań o Komunie Paryskiej, bez Clausewitza?”. I druga: „Siła jego [Lenina] leży nie w jego charakterze, nie w ideach, lecz w doktrynerskim fanatyzmie, rzekłbyś w jego poczuciu irrealizmu”. To jest właśnie Lenin. Lenin precyzyjnej doktryny i Lenin nie trzymający się kurczowo żadnych zasad i „konieczności”. Lenin „lewicowy” (Marks) i „prawicowy” (Clausewitz). Lenin chłodny i Lenin „szalony”. Lenin z krwi i kości. Lenin, którego warto ocalić. Przed miłośnikami Pinocheta, „contras” i Stroessnera, którzy potępiają zbrodnie Rewolucji Pa?dziernikowej, a także przed fanami Lenina, usiłującymi zeń uczynić jakąś nowomodną wydmuszkę, w sam raz na t-shirt, w którym można się pokazać na raucie u Axela czy Adama.

Lenina należy bronić dokładnie tak samo, jak każdej tzw. kontrowersyjnej postaci – z lewa lub prawa – którą jacyś „odświeżacze” chcieliby wprowadzić na salony za cenę wybicia jej zębów i spiłowania pazurów. Bo jeśli mamy z przeszłości czerpać jakąkolwiek wiedzę i inspirację, to z przeszłości prawdziwej, nie zaś z jej wygładzonej, przypudrowanej wizji, służącej taniemu „szokowi” i autopromocji osiąganej przy jego pomocy.
9 luty 2007

Remigiusz Okraska 

  

Archiwum

Izrael, USA i Pakistan
luty 1, 2008
Iwo Cyprian Pogobnowski
Brytyjczycy, UE a Hitler
czerwiec 9, 2003
przesłała Elżbieta
Josek Nikodem Lewinkopf Kosinski and two other literary profiteers of the Holocaust
lipiec 10, 2006
Tusk uczniak Sachsa, Liptona i Balcerowicza
październik 23, 2007
marduk
Która to jest kurwa?
lipiec 16, 2007
Artur Łoboda
31 000 dni JPII
maj 26, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Jeszcze raz o homoseksualistach!
czerwiec 2, 2008
mik
"Wedle Rozkazu"
listopad 26, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
POLSKA - UNIA 13
listopad 24, 2002
Prof. Jerzy Nowak
Andrzej Olechowski złożył rezygnację z kierowania Radą Programową Partii
czerwiec 23, 2004
W Trzeciej RP opłaca się być bandytą
styczeń 22, 2004
IAR
Polak - prostak i cham
październik 29, 2005
Artur Łoboda
Nowy twór polonofoba
czerwiec 28, 2006
Michał Likowski
A która wojna była straszliwsza?
wrzesień 1, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
"Tarcza" uczyni polskę zakładnikiem!
maj 12, 2007
Tadeusz Samitowski
Tak bylo, tak moze jeszcze byc...
kwiecień 22, 2003
przesłała Elżbieta
emajl
luty 21, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
WOBEC CZASU IDZIEMY Z MGَ BEZ SUKCESU.
listopad 22, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Urban a „sprawa polska”.
wrzesień 3, 2002
Artur Łoboda
Strategiczna logika samobojczego terroryzmu
czerwiec 15, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media