ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Iran mówi „nie” zakończeniu blokady Cieśniny Ormuz po przyznaniu się Trumpa | Janta Ka Reporter 
 
Po tych szczepionkach 12-15 letnie dzieci umierają na krwotoki mózgu, zawały serca, niewydolność serca 

 
 

 
Ceremonia otwarcia tunelu drogowego św. Gotarda 
Zapowiedź tego - co mamy dzisiaj 
Zabójcze leki - prof. Stanisław Wiąckowski - 15.03.2017 
Zapis wykładu prof. Stanisława Wiąckowskiego omawiającego m.in. leki i ich składniki, które wbrew powszechnym opiniom nie leczą, a wręcz przyczyniają się wzrostu zgonów. Wiedza ta jest ukrywana przez koncerny farmaceutyczne, a nazwy leków zmieniane i dalej są dopuszczanie i promowane w sprzedaży mimo wiedzy, iż ich działanie jest zabójcze. 
Los Angeles - piekło na ziemi 
Ubóstwo w Kalifornii. Zrujnowana gospodarka najbogatszej kiedyś części świata.
To czeka nas jutro.
 
Hiszpański rząd przyznał się do powietrznego spryskiwania całej ludności chemikaliami 
Podczas strategicznie zaplanowanego „stanu wyjątkowego” covid-19, Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) upoważniła hiszpański rząd do rozpylania z nieba śmiertelnych smug chemicznych . 16 kwietnia 2020 r. hiszpański rząd po cichu przyznał, że upoważnił wojsko do rozpylania biocydów na całą populację.  
Im – wolno, nam – nie 
Wielka bitwa o port w Hajfie zakończyła się. Chiny rozpoczną swe zawiadywanie portem w roku 2021, co postawi USA przed alternatywą, czy Szósta Flota będzie dalej zawijała do Hajfy, czy też należy urzeczywistnić pogróżkę wycofania się? 
Ivan Komarenko wywiad dla Głos Obywatelski 
W obronie Naszej wolności 
Prawdziwym powodem, dla którego rząd chce, abyście co 3 miesiące otrzymywali booster COVID-19 jest to, że u zaszczepionych rozwija się nowa forma AIDS 
 
Powinniśmy się skupiać na wzmacnianiu odporności 
Prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski zadał pytanie Szumowskiemu.
Odpowiedzi nie uzyskał. 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
16 czerwca globaliści wywołali mRNA „biologiczne tsunami” na japońskim stadionie piłkarskim pełnym 40000 widzów – „Replikony” w celu rozprzestrzeniani 
Wiadomość wręcz nieprawdopodobna.
Ale zapamiętajmy ją.
 
Strzeżcie się Obamy 
Kto naprawdę stoi za Barakiem Obamą? 
Paszporty szczepionkowe to koń trojański (napisy PL) 
 
Czy wirus istnieje? Czy SARS-CoV-2 został wyizolowany?  
Wywiad z Christine Massey. Czy wirus istnieje? Odpowiedzi na te prośby potwierdzają, że nie ma zapisów o izolacji / oczyszczeniu SARS-CoV-2 „wykonanej przez kogokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek”.  
Grzegorz Braun odpowiada na Państwa pytania 
Monika Jaruzelska zaprasza
 
Wzmożenie infekcji wirusowych wywołane jest przez szczepionki 
Przemówienie Thierry’ego Baudeta w holenderskim parlamencie nt. agendy Covid-19
 
AI nie będzie świadoma, twierdzi Roger Penrose (Nobel 2020) 
Czy sztuczna inteligencja może być i czy kiedykolwiek będzie świadoma? 
Nie dajmy się lobbystom energetyki jądrowej! Wywiad z prof. Mirosławem 
Energetyka jądrowa jest przeżytkiem - nadzieje na tanią energię dawała w latach 60. ubiegłego stulecia, czyli przed pół wiekiem. Okazało się natomiast, że jest kosztowna, niebezpieczna, i nie wiadomo, jak poradzić sobie np. z jej odpadami. Istnieje jednak silne lobby łapówkarskie, które wciska energię jądrową do krajów słabych politycznie i gospodarczo. Nie możemy się mu poddać. 
Mikroskopijne, zaawansowane technologicznie metalowe przedmioty widoczne w szczepieniach COVID 
Dr Zandre Botha stwierdziła również ekstremalne uszkodzenia krwinek czerwonych u wszystkich badanych przez nią pacjentów po szczepieniu COVID. 
więcej ->

 
 

Zneutralizować logikę "zderzenia cywilizacji"


Izrael, będąc jedną z największych potęg militarnych świata ściśle związaną z hiperpotęgą amerykańską i dysponujący całym wachlarzem środków nowoczesnej wojny, powiada, że jego celem jest tylko ochrona własnych obywateli. Izraelczycy mają historyczne powody, by czuć się kolektywnie zagrożeni. Są zawsze w pewien sposób „w zawieszeniu”. Ale to właśnie Palestyńczycy walczą dzisiaj o przeżycie jako lud.

Co decyduje o tym, że wspieramy sprawę palestyńską, jedną z tych spraw, które pozwalają ocenić doniosłość i odpowiedzialność dyskursu politycznego? Odpowiem na to pytanie tylko we własnym imieniu, a nie w imieniu tych, którzy walczą o „sprawiedliwy pokój” na Bliskim Wschodzie, wezmę jednak pod uwagę dużą zbieżność opinii. Chcę mówić o uniwersalności tej sprawy, ale nie o jej oczywistości. Nie tylko dlatego, że nic takiego w historii i w polityce nie istnieje, ale dlatego, że ponieważ jesteśmy zbyt uwikłani w konflikt, by zachować neutralność i zbyt oddaleni, by poznać wszystkie fakty, powinniśmy przynamniej zrozumieć, że trudności uniemożliwiające „obiektywne” postrzeganie tragedii izraelsko-palestyńskiej po części uniemożliwiają także jej zakończenie.

Konflikt ten, traktowany w kategoriach sprawiedliwości i prawa, nie ma ściśle wytyczonej linii podziału. Nie chodzi tu o wojnę „złych” z „dobrymi”, jawi się on natomiast jako ewidentna niestabilność, która stale się wzmaga. Izrael (jedna z największych potęg militarnych świata, ściśle związana z hiperpotęgą amerykańską), dysponujący całym wachlarzem środków do prowadzenia nowoczesnej wojny, twierdzi, że jego celem jest jedynie ochrona własnych obywateli. Izraelczycy mają historyczne powody, by czuć się zagrożeni. Zawsze żyli – w pewnym sensie – „w zawieszeniu”. Ale dzisiaj to właśnie Palestyńczycy – jako lud – walczą o przetrwanie.

Izraelczycy – składający się po części z tych, którzy uniknęli największego ludobójstwa nowożytnej historii, po części z dobrowolnych lub przymusowych emigrantów żydowskich z krajów arabskich i innych części świata, którym wspólnota międzynarodowa przyznała prawo stworzenia narodu na terenie Ziemi Obiecanej starożytnych Hebrajczyków – znale?li się we wrogim środowisku. Ich prawo do istnienia zostało zanegowane. Można rzec, że teraz sytuacja się odwróciła i od obrony przeszli do ataku. Począwszy od przegranej przez kraje arabskie wojny 1948 r., wykorzystanej przez Izraelczyków do przeprowadzenia czystki etnicznej, której rozmiar odtąd dokładniej oceniamy, i wywołanych przez nich konfliktów, z których wyszli zwycięsko, stali się oni jednym z narodów panujących. W 1967 r. zajęli i skolonizowali pozostałe 22% historycznej Palestyny, tworząc tym samym, wbrew prawu międzynarodowemu, coraz bardziej nieodwracalny fakt. Logicznym rozwiązaniem tej sytuacji, uznawanym przez jednych, odrzucanym przez drugich, byłoby: albo uznanie Palestyńczyków za obywateli wielkiego „państwa żydowskiego”, albo nowe przesiedlenia, albo połączenie dwóch narodów.

Obecnie jedna trzecia Palestyńczyków żyje na wygnaniu, często jako biedni uchod?cy. Nie mają szans na otrzymanie od państwa izraelskiego prawa powrotu, kraje arabskie natomiast nie myślą o integracji i nadaniu im praw obywatelskich. Palestyńczycy, „zbyteczny” lud, którego zbiorowa klęska przyczyniła się do stworzenia własnej świadomości narodowej, ciągle oczekują, że wspólnota międzynarodowa dotrzyma obietnicy i uzyskają wreszcie niepodległość w stabilnym państwie. Ale, zamiast niepodległością, zostali obdarzeni kadłubowym rządem i obciążeni zbiorową odpowiedzialnością za naruszanie bezpieczeństwa sąsiadów.

Obserwatorzy podkreślali, że palestyńskie społeczeństwo w czasie okupacji dowiodło zadziwiającej zdolności oporu, uprawiając swoje ziemie, rozwijając służbę zdrowia i edukację, rodząc artystów i pisarzy, pokazując solidarność rodzinną i zrzeszeniową. Po drugiej Intifadzie państwo i armia izraelskie doprowadziły do osłabienia jego motorycznych sił, systematycznie niszcząc infrastrukturę i środki egzystencji, stosując śmiertelny terror zarówno w stosunku do bojowników, jak i zwykłych obywateli, paraliżując administrację, okupując ziemie i atomizując terytorium. Pozorując poszukiwanie „odpowiedniego rozmówcy”, Izraelczycy systematycznie faworyzowali istniejące już wcześniej podziały ideologiczne i walki klanowe w społeczeństwie palestyńskim. Zbliża się moment, w którym nie da się już zrealizować – z dramatycznymi konsekwencjami również dla Izraela – poświadczonej przez umowy międzynarodowe podwójnej niezależności.

Czy negowanie prawa do istnienia ludu palestyńskiego od Nakby do znajdującego się w budowie muru, może uzasadniać stosowanie wszelkich form oporu, a szczególnie terroryzm wobec izraelskiej ludności cywilnej, do którego uciekają się niektóre organizacje islamskie? Należy postawić sobie to pytanie nie tylko po to, by „odpowiedzieć” na argumenty Izraela i jego obrońców, ale i z powodów zasadniczych. I to nie tylko w kategoriach moralnych, lecz również politycznych.

Terroryzm można wyjaśniać brakiem nadziei i niemocą, ideologią albo symetrią wobec terroru państwowego. Tak czy inaczej ma on katastrofalne skutki dla ludu palestyńskiego. Po pierwsze, dokładnie odpowiada izraelskiej strategii destrukcji społeczeństwa palestyńskiego, pozwalając bez przerwy podnosić poziom stosowanej wobec niego przemocy, nawet jeżeli pochłania to ogromne siły i środki. Dlatego nie należy się dziwić, że państwo izraelskie poprzez swoje własne działania podtrzymuje sytuację sprzyjającą terrorowi i regularnie go prowokuje. Po drugie, w łonie samego społeczeństwa izraelskiego paraliżuje większość sił, które mogłyby działać w kierunku zahamowania polityki podboju. Terroryzm zagraża możliwości zawarcia przejściowych porozumień oraz pojednania dwóch narodów, co przed jedną, jak i przed drugą stroną otwiera same nihilistyczne perspektywy. Powoduje wreszcie w części społeczności palestyńskiej, szczególnie wśród ludzi młodych, rozpowszechnienie idei bohaterstwa, polegającej na poświęcaniu i postrzeganiu wartości życia w całkowitym podporządkowaniu się rozróżnieniu przyjaciel-wróg. Jak pokazuje historia, idea ta odpłaca się rozkładem poczucia obywatelskości.

Stosowanie przez część społeczeństwa palestyńskiego przemocy terrorystycznej wobec przemocy kolonialnej nie zmienia niczego w asymetrii sytuacji z punktu widzenia prawa i sprawiedliwości: terroryzm nie przyznaje Izraelowi żadnego prawa do niszczenia przeciwnika pod pretekstem obrony. Grozi natomiast odsunięciem na czas nieokreślony możliwości zwycięstwa nad okupantem lub czyni je bezprzedmiotowym. Jest więc głęboko autodestrukcyjny. Zadaniem narodu palestyńskiego jest samodzielne rozwiązanie tego problemu. Nie należy jednak wyciągać wniosku, że wspólnota międzynarodowa będzie tylko czekała, nie poczuwając się do odpowiedzialności, na stworzenie nowego stosunku sił, w którym „oręż słabych” nie będzie jedynym możliwym orężem.

Natura tych problemów całkowicie się zmieniła po 11 września 2001 r. oraz po wojnach w Afganistanie i w Iraku. Izraelska kolonizacja i palestyński opór, ilustrując charakterystyczne dla takich okoliczności „prawo najgorszego”, zostały włączone w światową ekonomię przemocy, zmierzającą do narzucenia wszędzie logiki konfrontacji „sił Dobra” z „siłami Zła”. Przez to zatarło się polityczne znaczenie ich własnego konfliktu.

Wynikła stąd nowa asymetria, w której każdy paradoksalnie odzwierciedla postawę drugiego. Izrael zawsze traktował zbrojną walkę palestyńską jako odłam „międzynarodowego terroryzmu”, prefigurując tym samym „globalizację terroru”, do której popychają jednocześnie fundamentalizm islamski i Stany Zjednoczone. Z drugiej strony Palestyńczycy, od zawsze solidarni ze światem arabskim, który jednak ich zdradził, są czasami skłonni do idealizowania tych, w których widzą najbardziej nieprzejednanych wrogów swoich wrogów: wczoraj był to Saddam Husajn, jutro może być Osama Bin Laden czy ktoś, kto go zastąpi. Z dalszej perspektywy postrzegamy globalną walkę pomiędzy dwoma wrogimi światami, Wschodem i Zachodem, której konflikt izraelsko-palestyński byłby tylko jednym z ogniw i która mogłaby się rozstrzygnąć jedynie poprzez całkowite „zwycięstwo” jednej ze stron. Uczestnicy dramatu są tu pozbawieni inicjatywy; przejawia się ona jedynie w podsycaniu spirali podobnych „kontr-terroryzmów”.

Tendencja ta, której wielu Palestyńczyków stanowczo się przeciwstawia, niszczy ich, przekształcając w pretekst do „świętych wojen”, nie będących ich wojnami, i ofiary na drodze do zawładnięcia regionem. Jest również bardzo niepokojąca dla Izraela, który mógłby pozostać fortecą nieustannego stanu wyjątkowego w samym centrum świata arabskiego. Wielu obywateli czuje to lub przeczuwa, ale nie wyciąga żadnych wniosków. Tendencja ta jest niebezpieczna dla całego świata dostrzegającego rozprzestrzenienie „zderzenia cywilizacji”, absorbującego i zniekształcającego wszelkie problemy terytorium, suwerenności i praw obywatelskich, kolonizacji i dekolonizacji, bogactwa i biedy, rywalizacji religijnych i dystansu kulturowego, które koncentrują się w konflikcie izraelsko-palestyńskim. Dlatego w interesie wszystkich, a szczególnie krajów należących do tej samej przestrzeni geopolitycznej, należy podjąć próbę – jeśli jest jeszcze na to czas – rozwiązania opierającego się na prawie narodów do samostanowienia, bezpieczeństwa i na zadośćuczynieniu doznanych niesprawiedliwości.

Słyszy się często głosy, że poparcie sprawy palestyńskiej oznaczałoby zakwestionowanie prawomocności Państwa Izrael. Nic, poza stosowaniem terroryzmu jako środka oporu, nie kwestionuje słuszności sprawy palestyńskiej. Niesprawiedliwość prowadzonej polityki nie kwestionuje prawomocności istnienia Izraela jako „suwerennego” bytu politycznego, co w niczym nie przesądza z kolei kwestii terytorialnych podstaw tej suwerenności, ani lokalnych lub regionalnych ram, w których Izraelczycy mogliby zaakceptować jej ograniczenie, by zapewnić w przyszłości warunki demokratycznego istnienia swego państwa.

Dwa fakty osłabiają ową prawomocność, a nawet grożą ponownym podwżaniem jej w oczach większej części świata. Pierwszy wynika z określenia Izraela jako „państwa żydowskiego”. Nie tylko nie przestaje ono stale zajmować nowych terenów ze szkodą dla Palestyńczyków, ale wewnątrz tych samych granic traktuje ich jako obywateli drugiej kategorii, pozbawiając wielu praw i wykluczając z symbolicznej równości „prawdziwych” Izraelczyków w posiadaniu wspólnej ziemi. Drugi fakt wynika z tego, że prawnie i moralnie prawomocność Izraela jako nowoczesnego państwa nie może opierać się ani na micie świętego pochodzenia, ani na przekształceniu masowej eksterminacji, której ofiarami byli rodzice obecnych jego żydowskich mieszkańców, w „prawo suwerena”, stawiające ich ponad prawem narodów. Nie może się również opierać na zwycięskiej sile: wymaga uznania istnienia narodów sąsiadujących, a ponad wszystko uznania jednego z ludów, które były „przesiedlone” w procesie kolonizacyjnym o zupełnie specyficznej naturze.

Dlatego właśnie Izraelczycy potrzebują suwerenności Palestyńczyków równej z ich suwerennością, a nawet połączonej z nią. Prawdą jest, że świat arabski najpierw odrzucił takie rozwiązanie, a niektórzy, wśród nich wielu Palestyńczyków, nadal je odrzucają. Jeśli jednak Izrael dokończy niszczenia Palestyny i zamieszkującego ją ludu, to takie rozwiązanie stanie się koniec końców niemożliwe, a sam Izrael nigdy nie będzie państwem takim „jak inne”.

Co powinny uczynić kraje ościenne, aby wpłynąć na konflikt, którego przekształcenie w konflikt globalny zagraża ich własnemu bezpieczeństwu? Z całą pewnością jedynie obecni przeciwnicy mogą znale?ć rzeczywiste rozwiązanie oparte na sprawiedliwości i historii. Podstawy te otwierają wszelkie wzorce przyszłości, a my – „świadkowie” lub „przyjaciele” z zewnątrz – nie możemy decydować o tym, co jest, a co nie jest odwracalne pod koniec półwiecznej walki pomiędzy narodowymi projektami dwóch ludów zamieszkujących to samo terytorium. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, ich konfrontacja przekracza wąskie granice. Na skutek powiązań, interesów, oddziaływania ideologicznego, relacji rodzinnych, kulturalnych lub religijnych Palestyńczycy i Izraelczycy są obecni na całym świecie; wiele krajów wywiera wpływ na ich życie poprzez programy pomocy humanitarnej i wojskowej, inwestycje i współpracę naukową, wkład populacyjny, dyplomację…

Nie ma chyba nikogo, kto uważałby, że rozwiązanie można narzucić z zewnątrz. Nikt też nie myśli, że może się obejść bez międzynarodowej mediacji. Poza Organizacją Narodów Zjednoczonych, która potwierdza tutaj swą historyczną wiarygodność, wiele zależy od Ameryki, Europy i świata arabskiego. Nie oczekujemy zmiany stanowiska Stanów Zjednoczonych, które prezydent Bush w towarzystwie Ariela Szarona przypominał, podkreślając poparcie dla ekspansji izraelskiej, uzależnionej od dramatycznych wydarzeń na Bliskim Wschodzie i przypadkowych zmian polityki wewnętrznej. Europa zajmuje tutaj pozycję kluczową, nie tylko dlatego, by uwiarygodnić swój punkt widzenia inaczej, jak tylko poprzez słowa, ale także dlatego, aby doprowadzić do uczestnictwa krajów arabskich w mediacji. Żaden „plan naprawczy” nie może dojść do skutku bez przywrócenia równowagi demokratycznej, od której zależy zaufanie Palestyńczyków, bez wpływu na cały region i bez zneutralizowania logiki „zderzenia cywilizacji”. Żadna mediacja nie jest możliwa, jeżeli „mediatorzy” są protektorami naje?d?ców.

Potrzebna jest zatem mobilizacja opinii publicznej. Musi się ona dokonać na zasadniczych podstawach, okazując się równie bezkompromisowa w szacunku dla przeszłości i aktualnych potrzeb, jak i w sprawiedliwym traktowaniu końcowych perspektyw, co nie jest takie oczywiste. W tym celu muszą one okazać się zdolne – co tym bardziej nie jest oczywiste – do przekształcenia solidarności wspólnotowej i symbolicznej tożsamości w zdolność rozumowania i inicjatywę. Traktując rzecz uczciwie, nie mogą jednakowo traktować niejednakowych spraw, ale w chwili, gdy zawezwą świat, by pospieszył na pomoc uciskanej Palestynie, przeniosą ten problem na poziom uniwersalny, stanie się on problemem wszystkich. Czy nie jest na to za pó?no? Tak, jest pó?no, ale nie ma innej drogi.

28 wrzesień 2006

Etienne Balibar 

  

Archiwum

Tajny spisek
luty 13, 2004
Artur Łoboda
Szanse na wygraną w Piłkarskiego Totka SUPERTOTO prawie 3 TYSIˇCE RAZY WYŻSZE niż w Dużym Lotku.
listopad 1, 2007
Aleks
Prawda o Judeo-Polonii
lipiec 16, 2004
Przekazano plac budowy KST
listopad 3, 2005
www.krakow.pl
Are Gullible Americans really “blessed by God”?
wrzesień 10, 2006
Marek Glogoczowski
2009.02.26. Serwis wiadomości ze świata bez cenzury
luty 26, 2009
tłumacz
Co dla jednych jest złe ....... dyskusja o więzieniach CIA w Polsce
styczeń 22, 2009
Artur Łoboda
Czy Hezbollah ma szanse zwycięstwa?
sierpień 3, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
To wreszcie spisane, krążyło po Warszawie dawno
marzec 21, 2007
Świadek
Samotni obalacze komunizmu
lipiec 14, 2008
...
Prezydenckie menu
wrzesień 5, 2003
www.dziennik.krakow.pl
Rola prawdy z zrzeszeniu moralnym
maj 26, 2007
Zbigniew Dmochowski
Projekt Nowego Amerykańskiego Stulecia - R.I.P.
lipiec 2, 2006
Jim Lobe
W bagnistym moim świecie, ptaszki maluje się na czerwono
luty 23, 2007
ZYGMUNT JAN PRUSIŃSKI
Kompromitacja
wrzesień 15, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Po prostu uporządkować
lipiec 30, 2008
Artur Łoboda
Oszukują przy wyborach w następujący sposób:
październik 14, 2007
Grażyna
Unia Europejska zamierza wprowadzić powszechny zakaz tzw. negowania Holokaustu
styczeń 18, 2007
bibula- pismo niezależne
Osobisty dramat Donalda Tuska
wrzesień 2, 2007
tłumacz
Tania dziwka
luty 1, 2004
Artur Łoboda
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media