ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

The Corbett Report 
Kanał YT niezależnego dziennikarza James'a Corbett'a  
Ceremonia otwarcia tunelu drogowego św. Gotarda 
Zapowiedź tego - co mamy dzisiaj 
Cała prawda o ataku z 11 września 
Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku 
Maciej Pawlicki rozsądnie o Pfizer i szczepionkach 
Pfizer żąda od Polski zapłaty 6 mld zł!

 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Nową pandemię zaplanowano na 2025 rok 
 
Nowa książka Sucharita Bhakdiego - przedstawiona w rozmowie z Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem 
Profesor Sucharit Bhakdi i jego żona profesor Karina Reiss opublikowali bestseller „Corona False Alarm”. Istnieje wstępny fragment nowej książki zatytułowanej „Corona unmasked”, którą można bezpłatnie pobrać z Goldegg Verlag. W dyskusji wideo zorganizowanej przez RESPEKT PLUS z profesorami Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem, Bhakdi przedstawił rozdział o szczepieniach i ich konsekwencjach. Fragment nowej książki „Corona unmasked” jest dostępny do pobrania z Goldegg Verlag  
Papież błogosławi strażników de Rotschild  
To nie jest pomysł Dana Browna na nową powieść, ale wydarzenie, które umknęło uwadze mediów w Polsce, a oznacza wsparcie Watykanu dla potężnych postaci świata finansów i przemysłu, deklarujących działania na rzecz przemiany systemu gospodarczego współczesnego świata.  
1984 
Podstawowa lektura dla młodych Polaków 
Kiedy Zełenski zagrał hymn narodowy przyrodzeniem 
 
Chazarskie tajemnice Rosji 
Mowa tu o szeregu mesjanistycznych założeń leżących niemal na granicy proroctw i legend, u których podstaw leży jeden cel – że na obszarze, gdzie obecnie toczą się walki na Ukrainie, ma powstać nowe państwo żydowskie. 
Czy w “szczepionkach anty-Covid” znajdują się hydrożele magneto-reaktywne? 
Magnesy i monety są przyciągane przez miejsca “zaszczepienia” 
"Służę ludziom, nie instytucjom" 
Główny komisarz policji w Dortmund w przemówieniu do narodu niemieckiego…
I do POLICJI !!

 
Folksdojcz 
Fantastyczny zespół - poruszający ważne problemy społeczne stworzył bardzo dosadną piosenkę, będącą miksem wywiadu telewizyjnego z śpiewem zespołu. 
Brytyjska modelka zabita zastrzykiem? 
Trzy tygodnie po szczepieniu zmarła - po wystąpieniu wielu komplikacji - w tym białaczki.  
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
FILM, KTÓREGO IZRAEL NIE CHCE, ŻEBYŚ OGLĄDAŁ 
 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Ubezpieczenie od szczepień na kowida 
Tak Ministerstwo Finansów wycenia szkody w zdrowiu - wynikłe z eksperymentalnego szczepienia przeciwko nieistniejącemu kowidowi. 
Nanotechnologia w szczepionkach 
PIĄTA KOLUMNA - SPRAWOZDANIE Z PRAC NAD ANALIZĄ ZAWARTOŚCI I DZIAŁANIA "SZCZEPIONEK" NA COVID 
więcej ->

 
 

"Kara bez winy"
Wymiar niesprawiedliwości

Wymiar niesprawiedliwości
- Kobieta została pozbawiona wolności, a wynikało to z niedbalstwa organów ścigania, którym nie chciało się ustalić jej adresu - mówi mecenas Wiktor Sadowicz. - Wysłano za nią list gończy, a to oznacza, że narażono ją na co najmniej 7 dni aresztu. Nie zdziwiłbym się, gdyby wystąpiła z pozwem o odszkodowanie i zadośćuczynienie za pozbawienie wolności. - Mam zamiar zaskarżyć taki sposób postępowania ze mną - mówi Iwona M., która po przejściach z wymiarem sprawiedliwości trafiła do szpitala.

Została zatrzymana 24 marca przez swojego dzielnicowego w krakowskim komisariacie, dokąd udała się w zupełnie innym celu (pisaliśmy o tej sprawie w poniedziałek, w artykule pt. "Kara bez winy"). Zszokowanej kobiecie policjant oznajmił, że jest poszukiwana listem gończym od 5 grudnia 2001 r., z art. 156 kodeksu karnego, który stanowi, że: "Kto powoduje ciężki uszczerbek na zdrowiu w postaci pozbawienia człowieka wzroku, słuchu, mowy, zdolności płodzenia (...), podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10".

Iwonę M. przewieziono do policyjnej izby zatrzymań przy ul. Mogilskiej, nie wyjaśniając, czy zostanie tu przez tydzień, dwa dni czy może rok albo dwa. Nie poinformowano jej również, że wydanie listu gończego jest równoznaczne z nakazem aresztowania na 7 dni.

Dopiero następnego dnia kobieta dowiedziała się, że jej zatrzymanie związane jest z zajściem, jakie miało miejsce 9 lat wcześniej, na jej działce letniskowej w Podkowie Leśnej. Pies znajomego, przebywającego u niej w gościnie, pogryzł przypadkowego przechodnia. Iwona M. mieszka i na stałe zameldowana jest w Krakowie. Po złożeniu zeznań bezpośrednio po przykrym zajściu i ustaleniu z poszkodowanym, że nie wnosi roszczeń, wróciła z Podkowy do Krakowa. Przez 9 lat nie miała pojęcia o tym, że toczy się jakaś sprawa przeciwko niej, a tym bardziej że jest poszukiwana. Po pięciu dniach i czterech nocach, jakie spędziła w aresztach i na policyjnych "dołkach", została w końcu dostarczona do prokuratury w Pruszkowie, skąd - po 10 minutach przesłuchania - została zwolniona z zaleceniem: uchylić środek zapobiegawczy w postaci aresztu, gdyż znane jest już miejsce pobytu podejrzanej.

Decyzję o ściganiu podejrzanego listem gończym może podjąć wyłącznie prokuratura. Decyzję tę musi jednak poprzedzić zgoda sądu na co najmniej 7-dniowe aresztowanie poszukiwanego. Oznacza to, że uprzednio sąd powinien sprawdzić zasadność wystawienia listu gończego.

W przypadku Iwony M. poszukiwanej listem gończym było podobnie. Prokuratura w Pruszkowie, nie mogąc ustalić miejsca stałego pobytu kobiety, wystawiła za nią list gończy, a sąd zdecydował, że może być ona aresztowana na 7 dni. W konsekwencji Iwona M. została zatrzymana, umieszczona w areszcie i spędziła pięć dni i cztery noce na policyjnych "dołkach", w warunkach uwłaczających godności ludzkiej.

- Będę ich skarżyć. Nie czuję się winna, a traktowano mnie jak najgorszego kryminalistę - mówi trzy tygodnie po zajściach.

- Ma do tego prawo. Została przecież pozbawiona wolności, a wynikało to z niedbalstwa organów ścigania, którym nie chciało się ustalić jej adresu - dodaje mecenas Wiktor Sadowicz. - Nie ukrywała się. Miejsce jej stałego pobytu można było ustalić np. przez Centralne Biuro Adresowe, a więc w sposób znacznie mniej drastyczny niż wysłanie za nią listu gończego. Trzeba mieć świadomość, że list gończy oznacza pozbawienie człowieka wolności na co najmniej 7 dni. Trzeba sobie z tego zdawać sprawę szczególnie w sytuacji, gdy ktoś - tak jak Iwona M. - nie popełnił żadnego przestępstwa. Pies, który pogryzł przechodnia, nawet do niej nie należał. Nie zdziwiłbym się, gdyby ta pani wystąpiła z pozwem o odszkodowanie i zadośćuczynienie za pozbawienie wolności.

Prokurator Elżbieta Janicka, która w 2001 r. wystawiła list gończy za Iwoną M., twierdzi, że w ogóle nie pamięta tej sprawy.

- Dziś pracuję w Warszawie, wtedy byłam w Pruszkowie. Nie pamiętam, dlaczego wystawiłam za nią list gończy. Najwyra?niej nie stawiała się na wezwania i w inny sposób nie udało nam się ustalić miejsca jej pobytu - mówi pani prokurator.

Iwona M. ze szczególna zgrozą wspomina warunki w tzw. dołkach, czyli w policyjnych izbach zatrzymań, gdzie była zmuszona przebywać 5 dni i 4 noce.

Fatalne warunki, jakie panują w "dołkach", i zły sposób traktowania zatrzymanych, których czasem - z braku miejsca - przykuwa się do kaloryferów, potwierdził także zeszłoroczny raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Stwierdzono w nim, że 12 proc. policyjnych aresztów mieści się w suterenach, część z nich - bez zezwolenia władz sanitarnych. W ponad połowie jest zimno, brak ław i stołów, jest za mało światła, a jedzenie stawia się zatrzymanym wprost na podłodze. W 12 proc. polskich izb zatrzymań nie ma gdzie przygotować posiłku, więc bywa, że robi się go w łazience.

Kontrola przeprowadzona w 168 komisariatach i komendach potwierdziła także, że policjanci nie informują zatrzymanych o ich prawach, o możliwości zawiadomienia najbliższych. Pokazała także, kim jest dla nich osoba zatrzymana - w raporcie zacytowano nawet jednego z policjantów: "U nas mają prawo do tego, żeby w ogóle oddychać i zabierać tlen normalnym ludziom".

Może dlatego przełożeni poszczególnych komend, odpowiadający za policyjne areszty, niezbyt chętnie o nich mówią.

Obsługujący łącznie aż sześć małopolskich komend powiatowych policyjny areszt w budynku Komendy Wojewódzkiej przy ul. Mogilskiej w Krakowie przyjmuje rocznie blisko 7 tys. osób. Najwięcej spośród 19 małopolskich "dołków", które w sumie dysponują tylko 188 miejscami dla zatrzymanych.

Policja tłumaczy, że "dołki" są na samym końcu w inwestycyjnym budżecie. Niestety, zbyt często dotyczy to także obsady kadrowej. Nie jest tajemnicą, że pracują tam policjanci "za karę" albo ci, którzy do niczego innego się nie nadają. - Co jak z takim mam zrobić? Nie puszczę go na ulicę, bo sobie krzywdę zrobi; może albo pilnować policyjnych obiektów, albo pracować w areszcie - przyznaje jeden z wyższych oficerów krakowskiej komendy.

Choć istnieją wewnętrzne przepisy określające, jakie warunki winny spełniać areszty, to realia są zupełnie inne. - Staramy się traktować zatrzymanych zdecydowanie, ale bez agresji. W większości nie są to jednak aniołki, prowokują nas, więc trudno się z nimi cackać - tłumaczy jeden z funkcjonariuszy policji sądowej, której podlega krakowski "dołek" przy ul. Mogilskiej.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowano nas, że spośród kilku tysięcy zażaleń na polskie sądy, prokuraturę i policję, kilkaset dotyczy trybu zatrzymania i pobytu w policyjnych izbach zatrzymań i aresztach śledczych.

Sprawa Iwony M. nie jest, niestety, wyjątkowa. W ubiegłym roku małżeństwo Maria i Tadeusz T. na 17 godzin trafili - bez powodu - do celi krakowskiego aresztu policyjnego. Wcześniej byli świadkami przestępstwa, a ponieważ często nie było ich w miejscu zamieszkania i nie zjawiali się na rozprawach, sędzia potraktował to jako uporczywe niestawiennictwo i nakazał aresztowanie obojga oraz przymusowe ich doprowadzenie. Choć dobrowolnie zjawili się w sądzie, wieczorem zatrzymała ich policja i zanim się wszystko wyjaśniło, trafili na policyjny "dołek". Okazało się, że sędzia zapomniał powiadomić policję, że wszystko jest już wyjaśnione.

ELŻBIETA BOREK

MAREK DĘBICKI

10 kwiecień 2003

http://www.dziennik.krakow.pl 

  

Archiwum

Andersen zapłaci 60 mln dolarów
sierpień 28, 2002
sdfsaf
październik 4, 2005
adssa
Pakistan niebezpieczny w stanie wojennym
listopad 5, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Manipulacja społeczeństwem na temat Iraku
kwiecień 6, 2004
HENRY A. WAXMAN
"Narod wybrany" i konsekwencje "wybrania"
lipiec 23, 2006
M.K.
Blokada umysłu
maj 10, 2008
Artur Łoboda
List otwarty do IPN W-wa
listopad 26, 2007
Bogusław
Gal Anonim
luty 16, 2005
Mirosław Naleziński
Jean-Marie Le Pena o skazaniu na śmierć Saddama Husajna
listopad 7, 2006
marduk
Zmodeluj na planszy radość modliszki
listopad 8, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Profesor Terrorysta, Czy Pochopne Oskarżenia?
grudzień 8, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Nowojorska rada przeciwko Autonomii
sierpień 16, 2002
IAR
Co się stało z prezydentem?
styczeń 26, 2005
zaprasza.net
Utonął - nie było linki za parę złotych
sierpień 20, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Fachowcy od kreciej roboty
październik 2, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Patriotyzm
lipiec 12, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
Hołota porównuje siebie tylko do hołoty
październik 30, 2003
Logiczne wnioski
lipiec 26, 2003
Jubilatka a imaż przyjaznej firmy
listopad 14, 2004
Mirosław Naleziński
Białoruś w Polskim wydaniu.
czerwiec 17, 2008
Bogusław
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media