|
Co nieco o liberalizmie
|
|
W 1928 roku niejaki Edward Bernays (notabene Żyd) napisał książkę zatytułowana „Propaganda”. Zacytuję trzy zdania z książki mądrego Żyda:
”Świadome i inteligentne manipulowanie zorganizowanych nawyków i opinii mas społecznych jest niezbędnym elementem w demokratycznych społeczeństwach.
Ci, którzy manipulują ten niewidoczny mechanizm społeczeństwa tworzą niewidzialny rząd, który jest prawdziwa rządząca potęgą danego państwa.
Ważną rzeczą jest to, aby Propaganda była bezustanna i wszechobecna, ogólnie mówiąc żeby ćwiczyła społeczny umysł w każdym calu, tak jak to wojsko ćwiczy ciało i umysły swoich żołnierzy.”
Cwaniactwo piewców liberalizmu zdaje się osiągać szczyty kunsztu demagogii i manipulacji. Do swej propagandy chcą zaprząc nawet naukę Kościoła katolickiego (Kk), bo ten opowiada się za wolnością człowieka. A jeśli tak, to katolik winien przyjąć „dobrodziejstwa” liberalizmu na równi z nauką Chrystusową. Takich dialektycznych wywodów można się spodziewać wyłącznie po ułomnych intelektualnie osobnikach lub po najemnych sługusach plutokracji, opłaconych judaszowymi srebrnikami.
Istotnie, Kk opowiada się za „wolnością człowieka” (tu muszę zrobić rozróżnienie, chodzi o naukę Kk, a nie o ludzi Kk). Ale jest to wolność „do” – do czynienia dobra. Co jest tym dobrem precyzuje nasza łacińska kultura: filozofia grecka, prawo rzymskie, religia katolicka.
W doktrynie liberalnej mamy do czynienia z wolnością „od” – od obowiązków względem drugiego człowieka, względem zbiorowości. Natomiast według Kk moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka.
Liberalizm jest walką egoizmów, wygrywa najlepszy, najsilniejszy. Stąd takie umiłowanie liberałów dla teorii darwinizmu społecznego, gospodarczego (zwolennicy ewolucyjnego darwinizmu polegli już jednak na polu nauki). W liberalizmie pojęcie człowieka sprowadza się do darwinowskiej teorii ewolucji i walki o byt w obrębie gatunku i między gatunkami. Człowiek niczym nie różni się od zwierzęcia. Jeśli będzie stary, chory, bezrobotny, a więc nieużyteczny jako podatkowa trzoda, będzie można zostawić go samemu sobie, więcej, będzie można go zlikwidować – do tego zmierza liberalizm i coraz częściej wspierająca go teoria neomaltuzjanizmu (ocieplenie klimatu skutkiem negatywnej działalności człowieka i nadmiernej jego populacji – takie bzdury słyszymy w żydowskich mediach każdego dnia).
Liberalizm czerpie z filozofii judaizmu rabinicznego, a nigdy z doktryny Kk, o czym świadczą również kolejne encykliki społeczne papieży.
Filozofia judaizmu jest filozofią egoizmu w przeciwieństwie do altruistycznej doktryny Kk. Stąd totalna walka z katolicyzmem. Nigdy nie dojdzie do zbliżenia tych dwu filozofii, judaistycznej i katolickiej, choć mają wspólne korzenie, a nauki ekumeniczne JPII możemy odłożyć do lamusa. Tak, więc nie prawdziwe jest twierdzenie, że nauka Kk wspiera liberalizm. Takie twierdzenie jest świadomą lub nieświadomą nadinterpretacją doktryny katolickiej.
Apologeci liberalizmu zapominają również o bezrobociu, które ten system gospodarczy generuje w dużych ilościach. A bezrobocie jest ogromnym marnotrawstwem PN (dziś PKB, choć to nie to samo), jest ?ródłem wielu patologii, które niepotrzebnie obciążają pracujących podatników. Jest to, więc system ze szkodliwym ujemnym sprzężeniem zwrotnym wmontowanym w tworzenie PN – rosną zbędne koszty i społeczna bieda (vide współczesny rozrastający się kryzys).
Def. Liberalizmu ekonomicznego
Liberalizm ekonomiczny postuluje wycofanie się państwa z ingerencji w gospodarkę. Postuluje prywatyzację, deregulację, obniżenie podatków i barier celnych, maksymalną wolność gospodarczą jednostki. O wszystkim decyduje tzw. "wolny rynek".
Swoją drogą przydałaby się teraz definicja wolnego rynku.
Można przytoczyć i inne jeszcze określenia liberalizmu, ale ponieważ bywałem uczestnikiem wykładów głoszonych przez przedstawicieli Polsko-Amerykańskiej Fundacji Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego (PAFERE), której honorowym wiceprezesem jest red. S. Michalkiewicz, piewca liberalizmu w Radiu Maryja, więc pozwolę sobie na tym poprzestać ufając, że nie macie Państwo wątpliwości, iż wiem, czym zagraża ludziom liberalizm.
„Wolny rynek” – słowo klucz, zaczarowany klucz, dogmat, błędny mit, nieświadomie lub celowo błędnie używany.
„Wolny rynek” nie powstanie przez zadekretowanie i medialne popularyzowanie tego terminu. Może funkcjonować tylko wtedy, 1. jeśli będzie istniała i miała możliwości rozwoju klasa średnia (w Polsce po 1989 r. celowo uniemożliwiono jej powstanie) – najliczniejsza, będąca motorem postępu grupa społeczna, 2. jeśli system podatkowy będzie wyrównywał dysproporcje dochodowe i zachęcał do inwestowania, i rzecz zasadnicza: 3. jeśli rząd będzie kontrolował politykę pieniężną (współczesny kryzys dobitnie pokazuje taką konieczność) i 4. jeśli prawo stanowione przez parlament uniemożliwi niszczenie konkurencji przez zablokowanie powstawania i działania monopoli oraz 5. jeśli cała polityka państwa będzie blokowała procesy globalizacji. Te pięć warunków musi być spełnionych jednocześnie.
„Wolny rynek” w liberalnej ideologii (bo to niestety jest ideologia, nie teoria, nie idea) jest takim samym bezsensownym dogmatem, jak w komunizmie bezkonfliktowy rozwój gospodarczy, który miał być gwarantowany przez konstytucyjne przypisanie własności nad środkami produkcji klasie pracującej. Klasa pracująca miała tyle do powiedzenia na temat swojej konstytucyjnej własności, co w liberalizmie mają (lub będą mieć) producenci i konsumenci na temat wolnego rynku.
Liberalizm domaga się ograniczenia podatków – pięknie, ale dlaczego nie całkowitej ich likwidacji? Taki system gospodarczy bez funkcjonowania systemu podatkowego jest możliwy i znany w literaturze (a nawet w praktyce i nie chodzi tu o socjalizm, bo tu podatki funkcjonowały). Tylko, że wtedy musiałoby znacznie wzrosnąć wynagrodzenie za pracę najemną, urealniłyby się też ceny zwłaszcza w produkcji rolnej -zniknęłoby jej dofinansowywanie, urealniłby się ceny paliw (ku utrapieniu oligarchii finansowej, a ona do tego nie dopuści). Wtedy dopiero zaczęłaby się pojawiać wolność gospodarcza, ale to już nie byłby liberalizm. Wtedy też okazałoby się, że prywatny pośrednik bankowy osiąga wyższe niż producenci, niezasłużenie wysokie zyski (zysk bez pracy) z pośrednictwa w wymianie między konsumentem i producentem.
Liberalizm domaga się ograniczenia podatków, ale powiedzmy szczerze, beneficjentem tego ograniczenia będą najbogatsi - bezpaństwowa oligarchia finansowo-gospodarcza. Cała reszta będzie płaciła podatki jeszcze większe, ukryte w tzw. podatkach pośrednich, choćby tylko z powodu rosnących odsetek bankowych kredytów udzielanych przedsiębiorcom na działalność i rozwój gospodarczy. Ten rozwój zostanie przejęty przez prywatne konsorcja bankowe (wspomnianą oligarchię), dlatego, że największym kreatorem (wytwórcą) pieniądza są komercyjne banki, czy w ogóle instytucje finansowe kreujące pieniądz tzw. bezgotówkowy (na temat mechanizmów kreacji bezgotówkowego pieniądza można napisać grubą księgę).
Niezależnie od tego, czy liberalizm funkcjonuje w gospodarce świata, czy też jeszcze nie, to jednak w wyniku procesów związanych z wprowadzaniem w życie tej egoistycznej ideologii np. deregulacji (usuniecie ograniczeń) w handlu i w obrocie kapitałowym, najważniejszy element gospodarki, sektor finansowy ma już bardzo mocne podstawy liberalne.
Sektor finansów (banki, giełdy papierów wartościowych, ubezpieczenia itp.) rozwinął się o wiele bardziej niż sektor produkcji. W sektorze finansów powstały mechanizmy umożliwiające osiąganie kolosalnych zysków i to bez związku z jakąkolwiek działalnością wytwórczą, bez związku z ludzką pracą. Sektor finansów oderwany został od gospodarki (od produkcji fizycznej) i uzyskał pozycję pierwszoplanową i całkowicie niezależną od rządów niemal wszystkich państw. Szczególnie niebezpieczny jest jego uprzywilejowany, ponadnarodowy charakter. Powstały ponadnarodowe, globalne konglomeraty banków, których dochody przekraczają często wielkości budżetów państw. To sektor finansowy, a nie rządy, decyduje już praktycznie o wszystkim.
Więc jak tu mówić o „wolnym rynku”, jako podstawie liberalizmu?
Dlatego kolejnej po komunizmie przestępczej ideologii trzeba powiedzieć stanowcze NIE.
Piewcy liberalizmu argumentując przeciw twierdzeniu, iż system podatkowy powinien wyrównywać dysproporcje dochodowe (wyrównanie nie oznacza ich zrównania) sięgają do A. Smitha (dość zakurzona literatura), który twierdził, że dysproporcje w dochodach umożliwiają rozwój. Mógłbym przytoczyć inne stwierdzenia A. Smitha, które wprawiłyby w zakłopotanie tzw. liberałów. Mógłbym zacytować np. J.E. Stiglitza (Nobel w 2001), który twierdzi, że obecna globalizacja i liberalizm to niszczenie gospodarki. Ale nie chodzi o to, żeby przerzucać się cytatami.
Otóż nikt nie twierdzi, ze wszyscy muszą mieć równe dochody. Kopanie rowu przez 4 h, czy 4 h pracy prezesa banku nie może być tak samo opłacone, jak operacja wszczepienia sztucznej zastawki serca trwająca również ok. 4h. Jeżeli jednak dochodzi do sytuacji, że 5% podatników wpłaca do budżetu tyle, co 95% pozostałych (tak jest w Polsce; na świecie tendencje mają ten sam kierunek), to te dysproporcje przestają pracować na rzecz rozwoju gospodarczego (inwestycji w nowe miejsca pracy), ponieważ zmniejszają się możliwości konsumentów do kupowania nowej produkcji i nawet najgłupszy kapitalista zauważy spadek popytu.
Mamy, zatem do wyboru: ideologię (nie ideę, nie naukę) liberalizmu, komunizmu (prawie nie ma między nimi różnic), w których człowiek jest przedmiotem, ilościową masą, albo rozwój ekonomiczny, w którym będą funkcjonowały zasady etyki katolickiej – totalnie niszczonej przez wymienione ideologie -, a człowiek będzie podmiotem i władza przez niego wybierana będzie mu służebną.
|
|
13 grudzień 2008
|
|
Dariusz Kosiur
|
|
|
|
Analiza
styczeń 2, 2006
Marek Głogoczowski
|
UE - Lokomotywa
czerwiec 2, 2003
UE - Lokomotywa
|
Wielka Smuta Żebrowskiego
październik 31, 2007
PAP
|
Masz ci babo morelowy placek
styczeń 16, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
POLAND AGAINST STAMPEDE TO EU
styczeń 25, 2003
|
Zarobki w systemie ochrony zdrowia
maj 9, 2006
Adam Sandauer
|
Ponad 600,000 Irakijczyków zabitych, od inwazji przez USA
październik 12, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Dylemat Japonii: Ropa Naftowa Iranu czy Posłuszeństwo Wobec USA
luty 4, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Małopolskie branie (kopert)
sierpień 30, 2004
PAP
|
Ulubionym filozofem G.W.Busha jest "Jezus" (!)
marzec 11, 2007
pnlp
|
Polityka Busha a Polska
czerwiec 7, 2003
Krzysztof Wyszkowski
|
Krystyna Sienkiewicz
marzec 12, 2005
Ewa Zaleska
|
Przymusowi robotnicy dwudziestego pierwszego wieku
październik 17, 2007
Artur Łoboda
|
Ceny Paliwa Osłabiają Imperium USA
styczeń 4, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Ratuj się Europo
lipiec 19, 2004
|
Spocznie na Skałce? - ciąg dalszy
sierpień 20, 2004
|
Dariusz Benedykt Ciesielski - ZAŻALENIE
grudzień 4, 2004
Dariusz Benedykt Ciesielski
|
Dług publiczny do 2006 nie przekroczy 55 proc. PKB
listopad 28, 2002
PAP
|
Wspomnienie z dzieciństwa
listopad 26, 2007
Artur Łoboda
|
Rozwój gospodarczy najlepszym srodkiem na powstrzymanie wojen. Konferencji w Moskwie poswiecona infrastrukturze
maj 14, 2007
INSTYTUT SCHILLERA
|
więcej -> |
|