ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Medialni MORDERCY! 
Jak najgorsze szumowiny z pierwszych stron gazet, szczuły na ludzi, którzy nie dali się zatruć trującą szczepionką przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
Izby lekarskie to organizacje przestępcze 
 
Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka 
Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. 
Konzentrationslager Fuehrer  
Niemcy - obóz koncentracyjny dla niewierzących w wirusa 
Rozmowa Adnieszki Wolskiej z Sucharitem Bhakdi 
 
W pierwszej kolejności powinno zostać ustalone, kto za to odpowie? 
Niektórzy mówią, że jest to wirus, który ma zlikwidować Christmas w Wielkiej Brytanii oraz w całej Europie – unieruchomić kraj w momencie, kiedy chrześcijanie obchodzą jedno z dwóch najważniejszych świąt w ciągu roku 
Kaczyński również nas w to wciągnął 
Zbrodnie wojskowe w Iraku 
Wykład Ernsta Wolffa na temat obecnego kryzysu 
 
Wirusowe kłamstwa. Komu zależy na straszeniu nas przeziebieniem? 
 
WHO: Poprzez zdrowie publiczne do globalnej dyktatury 
Traktat WHO oraz poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych to bezpośredni atak globalistów na demokratyczne, suwerenne narody świata (chociaż już wiemy, że tak naprawdę ani one „demokratyczne”, ani „suwerenne”) w celu ustanowienia sanitarnej dyktatury WHO pod pretekstem walki z niekończącymi się pandemiami (a według nowej, zmienionej niedawno przez WHO definicji „pandemii”, pandemią może być dosłownie wszystko - może być „pandemia otyłości”, „pandemia depresji”, „pandemia kataru”, "pandemia alergii", itd.) 
Ekspert od COVID-u, okazał się być awatarem stworzonym przez Chińczyków  
 
Co musimy zrobić aby pokonać globalistów? 
Brat Alexis Bugnolo z Rzymu. 
Kto mordował w Katyniu 
Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. 
Skazany za pestki moreli, B17  
Faszyzm w barwach demokracji 
Rząd Stanów Zjednoczonych CELOWO niszczy żywność amerykańskich Farmerów i stymuluje kryzys zaopatrzenia w żywność 
Jakiś czas temu na oficjalnej stronie ONZ ukazał się artykuł "Korzyści z głodu na świecie". Wprawdzie szybko go usunięto, lecz nadal jest dostępny w internetowych archiwach 
Holenderski poseł Geert Wildersem przemilcza zbrodnie Izraelczyków 
Holenderski poseł Stephan van Baarle skonfrontował się w parlamencie ze skrajnie prawicowym politykiem Geertem Wildersem, oskarżając go o wspieranie trwającej ofensywy militarnej Izraela w palestyńskiej Strefie Gazy, w wyniku której zginęło ponad 63 000 Palestyńczyków, głównie kobiety i dzieci. 
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Promieniowanie telefonów komórkowych, kontrola, uzależnienie – sposoby wyjścia z pułapki cyfrowej 
5G to technologia totalnej kontroli, która prze okazji niszczy zdrowie użytkownika 
Pandemia covid nigdy nie istniała 
Ogłoszony w 2020 roku apel 33 lekarzy z całego świata należących do sojuszu World Doctors Alliance, w którym ostrzegają przed ryzykiem związanym z nowymi eksperymentalnymi szczepionkami na Covid-19, wyjaśniają na jakiej zasadzie one działają i co dokładnie czyni je tak niebezpiecznymi.  
więcej ->

 
 

Polski cukier krzepi, ale tylko Zachód

Cukier krzepi. Ten slogan nigdy chyba nie był bardziej aktualny niż dziś. I nic dziwnego, bo dzięki dopłatom zysk producentów cukru często przekracza 20 proc. Sytuacja jest jednak smutna o tyle, że broniący się polscy producenci pozbawieni są jakiejkolwiek tarczy ochronnej.

Jeszcze w ub.r. krajowe firmy miały 56,5-proc. udział w rynku. Blisko 39 proc. cukru pochodzi z Krajowej Spółki Cukrowej Polski Cukier, a 17,5 proc. - ze Śląskiej Spółki Cukrowej. Z zachodnich firm największy udział 16,7 proc. miał Pfeifer und Langen, a następnie British Sugar Overseas Polska (10,6 proc.), Sudzucker (8,2 proc.) i Nordzucker (8,0 proc.). Powoli ten układ sił się zmienia. Sąd uznał umowę o sprzedaży Śląskiej Spółki Cukrowej zawartą między Skarbem Państwa a francuskim Saint Louis Sucre za wiążącą. Właścicielem francuskiej firmy jest Sudzucker. I faktycznie to właśnie Niemcy przechwycą ponad 25 proc. polskiego rynku.




Ostrzeżenia przed utratą krajowego rynku bazują też na kondycji finansowej cukrowni wchodzących w skład grupy Polski Cukier. Część z nich balansuje na krawędzi bankructwa.
Zachodni eksperci piętnują błędy popełnione w 1994 r., podczas regulowania produkcji cukru. Ich zdaniem, restrykcyjne regulacje niepozwalające na transfer limitów doprowadziły do załamania polskiego cukrownictwa. Nie pozwoliły na koncentrację i optymalizację produkcji.

Część fachowców wskazuje zupełnie inną przyczynę kryzysu w cukrownictwie. Po prostu cło na cukier ustalone na poziomie 170 euro za tonę było zbyt niskie, aby chronić krajową produkcję. Cukrownie, aby pozbyć się zalegającego w magazynach cukru, sprzedawały go poniżej kosztów własnych. Cło podniesiono dopiero 1999 r. - jak się okazało, zbyt pó?no, by uratować krajowych producentów.

Teraz konsekwencją sprzedaży większości cukrowni może być gwałtowny wzrost bezrobocia i kryzys w rolnictwie. A zagraniczni inwestorzy, dzięki stosowaniu kruczków prawnych, transferują kwoty cukru do wybranej przez siebie cukrowni, kontraktując buraki cukrowe według własnego uznania.

Walka zachodnich inwestorów o polski rynek cukru trwa. Jej konsekwencje mogą być nawet poważniejsze od kryzysu w cukrownictwie pod koniec lat 90., gdy zbyt niskie cła pozwoliły na zalew krajowego rynku tanim cukrem. Specjaliści ostrzegają, że jeśli nie zostaną podjęte radykalne kroki, w polskich rękach zostanie jedynie 10-15 proc. rynku.




Cukrownie - prawo silniejszego
Z krajobrazu Polski znikają kolejne cukrownie, a wokół tworzą się obszary bezrobocia. Dla zachodnich koncernów walczących o powiększenie swoich udziałów w europejskim rynku cukru nie ma znaczenia, jak zamykanie kolejnych cukrowni wpłynie na ekonomikę regionów. I nic dziwnego, bo tu zaczyna się rola rządu.

Kraje Unii Europejskiej są największym producentem cukru na świecie. Ich udział w światowej produkcji surowca jest szacowany na 40 proc. Wbrew prawom ekonomii, to właśnie w krajach Unii koszt wyprodukowania 1 tony cukru jest najwyższy na świecie. Zachodnioeuropejscy producenci otrzymują za tonę wyprodukowanego cukru ok. 630 euro, podczas gdy na światowych rynkach za tonę cukru można uzyskać jedynie ok. 180 euro. Europejski rynek cukru jest jednak otoczony murem obronnym z najeżonymi karabinami ceł zaporowych i ustaw. Koszty związane z produkcją tony cukru w Polsce oraz innych krajach kandydujących do Unii są znacznie niższe niż na Zachodzie. Natomiast koszt produkcji cukru z trzciny cukrowej nie przekracza 1/3 kosztów produkcji cukru z buraków.

Bez skrupułów

W większości krajów unijnych lokalne koncerny mają 100-proc. udział w rodzimym rynku i zabezpieczają swój dochodowy interes przed konkurencją. Dlatego nowe kraje wchodzące do Unii są dla europejskich potentatów jedyną szansą na powiększenie zysków na rynkach Europy.

Wzrost limitów określających wielkość produkcji cukru można łatwo przeliczyć na gotówkę. To wszystko sprawia, że cukrowa wojna w Polsce wchodzi w decydującą fazę, a walka zaczyna być coraz bardziej bezwzględna. W grze bierze też udział dodatkowy czynnik, który "podbija stawkę". Zdaniem ekspertów, w 10 krajach, które już za 2 lata uzyskają unijne członkostwo, limit rocznej produkcji cukru będzie przyznawany nie na kraj, lecz na firmę. Przykładowo koncern mający 15-proc. udział w rynku polskim, 20-proc. w słowackim i 10-proc. w czeskim otrzyma łączny limit produkcji cukru odpowiadający sumie udziałów w tych 3 krajach. Dla unijnych urzędników nie będzie miało znaczenia, gdzie będzie produkowany cukier. Mniejsza liczba cukrowni będzie im nawet na rękę - łatwiej będzie można je skontrolować. Dlatego już teraz tak bardzo istotne jest pozyskanie jak największego udziału w rynku. Czasu jest przecież coraz mniej. A że przy okazji zbankrutuje kilka firm, wzrośnie bezrobocie w niektórych regionach, a także całe okręgi specjalistycznej produkcji rolniczej będą musiały zmienić profil produkcji? Czy takie są koszty postępu? Słowo wytrych, którym jest restrukturyzacja, jedynie cywilizuje drastyczne postępowanie zachodnich firm. Tym bardziej, że trzeba przecież iść z postępem, a przegranych i biednych nikt nie słucha. No, chyba, że przed wyborami.

Transfer boczną furtką

Każda cukrownia rokrocznie ma przyznawany limit określający ilość dopuszczalnej produkcji cukru. Podobny limit dostają plantatorzy buraków. Cel tej reglamentacji to nie tylko kontrola ilości wyprodukowanego cukru - to także zapewnienie pracy i środków utrzymania w danym regionie. Jak jednak wiele innych na szybko "klepniętych" regulacji, tak i ustawa regulująca rynek cukrowy z 2001 r. roi się od luk i błędów. Limit produkcji można łatwo przetransferować, natomiast akcje cukrowni, których część została przekazana pracownikom i plantatorom, są od nich kupowane za symboliczne kwoty. Podniósł się szum, gdy udziały cukrowni w Glinojecku zaczęto skupować od plantatorów i emerytowanych pracowników cukrowni. Za cenę 100 zł kupowano cały przydział akcji przypadający na osobę. Szum jednak był krótkotrwały, sprawa bardzo szybko przycichła, a akcja skupu udziałów wciąż trwa.

Takie praktyki stosują wszystkie wielkie koncerny walczące o polski rynek. Pracownicy cukrowni w Pelplinie oraz skupieni wokół tej cukrowni plantatorzy buraków próbują stworzyć precedens i obronić własną cukrownię. Jeśli im się nie uda, kolejny region będzie skazany na bezrobocie, a kondycja finansowa okolicznych rolników nie będzie godna pozazdroszczenia.

Zamknięcie jednej cukrowni to utrata ok. 150 miejsc pracy. Jeśli wziąć pod uwagę firmy zewnętrzne obsługujące cukrownie podczas kampanii, to spadek przychodów wokół takiej miejscowości jest bardzo duży. Jednym z założeń ustawy cukrowej z 2001 r. było zablokowanie przekazywania limitów jednej cukrowni do drugiej. Jednak prawnicy będący na usługach zachodnich koncernów bardzo szybko znale?li boczną furtkę pozwalającą omijać te regulacje. Jak wyjaśnił "GF" prezes BSOP, zgodnie z ich interpretacją ustawy "prawo nie dopuszcza do przekazywania procesu produkcji, a to zupełnie coś innego niż przekazywanie limitów". Jako przykład prezes przytoczył status Guzowa, który BSOP zakupił od Rolimpeksu. Do czasu, gdy ta cukrownia posiadała odrębną osobowość prawną, na jeden dzień musiał być tam rozpalany piec i uruchamiano produkcję soku cukrowego. Było to konieczne do utrzymania przez zakład statusu producenta.

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy właścicielem 2 lub więcej cukrowni jest 1 podmiot prawny. Produkcja może być uruchomiona tylko w jednej z cukrowni, bez obawy, że pozostałe stracą status producenta. Dlatego po przekazaniu praw własności Guzowa do Sugar Tor i połączeniu go z cukrownią Dobre nie trzeba już pozorować produkcji. Faktycznie do jednej aktywnej cukrowni w grupie mogą być transferowane limity z innych.

Bez zobowiązań

Już za 2 miesiące cukrownia w Pelplinie może dołączyć do grupy zakładów nieczynnych. Jeśli to nastąpi, plantatorzy będą musieli dowozić buraki cukrowe 250 km do Glinojecka, a to postawi pod znakiem zapytania opłacalność kontraktacji. Tuż obok są, co prawda, cukrownie w Malborku i Nowym Stawie, ale one mają własnych dostawców.

British Sugar Overseas Polska (BSOP) kupił cukrownię w Pelplinie od duńskiego koncernu Danisko. Zakup cukrowni przez firmę wiązał się z przejęciem zobowiązań inwestycyjnych i gwarancji socjalnych dla pracowników cukrowni. Te zobowiązania wzięli na siebie Duńczycy, podpisując umowę prywatyzacyjną ze Skarbem Państwa.

Było to jednym

z warunków transakcji. Jednak BSOP nie kupuje tego zakładu, aby kontynuować w nim produkcję - robi to wyłącznie dla limitów. Angielski koncern nie miał zamiaru wywiązywać się z zawartych umów. Pracownicy cukrowni w Pelplinie, mając w ręku dokumenty potwierdzające gwarancje socjalne, zdołali je wyegzekwować. Nie obyło się bez interwencji u ministra Skarbu. Nie jest znana umowa prywatyzacyjna Danisko, ale BSOP odmówił ujawnienia szczegółów umowy kupna, zasłaniając się tajemnicą handlową. Według nieoficjalnych informacji, Denisko zobowiązało się do zainwestowania w Pelplinie od 3 do 5 mln zł rocznie w ciągu 3 lat. W sumie wielkość inwestycji w cukrownię miała osiągnąć 9-15 mln zł. Duńczycy zainwestowali jedynie 600 tys. zł, a przedstawiciele plantatorów i pracowników, którzy są mniejszościowymi udziałowcami tej cukrowni, nie mając dostępu do dokumentów, nie potrafią dowieść, że Anglicy przejęli zobowiązania inwestycyjne Danisko.

Stanisław Dziedzic, dyrektor ds. rozwoju BSOP, twierdzi, że angielski inwestor, gdy angażował się w proces prywatyzacji przemysłu cukrowniczego, nie był zobligowany do żadnych inwestycji poza jedną - zakupem 10--proc. pakietu akcji kontrolowanych przez siebie cukrowni.

Finansowy poślizg

W 2002 r. decyzję o zamknięciu cukrowni w Pelplinie miała uzasadniać misternie zbudowana przez BSO symulacja finansowa. Miała ona wykazać, że cukrownia, choć pracująca, jest i będzie niedochodowa. Jako jedyną szansę zakładu na zminimalizowanie strat przedstawiono przekazanie limitów produkcji cukru do Glinojecka. Niestety, misternie utkany plan upadł, ponieważ okazało się, że pozostali członkowie rady nadzorczej reprezentujący Skarb Państwa i pracowników cukrowni znają się na zagmatwanych analizach finansowych. Ekspertowi finansowemu BSOP umknął drobny szczegół - cukrownia w Pelplinie przynosi zyski, a koszt produkcji cukru należy do najniższych ze wszystkich zakładów BSOP.

Pracownicy pelplińskiej cukrowni ciągle podkreślają, że są w stanie zaakceptować zamknięcie tego zakładu. Uważają jednak, że w jej miejsce w rejonie gdańskim mogłaby powstać jedna duża cukrownia, np. wykorzystująca moce przerobowe Malborka, Nowego Stawu i Pelplina. Pozwoliłoby to na uratowanie większości miejsc pracy. Dlatego pracownicy konsekwentnie odmawiają przyjęcia odpraw, wierząc, że zostaną podjęte "mądre i racjonalne decyzje".

Likwidacja cukrowni to także początek końca dla plantatorów. Grozi im utrata dochodów, ponieważ wielkość kontraktacji będzie systematycznie redukowana. W końcu, ze względu na małe zamówienia i wysokie koszty transportu, będą musieli zrezygnować z uprawy buraków cukrowych.

Czy w Polsce tak ma przebiegać restrukturyzacja? W ub.r. cukrownie przed zamknięciem uratował Skarb Państwa, korzystając z prawa weta, jakie daje mu Złota Akcja. Wkrótce Skarb Państwa straci możliwość ingerowania w sprawy cukrowni - w maju wygasają jego uprawnienia związane ze Złotą Akcją.
4 marzec 2003

Piotr Burza Gazeta Finansowa 

  

Archiwum

Przesłanie do Narodów Europy Zachodniej
październik 9, 2005
Artur Łoboda
Kolejny raz dać się oszwabić
marzec 29, 2004
PAP
Karta z dziejów ludzkości
listopad 18, 2004
Julian Tuwim
Jak wymawiać polskie słowo *Śahd?ahanpur*?
maj 25, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Jan Paweł II
kwiecień 2, 2005
13 GRUDNIA 2008 ROK
grudzień 13, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Papież genialnie odpowiedział prezydentowi i premierowi (znawca 4)
sierpień 18, 2002
PAP
PO kładzie łapę na OFE
sierpień 27, 2008
interia.pl
Dlaczego Pan Akko uważa, że powinniśmy ratyfikować konstytucję UE
czerwiec 4, 2005
Gregory Akko
Ruch Obrony Bezrobotnych - jutro rozpoczęcie "Marszu bezrobotnych na Warszawę"
sierpień 20, 2003
Ruch Obrony Bezrobotnych
Hołdys o francuskich zamieszkach
listopad 15, 2005
Zbigniew Hołdys
Katastrofa ludzkosci
marzec 28, 2003
Waldemar Maszewski, Hamburg
Edukacja "rozwolniona" (liberalna) dla potrzeb społeczeństwa o „dwóch szybkościach”
listopad 7, 2005
Marek Głogoczowski
Komputerowe wybieranie etyka do kontroli, czyli ekipa dla wipa
czerwiec 15, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Społeczeństwo inwigilowane
marzec 29, 2003
Lig
Czy Kościół Katolicki stanie się dla Unii Europejskiej "użytecznym głupcem" ?
maj 31, 2003
Azbest, czyli giga "kit"
grudzień 10, 2007
Dariusz Kosiur
Pola, Melania, Bronia i Katarzyna
luty 5, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Marnowanie szansy
październik 17, 2003
Artur Łoboda
Replika pokoju Anny Frank powstanie w... anglikańskiej katedrze w Liverpool
wrzesień 20, 2007
bibula
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media