ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Papież błogosławi strażników de Rotschild  
To nie jest pomysł Dana Browna na nową powieść, ale wydarzenie, które umknęło uwadze mediów w Polsce, a oznacza wsparcie Watykanu dla potężnych postaci świata finansów i przemysłu, deklarujących działania na rzecz przemiany systemu gospodarczego współczesnego świata.  
Co musimy zrobić aby pokonać globalistów? 
Brat Alexis Bugnolo z Rzymu. 
Strona Krzysztofa Wyszkowskiego 
Strona domowa Krzystofa Wyszkowskiego 
Powstało Polskie Stowarzyszenie niezależnych lekarzy i naukowców 

 
Ameryka: Od Wolności do faszyzmu 
Amerykanie zaczynają rozumieć - co się dzieje z ich krajem. O tym mówi film pod wskazanym linkiem. 
To tylko... / It's just...  
Jak Nas wganiają w kajdany 
Ukraina: Maski rewolucji 
W Odessie w maju 2014 r. wymordowali bezkarnie 45 osób. Jak to możliwe, że nie usłyszeliśmy żadnych protestów ani krytyki ze strony zachodnich demokracji? Ukraińska rewolucja była silnie wspierana przez dyplomację USA. 
Ivan Komarenko wywiad dla Głos Obywatelski 
W obronie Naszej wolności 
Rząd Stanów Zjednoczonych CELOWO niszczy żywność amerykańskich Farmerów i stymuluje kryzys zaopatrzenia w żywność 
Jakiś czas temu na oficjalnej stronie ONZ ukazał się artykuł "Korzyści z głodu na świecie". Wprawdzie szybko go usunięto, lecz nadal jest dostępny w internetowych archiwach 
Częstotliwości radiowe i mikrofalowe a manipulacja ludzkimi emocjami i zachowaniem 

 
 

 
Jak tlenek grafenu reaguje w organizmie  
Przez szczepionkę dostaje się do tkanek i "mnoży się", tworząc sieć przewodzącą w całym ciele, a następnie...  
Debata ws. pandemii COVID-19! 
Sytuacja w Polsce i na świecie! Klimczewski, Socha, Giorganni!  
Prawda o włoskiej "epidemii" - rozmowa z biologiem Elżbietą Wierzchows 
Program "niezaleznatelewizja" 
1984 
Podstawowa lektura dla młodych Polaków 
Israelis protest in Jerusalem against PM Netanyahu 
Netanyahoo is a criminal just like Trumpy wumpy
Netanyahoo jest kryminalistą tak samo jak tępy głupek 
Toksykologia kontra wirusologia: Instytut Rockefellera i kryminalne oszustwo w sprawie Polio 
Wybuch choroby w roku 1907, w Nowym Jorku dał dyrektorowi Instytutu Rockefellera, doktorowi Simonowi Flexnerowi, złotą okazję do wysunięcia roszczeń do odkrycia niewidzialnego “wirusa” wywołującego coś, co arbitralnie nazwano poliomyelitis. 
Czy wirus istnieje? Czy SARS-CoV-2 został wyizolowany?  
Wywiad z Christine Massey. Czy wirus istnieje? Odpowiedzi na te prośby potwierdzają, że nie ma zapisów o izolacji / oczyszczeniu SARS-CoV-2 „wykonanej przez kogokolwiek, gdziekolwiek i kiedykolwiek”.  
Niezależna witryna Alexa Jones'a 
Alex Jones należy do nielicznych ludzi na świecie którzy mają odwagę mówić prawdę o antyspołecznej konspiracji 
Kompleksowe badania wykazały spójne zmiany patofizjologiczne po szczepieniu szczepionkami anty-COVID-19 
 
Wirusowe kłamstwa. Komu zależy na straszeniu nas przeziebieniem? 
 
więcej ->

 
 

Gdy inteligenci maszerują

W coś się nie wątpi, kogoś się nie czyta, pewnych pytań w ogóle się nie słyszy - oto kwintesencja postawy inteligencji zastępczej. Tymczasem do prawdziwego inteligenckiego etosu należy otwartość na cudze racje i gotowość sporu, a inteligencką bronią był zawsze argument, a nie wykluczenie



Kiedy Albert Gore, pomimo głośno wyrażanego poparcia amerykańskich elit intelektualnych i Hollywood, przegrał wybory prezydenckie z George'em W. Bushem, przedstawianym przez te same elity jako głupkowaty prostak, zmuszony do opuszczenia gabinetów w Białym Domu personel Billa Clintona pozostawił po sobie połamane meble, poniszczone komputery i obelżywe napisy na ścianach. Samo zdarzenie, choć drobne, było bardzo znamienne, ale bardziej jeszcze znamienna była reakcja świata mediów - w poważnych komentarzach tej bezprecedensowej demolki bynajmniej nie potępiono, a w popularnych talk-show prowadzący i ich goście wręcz solidaryzowali się z nią, zaśmiewając się z głupiej miny, jaką pewnie zrobi nowy prezydent, kiedy próbując usiąść na połamanym fotelu w Gabinecie Owalnym, nagle klapnie na tyłek.

Mało kto zauważył wówczas, że stało się coś ważnego: w kraju będącym od lat wzorem demokracji dokonało się symboliczne zerwanie z obyczajem, który nakazywał przegranym złożyć zwycięzcom gratulacje i z godnością podporządkować się woli elektoratu. Nastał obyczaj nowy: jeśli większość wybierze kandydata spoza grona akceptowanego przez elity intelektualne, to z takim wyborem wypada się nie godzić i podważać go na wszelkie możliwe sposoby.

Ta sama wściekłość, która znalazła ujście w demolowaniu opuszczanych biur, przepełniała głośny film "Fahrenheit 11.09" i werdykt jury festiwalu filmowego w Cannes, które marne skądinąd filmidło uhonorowało na złość głupkowi z Teksasu najwyższym wyróżnieniem. Tę samą wściekłość znajdujemy niemal codziennie w wypowiedziach intelektualistów i gwiazd, tudzież w pełnych serdeczności reakcjach na każdy inspirowany nią wybryk - choćby polegał na ściągnięciu przez piosenkarza na lotnisku gaci i wypięciu gołego zadka na przypadkiem znajdujący się w pobliżu prezydencki samolot. Nic nie jest zbyt głupie ani zbyt chamskie, jeśli służy zaznaczeniu niepogodzenia jajogłowych z wynikiem wyborów.

Nietrudno zauważyć podobieństwo pomiędzy zachowaniem odchodzących ludzi Clintona a na przykład reakcjami europejskich salonów na wybór Sarkozy'ego czy, wcześniej, Berlusconiego. Nas jednak, oczywiście, najbardziej interesuje polska odmiana tego samego zjawiska wyrażająca się w modzie na eksponowanie pogardy dla "kaczorów" i nieustannie ponawianych wezwaniach do inteligencji, aby wykazała większą aktywność, zbuntowała się mocniej i obaliła władzę, o wyrozumiałości dla której nie ma i nie może być mowy.

Inteligencja zastępcza


Polska odmiana tego zjawiska jest o tyle specyficzna, że istniało u nas kiedyś - do czasów Palmir i Katynia, używając pewnego myślowego skrótu - coś takiego jak inteligencja. Warstwa społeczna nieznajdująca odpowiednika w mających bardziej fortunną historię krajach zachodnich, ciesząca się szczególnym społecznym prestiżem i zasługująca sobie na ten prestiż pielęgnowaniem pewnych szczególnych, inteligenckich właśnie, cnót oraz poczucia misji.

W hekatombie wojny światowej straty polskiej inteligencji były nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do innych grup społeczeństwa. Pó?niej, pod komunistyczną dyktaturą, niedobitki traktowane były niechętnie - zdegradowane do "inteligencji pracującej", zaledwie tolerowane, rozcieńczane były w masie półinteligentów ze społecznego awansu. Tolerowano tylko tę część inteligenckiej tradycji, która wywodziła się od Żeromskiego i przedwojennych "Wiadomości Literackich" - resztę bezlitośnie eksterminowano, w co chętnie i z dużą skutecznością włączali się peerelowscy intelektualiści zarówno w okresie swej kolaboracji z realnym socjalizmem, jak i pó?niej, gdy pewna ich część stopniowo wybierała kontestację.

Symbolem tej współpracy może być mało znany list Juliana Tuwima, w którym poeta cieszy się, że "reakcyjnym szubrawcom" z "Gazety Ludowej" cenzura nie pozwoliła zamieścić ataku na "Bal w Operze" - albo bardziej znane westchnienie Marii Dąbrowskiej, że mimo wszystko lepszy stalinizm od "endeckiego ciemnogrodu".

Sposób, w jaki niedobitki lewicującej przedwojennej inteligencji wykorzystywały Peerel do dogrania przedwojennego sporu, czy raczej do pastwienia się nad nieistniejącym już wtedy przeciwnikiem z czasów dwudziestolecia, to temat na osobne opracowanie, ale nie można go tu pominąć, bo stał się ważną częścią tożsamości grupy, którą wpływowe media od lat usiłują uczynić jedynym i niekwestionowanym wyrazicielem poglądów polskiego inteligenta. W istocie jest ona raczej, jak pozwoliłem sobie nazwać, inteligencją zastępczą; grupą społeczną, która inteligenckiej tradycji używa przede wszystkim jako uzasadnienia dla szczególnej wagi, jaką powinno się przywiązywać do jej głosu oraz poczucia wyższości nad warstwami niższymi - dość swobodnie natomiast traktuje większość elementów tej tradycji.

Nie wdając się w socjologiczny opis, powiedziałbym, że owa grupa składa się z dwojakiego elementu - dziedziców lewicującego nurtu inteligencji przedwojennej, którzy spełniają tu rolę wzorcotwórczą, oraz znacznie liczniejszych inteligentów wyprodukowanych przez peerelowski awans, z silnym kompleksem słomy w butach, którzy pilnym, wiernopoddańczym naśladowaniem zachowań przedstawicieli grupy pierwszej starają się oddalić od siebie podejrzenia i zapracować na glejt "prawdziwych" inteligentów.

Byle nie wiedzieć


Po publikacji "Michnikowszczyzny" wielu ludzi zobaczyło we mnie osobę, z którą chcą się podzielić swoimi opiniami o Adamie Michniku albo wspomnieniami, często anegdotycznymi, ze swoich z nim spotkań bąd? współpracy. W ich liczbie znajdują się świadkowie rozmaitych publicznych wystąpień Michnika, dzielący się swoimi wrażeniami, relacjami, niekiedy nawet zapisem filmowym. Chcąc nie chcąc, jestem dość dobrze poinformowany nie tylko o tym, co ostatnio Michnik gdzie powiedział, ale także - jak było to przyjęte przez obecną na sali publiczność. I właśnie reakcje publiczności wydają mi się najbardziej charakterystyczne. Jeśli jedna czy druga osoba opisuje atmosferę owych spotkań, odwołując się do medialnego stereotypu moherowych beretów, można to uznać za złośliwość - ale jeśli skojarzenie to powtarza się nagminnie w licznych relacjach z różnych miast, to chyba można uznać je za czymś spowodowane.

Tym, co z reguły najbardziej oburza opisujących kolejne spotkania i co się w ich relacjach powtarza nieodmiennie, jest nie tyle panująca na sali atmosfera bezmyślnego uwielbienia dla bohatera wieczoru, ile przede wszystkim wściekłość i agresja, jaką reaguje publiczność na próbę zadania Adamowi Michnikowi jakiegokolwiek niewygodnego pytania. Tupanie, okrzyki, aby uznać pytanie za niebyłe, wyrywanie mikrofonu, a często wręcz agresja fizyczna. I entuzjastyczne brawa, gdy Michnik zbywa niewygodne pytanie machnięciem ręki i stwierdzeniem: "to wszystko bzdury" albo "nie warto na to odpowiadać".

Wierzę w prawdziwość owych opisów, bo zdarzało mi się uczestniczyć w spotkaniach, w których uwidaczniała się ogromna niechęć inteligencji zastępczej do jakichkolwiek myśli burzących bezpieczną, raz na zawsze ustaloną wizję rzeczywistości. Pamiętam na przykład spotkanie w warszawskim KIK ze śp. Gustawem Herlingiem Grudzińskim, na którym zgromadzeni - inteligencja katolicka! - dosłownie wytupali jegomościa pytającego pisarza, jakie ma zdanie w znajdującym się wówczas w najgorętszej fazie sporze o dopuszczalność aborcji, a potem okrzykami usiłowali zmusić nieco zdumionego sytuacją pisarza do zignorowania pytania.

Inny przykład, już ostatni, to znana odpowied?, jakiej udzielił Krzysztof Kozłowski na pytanie, jak odpowiedziałby na opublikowany właśnie tekst prof. Krasnodębskiego. Nacechowana zdumieniem, że w ogóle o to zapytano, odpowied? brzmiała: "Krasnodębskiego? Przecież tego się nie czyta!". W takich groteskowych zachowaniach przejawia się to, co stanowi kwintesencję postawy inteligencji zastępczej: w coś się nie wątpi, kogoś się nie czyta, na pewne pytania się nie odpowiada, w ogóle się ich nie słyszy, a kto posuwa się do ich zadawania, najwyra?niej nie jest inteligentem. Jest to dokładne odwrócenie etosu prawdziwej inteligencji. Powinnością prawdziwego inteligenta było właśnie wątpić, do prawdziwego inteligenckiego etosu należy otwartość na cudze racje i gotowość sporu, a inteligencką bronią był zawsze argument, a nie wykluczenie. Trudno o coś bardziej sprzecznego z inteligenckim etosem niż zamykanie się na "miazmaty" i eliminowanie z publicznej debaty osób o odmiennych poglądach!

W osaczeniu


Najsławniejszy peerelowski skecz kabaretowy wykpiwa chamusia-hydraulika pomiatającego starannie się wysławiającym człowiekiem w garniturze i krawacie. Na identycznym schemacie budowany był komizm filmów Stefana Barei: stado chamów gnębi inteligenta. Oddaje to ważny socjologiczny fakt tych czasów: inteligent w Peerelu czuł się osaczony, z jednej strony przez rozbezczelnionych roboli, podjudzanych przez władzę, że to na nich stoi ludowe państwo, z drugiej - przez prymitywnych aparatczyków z nomenklatury. Rzecz zrozumiała, że skłaniało to do reakcji obronnej, do poszukiwania inteligenckiego azylu, salonu, gdzie wszyscy potrafią się posługiwać nożem i widelcem i gdzie nie trzeba ciągle walczyć o swoje.

Na tej tęsknocie z doskonałym skutkiem zagrała po roku 1989 postsolidarnościowa lewica, oferując swym stronnikom poczucie przynależności do społecznej elity i jednomyślność zaświadczaną poparciem autorytetów. Charakterystyczne było postępowanie tej formacji podczas "wojny na górze". W maju 1990 r. zorganizowała ona pod prezydencją Jerzego Turowicza spotkanie intelektualistów (oraz nazwanych na tę okoliczność intelektualistami polityków), którzy zgodnie stwierdzili, że demokracja jest w Polsce zagrożona przez prawicowy nacjonalizm, i zwołali miesiąc pó?niej konferencję w jej obronie. Efektem owej konferencji było powstanie ROAD i FPD, pierwocin pó?niejszej Unii Demokratycznej.

Kilka lat temu powtórzono ten zabieg, tworząc Partię Demokratyczną, a obecnie powtarza go ze swoim ruchem w obronie demokracji Aleksander Kwaśniewski. Powtarzany jest też ton propagandowy: walka polityczna przedstawiana jest jako dalszy ciąg walki inteligenta z gnębiącymi go peerelowskimi chamami. Jedyny "merytoryczny" argument polityków i publicystów "centrolewu" to przyrównywanie przeciwników do partyjnych propagandystów z czasów Gomułki i rozpisywanie się o "antyinteligenckim kompleksie" tego ostatniego, z natrętnym powtarzaniem, że ktokolwiek krytykuje np. profesora Geremka, stanowi nowe wcielenie pismaków z "Trybuny Ludu".

Istotnym narzędziem wykluczania, poza oskarżeniem o "antyinteligencką fobię", pozostaje oskarżenie o antysemityzm - nośnym, zważywszy, że ludzie naznaczeni traumą żydowskiego pochodzenia stanowią znaczną część opiniotwórczego rdzenia inteligencji zastępczej. Nikt chyba nie jest już w stanie przebić tu profesora Głowińskiego, który oznajmił "Tygodnikowi Powszechnemu", że nawet jeśli w krytyce Michnika nie pojawiają się argumenty antysemickie, to przecież jest oczywiste, że wynika ona z nienawiści "prawdziwych Polaków" do Żyda. Za podobne odkrycie należy się Głowińskiemu miejsce w historii obok zasłużonych dla chruszczowowskiej psychiatrii odkrywców tzw. schizofrenii bezobjawowej.

Ciekawym przykładem urabiania inteligencji zastępczej żydowską traumą służy niedawny wywiad Agnieszki Holland dla "Wysokich Obcasów". Obok stereotypowych rozważań o "antyinteligenckich kompleksach" prawicy artystka snuje dywagacje o fizycznym podobieństwie rządzących do dawnych ubeków, nazywanych przez nią wieprzowinami w garniturach. To zarówno odwrócenie stereotypu, wedle którego ubekami byli wyłącznie Żydzi, jak i niezwykle ostre zaznaczenie obcości - nie tylko polegającej na tym, że my jesteśmy inteligentami, a nasi przeciwnicy chamami, ale także zyskującej wymiar fizyczny, rasowy.

Marsz, marsz, marsz


Sposób, w jaki budowany jest ruch, który ma przywrócić złoty wiek III RP - czyli, mówiąc najkrócej, sytuację z czasów zanim Rywin przyszedł do Michnika, rozpoczynając bratobójczą wojnę między środowiskami zgodnie wcześniej współpracującymi w eliminowaniu "ciemnogrodu" z życia publicznego - nie jest więc nowy. Różnica - poza drobiazgami tego rodzaju, że osoby, które wówczas uosabiały zagrożenie dla demokracji, jak Wałęsa czy Niesiołowski, dziś stały się jej obrońcami - jest tylko taka, że siedemnaście lat temu ożywiała te działania autentyczna wiara, iż społeczeństwo nie może nie posłuchać jednogłośnie występujących autorytetów, i że przedstawienie swego programu politycznego jako programu inteligencji automatycznie zyska mu powszechne poparcie. Dziś natomiast powtarzanie starych pomysłów wynika raczej z braku nowych. Trudno przecież sądzić, żeby widok Tadeusza Mazowieckiego wręczającego nagrodę Leszkowi Balcerowiczowi albo jeszcze jeden zbiorowy list intelektualistów były w stanie przekonać kogokolwiek nowego.

Wszystkie owe szyderstwa z rzekomo zakompleksionych wrogów inteligencji, okrzyki o Gomułce i Moczarze czy naigrawania się z czyjegoś "proszę panią" (choć z kindersztuby rozliczani są bezlitośnie tylko wrogowie - prostactwo "swoich", profesora, który każe się publicznie całować w d... czy literata bredzącego o "pierdzeniu Kapuścińskiemu do grobu" przydaje tylko mołojeckiej sławy) swą zajadłość zawdzięczają autentycznej frustracji, analogicznej do tej, która powodowała przywołanymi na wstępie stronnikami Gore'a. Frustracji faktem, że, mówiąc brutalnie, chamy nie chcą słuchać inteligentów. Stąd owe wezwania, by inteligencja się przebudziła, by zwierała szeregi, broniła III RP, dawała odpór, i wszystkie inne apele do - z całą świadomością, jak nonsensowne, ale tu właśnie uzasadnione określenie - inteligenckich mas.

Są to apele w swej głębokiej warstwie kompromitujące ich autorów, niezdolnych zauważyć, że maszerująca inteligencja to kompletny absurd. Jakkolwiek, gdy odrzuciło się podstawy inteligenckości i sformatowało inteligencję w karne, pozbawione wahań i wątpliwości szeregi, nonsens nieunikniony. Rzecz w tym, że owe apele sprowadzają inteligencję do roli jeszcze jednej grupy branżowej rywalizującej z innymi w tym, kto potrafi przyprowadzić więcej ludzi na wiec, zebrać więcej podpisów i więcej głosów w wyborach. A w tej konkurencji inteligencja jest skazana na przegraną. ¦
Rafał Ziemkiewicz
24 maj 2007

RAZ 

  

Archiwum

Perpetuum mobile
listopad 25, 2003
http://kumor.net
Izraelscy żołnierze odmawiają służby w Gazie
styczeń 12, 2009
hgw
Polskę odnale?ć w sobie
czerwiec 15, 2008
Artur Łoboda
Wielka Brytania - Wielka Bezmózgownia
październik 7, 2003
Fëamortur'a
Globalizm w wykonaniu Kaczynskich
marzec 6, 2007
przeslala Elzbieta
"Jacek Dębski musiał zginąć, bo był nielojalny i nieodpowiedzialny"
styczeń 20, 2003
Piotr Mączynski
Nie stać nas
październik 20, 2003
Angora
Przeproście naród agresorów za pomyłkę
czerwiec 18, 2004
(PAP)
Wesołych Świąt
kwiecień 19, 2003
"Diabelska Gra"
styczeń 14, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Zmienna Rzeczywistość Potęgi USA
marzec 25, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
"Pomiędzynarodówka agresywnego durnia i nadętego półgłówka"
marzec 1, 2004
Artur Łoboda
Adam Michnik - miedzy lwem a lisem
wrzesień 17, 2002
GAZETA POLSKA
Pojedynek Polonii z prowokatorami
wrzesień 17, 2004
Nazistowskie wzorce wciąż żywe
czerwiec 3, 2004
Kawały o końcu świata
maj 18, 2007
Olaf Swolkień
Historyk niemiecki za zniesieniem zakazu rozprowadzania "Mein Kampf"
lipiec 25, 2007
BIBULA
Demokracja jest wtedy, gdy wznosisz okrzyki pro-rządowe
listopad 2, 2004
PAP
Hipokryzja Niekończącej się Propagandy Terroru Bush’a
maj 23, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Monarchia czy "demokracja" ?
styczeń 22, 2008
Tezlav von Roya
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media