ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Henry Kissinger & Bill Gates wzywają do masowych szczepień i Globalnego Rządu 
Według mediów, rządu i Organizacji Narodów Zjednoczonych znajdujemy się w środku najgorszej światowej pandemii zdrowia w naszym życiu. Jesteśmy świadkami bezprecedensowej globalnej blokady w odpowiedzi na epidemię koronawirusa znaną jako COVID19.

Globalną populację żyjącą w krajach zachodnich od ponad pokolenia uczono żyć w ciągłym strachu od 11 września. Zachęcano nas do poświęcania naszej wolności dla fałszywego poczucia bezpieczeństwa, z każdym dniem coraz bardziej uzależniając się od państwa w zakresie ochrony, a teraz wielu z nas liczy na to, że państwo płaci nasze rachunki.

Pomimo tego, że rządowy budżet i deficyt stale rosną wykładniczo każdego dnia ... Niektórzy zaczynają dostrzegać, że w oficjalnej historii może być coś więcej niż to, w co wierzymy. Nieliczni mogli to przewidzieć i czekają na kolejną fazę, która może być kolejnym krokiem w kierunku globalnego zarządzania. To właśnie mężczyźni i kobiety, dokładnie te same osoby i agencje rządowe, a także globalne instytucje, które odniosą największe korzyści, są tymi, którzy wzywają do walki ... 
whatreallyhappened.com 
Warto dodać ten link do Pana strony: http://whatreallyhappened.com/

99% tez dotyczących religii, polityki i ekonomii i filozofii się pokrywa z tezami zaprasza.net. Topowa strona. 
Drugi List otwarty prof. Ryszarda Rutkowskiego 
Panie Ministrze, Szanowni Państwo to prawda "że Internet przyjmuje wszystko", ale na szczęście pozwala też przełamywać rządową cenzurę i autocenzurę polskich naukowców i lekarzy, którzy swoim milczeniem autoryzowali i dalej autoryzują wielokrotnie bezzasadne działania rządu (np. w sprawie przymusowego noszenia maseczek). Dzisiaj bowiem w Holandii, Czechach, Szwecji, na Białorusi miliony ludzi chodzą bez maseczek na twarzy, nie chorują i nie umierają. W Polsce zaś, wbrew opiniom naukowców z Australii, czy USA miliony rodaków, w tym młodzież licealna, studenci i schorowani seniorzy muszą narażać swoje zdrowie nosząc "cudowne" bawełniane maseczki i/lub przyłbice 
Po tych szczepionkach 12-15 letnie dzieci umierają na krwotoki mózgu, zawały serca, niewydolność serca 

 
 

 
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Wielkie pytania o 9/11 
Strona poświęcona analizie wydarzeń z 11 września 2001 
Częstotliwości radiowe i mikrofalowe a manipulacja ludzkimi emocjami i zachowaniem 

 
 

 
Jak ludzie "umierają" w "szpitalach kowidowych" 
Tak wygląda koronawirus Covid 19 w szpitalach zachodniej Polski 
Tego preparatu nie można nazywać szczepionką. Nazywam to konstruktem mRNA, rekombinowanym RNA, preparatem, który jest dziełem inżynierii genetycznej.  
Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński “O szczepionce genetycznej Pfizera i testach PCR” 
Nowa książka Sucharita Bhakdiego - przedstawiona w rozmowie z Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem 
Profesor Sucharit Bhakdi i jego żona profesor Karina Reiss opublikowali bestseller „Corona False Alarm”. Istnieje wstępny fragment nowej książki zatytułowanej „Corona unmasked”, którą można bezpłatnie pobrać z Goldegg Verlag. W dyskusji wideo zorganizowanej przez RESPEKT PLUS z profesorami Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem, Bhakdi przedstawił rozdział o szczepieniach i ich konsekwencjach. Fragment nowej książki „Corona unmasked” jest dostępny do pobrania z Goldegg Verlag  
Czy Policjanci będą zwracać za bezprawne mandaty? 
Zarówno mandaty, jak i wnioski o ukaranie karą finansową do sanepidu, które wystawiali poszczególni policjanci w czasie epidemii, okazują się być nie tylko bezprawne, ale i naruszające konstytucję.  
Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka 
Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. 
Szczepionkowy stan wojenny w Nowym Jorku 
Nowy Jork inicjuje wprowadzenie medycznego stanu wojennego z użyciem oddziałów wojska, aby przejąć szpitale, z których niezaszczepieni pracownicy służby zdrowia są masowo zwalniani 
Damian Garlicki - ratownik medyczny przypomina! 
 
Rothschildów apetyt na Chiny 
 
PiStapo atakuje rodziny 
Przypomnijmy sobie sceny ze świata Orwella. To już się dzieje.  
Pożary w Kaliforni - poważna analiza 
Jak lewacy spalili Los Angeles
 
Na straży wolności: Goldman Sachs  
Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. 
Bergolio vel Franciszek nagrodzony przez B’nai B’rith 
Na zdjęciu poniżej widzimy dyrektora generalnego B’nai B’rith International Daniela S. Mariaschina, który wręcza papieżowi Bergoglio złoty kielich ozdobiony żydowskimi napisami i symbolami. Jest to symboliczna nagroda przyznana Franciszkowi za jego stałe wsparcie dla tej żydowskiej organizacji masońskiej. 
Dr Mike Yeadon rozmawia z dr Reinerem Fuellmichem o kłamstwach dotyczących COVID  
„Nie bój się wirusa. To nie jest tak niebezpieczne, jak ci wmówiono.

„Bójcie się swoich Rządów - lub organów, które panują ponad tymi Rządami”. 
więcej ->

 
 

Gdy inteligenci maszerują

W coś się nie wątpi, kogoś się nie czyta, pewnych pytań w ogóle się nie słyszy - oto kwintesencja postawy inteligencji zastępczej. Tymczasem do prawdziwego inteligenckiego etosu należy otwartość na cudze racje i gotowość sporu, a inteligencką bronią był zawsze argument, a nie wykluczenie



Kiedy Albert Gore, pomimo głośno wyrażanego poparcia amerykańskich elit intelektualnych i Hollywood, przegrał wybory prezydenckie z George'em W. Bushem, przedstawianym przez te same elity jako głupkowaty prostak, zmuszony do opuszczenia gabinetów w Białym Domu personel Billa Clintona pozostawił po sobie połamane meble, poniszczone komputery i obelżywe napisy na ścianach. Samo zdarzenie, choć drobne, było bardzo znamienne, ale bardziej jeszcze znamienna była reakcja świata mediów - w poważnych komentarzach tej bezprecedensowej demolki bynajmniej nie potępiono, a w popularnych talk-show prowadzący i ich goście wręcz solidaryzowali się z nią, zaśmiewając się z głupiej miny, jaką pewnie zrobi nowy prezydent, kiedy próbując usiąść na połamanym fotelu w Gabinecie Owalnym, nagle klapnie na tyłek.

Mało kto zauważył wówczas, że stało się coś ważnego: w kraju będącym od lat wzorem demokracji dokonało się symboliczne zerwanie z obyczajem, który nakazywał przegranym złożyć zwycięzcom gratulacje i z godnością podporządkować się woli elektoratu. Nastał obyczaj nowy: jeśli większość wybierze kandydata spoza grona akceptowanego przez elity intelektualne, to z takim wyborem wypada się nie godzić i podważać go na wszelkie możliwe sposoby.

Ta sama wściekłość, która znalazła ujście w demolowaniu opuszczanych biur, przepełniała głośny film "Fahrenheit 11.09" i werdykt jury festiwalu filmowego w Cannes, które marne skądinąd filmidło uhonorowało na złość głupkowi z Teksasu najwyższym wyróżnieniem. Tę samą wściekłość znajdujemy niemal codziennie w wypowiedziach intelektualistów i gwiazd, tudzież w pełnych serdeczności reakcjach na każdy inspirowany nią wybryk - choćby polegał na ściągnięciu przez piosenkarza na lotnisku gaci i wypięciu gołego zadka na przypadkiem znajdujący się w pobliżu prezydencki samolot. Nic nie jest zbyt głupie ani zbyt chamskie, jeśli służy zaznaczeniu niepogodzenia jajogłowych z wynikiem wyborów.

Nietrudno zauważyć podobieństwo pomiędzy zachowaniem odchodzących ludzi Clintona a na przykład reakcjami europejskich salonów na wybór Sarkozy'ego czy, wcześniej, Berlusconiego. Nas jednak, oczywiście, najbardziej interesuje polska odmiana tego samego zjawiska wyrażająca się w modzie na eksponowanie pogardy dla "kaczorów" i nieustannie ponawianych wezwaniach do inteligencji, aby wykazała większą aktywność, zbuntowała się mocniej i obaliła władzę, o wyrozumiałości dla której nie ma i nie może być mowy.

Inteligencja zastępcza


Polska odmiana tego zjawiska jest o tyle specyficzna, że istniało u nas kiedyś - do czasów Palmir i Katynia, używając pewnego myślowego skrótu - coś takiego jak inteligencja. Warstwa społeczna nieznajdująca odpowiednika w mających bardziej fortunną historię krajach zachodnich, ciesząca się szczególnym społecznym prestiżem i zasługująca sobie na ten prestiż pielęgnowaniem pewnych szczególnych, inteligenckich właśnie, cnót oraz poczucia misji.

W hekatombie wojny światowej straty polskiej inteligencji były nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do innych grup społeczeństwa. Pó?niej, pod komunistyczną dyktaturą, niedobitki traktowane były niechętnie - zdegradowane do "inteligencji pracującej", zaledwie tolerowane, rozcieńczane były w masie półinteligentów ze społecznego awansu. Tolerowano tylko tę część inteligenckiej tradycji, która wywodziła się od Żeromskiego i przedwojennych "Wiadomości Literackich" - resztę bezlitośnie eksterminowano, w co chętnie i z dużą skutecznością włączali się peerelowscy intelektualiści zarówno w okresie swej kolaboracji z realnym socjalizmem, jak i pó?niej, gdy pewna ich część stopniowo wybierała kontestację.

Symbolem tej współpracy może być mało znany list Juliana Tuwima, w którym poeta cieszy się, że "reakcyjnym szubrawcom" z "Gazety Ludowej" cenzura nie pozwoliła zamieścić ataku na "Bal w Operze" - albo bardziej znane westchnienie Marii Dąbrowskiej, że mimo wszystko lepszy stalinizm od "endeckiego ciemnogrodu".

Sposób, w jaki niedobitki lewicującej przedwojennej inteligencji wykorzystywały Peerel do dogrania przedwojennego sporu, czy raczej do pastwienia się nad nieistniejącym już wtedy przeciwnikiem z czasów dwudziestolecia, to temat na osobne opracowanie, ale nie można go tu pominąć, bo stał się ważną częścią tożsamości grupy, którą wpływowe media od lat usiłują uczynić jedynym i niekwestionowanym wyrazicielem poglądów polskiego inteligenta. W istocie jest ona raczej, jak pozwoliłem sobie nazwać, inteligencją zastępczą; grupą społeczną, która inteligenckiej tradycji używa przede wszystkim jako uzasadnienia dla szczególnej wagi, jaką powinno się przywiązywać do jej głosu oraz poczucia wyższości nad warstwami niższymi - dość swobodnie natomiast traktuje większość elementów tej tradycji.

Nie wdając się w socjologiczny opis, powiedziałbym, że owa grupa składa się z dwojakiego elementu - dziedziców lewicującego nurtu inteligencji przedwojennej, którzy spełniają tu rolę wzorcotwórczą, oraz znacznie liczniejszych inteligentów wyprodukowanych przez peerelowski awans, z silnym kompleksem słomy w butach, którzy pilnym, wiernopoddańczym naśladowaniem zachowań przedstawicieli grupy pierwszej starają się oddalić od siebie podejrzenia i zapracować na glejt "prawdziwych" inteligentów.

Byle nie wiedzieć


Po publikacji "Michnikowszczyzny" wielu ludzi zobaczyło we mnie osobę, z którą chcą się podzielić swoimi opiniami o Adamie Michniku albo wspomnieniami, często anegdotycznymi, ze swoich z nim spotkań bąd? współpracy. W ich liczbie znajdują się świadkowie rozmaitych publicznych wystąpień Michnika, dzielący się swoimi wrażeniami, relacjami, niekiedy nawet zapisem filmowym. Chcąc nie chcąc, jestem dość dobrze poinformowany nie tylko o tym, co ostatnio Michnik gdzie powiedział, ale także - jak było to przyjęte przez obecną na sali publiczność. I właśnie reakcje publiczności wydają mi się najbardziej charakterystyczne. Jeśli jedna czy druga osoba opisuje atmosferę owych spotkań, odwołując się do medialnego stereotypu moherowych beretów, można to uznać za złośliwość - ale jeśli skojarzenie to powtarza się nagminnie w licznych relacjach z różnych miast, to chyba można uznać je za czymś spowodowane.

Tym, co z reguły najbardziej oburza opisujących kolejne spotkania i co się w ich relacjach powtarza nieodmiennie, jest nie tyle panująca na sali atmosfera bezmyślnego uwielbienia dla bohatera wieczoru, ile przede wszystkim wściekłość i agresja, jaką reaguje publiczność na próbę zadania Adamowi Michnikowi jakiegokolwiek niewygodnego pytania. Tupanie, okrzyki, aby uznać pytanie za niebyłe, wyrywanie mikrofonu, a często wręcz agresja fizyczna. I entuzjastyczne brawa, gdy Michnik zbywa niewygodne pytanie machnięciem ręki i stwierdzeniem: "to wszystko bzdury" albo "nie warto na to odpowiadać".

Wierzę w prawdziwość owych opisów, bo zdarzało mi się uczestniczyć w spotkaniach, w których uwidaczniała się ogromna niechęć inteligencji zastępczej do jakichkolwiek myśli burzących bezpieczną, raz na zawsze ustaloną wizję rzeczywistości. Pamiętam na przykład spotkanie w warszawskim KIK ze śp. Gustawem Herlingiem Grudzińskim, na którym zgromadzeni - inteligencja katolicka! - dosłownie wytupali jegomościa pytającego pisarza, jakie ma zdanie w znajdującym się wówczas w najgorętszej fazie sporze o dopuszczalność aborcji, a potem okrzykami usiłowali zmusić nieco zdumionego sytuacją pisarza do zignorowania pytania.

Inny przykład, już ostatni, to znana odpowied?, jakiej udzielił Krzysztof Kozłowski na pytanie, jak odpowiedziałby na opublikowany właśnie tekst prof. Krasnodębskiego. Nacechowana zdumieniem, że w ogóle o to zapytano, odpowied? brzmiała: "Krasnodębskiego? Przecież tego się nie czyta!". W takich groteskowych zachowaniach przejawia się to, co stanowi kwintesencję postawy inteligencji zastępczej: w coś się nie wątpi, kogoś się nie czyta, na pewne pytania się nie odpowiada, w ogóle się ich nie słyszy, a kto posuwa się do ich zadawania, najwyra?niej nie jest inteligentem. Jest to dokładne odwrócenie etosu prawdziwej inteligencji. Powinnością prawdziwego inteligenta było właśnie wątpić, do prawdziwego inteligenckiego etosu należy otwartość na cudze racje i gotowość sporu, a inteligencką bronią był zawsze argument, a nie wykluczenie. Trudno o coś bardziej sprzecznego z inteligenckim etosem niż zamykanie się na "miazmaty" i eliminowanie z publicznej debaty osób o odmiennych poglądach!

W osaczeniu


Najsławniejszy peerelowski skecz kabaretowy wykpiwa chamusia-hydraulika pomiatającego starannie się wysławiającym człowiekiem w garniturze i krawacie. Na identycznym schemacie budowany był komizm filmów Stefana Barei: stado chamów gnębi inteligenta. Oddaje to ważny socjologiczny fakt tych czasów: inteligent w Peerelu czuł się osaczony, z jednej strony przez rozbezczelnionych roboli, podjudzanych przez władzę, że to na nich stoi ludowe państwo, z drugiej - przez prymitywnych aparatczyków z nomenklatury. Rzecz zrozumiała, że skłaniało to do reakcji obronnej, do poszukiwania inteligenckiego azylu, salonu, gdzie wszyscy potrafią się posługiwać nożem i widelcem i gdzie nie trzeba ciągle walczyć o swoje.

Na tej tęsknocie z doskonałym skutkiem zagrała po roku 1989 postsolidarnościowa lewica, oferując swym stronnikom poczucie przynależności do społecznej elity i jednomyślność zaświadczaną poparciem autorytetów. Charakterystyczne było postępowanie tej formacji podczas "wojny na górze". W maju 1990 r. zorganizowała ona pod prezydencją Jerzego Turowicza spotkanie intelektualistów (oraz nazwanych na tę okoliczność intelektualistami polityków), którzy zgodnie stwierdzili, że demokracja jest w Polsce zagrożona przez prawicowy nacjonalizm, i zwołali miesiąc pó?niej konferencję w jej obronie. Efektem owej konferencji było powstanie ROAD i FPD, pierwocin pó?niejszej Unii Demokratycznej.

Kilka lat temu powtórzono ten zabieg, tworząc Partię Demokratyczną, a obecnie powtarza go ze swoim ruchem w obronie demokracji Aleksander Kwaśniewski. Powtarzany jest też ton propagandowy: walka polityczna przedstawiana jest jako dalszy ciąg walki inteligenta z gnębiącymi go peerelowskimi chamami. Jedyny "merytoryczny" argument polityków i publicystów "centrolewu" to przyrównywanie przeciwników do partyjnych propagandystów z czasów Gomułki i rozpisywanie się o "antyinteligenckim kompleksie" tego ostatniego, z natrętnym powtarzaniem, że ktokolwiek krytykuje np. profesora Geremka, stanowi nowe wcielenie pismaków z "Trybuny Ludu".

Istotnym narzędziem wykluczania, poza oskarżeniem o "antyinteligencką fobię", pozostaje oskarżenie o antysemityzm - nośnym, zważywszy, że ludzie naznaczeni traumą żydowskiego pochodzenia stanowią znaczną część opiniotwórczego rdzenia inteligencji zastępczej. Nikt chyba nie jest już w stanie przebić tu profesora Głowińskiego, który oznajmił "Tygodnikowi Powszechnemu", że nawet jeśli w krytyce Michnika nie pojawiają się argumenty antysemickie, to przecież jest oczywiste, że wynika ona z nienawiści "prawdziwych Polaków" do Żyda. Za podobne odkrycie należy się Głowińskiemu miejsce w historii obok zasłużonych dla chruszczowowskiej psychiatrii odkrywców tzw. schizofrenii bezobjawowej.

Ciekawym przykładem urabiania inteligencji zastępczej żydowską traumą służy niedawny wywiad Agnieszki Holland dla "Wysokich Obcasów". Obok stereotypowych rozważań o "antyinteligenckich kompleksach" prawicy artystka snuje dywagacje o fizycznym podobieństwie rządzących do dawnych ubeków, nazywanych przez nią wieprzowinami w garniturach. To zarówno odwrócenie stereotypu, wedle którego ubekami byli wyłącznie Żydzi, jak i niezwykle ostre zaznaczenie obcości - nie tylko polegającej na tym, że my jesteśmy inteligentami, a nasi przeciwnicy chamami, ale także zyskującej wymiar fizyczny, rasowy.

Marsz, marsz, marsz


Sposób, w jaki budowany jest ruch, który ma przywrócić złoty wiek III RP - czyli, mówiąc najkrócej, sytuację z czasów zanim Rywin przyszedł do Michnika, rozpoczynając bratobójczą wojnę między środowiskami zgodnie wcześniej współpracującymi w eliminowaniu "ciemnogrodu" z życia publicznego - nie jest więc nowy. Różnica - poza drobiazgami tego rodzaju, że osoby, które wówczas uosabiały zagrożenie dla demokracji, jak Wałęsa czy Niesiołowski, dziś stały się jej obrońcami - jest tylko taka, że siedemnaście lat temu ożywiała te działania autentyczna wiara, iż społeczeństwo nie może nie posłuchać jednogłośnie występujących autorytetów, i że przedstawienie swego programu politycznego jako programu inteligencji automatycznie zyska mu powszechne poparcie. Dziś natomiast powtarzanie starych pomysłów wynika raczej z braku nowych. Trudno przecież sądzić, żeby widok Tadeusza Mazowieckiego wręczającego nagrodę Leszkowi Balcerowiczowi albo jeszcze jeden zbiorowy list intelektualistów były w stanie przekonać kogokolwiek nowego.

Wszystkie owe szyderstwa z rzekomo zakompleksionych wrogów inteligencji, okrzyki o Gomułce i Moczarze czy naigrawania się z czyjegoś "proszę panią" (choć z kindersztuby rozliczani są bezlitośnie tylko wrogowie - prostactwo "swoich", profesora, który każe się publicznie całować w d... czy literata bredzącego o "pierdzeniu Kapuścińskiemu do grobu" przydaje tylko mołojeckiej sławy) swą zajadłość zawdzięczają autentycznej frustracji, analogicznej do tej, która powodowała przywołanymi na wstępie stronnikami Gore'a. Frustracji faktem, że, mówiąc brutalnie, chamy nie chcą słuchać inteligentów. Stąd owe wezwania, by inteligencja się przebudziła, by zwierała szeregi, broniła III RP, dawała odpór, i wszystkie inne apele do - z całą świadomością, jak nonsensowne, ale tu właśnie uzasadnione określenie - inteligenckich mas.

Są to apele w swej głębokiej warstwie kompromitujące ich autorów, niezdolnych zauważyć, że maszerująca inteligencja to kompletny absurd. Jakkolwiek, gdy odrzuciło się podstawy inteligenckości i sformatowało inteligencję w karne, pozbawione wahań i wątpliwości szeregi, nonsens nieunikniony. Rzecz w tym, że owe apele sprowadzają inteligencję do roli jeszcze jednej grupy branżowej rywalizującej z innymi w tym, kto potrafi przyprowadzić więcej ludzi na wiec, zebrać więcej podpisów i więcej głosów w wyborach. A w tej konkurencji inteligencja jest skazana na przegraną. ¦
Rafał Ziemkiewicz
24 maj 2007

RAZ 

  

Archiwum

Dramat w Osetii
wrzesień 2, 2004
zaprasza.net
Wysoki koszt uległości USA wobec Izraela
czerwiec 19, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Podróż po starym lądzie (2)
maj 1, 2008
Artur Łoboda
Lewizna na wydziale prawa (ideały sięgają bruku)
październik 28, 2004
Mirosław Naleziński
Balcerowicz musi zostać
kwiecień 6, 2006
Wyznanie rachmistrza
luty 14, 2003
TOMASZ DOMALEWSKI http://www.dziennik.krakow.pl/
Przegrana "Polski Michnika"
marzec 12, 2005
przesłał prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Nie tylko Rosjanie chcą Putina na III kadencję...
październik 30, 2007
marduk
Rasowy analfabeta
luty 20, 2006
Zygmunt Jan Prusiński
Stronnictwo Narodowe - wybory do Parlamentu Europejskiego
maj 18, 2004
Stanisław Bulza
"Wilhelm Gustloff" zatopiony przez niemiecką torpedę
luty 2, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Szaron szuka sprzymierzeńców
styczeń 29, 2003
PAP
Kometa którą postrzelono.
lipiec 5, 2005
Jan Lucjan Wyciślak
Palestyna: Wojna domowa Elliota Abramsa
styczeń 10, 2007
Piotr Chmielarz
ROLA NEOFITÓW W DZIEJACH POLSKI
grudzień 30, 2005
przesłał Krzysztof Cierpisz
Na Teheran!
maj 9, 2006
Marek Czarkowski
Za prezydentury Tuska to było(by?) fajnie
grudzień 10, 2005
”Pestka”
Kontrola energii na świecie „kością niezgody”
czerwiec 12, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Żebranina
sierpień 21, 2004
Expres ilustrowany
W czyim interesie?
styczeń 7, 2006
mgr inż. Józef Bizoń
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media