ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Inne artykuły

2012 Olimpiada w Londynie 
10 wrzesień 2010      Goska
Patrzeć i widzieć. Kartka z Edynburga. 
31 październik 2014      Artur Łoboda
Kartel tuszowania 
22 styczeń 2023     
Obrona Grecji Przed Upadłością w Erze Chciwości 
24 luty 2012      Iwo Cyprian Pogonowski
Sekta globalistów, albo problemy w zdefiniowaniu racjonalizmu  
25 kwiecień 2013      Artur Łoboda
Znany muzyk Krzysztof Sadowski podejrzany o pedofilię 
20 sierpień 2019      Alina
Moje dziewczyny Mona Lisy 
5 lipiec 2026      Autor: Zygmunt Jan Prusiński
Malezyjski problem, czy problem całego świata ? 
29 grudzień 2014      www.polskawalczaca.com
Afera wokół filmu "SOLID GOLD" - Michnik jak Izrael, Bromski jak PiS 
22 wrzesień 2019      Alina
Dom i epitafium - wiersze Wiesława Sokołowskiego 
26 grudzień 2015     
Rola dzieci i wnuków stalinistów w odradzaniu się stalinizmu w Polsce  
11 grudzień 2013     
W USA nadal rozpyla się genetycznie modyfikowane komary 
11 wrzesień 2023      hens
Statystyka umieralności na "covid" w Polsce  
11 październik 2020     
Putin ogłasza zwycięstwo nad Nowym Porządkiem Świata: Nadchodzi 'zmiana elit', ponieważ ludzkość się 'przebudziła' 
28 lipiec 2022     
Krakowskie obligacje. Majchrowski tuszuje przewałki finansowe. 
11 czerwiec 2009      www.krakow.pl
Polska na sprzedaż 
19 sierpień 2020      Aga
Podstawowy powód do wystąpienia z Unii Europejskiej 
28 marzec 2026      Artur Łoboda
KOBIETA Z DOMU OPIEKI OD 10 LAT W ŚPIĄCZCE URODZIŁA DZIECKO 
10 styczeń 2019      Alina
Zapytanie w Trybie Prawa prasowego o "złoty standard" wirusa 
10 październik 2020      Artur Łoboda
Stan zubożenia białostockiego społeczeństwa (wideo)  
2 październik 2014      www.polskawalczaca.com

 
 

O LEWATYWIE i innych drobiazgach rozmawiają Jacek Müldner-Nieckowski art. rzeźbiarz oraz Wiesław Sokołowski redakcja "Trwanie" Miejsce: Cafe Bajka Nowy Świat 44, Warszawa, czerwiec 2013 roku


Jacek
- Nie jestem w dobrej formie fizycznej, od tego trzeba zacząć, a w ogóle to dzisiaj mam taki nastrój, że uważam, że wszystko jest do dupy oprócz lewatywy – ale to nic pogadamy sobie, bo oprócz tego wspaniałego wiersza, który mi zadedykowałeś nie wiem, jaki kierunek będzie naszej rozmowy.

Wiesław
- Kierunek, a po co nam kierunek i tak on sam nam wyskoczy, bo są rzeczy przecież ważne dla ciebie; zajmujesz się rzeźbą, ona – tak przypuszczam – niesie cię przez świat, więc patrzysz jej oczami, czujesz jej formą i podążasz wraz z nią w nieznane.

Jacek
- Jest grupa ludzi, która bardzo chętnie mówi o swoich pracach. Ja jestem milczkiem. Zresztą uważam, że rzeźba czy obraz powinien krytycznie sam się tłumaczyć, może nie zawsze może... A jeśli chodzi o rzeźbienie to głównym powodem jest przyjemność tworzenia czy robienia rzeźby.

Wiesław
- Bardzo rzadko zwracam się do kogokolwiek z taką propozycją rozmowy. Przez dłuższy czas przygotowywałem się także do tego aby podjąć trud rozmowy z Tobą. Byliśmy w różnych sytuacjach a jak wiesz nie wszyscy wytrzymują to tempo w jakim my tu żyjemy w tym przepięknym miejscu jakim jest SZLAK KRÓLEWSKI.

Jacek
- Bez piwa trudno się rozmawia.

Wiesław
- Ja jestem po piwie.

Jacek
- Ja jestem przed

Wiesław
- No Jacku to musisz cierpieć ... niestety spóźniłeś się.

Jacek
- Wiesz, dobre myśli Sokole przychodzą mi do głowy jak ciebie słucham.

Wiesław
- Więc pomogę ci, w AUTORSKIEJ GALERII ZA w ramach XVI FESTIWALU SZTUKI NAJNOWSZEJ ZA są teraz eksponowane Twoje medale. Od wielu miesięcy oglądam je. Nie chodzi mi o takie czy inne tytuły, ale te medale są zrobione wręcz z niezwykłą wrażliwością.

Jacek
- Tak, tak to są medale, które zrobiłem bardzo dawno, bo w latach siedemdziesiątych, czyli taki średni gierek, nawet niektóre z nich są robione w czasach moich studiów. Bo od tego powinienem zacząć, że jest to jakby nawiązanie to tych czasów tzw. szlaku, o który ocierałem się, bo nie uczestniczyłem w nim tak jak ty czy wielu innych kolegów z tamtego czasu. Tak się złożyło, że mijaliśmy się - Jurry zwłaszcza wpadał mi w oko, bo chodził on w mundurze takim jakimś dziwnym.
Medale, które są u ciebie, są właśnie z tamtego okresu, ale potem też powstało sporo, może będzie okazja, byś kiedyś je sobie obejrzał.
Medal to jest też oczywiście rzeźba, tylko że mała; ma coś w sobie z malarstwa, bo ten trzeci wymiar jest skrócony – w malarstwie przecież trzeci wymiar nie istnieje, jest iluzją a w medalu jest skrócony do paru procent. Stąd można w zwykłej płaskiej rzeźbie pokazać bryłę głowy, twarzy.

Wiesław
- jak się zorientowałem z naszych wcześniejszych rozmów, to masz rodzinę, która zajmuje się w taki czy inny sposób sztuką. Czy ci ta sytuacja pomaga, przeszkadza czy też szkodzi. Nie wiem dokładnie, możesz mnie zweryfikować – ojciec Twój był rzeźbiarzem, masz żonę, która jest aktorką – to rzadko się zdarza, że jest taka atmosfera pozytywna dla sztuki w domu w rodzinie. Mogę więc przypuszczać, że w gronie ludzi sobie bliskich masz tych co cię psychicznie wspierają. Z drugiej strony obecnie każdy rzeźbiarz jest na lodzie. Jak Ty z tym wszystkim dajesz sobie radę.

Jacek
- Do początku tego pytania, rzeczywiście atmosfera była super sprzyjająca i fantastyczna, może to tutaj rzadko się zdarza. Bo babcia czyli matka ojca była malarką, studiowała konserwację w Grace w Austrii; a były to czasy, że kobiety prawie nie studiowały. Dziadek był inżynierem, ale też bardzo dobrze malował jako amator, no bo nie miał wykształcenia stricte plastycznego. Ojciec mój był rzeźbiarzem, studiował malarstwo i rzeźbę w Paryżu a Architekturę Wnętrz w Poznaniu. Wcześniej zaczął studia prawnicze, został magistrem prawa międzynarodowego w wieku 23 lat. To był taki bardzo pracowity człowiek. W sztuce można go było też zauważyć - malował, rzeźbił a największe sukcesy miał w medalierstwie – to wynikało po części z tego, że po prostu nie miał pracowni a w domu starczało tyle miejsca by te miniaturowe rzeźby robić.

Tak, rzeczywiście atmosfera była sprzyjająca. Żona i córka są aktorkami a brat jest lekarzem, który wydał kilka książek. Czy tą atmosferę zacisza domowego wykorzystałem. Chyba nie, może częściowo.

Wiesław
- Tak to jest, że w tym co się robi każdy z nas jest absolutnie sam; trudno przełożyć naszą aktywność twórczą na cokolwiek innego – bo to są różne rzeczywistości – czy malowanie, czy rzeźbienie, czy pisanie wierszy; to jest coś, czego nie można w pełni w danej chwili zweryfikować. I powinien być taki element zaufania.

Jacek
- Bo to się po prostu dzieje.
Wiesław
- Właśnie i tego nie można odebrać tak wprost, a co więcej - wędrując z tobą to tu to tam, widzę, że ty nie odbierasz rzeczywistości jedynie w wymiarze komercyjnym. Oczywiście coś robisz, ale w tym nie ma takiego przymusu. I jesteś - nie myśląc za bardzo o jakimkolwiek sukcesie. A sukces jeśli przyjdzie, to dobrze - a jeśli nie – to trudno się mówi.

Jacek
- No są tacy co bardzo sobie pomagają przy tych sukcesach (śmiech) i to w różny sposób, ale rzeczywiście najprzyjemniej, najfajniej rzeźbi się bez określonego rygoru, przymusu. Oczywiście konkursy jeśli są – takich teraz nie ma, zdziczenie jest kompletne. Zlecenia dają ludzie nie znający się na sztuce, mający może pieniądze swoje a może społeczne. Często wykorzystują to rzeźbiarze ci słabsi czy mniej zdyscyplinowani ...

Wiesław
- Przecież sztuki nie ma bez hierarchii. Ze smutkiem można stwierdzić, że ci co dysponują jakimikolwiek funduszami na kulturę, na sztukę, że są jakby z innej ulepieni gliny – chyba niewiele mającej wspólnego z naszą kulturą. Przypomniał mi się taki dowcip, że była jakaś komisja, która miała oceniać jakąś pracę. Rozmawiają dyskutują – czas i kasa leci. W końcu pytają się a gdzie ta rzeźba, bo przecież dla niej przyszli. Nie dostrzegli jej, że ona obok nich przez cały czas tej rozmowy stała. To jest fakt autentyczny.

Jacek
- Właśnie to się zdarza i tacy ludzie niestety przeważają. Po to powołuje się konkursy do pomników czy innych dzieł, by te prace czy projekty oceniać – a ma sens to wtedy, gdy oceniane są przez znakomitych rzeźbiarzy czy historyków sztuki, nie związanych bezpośrednio z tą sytuacją. To dawałoby szansę, że wybierze się najlepszą rzeźbę czy najlepszy projekt.

Wiesław
- My tu siedzimy sobie w Bajce tj. Nowy Świat 44, a niedaleko stąd poznałem Franciszka Masiaka (ojca Jana), Piotra Ożerskiego i wielu innych. Przecież w sytuacjach szlakowych realizowaliśmy się z Adasiem Wieczorkiem, o ile wiem przyjacielem Twoim. Mówiąc inaczej wędrując po Szlaku Królewskim nie można było nie uczestniczyć w tym co się działo w sztuce. A poza tym przez kilka lata prowadziłem „Nową Galerię Malarstwa i Poezji im. Beni” U Hopfera na Krakowskim Przedmieściu 53. Dziś po tylu latach odnajduję jakieś skrawki na których są opisane tamte sytuacje. Wspomniałeś o Jurrym - otóż wyszedł o nim obszerny katalog zrobiony przez Muzeum Narodowe w Krakowie i chyba galerię "Zderzak" gdzie odnalazłem na str. 519 taki oto zapis: Ośrodkiem nieformalnym życia artystycznego stolicy lat 70. stała się winiarnia „U Hopfera”, w której grupa poetycka ZA Wiesława Sokołowskiego ulokowała swoją nieoficjalną siedzibę, zakładając w niej wspomnianą wyżej Nową Galerię Poezji i Malarstwa im. Beni, by w ten sposób uczcić pamięć tragicznie zmarłego w 1973 r. przyjaciela. Jeden z członków grupy, poeta Stanisław Stanik pisze, że zgromadzenia „U Hopfera”nie miały wyłącznie rozrywkowego charakteru: „ Spotkania w winiarni były przeżyciem i artystycznym i koleżeńskim. Zawiązywały się przyjaźnie, potęgowała się atmosfera niezależności i głębszych ambicji. Sztuka „wychodziła na ulicę”, razem z młodymi ludźmi, którzy o niej rozprawiali przy szklance wina, a później dyskutowali do późna w nocy”. W tym środowisku sztuka i niezależność uchodziły za najwyższą wartość. Ówczesna sytuacja polityczna czyniła tę sprawę trudną, zwłaszcza, jeśli ona była realizowana tak bezkompromisowo i konsekwentnie, jak przez artystów z ZA.

Wsparłem się tym cytatem, by powiedzieć wracając do naszej rozmowy, że właściwie całe nasze życie, było i jest nadal zanurzone w sztuce. Wiemy jak wielkie znaczenie ma sztuka i widzimy do jakiej wielkiej nieprawości dochodzi, gdy ta twórczość jest kreowana przez maszynerię urzędniczą – policyjną – biurokratyczną. Przede wszystkim dlatego, że ta maszyneria wyprana jest z jakiejkolwiek duchowości. I może dlatego tak jest, że te bardzo słabe rzeźby okazywały się, że są dobre... Oczywiście ja jako poeta mogę się mylić...

Jacek
- Tak. Tak. Właśnie tak. Masz rację. Znałeś z różnych pokoleń twórców, np. Wiktoria Iljin bardzo sympatyczna, brała udział w odbudowie Warszawy od strony sztuki, zabytków rzeźbiarskich. Mój ojciec tak samo, ma mnóstwo realizacji, tutaj, na Starym Mieście, stąd znam to nazwisko i nawet poznałem ją jako mały chłopiec. Zresztą wiele innych osób znam, bo w takim żyję środowisku. W monografii ZA dziesiątki osób, które uczestniczyły w twoich akcjach czy działaniach znam i pamiętam.

Wiesław
- O ile wiem pełniłeś wiele funkcji w Związku Artystów Plastyków - i chyba niedawno z rąk Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego otrzymałeś chyba Gloria Artis. Jesteś więc zasłużonym i docenionym twórcą - i co z tego.

Jacek
- No właściwie nic z tego, poza uczuciem takim przyjemnym bardzo.

Wiesław
- Jacku, ja cię tak przycisnąłem do muru z tym nagrywaniem. Potem będę mógł mając taśmę przywołać to o czym rozmawialiśmy. O, obok siedzą „pułkownicy” i jak widzisz i słyszysz śmieją się, bo są bardzo zadowoleni i w dobrym nastroju. A artyści dziś, dzisiaj tj. 2013 roku w gruncie rzeczy są zepchnięci na bok. Nie ma ani rynku sztuki, nie ma mecenatu, ani nie ma takiej atmosfery serdecznej – nastąpiło jakieś, w moim odczuciu (zresztą poeci byli zawsze na marginesie), ale takie jakieś zbydlęcenie tego środowiska. Czy te związki twórców, czy one próbują coś prostować, czy pogłębiają ten stan niebywałego upadku.

Jacek
- Pogłębiają, pogłębiają – bo do głosu dochodzą ludzie, którzy w zasadzie nie powinni być w związkach. Zresztą związek starzeje się i wykrusza. Co zebranie to mniej przychodzi ludzi i właściwie artyści są porzuceni, pozostawieni sobie .... Wymiarem tej degradacji może być także to, że nawet w obecnym Ministerstwie zajmującym się kulturą i sztuką zlikwidowano DEPARTAMENT PLASTYKI.

Wiesław
- nie żartuj, nie ma – a co jest w zamian.

Jacek
Nic nie ma, podlegamy pod vi-ce ministra, który zajmuje się zdaje się estradą czy czymś takim.

Wiesław
- nie żartuj, ja z Marianem Boguszem oczywiście dawno temu, chodziłem do Dyrektora Departamentu Plastyki, nazwisko mi w tej chwili wyleciało z głowy, ale na pewno sobie je przypomnę. To była osoba niezwykle życzliwa, każdemu próbującemu coś w sztuce zrobić. Tak jak on mi opowiadał – zresztą bardzo to przeżywał, bo był taką osoba walczącą – a wtedy spierano się o Zamek Ujazdowski. Był pomysł zrobienia tam jakiegoś muzeum rzemiosła. O, przypomniało mi się nazwisko dyr.Przewoźny. Zresztą kiedyś będę chciał coś więcej dobrego powiedzieć o nim, bo to była naprawdę bardzo pozytywna osoba. Przecież Centrum Sztuki Współczesnej w Zamku Ujazdowskim istnieje do dnia dzisiejszego. A on wielokrotnie mi opowiadał jakie przepychanki były w ministerstwie, by właśnie tam powstało CENTRUM SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ.

Jacek
- Ale tego już nie ma. Wtedy, na tych różnych stanowiskach nieraz można było spotkać ludzi, którzy bardzo lubili to, czym się zajmowali. To byli ludzie można tak powiedzieć, który pasjonowali się swoją pracą. A teraz jest tak jakby w ogóle ministerstwa nie było, jakby oni zajmowali się tylko sami sobą ... Może jeszcze muzycy jakoś się bronią może przez to, że mają bardzo rozwinięte rozpowszechnianie. Może jest większe zapotrzebowanie na to co oni robią. Ale wróćmy jeszcze na chwilę do ZWIĄZKU ARTYSTÓW PLASTYKÓW, który coraz bardziej kurczy się, bo tak naprawdę nic nie może załatwić dla swoich członków, nawet doszło do tego, że plastycy nie maja nawet prawa do zasiłków dla bezrobotnych, tak jakby ta grupa ludzi nie istniała. Zwykły np. murarz może dostać taki zasiłek, a malarz czy rzeźbiarz nie. To gdzieś tam umknęło poprzednim władzom związkowym. I takich wykluczających nas z życia spraw można mnożyć.

Wiesław
- No to sobie poopowiadaliśmy. Wróćmy do tej lewatywy z początku naszej rozmowy. Środowiska twórcze chyba w całości zostało poddane lewatywie. Jak przyjdziesz teraz do kawiarni do Domu Artysty i Plastyka na Mazowiecką to siedzą sobie tacy różni panowie. Gdy tak patrzę sobie na nich to zastanawiam się (a przecież niektórych znam od pół wieku) który z nich jest od robienia lewatywy, a który został poddany lewatywie.

Co więcej przypominają mi różne wtedy te pseudonimy, ale nie te artystyczne.

Obcy jest to dla mnie ten ich świat. Nie dotykam ich twórczości – bo świat komercji mnie nie interesuje. Jeśli myślę to o tych, którzy odeszli, rozmyli się, zniknęli ... Ich widzę, ich pamiętam, z nimi rozmawiam... Tutaj coraz większą pustką wieje – w miejscu gdzie życie artystyczne duchowe powinno w szumieć, w gwarze nieokiełznanych rozmów kwitnąć, nie ma nic, puchy, w powietrzu wisi coś co nazwać można rzeczywiście zapachem po lewatywie...

Dziękuję Jacku za spotkanie, jeśli będziesz miał ochotę, to umówimy się znów w BAJCE na kolejną rozmowę. Dziękuję ci za wiersz, który napisałem pod wpływem wspólnej drogi z Tobą w MARSZU PAMIĘCI na Krakowskim Przedmieściu. Poniżej załączam go:



NIEUGIĘTY STRAŻNIK LUDZKOŚCI ?

- Jackowi M.N. artyście rzeźbiarzowi, który idąc
w MARSZU PAMIĘCI w Warszawie,
wśród niosących transparent
Boże mój a gdzie jest moja duma
był kopany przez tzw. nieznanych
sprawców.

mówisz, że polityką się nie zajmujesz, że
nie masz na to ani czasu, ani ochoty – że i tak
życie zrobi swoją korektę.

zajmujesz się więc tym, co jest dla ciebie
ważne – bo masz hierarchie pragnień, potrzeb
czy wręcz upodobań.

a kiedy zabierają ci to i owo, chowasz się jeszcze
bardziej w siebie a nawet popadasz w jakiś bliżej
niepojęty letarg podświadomie licząc, że
może jutro coś się zmieni.

a tu okazuje się,
że nawet jutro masz zawłaszczone,
już wymierzone, rozparcelowane i ułożone
równiutko w gabinecie, na półce kolejnego
zbrodniarza, który uznał za właściwe być nowym
zbawcą, nowym orędownikiem pokoju, równości
solidarności - czy wręcz nieugiętym strażnikiem
ludzkości.

mówisz, że polityką się nie zajmujesz – nawet
masz gdzieś ten ich nowy numer z pietyzmem
wczepiony w grzbiet twego nazwiska a tym bardziej
masz gdzieś ich walnięty płot pod którym postanowili,
że masz zdechnąć jak pies – zresztą ten płot
już sam swoją ignorancją wznosisz – a
nazywa się on naszym wspólnym losem ...


21 czerwiec 2013

www.trwanie.com 

  

Komentarze

  

Archiwum

Chcieliście UE, no to ją macie (1)
styczeń 11, 2005
Życzenia
grudzień 26, 2004
Kolejny wiedzący lepiej od społeczeństwa. Kaczyński przeciw referendum aborcyjnemu
styczeń 18, 2003
Piotr Mączyński
Czy jest choć jedna osoba gotowa pomóc Polsce?
luty 11, 2009
Artur Łoboda
Politycznie, trupi zaduch
grudzień 12, 2005
Marek Olżyński
Majstrowali i wymajstrowali. Dług publiczny 03 wzrośnie przynajmniej do 51-52 proc. PKB
luty 8, 2003
PAP
Polskich zł ciąg dalszy
sierpień 8, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
Polonia Protestuje
luty 9, 2003
Będziem Polakami
grudzień 27, 2003
Artur Łoboda
Monitor Polski i przeniesiony list z odpowiedzia
listopad 24, 2006
mik4
Prawdziwa strategia wobec III RP
czerwiec 23, 2005
totezja
Rabini i Bush
wrzesień 19, 2006
przysłał prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Stypa się udała - humor premierom dopisywał
grudzień 11, 2002
Arogancja za nasze pieniądze
grudzień 15, 2003
Mełłaby dwa dolce na sekundę
marzec 18, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Wiara naszych przodków
grudzień 15, 2005
Artur Łoboda
Media
listopad 29, 2003
Nasz Dziennik
Znale?ć człowieka
grudzień 5, 2006
Artur Łoboda
Płażyński: papieżowi chodziło o liberalizm światopoglądowy (znawca 6)
sierpień 18, 2002
PAP
Idea nacjonalizmu na tle idei olimpizmu
sierpień 24, 2008
Paweł Ziemiński
 


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media