|
Jawności ułaskawień!
|
|
Pani Isakiewicz, na ostatniej stronie ma cotygodniowy komentarz. Z dzisiejszym ('Nowy Dzień', 29 grudnia 2005) nie sposób się nie zgodzić, gdyż wyraża oburzenie (we własnym imieniu, jak i w imieniu obywateli) i cytuje wipa - ***Ułaskawienia nadal mają być tajne. Tak oświadczył szef Kancelarii Prezydenta.***
Może ogólnopolskie oburzenie przekuć na konkretne pomysły? Wszystkie propozycje ułaskawień powinny być zamieszczane na właściwej witrynie internetowej. Zanim tam trafi nazwisko konkretnej osoby, media albo organizacje tudzież znane osoby wnosiłyby opis sprawy na publiczne forum. Po zebraniu szeregu wypowiedzi i opinii, kierowano by wniosek do prezydenta RP. Nieprawdą jest jakoby prezydent musiał ustosunkowywać się do każdego zaproponowanego ułaskawienia wniesionego przez każdego skazanego w Polsce. Aż dziwne, że po takich enuncjacjach nie zabrakło kopert i znaczków w sąsiedztwie więzień... Dziesiątki tysięcy wię?niów miałoby słać swe podania o łaskę do najważniejszej osoby w państwie (a nawet w Państwie)? I po otrzymaniu setek dziennie błagań o zwolnienie z odbywania kary, prezydent miałby zlecać ministrowi sprawiedliwości przygotowywanie wszystkich akt sprawy do opiniowania? Przecież to absurd! To znacznie bardziej ludzkie i uzasadnione byłoby pisanie prośby o przedłużenie życia, słane przez konających (z braku środków w służbie zdrowia) pacjentów do nowego ministra tego resortu, a cała Polska jedynie słyszała o kilku tysiącach ułaskawień (przez ostatnich dwóch prezydentów), a nie słyszała o równie masowej pomocy chorym. Prawdopodobnie dlatego, że międzynarodowe procedury wypracowywane przez całe dziesięciolecia dotyczą wię?niów (także jeńców i uchod?ców), a nie wspominają o chorych. Bo o tych biedaków upominają się jedynie rodziny (czasami media), zaś o wię?niach głośno jest przy każdej okazji. Dlatego też Polska (my) MUSI łożyć na godne warunki życia przestępców, a jednocześnie tylko MOŻE pomagać chorym.
Po zamieszczeniu na witrynie sprawy kandydata do ułaskawienia, rozpoczęłaby się wielotygodniowa procedura polegająca na rozpatrywaniu win, zasług i ewentualnych błędów sądowych. Obywatele dowiedzieliby się również - ile osób pracuje w departamencie zajmującym się ułaskawieniami oraz ile rocznie to nas kosztuje. Kandydat byłby wszechstronnie opisany (poprzednie przestępstwa i wykroczenia, także uznane za wymazane - tak, jeśli ktoś chce zostać ułaskawiony, czyli skorzystać z wielkodusznej procedury, to musi zaakceptować podanie do wiadomości publicznej wszystkich swoich przewin), przy czym media i organizacje miałyby prawo wnosić sprostowania zamieszczonych faktów. Zaznaczono by powiązania z partiami i ze znanymi osobami (rodzinne, biznesowe).
W żadnym przypadku nie można utrzymać obecnej procedury niejawnego ułaskawiania! Nie po to po raz kolejny zaufaliśmy autentycznej (jak się wydaje) woli rządzących polityków do zbudowania sprawiedliwej Rzeczypospolitej (a nawet IV RP), aby zaraz na początku Jej tworzenia, dochodziło do rozziewem pomiędzy oczekiwaniami Narodu a zakulisowymi działaniami władzy! Ta nowa władza musi być autentyczna. Jeśli nie ma środków finansowych na wypełnienie swoich wyborczych obietnic, to musi przynajmniej wykonać pozafinansowe śmiałe kroki, które zdecydowanie odróżnią ją od poprzednich Rzeczypospolitych (czy nawet rzeczypospolitych).
Jestem pewien, że gdyby proponowaną jawność zastosowano we wszystkich (w większości nieznanych) przypadków, to z pewnością nie doszłoby do tysięcy ułaskawień, ale też niemało byłoby słusznie przyspieszonych. Ile w Polsce dzieje się zła tylko dlatego, że ustalenia (w jakiejkolwiek dziedzinie) są niejawne? Przy pełnej jawności nie dochodziłoby do szczególnie patologicznych przypadków - "wszak nie zaproponuję Iksińskiego do ułaskawienia, bo znowu media się do nas przyczepią i ponownie mnie cała Polska wyśmieje" pomyślałby każdy poważny inicjator ułaskawienia. Przez ostatnie 15 lat prezydenci codziennie ułaskawiali jedną osobę; kilka tysięcy przestępców wypuścili bocznymi drzwiami do wolności, najczęściej osób niegodnych łaski (gdyby zapytano ludu o opinię; sądu nie trzeba pytać, bowiem oceny były jednoznaczne). Te 15 lat to jedno wielkie ośmieszenie omawianej miłosiernej procedury, podobnie jak parlamentarzyści w tym czasie zrobili wszystko, aby ośmieszyć instytucję immunitetu. Zatem - jawność procedury ułaskawienia jest gwarancją sprawiedliwości najwyższego autorytetu w Państwie i ocena prezydenta będzie tym wyższa, im mniej będzie kompromitujących (choćby tylko niejasnych) przypadków. Jeśli obecna kadencja wykaże, że w dalszym ciągu mamy skandale w tej dziedzinie, to przy następnych wyborach Naród kategorycznie zażąda odebrania prezydentowi przywileju łaski.
Laski to nie tylko drzewka
W felietonie na ostatniej stronie czytamy - ***W USA mówi się otwarcie, że Bill Clinton nie został wybrany na drugą kadencję, bo okazał łaskę zaprzyja?nionej z nim skorumpowanej pani prawnik.*** - 'Nowy Dzień' (29 grudnia 2005).
Są czcionki, które mają niewyra?ne ł. Oczywiście, nikt nie pomyli 'dały' z 'daly' (bo nie ma takiego słowa), jednak szybko czytając można przeoczyć problem ł/l, zwłaszcza w tematach dwuznacznych. A ponadto, jakże nieciekawie brzmiałoby 'okazanie laski skorumpowanemu panu prawnikowi'... I tak dobrze, że nie odwołano się do zrobienia wielkiej łaski, bo wówczas błędna interpretacja byłaby jeszcze bardziej humorystyczna.
W innym miejscu dziennika czytamy - ***Igraszki byłego prezydenta Billa Clintona ze stażystką Moniką Lewinsky trafiły do amerykańskich podręczników historii. Naukowcy uznali, że seksualny skandal sprzed siedmiu lat zasługuje na opisanie, bo doprowadził do wszczęcia rzadkiej procedury impeachmentu (odsunięcia od władzy) amerykańskiego przywódcy.***
Różne mamy panie rodem z Polski - a to patriotkę (pomagała Napoleonowi we wskrzeszeniu Polski na mapie), a to stażystkę sławiącą nazwę naszej ojczyzny (szkoda, że erotycznym uśmiechem ze słynnym już cygarem w wargach).
Amerykanom zapewne owo angielskie określenie (środkowa sylaba, fonetycznie) nie kojarzy się z polskimi frywolnymi a uroczymi puzderkami, którymi mocno trzymają władzę nad mężczyznami (w ogólności) oraz bezpruderyjnie dzierżą kubańskie liściaste zwitki (w szczególności).
|
|
3 styczeń 2006
|
|
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
|
|
|
Cel Uświęca Środki Podczas Rządów Bush’a w USA
grudzień 11, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Wally Olins o marce Krakowa
styczeń 29, 2004
www.krakow.pl
|
Echo, czyli rozmowa Bogiem?
styczeń 21, 2008
Marek Olżyński
|
"Podział limitów CO2 zahamuje wzrost gospodarczy"
czerwiec 19, 2008
|
Promowanie półgłówków czyli...
styczeń 11, 2008
|
200 tysięczna demonstracja przeciwko amerykańskiemu militaryzmowi w mieście Vincenza
luty 25, 2007
lbc
|
W czyim interesie?
styczeń 7, 2006
mgr inż. Józef Bizoń
|
Fatima i wielki spisek
styczeń 29, 2006
Deirdre Manifold
|
Strategia promocji Krakowa - we? udział w dyskusji
grudzień 7, 2007
|
Włoscy dziennikarze: izraelska armia kłamie
sierpień 23, 2002
PAP
|
Zmarł prof. Tadeusz Płużański
sierpień 20, 2002
PAP
|
Prawda o prześladowaniu Arabów w Palestynie
grudzień 3, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Dla kogo robił Schnepf?
luty 19, 2007
Tomasz Sommer
|
Białoruskie metody w bełchatowskiej policji
maj 19, 2006
Marek Olżyński
|
Kołowrotek
październik 30, 2007
Słoneczny Zegar
|
Odzyskac dumę narodową
wrzesień 13, 2003
Artur Kowalski
|
Zatupanie murów Jerycha
październik 8, 2003
Artur Łoboda
|
Siła euro, Unia i zadania syjonistów
maj 10, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
|
Wszyscy rodzimy się uczciwi, ale tylko nieliczni umierają jako przyzwoici
marzec 15, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Polonia Protestuje
luty 9, 2003
|
więcej -> |
|