|
Film o nas
|
|
Oglądałem wczoraj okrzyczany film DZIEŃ ŚWIRA. I rzeczywiście, był to film nie o jednym, znękanym i pogmatwanym osobniku płci ślamazarnej, ale przerafinowany portret naszej anemicznej kondycji, nasz współczesny krajobraz po bitwie, nasz rozpaczliwy, symboliczny, zaledwie naszkicowany konterfekt świra powszechnego, skomasowanego, pojawiającego się na ekranie w liczbie przekraczającej wszelkie możliwe granice; krótko mówiąc, był to film o nas, o naszym życiu, o życiu zafajdanym przez dobre chęci, film o drodze do nikąd, film – reportaż z nieistnienia, poglądowy, przerysowany obraz informujący nas, w wle?liśmy, co oblepiło nam mózg, czym jesteśmy negatywnie zauroczeni...
Dlatego był to film bolesny w odbiorze. Bolesny, ale prawdziwy, bo pokazujący nasze niekonsekwencje, dwuznaczne, czyli obłudnie tolerancyjne mankamenty nauczycielskie, hipokryzję naszych etycznych oczekiwań, nadziei związanych z dokonywanymi zmianami; był to film pokazujący nasze zaprzepaszczone marzenia i nasze zmarnowane tych marzeń - owoce.
Dla amatorów szeregowania, szufladkowania, bawienia się w przepisy i procedury, dla chcących postrzegać twórczość przez pryzmat reguł, algorytmów i matematycznych wzorów, dla tych, co za pośrednictwem zblazowanego szkiełka i oka, a nie za pomocą serca, widzą i oceniają przestrzeń muzyki, malarstwa, literatury, mam cynk: gatunek tego produktu wściekłości i wrzasku, to REALIZM GROTESKOWY.
Bohater rzeczonego arcydzieła naszej nędzy i rozpaczy, stęchła namiastka znerwicowanego człowieka, mężczyznopodobny majstersztyk frustracji, model udający wrażliwego polonistę, a w istocie - łajza w spodniach uwierających w kroku (w schowku na duszę M.), w spodniach tak ciasnych, że aż zmuszających go do nieustannej, rytualnej gimnastyki na kanapie, pedagog klnący tak, że przysłowiowy szewc, to przy nim przeor klasztoru ministrantów, prowadzi żywot moralnie zdewastowanego safanduły.
Wegetuje siłą rozpędu, z przyzwyczajenia do zrzędzenia, bez wyra?nego powodu, ponieważ brak powodu do życia, to jego jedyne uzasadnienie życia. Ponieważ to, w czym tkwi, przed czym się wzdraga, jest takie samo, jak on. Jak on, ustawiczny nerwus potrafiący tylko złorzeczyć, wrzeszczeć, gderać.
Przeklina co chwilę, słowa ogłupiałe od wulgarności, nie schodzą mu z półprzytomnych warg, strzyka bluzgami jak dziadzio Kałasznikow pestkami, lecz w niczym nie przeszkadza mu to w gadaniu, że trzeba być subtelnym, taktownym, że zdałoby się szanować bli?niego.
Ma pretensje do młodych, że brak im wychowania, a co robi sam, jaki przykład daje własnemu synowi? Oto przy nim wyżywa się na swojej żonie. Słownie na szczęście.
Adam M., damski bokser wagi scenariuszowej, mizdrzy się do wspomnień o swojej pierwszej miłości, na myśl o niej pociąga nosem, ją obarcza winą za swoje dotychczasowe niepowodzenia, za własne błędy. Ją, matkę, dzieciństwo pod wiatr.
Postać zagubionego Adasia jest bezwolna. Niby chce inaczej żyć, ale inaczej żyć nie umie; poprzestaje na utyskiwaniu. Toczy pianę z jamy gębowej, ale jest to piana Kalego.
Bohater, spełniony nieudacznik, autor pierwszej linijki wiersza, notoryczny egoista opędzający się od cudzych wad, a nie dostrzegający swoich, walczący z nimi jak sędziwy ratlerek o pikusiowatym rozumku.
W godzinach pomiędzy warczeniem na wszystkich i wszystko, co się szwenda po ekranie, tokuje jak rzewny głuszec. A w przerwach na regeneracyjne, populistyczne refleksje w toalecie, psioczy na swój los. Los sprokurowany na życzenie, na obstalunek transformacyjnych czasów, na los niesprawiedliwy i niezasłużony, gdyż pracowicie i samodzielnie ZAMONTOWANY w nim.
Kiedy, omawiając twórczość Mickiewicza, zamiast entuzjazmu dla swady, z jaką mówi o naszym narodowym poecie, nadziewa się na pierdzącą dezaprobatę klasy, klasy zafascynowanej własną bylejakością przeżyć, zaczyna rozumieć, że przegrał, że jego krasomówcze, bogoojczy?niane popisy natrafiają na mur. Na mur, na ścianę; są niczym perły ciskane przed wieprze. |
|
30 marzec 2008
|
|
Marek Jastrząb
|
|
|
|
List Otwarty Obywatela Amerykańskiego do Pana Perzydenta R.P. Lecha Kaczyńskiego
sierpień 31, 2006
Zdzisław Raczkowski
|
Amerykańska Krajowa Fundacja Naukowa finansuje projekty inwigilacji obywateli
czerwiec 23, 2007
BIBULA
|
Odpowiedzialność za słowo
czerwiec 3, 2005
przesłała Elżbieta
|
Kryzys tożsamości
wrzesień 18, 2003
Iwo Cyprian Pogonowski
|
"Żyd Suss" po amerykańsku
listopad 30, 2006
Stanisław Michalkiewicz
|
Powrócą pod ojczystą banderę?
lipiec 18, 2006
marduk
|
Historie zniewalania. Dość szeroki poglad na Michnika i Millera wraz z Olechowskim et consortes
grudzień 28, 2002
Adolf Mayer 0653
|
"Honoris gratia" bez kszty honoru
styczeń 12, 2006
Artur Łoboda
|
Janosik inaczej
grudzień 3, 2007
Dariusz Kosiur
|
"Przechwycić 8-9 mld zł" - dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne
listopad 7, 2003
|
Ważne Powody Zagrożenia USA
lipiec 11, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Plany podboju i pokoju
grudzień 6, 2003
prof. Iwo Cyprian Pogonowski
|
Niebieska Akcja - Ukraina
listopad 29, 2004
opolskoma
|
5 września 2007
wrzesień 5, 2007
Artur Łoboda
|
Ogólnopolski Ruch Ochrony Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją i Redakcję Czasopisma „Afery – Korupcja –
listopad 6, 2006
Tadeusz Wolny
|
Alkaida w Iraku i w Afganistanie
czerwiec 1, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Dziś niepotrzebne są preteksty, aby zaatakować Irak
styczeń 27, 2003
PAP
|
Jeden z tysięcy podobnych sędziów
styczeń 6, 2003
PAP
|
Wnioski po wypowiedzi prof.OHMA
styczeń 25, 2009
mik
|
Premiera "Castingu" - Marianny Dembinskiej
marzec 21, 2006
md
|
więcej -> |
|