|
| Na straży wolności: Goldman Sachs |
|
| Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. |
|
| Jak w 2022 planowano "nową falę" "epidemii kowida" w 2025 roku |
|
| |
|
| Aresztować Netanjahu |
|
| Protest w Warszawie po decyzji Rządu. |
|
| Nową pandemię zaplanowano na 2025 rok |
|
| |
|
| Izby lekarskie to organizacje przestępcze |
|
| |
|
| Kiedy Zełenski zagrał hymn narodowy przyrodzeniem |
|
| |
|
| Meredith Miller - Trauma w relacjach ludzi z rządem. Psychologiczne aspekty operacji „Covid-19” |
|
Jak robi się z ludzi idiotów czy zmanipulowane marionetki i jak ludzie robią to sobie sami !
|
|
| Za Javierem Milei stoi Chabad Lubavitch - chasydzka struktura przestępcza |
|
| Nowy premier Argentyny Javiere Milei uważany jest przez niektórych za drugiego Trumpa |
|
| Hashtag COVID1984 |
|
Szczególnie polecamy:
"Tłum uzbrojonych w miecze Sikhów atakuje policję w Nanded po tym, jak rząd zakazał publicznych procesji w związku z p(L)andemią. Tak się walczy o swoje prawa! "
|
|
| Rozmowa Adnieszki Wolskiej z Sucharitem Bhakdi |
|
| |
|
| Ekspert od COVID-u, okazał się być awatarem stworzonym przez Chińczyków |
|
| |
|
| Jaki rodzaj zagrożenia przygotowują? |
|
| Pociąg był gotowy już wiosną ubiegłego roku i czekał na stacji w Mediolanie. Teraz jest już oficjalnie w drodze. Co więcej, władze Włoch zapowiadają trzytygodniowy lockdown przeznaczony na masowe szczepienia. |
|
| Jak bankierzy wciągnęli USA w II wojnę światową |
|
| Tajemnica Pearl Harbor. Prawda, którą ukrywają Amerykanie. |
|
| Były agent CIA ujawnia, jak Izrael zmusił Trumpa do zbombardowania Iranu |
|
| |
|
| Próba upodmiotowienia obywateli za pośrednictwem internetu |
|
| Celem serwisu jest umożliwienie obywatelom wyrażenia swojej woli w najważniejszych dla nich sprawach. |
|
| Montanari: Szczepionka to wielki przekręt |
|
| Jeśli prawdziwa choroba nie daje odporności, absurdem jest mieć nadzieję, że szczepionka może to zrobić, co nie jest niczym innym, jak tylko chorobą w postaci atenuowanej. |
|
| Paszporty szczepionkowe to koń trojański (napisy PL) |
|
| |
|
| Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki |
|
| Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" |
|
| OLEŚNICA. ŚLEDZTWO W SPRAWIE ZBRODNI |
|
| |
|
| AI to wyrok śmierci, który już jest wykonany |
|
| Pod koniec 2023 roku ukazała się książka Pana Profesora „informatyka w służbie ludobójstwa” w której opisuje całe swoje życie i to, jak największe korporacja świata budowały jego zdaniem swoje marki na ludobójstwie, w tym w trakcie II Wojny Światowej i obozach zagłady |
więcej -> |
|
Czego nie lubi władza
|
|

Władza generalnie nie lubi wszystkiego, co zakłóca jej święty spokój oraz ogranicza swobodę.
Władza nawet nie lubi samej siebie. Ten twór, postrzegany z zewnątrz przez tzw. zwykłego obywatela jako monolit, wcale takim monolitem nie jest.
Wewnątrz jest równie spokojnie i stabilnie, jak pod powierzchnią skorupy ziemskiej, gdzie ścierają się płyty tektoniczne i gotuje się lawa. Z zewnątrz tego nie widać, pod powierzchnią zaś wrze i się kotłuje.
Kiedy taka władza wyjdzie zza swojego biurka i idzie do innej władzy w sprawach, dajmy na to prywatnych, wówczas odczuwa ta chwilowa nie-władza na własnej skórze, jak działa władza. A działa zgodnie ze standardami władzy. Każda nie-władza to intruz, który tylko czyha, by jej, znaczy władzy zakłócić święty spokój.
Takie praktyczne doświadczenia kontaktu chwilowej nie-władzy z władzą aktualną skłaniają, rzecz jasna, do wyciągania wniosków przez chwilową nie-władzę. Wnioski są dość monotonnie jednolite. Myśli sobie taka chwilowa nie-władza: no, poczekajcie władza, niech się role odwrócą i przyjdziecie wy władza do mnie, już my sobie pogadamy.
Chyba, że chwilowa nie-władza udaje się do władzy aktualnej w roli przyjaciela domu lub kolegi z tego samego klubu towarzyskiego. Wówczas władza, przy kawie i ciasteczkach, bezbłędnie wynajduje odpowiednie przepisy prawa, by chwilowej acz zaprzyja?nionej nie-władzy nieba przychylić. Bywa, że jak się takich przepisów nie może władza doszukać, to pospołu z nie-władzą inne tak zinterpretuje, że będą pasować jak ulał.
Przepisów władza też nie lubi. Ale nie wszystkich. Nie lubi tylko tej części, która nakłada na władzę sztywny gorset, bo poprzez swoją jednoznaczność nie daje władzy możliwości manewrów. Na szczęście dla władzy takich przepisów jest niewiele, bo władza pilnie uważa przy ich tworzeniu, by się nie przemknął jakiś bubel, który narobi władzy kłopotu. Zdarza się jednak, przez gapiostwo władzy, że taki kłopotliwy przepis jakimś cudem zostanie przemycony i wejdzie w życie. Wówczas władza jest nieszczęśliwa. Ale nie cała władza, bo ta bardziej energiczna jej część z często niezwykłym wręcz uporem i namaszczeniem udowadniać będzie, że czarne to w istocie białe. Względnie na odwrót. Obywatel otwiera buzię ze zdumienia, okrągleją mu oczy, a czasem włos mu się jeży na głowie, stykając się z argumentacją i dowodzeniem, że deszcz pada z dołu do góry.
Bo obywatel po prostu nie rozumie, po co on istnieje. A istnieje wyłącznie po to, by mogła istnieć władza. To jest jedyny powód istnienia obywatela. Władza ma wszak sprawować władzę, musi więc tę władzę sprawować nad czymś. Wymyśliła więc sobie władza obywatela i sobie nim włada.
Władza nie lubi obywatela. Wręcz go nie cierpi i, w przeciwieństwie do przepisów, nie cierpi gremialnie. Bez wyjątków, jako całość.
Różnice w nielubieniu przejawiają się jedynie w stopniu natężenia awersji do poszczególnych grup. Obywatel, zgięty w pół, chyłkiem przymykający korytarzami, czapkujący każdej władzy, poczynając od sprzątaczki i portiera w urzędzie, nie wzbudza szczególnie wrogich emocji. W tym nielubieniu ogólnym władza w pewnym sensie taką kategorię obywatela nawet lubi. Może się tu wykazać rzeczywistą władzą, wielkopańskością, a nawet z powodzeniem pozorować szlachetność. Oczywiście, władza nic nie załatwi po myśli obywatela, bo nie taka jest przecież rola władzy. Za to sama siebie utwierdza w mniemaniu spełniania misji, co znakomicie wpływa na samopoczucie władzy.
Często też w telewizorze widzimy taką władzę, jak sypie przykładami swej dobrotliwości, którą okazywała przy okazji kontaktów z tą kategorią obywateli. Samego obywatela w takich razach na ogół nie widać. Może dlatego, by nie wypsnęło się mu jakieś niezręczne zdanie o gestach całowania w pierścień władzy, jako jedynego efektu spotkania.
Inną kategorią obywatela jest taki osobnik, który wyprostowany, często z teczką pod pachą zmierza urzędowymi korytarzami załatwić sprawę, o której wie, jak należy ją załatwić. Tej kategorii obywatela już władza zdecydowanie nie lubi. Nie dość, że nie ma mowy o całowaniu w pierścień, to na dodatek władza ma zakłócony święty spokój i musi zacząć coś robić. Co gorsza, robić w interesie takiego zdecydowanego obywatela.
Ale władza ma swoje środki odwetowe, a jakże. Sięga po przepisy, tę swoją ulubioną ich część, po której może sobie żeglować w dowolnych kierunkach, no i podnosi kotwicę. Z pozorną monotonią i bez emocji zaczyna recytować zestaw powinności ciążących na obywatelu. W miarę wydłużania się listy złośliwe ogniki w ślepkach władzy wzmagają swoje blaski. Czasem w tej deklaracji zestawu obowiązków tak się zapamięta, że ulubione przepisy zdają się nie stanowić żadnej granicy dla pomysłowości władzy. Końcem recytacji urojonych zobowiązań obywatela bywa dopiero telefon od innej władzy, która wprawdzie podziela pogląd władzy podległej, jednak przede wszystkim uwielbia święty spokój.
Władza w końcu sprawę załatwia, choć z uczuciami ambiwalentnymi. Z jednej strony niesmak, że jednak obywatel dopiął swego. Z drugiej satysfakcja, że za nim dopiął, musiał zgromadzić ciężarówkę makulatury i odbyć kilkadziesiąt podróży biurowo-turystycznych.
Inną kategorią jest obywatel uparty, niczym cap. I na dodatek taki, któremu się wydaje, że zna i rozumie wachlarz przepisów oraz cele i zadania systemu. Jeśli jeszcze wbije sobie do głowy, że jego prawa i wolności człowieka i obywatela kogoś do czegoś zobowiązują, to już jest całkiem ?le.
Takiej kategorii obywatela władza wręcz nie znosi, bo musi się z nim użerać miesiącami, czasami latami, a bywa, że z tego tytułu władza sama z sobą wchodzi w konflikty. Tę kategorię obywatela władza stara się wszelkimi sposobami zneutralizować. Poczynając od środków najprostszych, udając, ze władzy akurat nie ma, nie można jej znale?ć, w żaden sposób się skontaktować. Telefony milczą lub są nałogowo zajęte, faxy to samo, e-maile nie dochodzą, strony internetowe zaczynają się dziwnie zachowywać albo w ogóle martwieją.
Tradycyjna poczta niewiele zmienia, bo władza ma na te okazję jednolity sposób postępowania. Albo miesiącami nie jest w stanie pojąć, o co chodzi obywatelowi, albo z uporem uznaje się za niewłaściwą w sprawie. A jak już po roku czy dwóch ta sama historia, po przejściu kilku czy kilkunastu szczebli, powróci do punktu wyjścia, to już i tak nikt nie wie, o co właściwie chodziło. I zabawa rozpoczyna się na nowo.
To jest stały fragment gry każdej władzy i nazywa się grą na zmęczenie przeciwnika. Na ogół przynosiły te gry pożądane dla władzy rezultaty. Obywatel po paru latach takiej zabawy dawał za wygraną, a władza z westchnieniem ulgi i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku powracała do swojego podstawowego zajęcia. Delektowania się władzą.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby system sprawowania władzy trwał w takim kształcie na stałe. Niestety, z niedowierzaniem i narastającym niepokojem władza zdaje się dostrzegać pewne zmiany postaw obywatela.
Zdaje się identyfikować taką kategorię, która dotąd była jedynie rodzajem ciekawostki przyrodniczej, jakimś rarogiem w zwartej dotąd i rozpoznanej masie, nazywanej umownie społeczeństwem obywatelskim.
Otóż te ewenementy, dla których władza nie jest władzą tylko służbą, zdają się być ogniskami niezwykle gro?nej epidemii. Coraz częściej władza ze zdumieniem dostrzega, że ta kategoria jest nie tylko wysoce uciążliwa. Jest przede wszystkim niebezpieczna i zagraża wolności i swobodzie władzy.
Dawniej byle słowo czy byle świstek ze stemplem władzy były wyrokami i nienaruszalną świętością. Teraz ta nieodpowiedzialna kategoria obywatela bez wahania ciągnie władzę do sądów, niech się władza tłumaczy. Ale że sprawiedliwość to też władza, więc i tu zdumienie, a i niechęć zdają się szeroko rozlewać. Tym bardziej, że zara?liwość postaw tej kategorii zaczyna przewyższać intensywnością zara?liwość dżumy. Ale i objawy zdają się nasilać, bo już i wyroki najwyższego szczebla sprawiedliwości nie potrafią powstrzymać zarazy. Przekracza ona granice i – o zgrozo – poza nimi, nierzadko, zostaje uznana za całkiem zdrowy objaw normalności.
To już jest dla władzy w ogóle trudne do zniesienia. Tym trudniejsze, że władza nieopatrznie sama sobie nałożyła kaganiec dobrowolnie przystając do wspólnego wodopoju.
Ale kto mógł przewidzieć, że za ten dostęp trzeba będzie zapłacić ograniczeniem wolności i swobody. Gorączkowe próby opanowania tak niebezpiecznych trendów poprzez gaszenie pojedynczych ognisk, tamowanie pojedynczych strumyków stają się coraz mniej efektywne.
Nie zatrzyma się rzeki patykiem. Chyba, że postawi się tamę z wielkim napisem – koniec demokracji.
Można, czemu nie. Na skutki nie przyjdzie zbyt długo czekać.
Witold Filipowicz
Warszawa, 22 pa?dziernika 2005 r.
mifin@wp.pl
|
|
25 październik 2005
|
|
Witold Filipowicz
|
|
|
|
Budujmy Polski Narodowy Front
wrzesień 19, 2008
Dariusz Kosiur
|
Kiedy emigracja staje sie iluzja...
czerwiec 3, 2008
Jaroslaw Madry
|
Wyjazdy lekarzy?
październik 29, 2004
Adam Sandauer
|
Okupacja irackich serc i umysłów
listopad 18, 2006
Nir Rosen/ tłum.Piotr
|
Michnik: instrukcja obsługi
luty 5, 2008
Rafał Ziemkiewicz
|
Wiara
listopad 24, 2002
Artur Łoboda
|
Ratunku! Tylko UE, a zwłaszcza sąsiedzi, przede wszystkim Niemcy, mogą uchronić Polskę przed instalacją Tarczy
luty 1, 2007
technokrata
|
Prawdziwe "zawracanie kijem Wisły"
Proces pułkownika Ryszarda Chwastka
grudzień 6, 2002
Lech Michałowski
|
Strategia
wrzesień 28, 2004
aa
|
Komisja Finansów udzieliła absolutorium dla rządu za 2001 r.
lipiec 23, 2002
PAP
|
Debata
wrzesień 28, 2007
( . ) bez podpisu
|
Konstytucyjna nierówność golizny
maj 2, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Przedrefendalna kampania informacyjna
maj 24, 2003
|
Maja Komorowska: Papież nakreślił nowe perspektywy nadziei
sierpień 20, 2002
PAP
|
Wojna kolonialna
marzec 29, 2003
KWM
|
Wojny o energię
kwiecień 4, 2003
Mirosław Dakowski
|
Pogromy
lipiec 6, 2006
Marcin Zaremba
|
Rada Europy "umywa ręce" w sprawie Czeczenii
styczeń 31, 2003
PAP
|
Bush: Powinniśmy byli zbombardować Auschwitz
styczeń 11, 2008
PAP
|
200. rocznica urodzin Józefa Dietla
październik 15, 2004
|
więcej -> |
|