|
| Na straży wolności: Goldman Sachs |
|
| Gerald Celente i John Stossel rozmawiają z sędzią Napolitano o różnych, nie do końca jasnych powiązaniach, między amerykańskimi bankami i rządem USA. Największe podejrzenia budzi bank Goldman Sachs, który ma dziwną nadreprezentację we władzach rządowych. Dla przypomnienia, dodam, że pracownikiem tego banku jest były premier RP, Kazimierz Marcinkiewicz, a bank był zamieszany w spekulacje na złotówce. |
|
| Damian Garlicki - ratownik medyczny przypomina! |
|
| |
|
| Izrael jest „TOASTEM” – nikt nie może tego teraz zatrzymać | Pułkownik Douglas Macgregor |
|
| |
|
| Kolejna odsłona protestów w Londynie |
|
Policja starła się 28 listopada z protestującymi przeciwko blokadom na Oxford Street, gdzie aktywiści rzucali butelkami i szarżowali przez szeregi funkcjonariuszy, co doprowadziło do ponad 60 aresztowań.
Oddolna grupa aktywistów Save Our Rights UK zaplanowała serię demonstracji, które miały odbyć się w ciągu weekendu w Londynie, aby zaprotestować przeciwko drugiej narodowej blokadzie. |
|
| Jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać zdrowie |
|
| Dr Zbigniew Martyka, kierownik oddziału zakaźnego w Dąbrowie Górniczej napisał dwa tygodnie temu wpis, w którym ocenił, że "jesteśmy okłamywani i zmuszani do działań mogących pogarszać nasz stan zdrowia" pod pretekstem koronawirusa. Wówczas wprowadzano nowe restrykcje i podział na powiaty "żółte" oraz "czerwone". |
|
| Człowiek 2.0 |
|
| Nanoszczepienia i Transhumanizm, MODERNA w natarciu na mR |
|
| TAK SIĘ BAWIĄ UKRAIŃCY - KORUPCJA źródłem BOGACTWA? |
|
| Bardzo drogie auta, prywatne odrzutowce, jachty, helikoptery i nieruchomości w luksusowych europejskich destynacjach, przemyt w walizkach kilkunastu lub kilkudziesięciu milionów dolarów i ponad miliona euro tak bawią się ukraińskie elity. |
|
| Świat dał się ogłupić lewackiej religii klimatycznej. Wpływ CO2 na klimat jest znikomy |
|
| Wpływ CO2 na wzrost temperatury? Nie zostało przeprowadzone żadne potwierdzające badanie |
|
| Odważni eksperci z USA, Rosji i Czech mówią prawdę o szczepieniach |
|
| |
|
| Rozmowa Adnieszki Wolskiej z Sucharitem Bhakdi |
|
| |
|
| "Babcia Kasia" |
|
| Kim naprawdę jest Katarzyna Augustynek |
|
| Atak pistapo w Gdańsku |
|
| Atak "policji" na proteście w czasie przemowy Krzysztofa Kornatowicza - Gdańsk - 10.10.2020r. |
|
| Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego |
|
| |
|
| PiStapo atakuje rodziny |
|
| Przypomnijmy sobie sceny ze świata Orwella. To już się dzieje. |
|
| Tego preparatu nie można nazywać szczepionką. Nazywam to konstruktem mRNA, rekombinowanym RNA, preparatem, który jest dziełem inżynierii genetycznej. |
|
| Prof. zw. dr hab. Roman Zieliński “O szczepionce genetycznej Pfizera i testach PCR” |
|
| Polskie firmy nie obsługuja POLICJANTÓW |
|
|
|
| WHO to zbrodnicza organizacja terrorystyczna, należy ją zniszczyć |
|
| Obecnie dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie pracuje nad ujawnieniem prawdy o WHO i rozpowszechnianiem informacji o jej zbrodniczych działaniach |
|
| Wzrost o 6000% zgonów spowodowanych szczepieniami w pierwszym kwartale 2021 r. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 r |
|
| Jak można się spodziewać, gdy nowe eksperymentalne „szczepionki”, które nie zostały zatwierdzone przez FDA, otrzymają zezwolenie na stosowanie w nagłych wypadkach w celu zwalczania „pandemii”, która ma obecnie ponad rok, liczba zgonów po zastrzykach tych zastrzyków gwałtownie wzrosła w Stanach Zjednoczonych. populacji o ponad 6000% na koniec pierwszego kwartału 2021 r., w porównaniu do odnotowanych zgonów po szczepionkach zatwierdzonych przez FDA na koniec pierwszego kwartału 2020 r. |
|
| davidicke.pl |
|
| Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy. |
|
| Wykład Ernsta Wolffa na temat obecnego kryzysu |
|
| |
więcej -> |
|
Czego nie lubi władza
|
|

Władza generalnie nie lubi wszystkiego, co zakłóca jej święty spokój oraz ogranicza swobodę.
Władza nawet nie lubi samej siebie. Ten twór, postrzegany z zewnątrz przez tzw. zwykłego obywatela jako monolit, wcale takim monolitem nie jest.
Wewnątrz jest równie spokojnie i stabilnie, jak pod powierzchnią skorupy ziemskiej, gdzie ścierają się płyty tektoniczne i gotuje się lawa. Z zewnątrz tego nie widać, pod powierzchnią zaś wrze i się kotłuje.
Kiedy taka władza wyjdzie zza swojego biurka i idzie do innej władzy w sprawach, dajmy na to prywatnych, wówczas odczuwa ta chwilowa nie-władza na własnej skórze, jak działa władza. A działa zgodnie ze standardami władzy. Każda nie-władza to intruz, który tylko czyha, by jej, znaczy władzy zakłócić święty spokój.
Takie praktyczne doświadczenia kontaktu chwilowej nie-władzy z władzą aktualną skłaniają, rzecz jasna, do wyciągania wniosków przez chwilową nie-władzę. Wnioski są dość monotonnie jednolite. Myśli sobie taka chwilowa nie-władza: no, poczekajcie władza, niech się role odwrócą i przyjdziecie wy władza do mnie, już my sobie pogadamy.
Chyba, że chwilowa nie-władza udaje się do władzy aktualnej w roli przyjaciela domu lub kolegi z tego samego klubu towarzyskiego. Wówczas władza, przy kawie i ciasteczkach, bezbłędnie wynajduje odpowiednie przepisy prawa, by chwilowej acz zaprzyja?nionej nie-władzy nieba przychylić. Bywa, że jak się takich przepisów nie może władza doszukać, to pospołu z nie-władzą inne tak zinterpretuje, że będą pasować jak ulał.
Przepisów władza też nie lubi. Ale nie wszystkich. Nie lubi tylko tej części, która nakłada na władzę sztywny gorset, bo poprzez swoją jednoznaczność nie daje władzy możliwości manewrów. Na szczęście dla władzy takich przepisów jest niewiele, bo władza pilnie uważa przy ich tworzeniu, by się nie przemknął jakiś bubel, który narobi władzy kłopotu. Zdarza się jednak, przez gapiostwo władzy, że taki kłopotliwy przepis jakimś cudem zostanie przemycony i wejdzie w życie. Wówczas władza jest nieszczęśliwa. Ale nie cała władza, bo ta bardziej energiczna jej część z często niezwykłym wręcz uporem i namaszczeniem udowadniać będzie, że czarne to w istocie białe. Względnie na odwrót. Obywatel otwiera buzię ze zdumienia, okrągleją mu oczy, a czasem włos mu się jeży na głowie, stykając się z argumentacją i dowodzeniem, że deszcz pada z dołu do góry.
Bo obywatel po prostu nie rozumie, po co on istnieje. A istnieje wyłącznie po to, by mogła istnieć władza. To jest jedyny powód istnienia obywatela. Władza ma wszak sprawować władzę, musi więc tę władzę sprawować nad czymś. Wymyśliła więc sobie władza obywatela i sobie nim włada.
Władza nie lubi obywatela. Wręcz go nie cierpi i, w przeciwieństwie do przepisów, nie cierpi gremialnie. Bez wyjątków, jako całość.
Różnice w nielubieniu przejawiają się jedynie w stopniu natężenia awersji do poszczególnych grup. Obywatel, zgięty w pół, chyłkiem przymykający korytarzami, czapkujący każdej władzy, poczynając od sprzątaczki i portiera w urzędzie, nie wzbudza szczególnie wrogich emocji. W tym nielubieniu ogólnym władza w pewnym sensie taką kategorię obywatela nawet lubi. Może się tu wykazać rzeczywistą władzą, wielkopańskością, a nawet z powodzeniem pozorować szlachetność. Oczywiście, władza nic nie załatwi po myśli obywatela, bo nie taka jest przecież rola władzy. Za to sama siebie utwierdza w mniemaniu spełniania misji, co znakomicie wpływa na samopoczucie władzy.
Często też w telewizorze widzimy taką władzę, jak sypie przykładami swej dobrotliwości, którą okazywała przy okazji kontaktów z tą kategorią obywateli. Samego obywatela w takich razach na ogół nie widać. Może dlatego, by nie wypsnęło się mu jakieś niezręczne zdanie o gestach całowania w pierścień władzy, jako jedynego efektu spotkania.
Inną kategorią obywatela jest taki osobnik, który wyprostowany, często z teczką pod pachą zmierza urzędowymi korytarzami załatwić sprawę, o której wie, jak należy ją załatwić. Tej kategorii obywatela już władza zdecydowanie nie lubi. Nie dość, że nie ma mowy o całowaniu w pierścień, to na dodatek władza ma zakłócony święty spokój i musi zacząć coś robić. Co gorsza, robić w interesie takiego zdecydowanego obywatela.
Ale władza ma swoje środki odwetowe, a jakże. Sięga po przepisy, tę swoją ulubioną ich część, po której może sobie żeglować w dowolnych kierunkach, no i podnosi kotwicę. Z pozorną monotonią i bez emocji zaczyna recytować zestaw powinności ciążących na obywatelu. W miarę wydłużania się listy złośliwe ogniki w ślepkach władzy wzmagają swoje blaski. Czasem w tej deklaracji zestawu obowiązków tak się zapamięta, że ulubione przepisy zdają się nie stanowić żadnej granicy dla pomysłowości władzy. Końcem recytacji urojonych zobowiązań obywatela bywa dopiero telefon od innej władzy, która wprawdzie podziela pogląd władzy podległej, jednak przede wszystkim uwielbia święty spokój.
Władza w końcu sprawę załatwia, choć z uczuciami ambiwalentnymi. Z jednej strony niesmak, że jednak obywatel dopiął swego. Z drugiej satysfakcja, że za nim dopiął, musiał zgromadzić ciężarówkę makulatury i odbyć kilkadziesiąt podróży biurowo-turystycznych.
Inną kategorią jest obywatel uparty, niczym cap. I na dodatek taki, któremu się wydaje, że zna i rozumie wachlarz przepisów oraz cele i zadania systemu. Jeśli jeszcze wbije sobie do głowy, że jego prawa i wolności człowieka i obywatela kogoś do czegoś zobowiązują, to już jest całkiem ?le.
Takiej kategorii obywatela władza wręcz nie znosi, bo musi się z nim użerać miesiącami, czasami latami, a bywa, że z tego tytułu władza sama z sobą wchodzi w konflikty. Tę kategorię obywatela władza stara się wszelkimi sposobami zneutralizować. Poczynając od środków najprostszych, udając, ze władzy akurat nie ma, nie można jej znale?ć, w żaden sposób się skontaktować. Telefony milczą lub są nałogowo zajęte, faxy to samo, e-maile nie dochodzą, strony internetowe zaczynają się dziwnie zachowywać albo w ogóle martwieją.
Tradycyjna poczta niewiele zmienia, bo władza ma na te okazję jednolity sposób postępowania. Albo miesiącami nie jest w stanie pojąć, o co chodzi obywatelowi, albo z uporem uznaje się za niewłaściwą w sprawie. A jak już po roku czy dwóch ta sama historia, po przejściu kilku czy kilkunastu szczebli, powróci do punktu wyjścia, to już i tak nikt nie wie, o co właściwie chodziło. I zabawa rozpoczyna się na nowo.
To jest stały fragment gry każdej władzy i nazywa się grą na zmęczenie przeciwnika. Na ogół przynosiły te gry pożądane dla władzy rezultaty. Obywatel po paru latach takiej zabawy dawał za wygraną, a władza z westchnieniem ulgi i poczuciem dobrze spełnionego obowiązku powracała do swojego podstawowego zajęcia. Delektowania się władzą.
I wszystko byłoby dobrze, gdyby system sprawowania władzy trwał w takim kształcie na stałe. Niestety, z niedowierzaniem i narastającym niepokojem władza zdaje się dostrzegać pewne zmiany postaw obywatela.
Zdaje się identyfikować taką kategorię, która dotąd była jedynie rodzajem ciekawostki przyrodniczej, jakimś rarogiem w zwartej dotąd i rozpoznanej masie, nazywanej umownie społeczeństwem obywatelskim.
Otóż te ewenementy, dla których władza nie jest władzą tylko służbą, zdają się być ogniskami niezwykle gro?nej epidemii. Coraz częściej władza ze zdumieniem dostrzega, że ta kategoria jest nie tylko wysoce uciążliwa. Jest przede wszystkim niebezpieczna i zagraża wolności i swobodzie władzy.
Dawniej byle słowo czy byle świstek ze stemplem władzy były wyrokami i nienaruszalną świętością. Teraz ta nieodpowiedzialna kategoria obywatela bez wahania ciągnie władzę do sądów, niech się władza tłumaczy. Ale że sprawiedliwość to też władza, więc i tu zdumienie, a i niechęć zdają się szeroko rozlewać. Tym bardziej, że zara?liwość postaw tej kategorii zaczyna przewyższać intensywnością zara?liwość dżumy. Ale i objawy zdają się nasilać, bo już i wyroki najwyższego szczebla sprawiedliwości nie potrafią powstrzymać zarazy. Przekracza ona granice i – o zgrozo – poza nimi, nierzadko, zostaje uznana za całkiem zdrowy objaw normalności.
To już jest dla władzy w ogóle trudne do zniesienia. Tym trudniejsze, że władza nieopatrznie sama sobie nałożyła kaganiec dobrowolnie przystając do wspólnego wodopoju.
Ale kto mógł przewidzieć, że za ten dostęp trzeba będzie zapłacić ograniczeniem wolności i swobody. Gorączkowe próby opanowania tak niebezpiecznych trendów poprzez gaszenie pojedynczych ognisk, tamowanie pojedynczych strumyków stają się coraz mniej efektywne.
Nie zatrzyma się rzeki patykiem. Chyba, że postawi się tamę z wielkim napisem – koniec demokracji.
Można, czemu nie. Na skutki nie przyjdzie zbyt długo czekać.
Witold Filipowicz
Warszawa, 22 pa?dziernika 2005 r.
mifin@wp.pl
|
|
25 październik 2005
|
|
Witold Filipowicz
|
|
|
|
Rosja zapowiada, że uderzy w terrorystów na całym świecie
wrzesień 8, 2004
|
Powrót Ligi
grudzień 12, 2002
http://haggard.w.interia.pl/liga.html
|
Poza Unią jest życie
kwiecień 26, 2003
przesłała Elżbieta
|
Kto zna, kto widział?
luty 7, 2003
A@A
|
Narodowe Sily Zbrojne
maj 5, 2008
przeslala Elzbieta Gawlas
|
Rada Programowa Krakowskiego Biura Festiwalowego
styczeń 18, 2006
|
Bo nie ginę
sierpień 5, 2003
Ewelina Igańska
|
Pożar Reichstagu już był
Czy potrzebna będzie prowokacja z radiostacją Gliwice
kwiecień 14, 2003
PAP
|
Imperium na kredyt
luty 11, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Ciekawe czy któryś patałach zastanowił się nad tym:
czerwiec 12, 2003
|
Sztandary i proporczyki, przemowy i procesyje ...
sierpień 7, 2004
www.dziennik.krakow.pl
|
W Polsce spada bezrobocie
sierpień 8, 2004
Anna Gumułka
|
Jak uratować Polskę i świat - przed kryzysem?
luty 18, 2009
Artur Łoboda
|
JAK UNIKAĆ MYŚLOZBRODNII I POZOSTAĆ BOHATEREM
listopad 6, 2003
Józef Darski
|
Pokonać bestię i zająć jej miejsce
sierpień 7, 2004
PAP
|
Koszt ropy naftowej w Iraku
kwiecień 13, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Uchwała Sejmu w sprawie powołania komisji do zbadania prawidłowości nadzoru bankowości w Polsce
marzec 14, 2006
?rodło: Sejm
|
Bush w 5. rocznicę wojny w Iraku: Wojna jest słuszna
marzec 21, 2008
marduk
|
Dyrektorzy o sukcesie "Nocy Muzeów w Krakowie"
czerwiec 9, 2004
|
Diana żyłaby, gdyby...
sierpień 31, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
więcej -> |
|