ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

DEMOKRACJA BEZPOŚREDNIA ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Papież błogosławi strażników de Rotschild  
To nie jest pomysł Dana Browna na nową powieść, ale wydarzenie, które umknęło uwadze mediów w Polsce, a oznacza wsparcie Watykanu dla potężnych postaci świata finansów i przemysłu, deklarujących działania na rzecz przemiany systemu gospodarczego współczesnego świata.  
Meredith Miller - Trauma w relacjach ludzi z rządem. Psychologiczne aspekty operacji „Covid-19”  
Jak robi się z ludzi idiotów czy zmanipulowane marionetki i jak ludzie robią to sobie sami !
 
"Pytam w imieniu zdezorientowanych".  
"Pytam w imieniu zdezorientowanych". List prof. Rutkowskiego do ministra zdrowia 
Wzmożenie infekcji wirusowych wywołane jest przez szczepionki 
Przemówienie Thierry’ego Baudeta w holenderskim parlamencie nt. agendy Covid-19
 
Co musimy zrobić aby pokonać globalistów? 
Brat Alexis Bugnolo z Rzymu. 
1984 
Podstawowa lektura dla młodych Polaków 
Młodzież izraelska w Polsce 
Doskonały dokument o wycieczce młodzieży izraelskiej do Polski. 
Czy Policjanci będą zwracać za bezprawne mandaty? 
Zarówno mandaty, jak i wnioski o ukaranie karą finansową do sanepidu, które wystawiali poszczególni policjanci w czasie epidemii, okazują się być nie tylko bezprawne, ale i naruszające konstytucję.  
Szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus uczestniczył w ludobójstwie Etiopczyków 
„Amerykański ekonomista David Steinman oskarżył szefa WHO, że w latach 2012-2015 był jedną z osób odpowiedzialnych za ludobójstwo w Etiopii”, informuje portal MailOnline. 
LESZEK MILLER. Najgorszy premier w historii Polski 
Dziś wielu stara się przedstawiać go jako autorytet – idol liberalnych mediów, a nawet, ku zaskoczeniu, części młodej prawicy. Ale kiedy spojrzymy na fakty, jego rządy z lat 2001–2004 jawią się jako czas biedy, bezrobocia i gigantycznej korupcji.
 
Wygadał się 
Bush junior zrównał napaść na Irak z wojną na Ukrainie
"Decyzja jednego człowieka o przeprowadzeniu całkowicie nieuzasadnionej i brutalnej inwazji na Irak. Chodzi mi o Ukrainę." 
Hashtag COVID1984 
Szczególnie polecamy:
"Tłum uzbrojonych w miecze Sikhów atakuje policję w Nanded po tym, jak rząd zakazał publicznych procesji w związku z p(L)andemią. Tak się walczy o swoje prawa! "
 
Dowody zaplanowanej akcji szczepień przeciwko nieistniejącemu kowidowi 
Sasha przedstawia dowody na to, że cały proces opracowania, produkcji i zatwierdzenia zastrzyków na Covid był jednym wielkim teatrzykiem dla mas. Cała operacja, począwszy od rzekomych "badań klinicznych", a skończywszy na samej nazwie i klasyfikacji prawnej tych zastrzyków, jest jednym wielkim oszustwem, dokonanym przez rządy i agencje regulacyjne na całym świecie w ścisłej współpracy z kartelem farmaceutycznym.  
Kompleksowe badania wykazały spójne zmiany patofizjologiczne po szczepieniu szczepionkami anty-COVID-19 
 
Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! 
 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
Premier Hiszpanii Pedro Sanchez o wojnie przeciwko Iranowi 

 
Na wzór hitlerowski 
Eksterminacja starszych osób w Niemczech.  
AI nie będzie świadoma, twierdzi Roger Penrose (Nobel 2020) 
Czy sztuczna inteligencja może być i czy kiedykolwiek będzie świadoma? 
We Włoszech nadal zabija się ludzi respiratorami i propofolem… 
Od tych morderstw pod respiratorami rozpoczęto pseudo-pandemię  
więcej ->

 
 

Droga do Unii

Moja droga do Unii...

Studia podyplomowe w Centrum Europejskim Uniwersytetu Warszawskiego, w zakresie Integracji Europejskiej, podejmowałem nie na fali mody czy z przyczyn innego owczego pędu. W roku 2000 sprawa integracji nie była zbyt szeroko znana, a już na pewno nie zaprzątała umysłów społeczeństwa w jakimś znaczącym zakresie. Dla mnie była to naturalna kontynuacja pogłębiania wiedzy ze studiów. Również wynikała z wewnętrznego przekonania o potrzebie integracji i praktycznie jej nieuchronności.

Nie przypuszczałem jednak, że będzie to początkiem mojej drogo krzyżowej i wewnętrznego narastania niechęci do całej tej problematyki integracyjnej. Temat pracy miałem już właściwie zarysowany, nim jeszcze podjąłem naukę, a miało to być rozwiniecie jednego z wątków pracy magisterskiej, dotyczącego systemu zamówień publicznych na gruncie polskim i europejskim. Stąd mój wybór promotora, zdeterminowany konkretnym obszarem zainteresowań, był w istocie przypadkowy. Tą akurat tematyką mógł się w zasadzie zająć tylko jeden z wykładowców.

Pierwszy rozd?więk pojawił się wraz z krytyką pracy, która jeszcze nawet nie powstała, a więc jedynie na podstawie przesłanej pocztą elektroniczną koncepcji oraz zarysie planu pisania. Krytyka zaś sprowadzała się do precyzyjnego stwierdzenia: "jest ?le, bo jest niedobrze". Poprosiłem o konkrety, co być powinno. Odpowied?: "za mało o Unii". Poprosiłem ponownie o konkrety i wskazanie literatury, z której, poza przedstawioną przeze mnie, powinienem skorzystać. Otrzymałem odwrotną pocztą wskazówkę, by udać się do biblioteki oraz szukać w Internecie, nadal bez konkretów, czego właściwie mam szukać. Następnie pojawił się - pocztą, a jakże - wymóg dokonania analizy porównawczej przepisów polskich i unijnych. Specyfika tematu była taka - rzecz traktowała o stosowaniu preferencji krajowych - że nie było co porównywać. Z prostej przyczyny. W rozwiązaniach unijnych stosowanie preferencji mających wyd?więk dyskryminujący było zakazane. Natomiast w systemie polskim takie przepisy są, choć i sama konstrukcja jest wielce problematyczna, powodując wewnętrzne sprzeczności aktu prawnego, jeżeli rozumieć stosowanie preferencji jako obowiązkowe. A tak jest to rozumiane i stosowane, zgodnie ze stanowiskiem arbitrów ds. zamówień publicznych. Przede wszystkim zaś stosowanie preferencji krajowych jest nieracjonalne i może przynieść szkody właśnie w związku z integracją europejską. To starałem się przedstawić, jednak koncepcja moja nie znalazła uznania. Wydawało się ważniejszym siermiężne opisywanie stanu faktycznego, co poczyniono już w dziesiątkach publikacji. Chyba, ze chodziło o analizę porównawczą przepisów piętnastu krajów członkowskich, ale to z kolei oznaczało pisanie pracy doktorskiej, a nie eseju kończącego roczny cykl wykładów.

Napisałem więc pracę samodzielnie, złożyłem do oceny i otrzymałem odpowied? - negatywną. Poprosiłem o szczegóły, wskazanie konkretnych braków, co powinno być jeszcze uwzględnione. W odpowiedzi przeczytałem - "za mało o Unii". Poprosiłem więc o pisemną recenzje, odmówiono. Po tym kontakt z promotorem urwał się całkowicie. Przez letnie miesiące napisałem drugą wersję pracy i znów zostawiłem w sekretariacie, a pocztą wysłałem powiadomienie promotorowi. Pod koniec września otrzymałem wiadomość, iż praca jest do odbioru. Była w istocie, nawet z pisemnymi uwagami, w większości bezzasadnymi. Generalnie ?le, tym razem - "za dużo". To dopełniło miary. Zwróciłem się do kierownictwa Centrum Europejskiego o umożliwienie zmiany promotora, deklarując gotowość pisania trzeciej pracy na dowolnie wskazany temat. Brak odpowiedzi i dopiero ponowne pismo skłoniło dyrekcję do odpisania. Powołana ponoć jakaś komisja oceniła pracę i uznała, że choć merytorycznie jest na bardzo wysokim poziomie, to jednak z dziedziny zarządzania raczej. Muszę wnieść poprawki i uzupełnienia wskazywane przez promotora i mogę przystąpić do obrony. Jakie uzupełnienia i jakie poprawki, tego już komisja nie wymieniła, a promotor w ogóle przestał interesować się tematem.

Pytanie, którą pracę oceniała komisja, skoro jedyny egzemplarz drugiej wersji był u mnie i nikt się nie pofatygował, by się zapoznać z jego treścią? Ponadto podstawą domagania się zmiany promotora była jego postawa, a nie spór o treść pracy. Na marginesie warto może zauważyć, że zła treść pracy jest jednocześnie oceną samego promotora, jego zaangażowania i wysiłku, a także umiejętności pokierowania swoim podopiecznym. Tak wynika z logiki. W przeciwnym razie po co komu promotor? Żeby podpiąć swoje nazwisko pod cudzą pracę? Bardzo etyczne. I uczciwe.

Ponownie napisałem do Dyrektora Centrum domagając się przede wszystkim stworzenia warunków do bezpośredniego uzasadnienia przez promotora - w obecności innych osób z Centrum - uwag tzw. recenzji drugiej wersji pracy, umożliwienie mi wyłożenia swoich racji, zarówno w kwestii bezzasadności - w mojej ocenie - postawionych zarzutów, na domiar wskazujących brak rozeznania promotora w temacie, który oceniał. Nie otrzymałem odpowiedzi w ogóle. W tej sytuacji uznałem, ze możliwości porozumienia się na płaszczy?nie zwyczajnych kontaktów międzyludzkich nie ma i być nie będzie. Złożyłem skargę do Rektora UW na Dyrektora Centrum Europejskiego o bezczynność organu, tj. naruszenie przepisów art. 35 k.p.a. Znów milczenie. Ponowiłem pismo, żądając tym razem zwrotu czesnego, a także ponownie domagałem się wydania zaświadczenia o uczestniczeniu w rocznym cyklu wykładów, o co wcześniej zwracałem się też do CE, ale bez skutku. W odpowiedzi otrzymałem odmowę zwrotu pieniędzy z przywołaniem całej plejady różnych przepisów i uzasadnieniem, że student, który przerywa naukę w trakcie semestru nie może domagać się zwrotu czesne-go. W dalszej części decyzji Rektor UW zezwalał na wydanie zaświadczenia o tym, iż byłem słuchaczem rocznych studiów podyplomowych w roku akademickim 2000/2001. To w końcu przerwałem te studia czy nie? A na koniec uprzejme usprawiedliwienie zwłoki w odpowiedzi spowodowane koniecznością szczegółowego zapoznania się z całością sprawy. Wniosłem więc skargę do NSA na decyzje administracyjną wydaną bez właściwej podstawy prawnej, bo przywołany ciąg przepisów miał się nijak do stanu faktycznego. Nim doszło do rozprawy Rektor UW, kolejnym pismem, sam uchylił swoją decyzję, odsyłając sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ I instancji, tzn. Dyrektora Centrum Europejskiego. A uzasadnieniem uchylenia było stwierdzenie, iż decyzja drugiej instancji została wydana za wcześnie, tzn. przed decyzją pierwszej instancji. Pomijając śmieszność takiego postępowania wypada tylko przypomnieć usprawiedliwienia opó?nienia w odpowiedzi Rektora UW, spowodowanego - ponoć - szczegółowym zapoznawaniem się z całością sprawy. Tym samym Rektor UW przyznawał jednocześnie, iż jego podwładny ewidentnie naruszał prawo, pozostając w bezczynności (wspomniany art. 35 k.p.a.). Konsekwencją takiego naruszenia jest ustalenie winnych - tu akurat nie nastręczało to trudności - i pociągniecie konkretnych osób do odpowie-dzialności służbowej i dyscyplinarnej. Przy czym nie jest to zależne od dobrej woli organu nadrzędnego, lecz obowiązek, a zaniechanie też jest naruszeniem prawa.

Dyrektor CE ustosunkował się do żądania zmiany promotora negatywnie, powołując przy tym również cała masę przepisów. Tylko że żaden z nich nie miał związku z domaga-niem się zmiany, bo taki przepis nie istnieje. Sprawdziłem. Za to przysłane mi zostało to za-świadczenie o uczestniczeniu w wykładach, być może na zasadzie "niech ma, może się uciszy". Na blankiecie zaświadczenia, dziwnym trafem, przystawiono stempel "duplikat". Czemu? Wygląda na to, że w ten sposób chciano sugerować, iż jest to już drugie zaświadczenie, bo oryginał został wydany wcześniej. Ja go nie odbierałem, można sprawdzić, bo byłby w stosownej rubryczce mój podpis. Jeżeli wysłano pocztą, poleconą, bo tylko tak było można wysłać tego typu dokument, to oznaczałoby, iż poczta gdzieś go zagubiła. Mało prawdopodobne i też do sprawdzenia. Prymitywny chwyt, prymitywne alibi. Tymczasem NSA umorzyło postępowanie z powodu bezprzedmiotowości, skoro organ wydający decyzję sam ja wcze-śniej uchylił. Ponownie więc pismo do Rektora UW, tym razem proponujące alternatywne rozwiązanie: albo zwrot kosztów - już nie samego czesnego, bo doszły inne zobowiązania; albo zmiana promotora i pisanie z nim nowej pracy oraz jej obrona. Odpowied? jak ze świata obłąkanych: zgoda na obronę pracy pod kierunkiem....tego samego promotora, po wniesieniu poprawek i uzupełnień przez niego wskazanych. Znów pismo do Rektora UW z żądaniem sprecyzowania charakteru odpowiedzi. Czy jest to decyzja odmawiająca prawa zmiany promotora, a jeśli tak, to żądanie sformułowania takiej decyzji zgodnie z dyspozycją art. 77 k.p.a. w związku z art. 104 k.p.a. W skrócie: organ administracji załatwia sprawę przez wydanie decyzji, a jej struktura i treść są szczegółowo opisane. W odpowiedzi otrzymuję jedno zdanie, że wszystko już zostało wyjaśnione i nie ma potrzeby dalszej korespondencji. Co do potrzeby dalszej korespondencji byłem podobnego zdania, natomiast co do wyjaśnienia kwestii spor-nych niekoniecznie. Stan na dziś: kolejna skarga do NSA, tym razem o uchylanie się organu od wydania decyzji, czyli de facto pozostawania w bezczynności - vide: art. 35 k.p.a. Takie uchylanie się od wydania decyzji uniemożliwia, a ściślej utrudnia dochodzenie swoich praw, zagwarantowanych m.in. w art. 45 Konstytucji RP.

A zaczęło się tak miło i sympatycznie. Dopóki na konto uczelni nie wpłynęły pieniądze. Potem słuchacz, student czy po prostu człowiek staje się jedynie przedmiotem, z którym nie ma potrzeby się liczyć. Jawne, wręcz bezwstydne łamanie prawa, środowiskowa solidarność eliminująca poczucie zwykłej przyzwoitości, oto obraz świata nauki przebijający spoza tej - skrótowo z konieczności - przedstawionej historii. Gdyby zagłębić się w szczegóły, byłoby jeszcze dziwniej. I większy wstyd.

Tak właśnie wykuwa się młode kadry naszej przyszłej elity władzy, fachowców z otwar-tymi umysłami, profesjonalistów. Wpajając przez lata studiów przekonanie, że od punktu siedzenia zależy, na co kto może sobie pozwolić. A własne koncepcje, myśli, pomysły wyłącznie na domowy użytek. Obowiązuje wersja prezentowana przez osoby czasem zupełnie przy-padkowe, ale mające jakiś tam kawałek władzy. Wdrażanie w ciasne ramy posłuszeństwa opartego na strachu, bo zależne od kaprysów i megalomanii. Czasem zwykłej tępoty i braku umiejętności spojrzenia dalej, niż własny tytuł. Można sobie wyobrazić stany ducha wielu młodych ludzi, którzy traktowani są w podobny sposób, a żaden - z obawy - nie piśnie słowa.

Od osób z pierwszego szeregu w marszu do nowoczesności i normalności uczymy się w taki właśnie sposób etyki, rzetelności, przestrzegania norm prawnych i moralnych.


Czy ma to jakiś związek z integracja europejską? Szczególnie w okresie zbliżającego się referendum? Znakomita większość społeczeństwa głosować będzie kierując się głównie emocjami. Mało kto kierował się będzie rzetelną wiedzą, której po prostu nie posiada. Opierać się więc będzie na zasadach wiary w prezentowane teraz zewsząd opinie i argumenty. Równie mało przyswajalne, co wiedza. Pozostaje więc autorytet mówcy. Jeżeli jednak na co dzień ludzie stykają się z prawem dżungli a nie z cywilizowanym prawem demokratycznego państwa, to gdzie tych autorytetów szukać? Jak wierzyć ludziom, którzy sami sobie wydają tak niechlubne świadectwa

Przedstawiony powyżej szkic mojej drogi do integracji skutecznie mnie do tej idei zniechęcił. Nie tylko zresztą mnie. Również tych, którzy będąc wokół mnie obserwują te żenujące zmagania z jakimś wrogim systemem, bezduszną i bezwstydną machiną, wyalienowaną ze społeczeństwa.

"(...) Polska aspiruje do członkostwa we wspólnocie państw demokratycznych, prawo-rządnych i cywilizowanych - w Unii Europejskiej. Jest to dla nas historyczna szansa, która, po raz pierwszy w dziejach naszego kraju, zapewnić nam może trwały pokój, rozwój gospodarczy, suwerenność narodową i kulturalną oraz podmiotową pozycje w Europie i na świecie. Alternatywa jest tak przerażająca - moim zdaniem - że warto skupić całą energię na tym, aby się do Unii Europejskiej dostać i umiejętnie w niej pozostawać. Tak, aby było to korzystne dla nas i dla Unii.

Tysiące ludzi pracują w Polsce nad tym dziełem. Przede wszystkim prawnicy, ekonomi-ści i politycy, ale też wszyscy obywatele, którzy są pracowici, przedsiębiorczy, uczciwi i rozumieją ducha czasu. Na każdym stanowisku pracy oraz w postawach życiowych i etycznych milionów Polaków - w naszej mentalności, rozstrzyga się nasz zbiorowy los. Niezwykle ważna sprawą jest w tej sytuacji edukacja europejska. Na pierwszej linii tego edukacyjnego frontu stoją nauczyciele, w tym akademiccy i licealni.(...).*"

To ja już podziękuję za przewodnictwo, lepiej pozostanę w domu.

31 lipiec 2003

Witold Filipowicz 

  

Archiwum

Reklama - między informacją a manipulacją
listopad 28, 2006
Izabela Janczak
Paranoja przed Szczytem
kwiecień 13, 2004
przesłał Adrian Dudkiewicz
Pius X - papież polskiego pochodzenia
grudzień 14, 2002
Pod okupacja zbrodniarzy dokonywane sa zbrodni
luty 19, 2009
...
Fenomen "amerykanizmu" jako religii purytańskiej o podłożu syjonistycznym
styczeń 6, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Kanadyjskie przypadki wojenne w Afganistanie
październik 5, 2006
Wiesław Kwaśniewski
Zakłamanie
listopad 29, 2003
Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Płoccy duchowni tuszowali skandale
marzec 3, 2007
PAP
Samobójstwo z dzieckiem
lipiec 28, 2004
Czy kierowcy powinni ponosić koszty leczenia ofiar wypadków?
kwiecień 17, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Fiasko Globalizacji?
styczeń 6, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Sacrum i profanum czyli bełkot w miejsce relacji
październik 5, 2004
Tomasz Żółtko
Niepokojący wzrost poparcia społeczeństwa polskiego dla idiotycznych pomysłów - konfiskata samochodów.
maj 17, 2007
tłumacz
NIEZALEŻNOŚĆ GAZET I INNYCH MEDIÓW?
kwiecień 7, 2008
Marek Jastrząb
Anons matrymonialny
styczeń 13, 2006
zn
GENERAŁ WŁADYSŁAW SIKORSKI
listopad 27, 2008
Zygmunt Jan Prusiński
Prezydent u amerykanskich Żydów
październik 1, 2007
przesłała Goska
Co z unia ?
październik 28, 2005
przesłała Elżbieta
Czy jesteśmy skazani na bezsilność
październik 14, 2003
Adam Zieliński
Marek Borowski: dobrze chronimy ziemię WP 2002-11-13 (10:46)
listopad 15, 2002
Sygnały dnia
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media