ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Finansowany przez Google zespół „sprawdzający fakty” wydaje się być garstką fikcyjnych Hindusów w zubożałym miasteczku niedaleko Bangladeszu 
 
Jak w 2022 planowano "nową falę" "epidemii kowida" w 2025 roku 
 
Iran mówi „nie” zakończeniu blokady Cieśniny Ormuz po przyznaniu się Trumpa | Janta Ka Reporter 
 
Iran dziesiątkuje izraelskie miasto portowe Hajfę pociskami kasetowymi; 2 osoby zabite, samochody... 
 
wRealu24 
Niezależna Telewizja Marcina Roli 
Dr. Zelenko przed sądem rabinicznym o zbrodni szczepień przeciw Covid 
Dr. Zelenko opracował słynny „Protokół Zelenki” dotyczący wczesnego leczenia ambulatoryjnego COVID, za pomocą którego z powodzeniem wyleczył 6000 pacjentów i który obejmuje m. in. hydroksychlorochinę i cynk. Bez owijania w bawełnę wyjaśnia, dlaczego szczepienie przeciwko COVID jest prawdopodobnie najniebezpieczniejszą naukową herezją w historii ludzkości i ostrzega przed potencjalnym ludobójstwem na planecie 
Debata ws. pandemii COVID-19! 
Sytuacja w Polsce i na świecie! Klimczewski, Socha, Giorganni!  
We Włoszech nadal zabija się ludzi respiratorami i propofolem… 
Od tych morderstw pod respiratorami rozpoczęto pseudo-pandemię  
Ceremonia otwarcia tunelu drogowego św. Gotarda 
Zapowiedź tego - co mamy dzisiaj 
Tego nie pokażą w żadnym medium głównego ścieku 
Śmiertelny atak! Iran wystrzeliwuje przerażające rakiety - Israel Emergency
 
Nanotechnologia w szczepionkach 
PIĄTA KOLUMNA - SPRAWOZDANIE Z PRAC NAD ANALIZĄ ZAWARTOŚCI I DZIAŁANIA "SZCZEPIONEK" NA COVID 
Rothschildów apetyt na Chiny 
 
Henry Kissinger & Bill Gates wzywają do masowych szczepień i Globalnego Rządu 
Według mediów, rządu i Organizacji Narodów Zjednoczonych znajdujemy się w środku najgorszej światowej pandemii zdrowia w naszym życiu. Jesteśmy świadkami bezprecedensowej globalnej blokady w odpowiedzi na epidemię koronawirusa znaną jako COVID19.

Globalną populację żyjącą w krajach zachodnich od ponad pokolenia uczono żyć w ciągłym strachu od 11 września. Zachęcano nas do poświęcania naszej wolności dla fałszywego poczucia bezpieczeństwa, z każdym dniem coraz bardziej uzależniając się od państwa w zakresie ochrony, a teraz wielu z nas liczy na to, że państwo płaci nasze rachunki.

Pomimo tego, że rządowy budżet i deficyt stale rosną wykładniczo każdego dnia ... Niektórzy zaczynają dostrzegać, że w oficjalnej historii może być coś więcej niż to, w co wierzymy. Nieliczni mogli to przewidzieć i czekają na kolejną fazę, która może być kolejnym krokiem w kierunku globalnego zarządzania. To właśnie mężczyźni i kobiety, dokładnie te same osoby i agencje rządowe, a także globalne instytucje, które odniosą największe korzyści, są tymi, którzy wzywają do walki ... 
Meredith Miller - Trauma w relacjach ludzi z rządem. Psychologiczne aspekty operacji „Covid-19”  
Jak robi się z ludzi idiotów czy zmanipulowane marionetki i jak ludzie robią to sobie sami !
 
Wszystko pod kontrolą 
Od zawsze służby specjalne kontrolowały rzekome niezaplanowane spotkania oficjeli z obywatelami.
Przykład podstawionego Putina - jako przypadkowego przechodnia.
 
Nowa książka Sucharita Bhakdiego - przedstawiona w rozmowie z Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem 
Profesor Sucharit Bhakdi i jego żona profesor Karina Reiss opublikowali bestseller „Corona False Alarm”. Istnieje wstępny fragment nowej książki zatytułowanej „Corona unmasked”, którą można bezpłatnie pobrać z Goldegg Verlag. W dyskusji wideo zorganizowanej przez RESPEKT PLUS z profesorami Andreasem Sönnichsenem i Martinem Haditschem, Bhakdi przedstawił rozdział o szczepieniach i ich konsekwencjach. Fragment nowej książki „Corona unmasked” jest dostępny do pobrania z Goldegg Verlag  
Bruksela już we wrześniu 2019 r. czyniła przygotrowania do pseudopandemii 
 
Były agent CIA ujawnia, jak Izrael zmusił Trumpa do zbombardowania Iranu 
 
CAŁA PRAWDA O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ WIDZIANA OCZYMA PILOTÓW !  
Panie Kapitanie Jerzy Grzędzielski,

chylę czoła jako młodszy kolega lotnik, za poniższy tekst. Brakowało mi dotąd głosu, tak doświadczonego pilota, opisującego tragędię smoleńską, tak kompetentnie i fachowo, jak Pan to zrobił. Pozwoliłem sobie zatem, na rozpowszechnienie Pańskiego tekstu, z nadzieją na możliwe szerokie dotarcie do opinii publicznej. Zwracam się do internautów o liczne udostępnienia w internecie stanowiska w tej sprawie, wyrażonego przez świetnego pilota - prawdziwego nie kwestionowanego eksperta lotniczego. 
Covid to operacja wojskowa 
Nowa holenderska minister zdrowia wyznaje: „Musimy wykonywać rozkazy NATO, USA i NCTV; Covid to operacja wojskowa” 
więcej ->

 
 

Do Kanady bez wiz

Z jednego pokładu
Pięknie brzmią słowa piosenki pt. "Z pokładu Zawiszy", o wspólnie przeżytych przygodach i wspólnej pracy w czasie dalekich rejsów. Na "pokładzie" pracują też górnicy, których spaja wspólny trud. Osób wstępujących na pokład samolotu często jednak nic nie łączy. Kupiły bilet i mają być dostarczone zgodnie z życzeniem. Ale czasami, nawet o tym nie wiedząc, coś lub ktoś spowoduje, że ich szlaki się przetną, że otrą się o siebie, nie wiedząc, że są obiektem zainteresowania tych samych służb.
Prześled?my jeden rejs LOT-u z Warszawy do Toronto i z powrotem. Mimo że sezon turystyczny jeszcze się nie zaczął w pełni, samolot w obie strony był pełny. Było to wynikiem zniesienia obowiązku wizowego przed kilkoma tygodniami. Samolot przyleciał do Toronto w godzinach popołudniowych i po posprzątaniu, zatankowaniu, wymianie załogi, załadowaniu pasażerów, po kilku godzinach wracał do Warszawy.
Zacznijmy chronologicznie od tego, co się stało, kiedy samolot wylądował w Toronto. Tłum pasażerów z tego i innych samolotów, które przyleciały w odstępach kilku - kilkunastominutowych ustawił się w kolejce do kontroli granicznej. Kolejka była dość długa, ale szybko posuwała się do przodu, bo przyloty w tych newralgicznych godzinach obsługiwało dziesięciu oficerów imigracyjnych z naszywkami CBSA (Canadian Border Services Agency). Ich zadaniem było szybkie wyłowienie tych, którzy mogli nie odpowiadać kryteriom turysty, za jakich się podawali.
Z polskiego samolotu odesłano do dalszego, pogłębionego przesłuchania około 30 osób. To stosunkowo dużo, ale świeże doświadczenia z przylotami osób, które nie musiały przechodzić przez sito urzędu konsularnego w Polsce, kazało być czujnym. W tym dniu, w ciągu jednej ośmiogodzinnej zmiany, poddano pogłębionym przesłuchaniom ponad trzysta osób, z różnych samolotów, z różnych zakątków świata.
Tłumacz języka polskiego uwijał się jak w ukropie, biegając od jednego do drugiego okienka, gdzie był przesłuchiwany kolejny pasażer, który nie znał angielskiego. Po godzinie napięcie opadło, pasażerowie poszli po swoje bagaże i z kolei rzucili się w ramiona oczekujących ich krewnych czy przyjaciół.
Poza trzema młodymi mężczyznami, którzy zostali odesłani do poczekalni. Oficerowie, którzy ich przesłuchiwali, zatrzymali ich paszporty. Po rozprawieniu się z tłumem z tego i innych samolotów przystąpili oni do szczegółowego przesłuchania panów A, B, C. Tłumacz w dwóch przypadkach był potrzebny, bo tylko jeden z nich mówił dość dobrze po angielsku.
Panowie ci, będący w wieku około 30 lat, nie rozmawiali ze sobą, pozorując, że się w ogóle nie znają. Były to pozory, których trzymali się do końca. Każdy z nich był przesłuchiwany przez innego oficera, a więc nie nastąpiła szybka konfrontacja ich życiorysów. A wszyscy pochodzili z jednej podwarszawskiej miejscowości. Znali się doskonale i podróż tę wspólnie zaplanowali.
Liderem na Polskę był pan A, postawny blondyn, z wyglądu bokser wagi półciężkiej. To on przewodził im przez kilka lat wspólnej działalności przestępczej. Czasami się rozchodzili, najczęściej z przymusu, bo jeden czy drugi odsiadywał wyrok. Były to wyroki za napady rabunkowe, włamania. Ale ostatnio wydorośleli, zmądrzeli, nabrali doświadczenia. Inspiratorem tej zmiany specjalizacji był pan B, który stał się intelektualnym przywódcą tej grupy. Miał on najmniej "bokserską" posturę, ale nowe czasy wymogły zamianę bicepsów na szare komórki. Bywał on też na zachodzie Europy i liznął nowych trendów w światku przestępczym.
Ta nowa specjalizacja to karty kredytowe. Ich kradzieże, podrabianie, wyrabianie kompletnie nowych z użyciem skradzionych numerów, wybieranie na nie pieniędzy w bankomatach lub płacenie nimi za droższe towary. Panowie ci część roboty zlecali podwykonawcom, odpalając im część doli z tej czystej roboty.
O Kanadzie nasłuchali się sporo. Oczywiście nie mogli nawet marzyć o dostaniu się tutaj, kiedy w konsulacie kanadyjskim sprawdzane były życiorysy starających się o wizy. Ale likwidacja obowiązku wizowego otworzyła dla tych panów nowe perspektywy. Mieli paszporty, mieli pomysły. Mieli też kontakt osobowy w postaci starego kumpla, który jakimś sposobem dostał prawo stałego pobytu w Kanadzie i działał tutaj w podobnym biznesie jak oni. Namawiał ich gorąco do przylotu i współpracy. Twierdził, że panuje tu w tym zakresie "Eldorado".
Panowie nie przylatywali z pustymi rękoma. Oprócz, po litrze spirytusu w butelkach ze zmienionymi nalepkami każdy, przywozili doskonale ukryte w bagażu skradzione tuż przed wylotem karty kredytowe Visa, Master Card i American Express. To miało być na dobry, szybki początek. Potem, pod skrzydłami kumpla mieli, przez okres legalnego, trzymiesięcznego pobytu w Kanadzie, zgarnąć po kilkadziesiąt, a może kilkaset tysięcy każdy. Planowali podróż po całej Kanadzie, przy czym cel turystyczny był marginalny. Liczył się głównie biznes.
Pełna wpadka nastąpiła, kiedy sprawdzono ich paszporty. Kiedy oficerowie imigracyjni postukali po klawiaturach swoich komputerów, to to, czego dowiedzieli się z kart karalności tych panów, wystarczyło im do podjęcia jedynie słusznej decyzji. Zaproponowali im powrót do Polski najbliższym samolotem. Nie mogli ich odesłać tym, którym przylecieli, bo był pełny. Nastąpiło to za dwa dni. Panowie A, B, C zostali w kajdankach odesłani nie do aresztu imigracyjnego, ale do więzienia o maksymalnym zabezpieczeniu, i stamtąd, również w kajdankach założonych na rękach do tyłu, zostali przywiezieni na lotnisko i wsadzeni do samolotu lecącego do Warszawy.
Na samolot, którym przylecieli ci panowie oczekiwał pan D, 28-leni mężczyzna, który przebywał w Kanadzie sześć lat. Przyleciał tu na zaproszenie brata. Wtedy musiał mieć zaproszenie, wizę. Kiedy jej ważność się skończyła, to nie bardzo się tym przejął. Starszy brat pomógł mu w szybkim starcie. Kiedy w Polsce panowało dwudziestoprocentowe bezrobocie i on dostawał tylko od czasu prace dorywcze prace, to tu od razu dostał możliwość pracy za dobrym wynagrodzeniem. Najpierw pracował tylko u brata, kładąc kafelki. Nie znał języka, ale wszystkimi sprawami z klientami zajmował się brat. Nauczył też szybko brata tajników sztuki kafelkarskiej według kanadyjskich standardów.
Po dwóch latach pobytu w Kanadzie pan D zatrudnił się w innej firmie kafelkarskiej, gdzie pracował od poniedziałku do piątku, a u brata pracował w weekendy, kiedy trzeba było wykończyć szybko jakąś robotę. Nie było jakiegoś zasadniczego konfliktu między braćmi. Ale pan D chciał być samodzielny. Wynajął własne, jednosypialniowe mieszkanie, w którym częściej, lub rzadziej zmieniały się kolejne panienki. Pan D był przystojnym młodzieńcem, który przyciągał również pełnym portfelem, głównie panie polskiego pochodzenia, ale nie tylko. Jakimś sposobem uzyskał kanadyjskie prawo jazdy i zmieniał samochody prawie tak szybko jak panienki. Samochody w każdym razie miał coraz lepsze. To nadszarpywało jego budżet, ale za kierownicą szybkich samochodów czuł się dowartościowany, w swoim żywiole.
Wpadka nastąpiła przez tę szybkość. Zatrzymany został przez policjanta, który po sprawdzeniu danych pana D w swoim komputerze, aresztował go i zawiózł do aresztu imigracyjnego. Z aresztu został zwolniony za kilkutysięczną kaucją, którą wpłacił brat. Warunkiem było dobrowolne opuszczenie Kanady, co następowało po dwóch miesiącach od aresztowania. Pan D polikwidował swoje interesy, wysłał w kontenerze swój ostatni samochód do Polski i z całą pozostałą gotówką stawił się na lotnisko.
Kiedy nadał już swój bagaż i był odprowadzany z podręcznym do samolotu, został zatrzymany przez lotny patrol oficerów CBSA, których pies obwąchiwał pasażerów pod kątem narkotyków, a następnie wybrani pasażerowie byli przesłuchiwani na okoliczność tego, co mają przy sobie. Na pytanie oficera, ile ma przy sobie pieniędzy, pan D odpowiedział, że pięć tysięcy dolarów. Został poproszony o ich okazanie. Wręczył pudełko po kopertach, w którym poukładane były pliki nominałów: 100-, 50- i 20-dolarowych. Pieniądze te zostały przeliczone. Okazało się, że było ich prawie trzynaście tysięcy. Pan D więc skłamał i naruszył przepisy, bo bez złożenia deklaracji nie wolno wywodzić więcej niż dziesięć tysięcy dolarów.
Pan D został potraktowany dość łagodnie. Oddano mu pieniądze, po zapłaceniu przez niego 250 dolarów kary. Odebrano też od niego oświadczenie, że pracował nielegalnie przez pięć lat u swojego brata, nie płacąc podatków. Podał też dane swojego brata. Trudno powiedzieć, czy jego brata spotkają z tego tytułu jakieś przykrości.
Z tego samego pokładu samolotu, wśród kilkuset pasażerów lecących w obie strony, kanadyjskie służby graniczne zdołały wyłowić czterech, co do uczciwości których były zastrzeżenia. Czy to duża liczba? Chyba nie, ale oby i te nieliczne przypadki ewoluowały ku minimum, to wówczas wszyscy lecący w obie strony między Warszawą a Toronto będą traktowani z tą samą dozą zaufania jak obywatele krajów o dojrzałej demokracji, nawykli w większym stopniu do przestrzegania prawa niż obywatele krajów, w których, aby jakoś żyć, należało kombinować, czyli nie szanować prawa narzuconego przez obce reżimy.

Aleksander Łoś

Toronto

"Goniec" Nr 24/2008
14 czerwiec 2008

przeslala Elzbieta Gawlas Toronto 

  

Archiwum

Muzułmański festyn w Jerozolimie
sierpień 24, 2002
IAR
Traktat o Unii część druga czyli: "Dlaczego potwór?"
maj 15, 2005
Diachi Corvus alias D.J.W.L.
Spadkobiercy zbrodni komunizmu
marzec 30, 2005
Media donoszą o kolejnych działaniach wymiaru sprawiedliwości dla przeciwdziałania korupcji i marnotrastwu w systemie ochrony
kwiecień 13, 2007
Adam Sandauer
Przerywnik o łosiach
październik 22, 2004
Polska Zbrojna - Dyskusja
moje przykazania - 2
maj 9, 2003
krzysztof gilewski
Prymitywna rusofobia tygodnika WPROST inspiracją do nauki demokracji...od Rosji
wrzesień 16, 2007
tłumacz
Koniec układu okrągłostołowego?
marzec 12, 2005
ks. prof. Czesław S. Bartnik
Bój o PKO (jeszcze) BP
wrzesień 14, 2004
PAP
Obraz mówi wszystko
sierpień 15, 2004
"Dobre słowo"
grudzień 1, 2006
przesłał luzak
Czy Opala opala?
lipiec 16, 2006
MirNal, Gdynia
Oszustwa niemieckie i fałszowanie pieniędzy
styczeń 23, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Rosyjska dusza żąda pokrzepienia.
wrzesień 19, 2006
Jan Lucjan Wyciślak
Portal internetowy za 7,1 mln złotych
luty 19, 2003
zaprasza.net
Jan Paweł II chce współpracy Kościołów wschodnich i zachodnich
luty 6, 2003
PAP
Niebezpieczna Ojczyzna
kwiecień 24, 2003
przesłała Elżbieta
Ksiazki w wersji elektronicznej - bezpłatnie
lipiec 24, 2004
Sądzi, choć kradła
luty 19, 2003
Wojciech Tołyż http://www.se.com.pl/iso/
Stoen zostanie sprzedany
grudzień 19, 2002
PAP
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media