|
| Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia |
|
| |
|
| "Pytam w imieniu zdezorientowanych". |
|
| "Pytam w imieniu zdezorientowanych". List prof. Rutkowskiego do ministra zdrowia |
|
| Człowiek 2.0 |
|
| Nanoszczepienia i Transhumanizm, MODERNA w natarciu na mR |
|
| Fundujemy Ukraińcom emerytury. A dla Polaków ich nie ma. |
|
| |
|
| Powinniśmy się skupiać na wzmacnianiu odporności |
|
Prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski zadał pytanie Szumowskiemu.
Odpowiedzi nie uzyskał. |
|
| Nakaz aresztowania byłego Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego |
|
| |
|
| Ludobójstwo COVID- konferencja w Wiedniu 23 październik 2020 |
|
| 23 października 2020 zespół złożony z Claire Edwards (byłej redaktor pracującej dla ONZ, badaczki i mówczyni), Stevena Whybrow (dziennikarza śledczego, aktywisty, badacza Prawa Naturalnego i mówcy), Lucasa Alexandra (dziennikarza i prowadzącego telewizję internetową Age of Truth) oraz kilku innych osób, doręczył prezydentowi Austrii pismo, które następnie zostało odczytane i wyjaśnione bardziej szczegółowo na konferencji prasowej. |
|
| Medialni MORDERCY! |
|
| Jak najgorsze szumowiny z pierwszych stron gazet, szczuły na ludzi, którzy nie dali się zatruć trującą szczepionką przeciwko nieistniejącemu kowidowi |
|
| Zdjęcia zawartości szczepionek na Covid-19 |
|
| |
|
| Drugi List otwarty prof. Ryszarda Rutkowskiego |
|
| Panie Ministrze, Szanowni Państwo to prawda "że Internet przyjmuje wszystko", ale na szczęście pozwala też przełamywać rządową cenzurę i autocenzurę polskich naukowców i lekarzy, którzy swoim milczeniem autoryzowali i dalej autoryzują wielokrotnie bezzasadne działania rządu (np. w sprawie przymusowego noszenia maseczek). Dzisiaj bowiem w Holandii, Czechach, Szwecji, na Białorusi miliony ludzi chodzą bez maseczek na twarzy, nie chorują i nie umierają. W Polsce zaś, wbrew opiniom naukowców z Australii, czy USA miliony rodaków, w tym młodzież licealna, studenci i schorowani seniorzy muszą narażać swoje zdrowie nosząc "cudowne" bawełniane maseczki i/lub przyłbice |
|
| Iran mówi „nie” zakończeniu blokady Cieśniny Ormuz po przyznaniu się Trumpa | Janta Ka Reporter |
|
| |
|
| Kanciarze z Wall Street |
|
| Film przedstawia kulisy Wall street . Metody działania , które doprowadziły w ciągu kilku ostatnich lat do wywołania kryzysu finansowego. |
|
| Jak to jest z kowidem na Florydzie? |
|
| |
|
| Wezwanie do przebudzenia |
|
| Film opisujący mechanizmy ekonomicznej władzy nad światem |
|
| Czy Policjanci będą zwracać za bezprawne mandaty? |
|
| Zarówno mandaty, jak i wnioski o ukaranie karą finansową do sanepidu, które wystawiali poszczególni policjanci w czasie epidemii, okazują się być nie tylko bezprawne, ale i naruszające konstytucję. |
|
| Zakrzyczana prawda |
|
Mamy 2010 rok a zbrodniarze którzy doprowadzili do wielu wojen i kryzysu światowego w w dalszym ciągu - z tupetem - niczym Josef Goebbels kłamią w oczy w kwestii sytuacji gospodarczej świata i Stanów Zjednoczonych
|
|
| Dowody na zbrodnię ludobójstwa szczepionkowego są nawet w bazie VAERS |
|
To jest artykuł z maja 2013 roku!
i dotyczy wszystkich - wcześniejszych szczepień. |
|
| Egzekucja nad dr.Ratkowską wstrzymana |
|
| Patologia w środowisku medycznym |
|
| Ubezpieczenie od szczepień na kowida |
|
| Tak Ministerstwo Finansów wycenia szkody w zdrowiu - wynikłe z eksperymentalnego szczepienia przeciwko nieistniejącemu kowidowi. |
|
| Polscy "nacjonaliści" o żydach |
|
| Po prostu zobaczcie |
więcej -> |
|
"Wieże milczenia, świątynie mądrości"
|
|
Dwa skrzydła ramion ptaka o nazwie Dom Przewlekłej Opieki połączone były przeszklonym korytarzem. Po jego jednej stronie jaśniały w dzień, a granatowiały w noc duże płaty okien. Były wyposażone w pancerne szkło.
Już z daleka, z taksówki przykucniętej za krzakiem, miałem niespokojne wrażenie związane z przysadzistym ogromem tej budowli. Solidna, monumentalna, z widokiem na pikusiowate pawilony rozsiane wśród działkowych ogródków, otulona w szum wiosennej bieli, w kwitnące jabłonie, przypominała mi tornistrowe lata drugich śniadań łykanych między szkolną przerwą, a nieoczekiwanym dukaniem przy tablicy, kojarzyła mi się z Mamą zakrzątaną przy garach, z wiecznie nieobecnym ojcem.
Wyłuskany z pamięci obraz, przedestylowany i skroplony w nowej formie uczucia, oświetlony z innego miejsca, po latach bezowocnej wędrówki, u jej kresu, tuż przed wejściem do Domu sprawił, że znalazłem się w znajomej krainie, pośród życzliwych ludzi, którzy mnie oczekiwali.
...ludzie, w rodzaju niektórych moich znajomych, wyczłapując się ze snu, widzą tylko to, co widzą: orzyganą szarzyznę wczorajszego dnia, zapadane niebo, czekającą ich mordęgę. Czują przypalony zapach mleka, a z wnętrza mieszkania dobiega ich melancholia zaspanych kroków; widząc tylko to, co się im przylepia do oka, nie mają najmniejszego pojęcia o tym, że pod deszczowym niebem, pod zaspanymi krokami i skwaśniałym mlekiem, ukrywa się wzruszenie związane z wiosennymi porządkami, wypastowaną podłogą i kochaną osobą.
Ale uczucie to wątlało w lawinie następnych, ponieważ, wydawało mi się, że dokąd bym nie spojrzał, czym bym się nie zachwycił, otaczały mnie roje bezładnych, nawarstwiających się wspomnień.
Pawilonów, a właściwie sektorów, boksów czy kojców na produkowane tu, ludzkie odpady, grupujących odmienne i przegrzebane diagnozami zwałowiska cierpień, było pięć.
W pierwszym znajdowali się nieuleczalni, którym ani konwencjonalnie pomóc, ani energoterapeutycznie zaszkodzić już się nie mogło.
Jak ludzie złożeni z przeczuć, zamknięci w swoich Wieżach Milczenia, warowniach ze słoniowej kości, z zapamiętaniem oddają się swoim przeżyciom i urazom, żyją w stanie ciągłej frustracji, tak i oni, poniekąd intuicyjnie, poniekąd szóstym zmysłem wiedzieli, że niezależnie od tego, który odcień słońca, czy która ciemność księżyca przeważy w nich, niezależnie od tego, co zrobią, a czego nie zdążą, nie przechytrzą zamiarów świata.
Z drugiego wypływał, w sielankową przestrzeń, przeciągły odgłos skrzeczących z radości wariatów. Zastanawiałem się, jaką wartość przedstawia, dla mojego świata, oblicze normalnej części społeczeństwa wobec narastającej liczby, warkotu istnienia psychiatrycznych klasztorów.
To, co powszechnie zwykło się uważać za jawne szaleństwo, niestereotypowość, odmienność psychiki, jest tylko odwróceniem perspektyw, bo to nie ludzie zwariowali, ale świat stworzył ich takimi.
Przedłużył im życie nie zmieniając jego jakości. Zajął się niepowstrzymanym rozwojem technik zbrodni, a nie duchowym rozwojem człowieczeństwa i sposobami skracania ludzkich cierpień.
Poruszani osobnymi emocjami, są głusi na perswazję nieuchronnych argumentów. Ich myśli, zatopione w jałowym roztrząsaniu powodów własnej inności, brzmią w uszach ludzi zdrowych jak kakofonia skarg.
*
Nie wszyscy są po właściwej stronie barykady: nie wymyślono jeszcze specjalnej przegródki dla szlachetnych. Mylny jest pogląd, że każdy zdrowy, to drań, a choroba - skazuje na izolację.
Jest dla wrażliwych umysłów nie usprawiedliwieniem, lecz dobrodziejstwem, bo skłania do tworzenia nadmiernie skomplikowanych obrazów, do fabrykowania mylnych interpretacji porządku świata.
Schorzały instrument poznania buduje rzekomo prawidłowy, lecz w istocie paranoidalny zestaw tłumaczeń, które niczego nie tłumaczą. Natomiast egoistyczny brak wyobra?ni, przewidywania i niezakłamanej chęci na zastanowienie, pomaga ludziom zdrowym w spontanicznym chodzeniu po ziemi.
Nie widzą przez to czyhających na nich przeszkód. Omijają je automatycznie. Nie zdając sobie sprawy z ich istnienia. Nawet jeśli bujają w niebieskich obłokach, w każdej dowolnej chwili mogą się od nich oderwać, wejść na chodnik i być tam, gdzie chcą.
A o chorych można powiedzieć, że takie "bujanie w obłokach" jest dla nich naturalnym środowiskiem, gdyż nie mają innego. Z konieczności zatem wariat musi pozostawać w zawieszeniu między wyobra?nią, a realizmem, faktem, a konfabulacją.
Dla niego zwyczajny chodnik nie istnieje. To koszmarny zbiór czychających na niego pułapek, zagrożeń i ewentualnych upadków. Zamiast zwyczajnego kroczenia po chodniku i omijania przeszkód, ma swój bezpieczny świat nieograniczonej fantazji.
Podczas, gdy fizyczne cele są dla wariata niemożliwe, to duchowe czynności zastępują mu funkcję ruchu, łagodzą rozmiary rzeczywistych porażek; fizyczne ograniczenia uaktywniają w niektórych ludziach psychiczne aspiracje.
Jednak nie każde chore ciało gwarantuje automatyczny rozwój ducha. Podobnie jak nie wszyscy wrażliwcy muszą być odmieńcami. Przeciwnie: Artaud, Baudelaire, Kubin, Van Gogh, Utrillo, różnej maści Nikifory, Ociepki i Monsiele, tylko potwierdzają atrakcyjne wyjątki osobnego świata. Świata wykluczającego to, co fatalne.
Pod napastliwym naporem zachodzących wydarzeń, broniący się przed ich zabiegami, walczący z nimi człowiek, ulega im. Szlachetne lub gorzkie obrazy życia, jakie dotychczas w sobie miał i nadal troskliwie przechowuje, nieważne gesty, zamierzone lub skokowe ruchy zwyrodniałego ciała, choć są widoczne od razu, stara się ukryć, zaprzeczyć, że w nim są.
Pragnie uchodzić za zdrowego, ale wie, że wszystkie jego usiłowania są to tylko maski, chwyty, nieudolne próby utrzymania się na życiowej powierzchni.
Ludzie tu umieszczeni, uzależnieni od tak wielu niepowiązanych, sprzecznych, lecz komplementarnych czynników, które nimi miotają, poza Domem boją się istnieć, istnieć po swojemu, boją się postępować zaskakująco, nietuzinkowo dla reszty świata, a dla siebie w sposób najzupełniej prawidłowy.
Lękają się mieć swoje zdania, obawiają się wyrażać nieuzgodnione poglądy, utrzymywać cokolwiek odrębnego od zasad popularnych na zewnątrz. Ich nienormalne normy i dziwaczne probierze nie mają związku z powszechną rzeczywistością.
Są naznaczeni, wytrasowani przelotnym, machinalnym współczuciem, które skazuje ich na życie w ciągłej pogoni za nieosiągalnym.
By się "urządzić" w swojej odrębności, by żyć we względnej zgodzie ze swoimi zdrowymi opiekunami, zmuszeni są do przejawiania inteligencji dostosowanej do okoliczności, do warunków, w których przyszło im tkwić z nimi w jednym kotle.
Wiedzą, że indywidualizm jest cechą nieopanowanych, ekspresyjnych temperamentów, jest manierą bycia sobą zastrzeżoną dla zdrowych, którym ani przez myśl nie przebiegnie, że wobec odmian życia należy zachować pokorę.
Należy wobec życia objawiać wstrzemię?liwą, umiarkowaną, lecz proporcjonalną rezerwę, ponieważ jego przejawy i zmiany widm, jego różnorodności form, są niezbadane, a jego wewnętrzne tajemnice, jego głębie i połączenia, na szczęście nigdy nie będą do końca rozpoznane.
Z czwartego, przez szpary dębowych drzwi, wyciekała gromnicowa cisza. Potężną falą lęku, podchodząc do gardeł pensjonariuszy, zostawiała na ich twarzach nieustanny grymas zakłopotania. Małe, kameralne pomieszczenie, do którego wjeżdżało się rozpiszczonym wózkiem, prosto w lodówkowe objęcia, chętnie i często przyjmowało zaplanowanych gości. Metodycznie, wiosną lub jesienią, zwiększało obroty.
Rosły więc szanse pozostałych na otrzymanie kluczy do jednoosobowej willi, na dożycie do przydziałowej samotności, do hulaj dusza piekła nie ma w obrębie własnej pojedynki, bo zwalniało się miejsce, bo mieszkańcy podlegali nowej formie zasiedlenia; ból, strach, lęk, świdrująca świadomość własnego odchodzenia, oddalania się od innych, a także od siebie, problemy te prześladowały tutejszych mieszkańców.
Ogólnie sądzi się, że choroba wzbogaca, dostarcza intensywniejszych przeżyć. Przeżycia te jednak niczego nie powiększają poza wyolbrzymieniem minimalnych usterek, poza przejaskrawieniem ich, zniekształceniem rzeczywistych rozmiarów, ponieważ najwygodniej współczuje się chorym z daleka; łatwa szlachetność opromienia wyłącznie pocieszających.
Tylko dla nich, a nie dla jej potrzebujących, jest przeznaczona, tak jak łzy i rozpacz na pogrzebie są nie dla martwych; są dla żywych, bo płacze się za sobą, za swoim co ja teraz pocznę.
Piąty zawierał dzieci, niesymetryczne i roztrzęsione kadłuby skrzatów z głowami gigantycznych lalek.
***
Gadanie o tych sprawach, z lubością uprawiane przez zdrowych, drażniło mnie od dawna. Zwykli przedstawiać je według własnych, agrawacyjnych, zabobonnie czułostkowych i egzotycznych wyobrażeń.
Jeżeli choroba cokolwiek zwiększa, to można to powiększanie określić jako poczucie ograniczenia. Wtedy nawet minimalne skazy organizmu urastają do przytłaczających rozmiarów.
Człowiek chory męczy się cudzą wzniosłością: potrzeba mu natychmiastowej wiary, że nie cierpi na próżno. Nie chce wejścia w kolejne uzależnienie, wkroczenia z deszczu pod rynnę, z obszarów lęku pod kuratelę ludzi, którzy lepiej od niego wiedzą, co mu jest potrzebne do szczęścia.
Otacza go zwyczajowe moralizatorstwo, wyścig zmasowanego humanitaryzmu. Jego widok staje się makietą problemu, przedstawieniem fotografowanym ku uciesze ukrytej kamery.
Klęska powierzchownych dążeń, szczególnie ostro występująca u ludzi ambitnych, nie mogących się z nią pogodzić, wpędza ich w depresję.
Niemożliwość pokonania tych barier staje się wówczas silnym bod?cem do wykorzystania nie podejrzewanych kiedyś, a teraz nagle ożywionych przez strach atutów i możliwości, które w tych nowych warunkach decydują o ich dalszym sposobie spędzania życia.
koniec
|
|
23 maj 2008
|
|
Marek Jastrząb
|
|
|
|
Brazylia Uniezależnia się od Ropy Naftowej
luty 8, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Bracia Polscy
październik 6, 2003
|
Metoda na przejęcie ostatniego polskiego banku
lipiec 23, 2004
PAP
|
W Brazylii eliminują czasownik od słowa "Żyd"
styczeń 4, 2007
bibula- pismo niezależne
|
CZY ISTNIEJE PAŃSTWO POLSKIE?
listopad 6, 2003
Józef Darski
|
Dwie wiadomości na Nowy Rok
styczeń 2, 2007
Artur Łoboda
|
Churchill, rasista uległy Żydom?
listopad 9, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Perfidia Gross’a w „Upiornej Dekadzie,” „Sąsiadach” i „Strachu”
lipiec 18, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Izrael Szamir "PaRDeS – studium Kabały" - Rozdział 12
kwiecień 21, 2006
Tłumaczył: Roman Łukasiak
|
Wpływ paradygmatu neo-darwinowskiego na upowszechnianie się osobowości komercyjno-konsumpcyjnej
październik 31, 2003
Marek Głogoczowski
|
Wina nieumyślna
styczeń 14, 2003
http://www.dziennik.krakow.pl
|
Zmienna Rzeczywistość Potęgi USA
marzec 25, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
"Bioferm" w wersji francuskiej
luty 7, 2009
PAP
|
Olej opałowo-napędowy
czerwiec 16, 2005
Mirosław Naleziński
|
Pacjent też człowiekiem;
12 pazdziernika pikieta przed Pałacem Prezydenta RP
październik 3, 2006
Adam Sandauer
|
Szokujące nieprzygotowanie
wrzesień 6, 2003
Andrzej Kamieński
|
Pazerzy nieprzyjaznego państwa
kwiecień 27, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Wicepremier Lepper padł ofiarą prowokacji...
lipiec 12, 2007
aktualności pnlp
|
2009.03.05. Serwis wiadomości ze świata bez cenzury
styczeń 1, 2003
tłumacz
|
I po szkodzie głupcy - czyli o zdrajcach i idiotach
marzec 12, 2009
Artur Łoboda
|
więcej -> |
|