|
| Warto posłuchać |
|
| Chociaż scyzoryk się w kieszeni otwiera - to musimy zapamiętać takie zdarzenia i przypomnieć przed Trybunałem do spraw zbrodni kowidowych |
|
| Bankructwo Ukrainy |
|
| |
|
| "Quo Vadis Polonia?" Lech Makowiecki |
|
| |
|
| Działania Izraela w Strefie Gazy to ludobójstwo Palestyńczyków |
|
| Termin „ludobójstwo” powinien nas zatrzymać. Bo takich słów nie rzuca się na wiatr. My nie rzucamy ich na wiatr. Mamy wynikającą z badań pewność, że działania sił izraelskich w Strefie Gazy to najpoważniejsza ze zbrodni, jaką można popełnić na ludzkości. |
|
| Dr Mike Yeadon rozmawia z dr Reinerem Fuellmichem o kłamstwach dotyczących COVID |
|
„Nie bój się wirusa. To nie jest tak niebezpieczne, jak ci wmówiono.
„Bójcie się swoich Rządów - lub organów, które panują ponad tymi Rządami”. |
|
| Hashtag COVID1984 |
|
Szczególnie polecamy:
"Tłum uzbrojonych w miecze Sikhów atakuje policję w Nanded po tym, jak rząd zakazał publicznych procesji w związku z p(L)andemią. Tak się walczy o swoje prawa! "
|
|
| Mikroskopijne, zaawansowane technologicznie metalowe przedmioty widoczne w szczepieniach COVID |
|
| Dr Zandre Botha stwierdziła również ekstremalne uszkodzenia krwinek czerwonych u wszystkich badanych przez nią pacjentów po szczepieniu COVID. |
|
| Żadna ze 137. instytucji naukowych badających kowida - nie wyizolowała, w czystej postaci SARS-COV-2. NIGDY! |
|
| |
|
| Naczelna Izba lekarska współpracuje z duchami zmarłych lekarzy |
|
| Bezczelność kowidowców przekroczyła wszelkie granice. Powołują się na autorytet zmarłych lekarzy, by ścigać uczciwych lekarzy. |
|
| Jedyna rozsądna analiza początku wojny przeciwko Iranowi |
|
| Nagła Eskalacja Wojny i Trzęsienie Ziemi w Iranie. Przypadek… Czy Sygnał Czegoś Większego? |
|
| Skazany za pestki moreli, B17 |
|
| Faszyzm w barwach demokracji |
|
| WHO: Poprzez zdrowie publiczne do globalnej dyktatury |
|
| Traktat WHO oraz poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych to bezpośredni atak globalistów na demokratyczne, suwerenne narody świata (chociaż już wiemy, że tak naprawdę ani one „demokratyczne”, ani „suwerenne”) w celu ustanowienia sanitarnej dyktatury WHO pod pretekstem walki z niekończącymi się pandemiami (a według nowej, zmienionej niedawno przez WHO definicji „pandemii”, pandemią może być dosłownie wszystko - może być „pandemia otyłości”, „pandemia depresji”, „pandemia kataru”, "pandemia alergii", itd.) |
|
| Ukraina: Maski rewolucji |
|
| W Odessie w maju 2014 r. wymordowali bezkarnie 45 osób. Jak to możliwe, że nie usłyszeliśmy żadnych protestów ani krytyki ze strony zachodnich demokracji? Ukraińska rewolucja była silnie wspierana przez dyplomację USA. |
|
| "patriotyzm" po 1989 roku |
|
| komentarz zbędny |
|
| TAK SIĘ BAWIĄ UKRAIŃCY - KORUPCJA źródłem BOGACTWA? |
|
| Bardzo drogie auta, prywatne odrzutowce, jachty, helikoptery i nieruchomości w luksusowych europejskich destynacjach, przemyt w walizkach kilkunastu lub kilkudziesięciu milionów dolarów i ponad miliona euro tak bawią się ukraińskie elity. |
|
| Polscy "nacjonaliści" o żydach |
|
| Po prostu zobaczcie |
|
| Czy w “szczepionkach anty-Covid” znajdują się hydrożele magneto-reaktywne? |
|
| Magnesy i monety są przyciągane przez miejsca “zaszczepienia” |
|
| Cała prawda o ataku z 11 września |
|
| Jeden z filmów usułujących przedstawić prawdę i ataku z 11 września 2001 roku |
|
| Meredith Miller - Trauma w relacjach ludzi z rządem. Psychologiczne aspekty operacji „Covid-19” |
|
Jak robi się z ludzi idiotów czy zmanipulowane marionetki i jak ludzie robią to sobie sami !
|
|
| Toksykologia kontra wirusologia: Instytut Rockefellera i kryminalne oszustwo w sprawie Polio |
|
| Wybuch choroby w roku 1907, w Nowym Jorku dał dyrektorowi Instytutu Rockefellera, doktorowi Simonowi Flexnerowi, złotą okazję do wysunięcia roszczeń do odkrycia niewidzialnego “wirusa” wywołującego coś, co arbitralnie nazwano poliomyelitis. |
więcej -> |
|
Bez prawa powrotu
|
|
Nie żałuję mojej działalności
Z Ewą Kubasiewicz-Houee, działaczką opozycji w PRL mieszkającą we Francji, autorką książki "Bez prawa powrotu", rozmawia Katarzyna Cegielska
Pani Ewo, jest Pani osobą, która dostała najwyższy wyrok w czasie stanu wojennego, 10 lat pozbawienia wolności, z czego spędziła Pani w więzieniu dokładnie 17 miesięcy. Nie była Pani osobą powiedzmy z pierwszej linii "Solidarności". Dlaczego akurat Pani otrzymała taki wyrok?
- Wiele razy się nad tym zastanawiałam i myślę, że dziś już znam przyczyny. Oczywiście, że nie byłam z tej zupełnie pierwszej linii, niemniej jednak znajdowałam się w samym środku, gdyż zostałam wybrana do Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność", którym kierował Lech Wałęsa, i bardzo szybko zmuszona byłam znale?ć się w opozycji do niego, ponieważ nie zgadzałam się z jego autokratycznymi metodami rządzenia. Usiłował on zapanować nad wszystkim i w zasadzie ustawy czy inne rozporządzenia przegłosowane przez zarząd regionu często szły do szuflady. Powód? Wałęsa nie zgadzał się z nimi, często nie można było niczego "przepchnąć". Byłam tym absolutnie zdziwiona i zszokowana, co spowodowało, że zwróciłam się w kierunku Andrzeja Gwiazdy, ówczesnego wiceprzewodniczącego związku, który myślał tak samo jak ja i znaczna część moich kolegów. Zostałam natychmiast zaliczona do tzw. gwiazdozbioru. Jeśli się nie mylę, to ubecja lub Wałęsa wymyślili to określenie - "gwiazdozbiór", tzn. zwolennicy Andrzeja Gwiazdy. Być zwolennikiem Gwiazdy oznaczało w tamtych czasach iść prosto, konsekwentnie, zgodnie ze statutem związkowym, nie robić żadnych kombinacji. Ci ludzie uznani zostali bardzo szybko przez władzę komunistyczną za tzw. opozycję niekonstruktywną, do której i ja się zaliczałam. To był pierwszy argument przemawiający za tym, aby otrzymać wysoki wyrok. Druga rzecz to fakt, że "opozycja niekonstruktywna" była karana o wiele surowiej niż "opozycja konstruktywna".
Nie bez znaczenia był fakt, że pracowała Pani w Wyższej Szkole Morskiej...
- Tak, to była uczelnia paramilitarna, w której pełniłam funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" i byłam równocześnie odpowiedzialna za wydawnictwo. Drukowaliśmy tam teksty, które nie mogły być drukowane gdzie indziej. Byliśmy chyba jedyną komisją zakładową "Solidarności" w kraju, która założyła własne wydawnictwo. Drukowaliśmy książki z najnowszej historii Polski i Europy, dotyczące takich zagadnień, jak wydarzenia węgierskie, procesy stalinowskie, wydaliśmy np. "Mróz od Wschodu" Zdenka Młynara. Prasa partyjna zaczęła nas potwornie za to atakować. Miało to miejsce nawet w tych czasach, kiedy "Solidarność" była jeszcze bardzo mocna. Już wtedy pokazywały się artykuły, w których pytano, czemu prokurator się tym nie zajmie i czemu mają służyć takie wydawnictwa Wyższej Szkoły Morskiej. Sądzę, że gdy zostałam aresztowana, to oni postanowili od razu zrobić proces pokazowy dla zastraszenia społeczeństwa. Rektor naszej uczelni uprzedzał mnie: "Pani Ewo - mówił - to nie jest tak, jakby pani pracowała w akademii medycznej czy na politechnice. To nie jest tego typu szkoła". Rektor przestrzegał mnie przed interwencją UB. Myślę, że komuniści nie mogli tego znieść, że szkoła paramilitarna jest taka bezkompromisowa. Nasza komisja rzeczywiście była bardzo konsekwentna w swojej walce. Równocześnie jako członek zarządu regionu byłam dodatkowo członkiem tego tzw. gwiazdozbioru. Sądzę, że chciano pokazać, w jaki sposób będą karać takich niepokornych, i zrobili pokazówkę. Proces trwał 3 dni i wyroki były najwyższe w kraju.
Wspomniała Pani o tym, że nie zgadzała się z autokratycznymi rządami Lecha Wałęsy. Czy to rzeczywiście były jego rządy, czy ktoś inny za nim stał?
- Wałęsa łatwo ulegał różnym wpływom i po prostu myślę, że władza bardzo szybko doszła do przekonania, że to dobrze, iż Wałęsa stoi na czele związku, ponieważ z nim łatwiej się dogadać. Myślę więc, że miał on wytyczoną konkretną linię i tego się trzymał. Stosował różne metody, np. oskarżając bezpodstawnie Annę Walentynowicz o szkalowanie związku. Spowodował również, że Ania została wyrzucona z Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej i straciła mandat delegata. To naprawdę było szokujące dla nas wszystkich. Zarząd regionu powołał specjalną komisję, w której było aż trzech czy czterech prawników, którzy opracowali raport w tej sprawie. Prowadzili przez kilka tygodni formalne śledztwo, z którego wynikało, iż wszystkie te pomówienia są bezpodstawne. Zdecydowano więc, że musi to być przedstawione do publicznej wiadomości. No, ale do tego nie doszło, dlatego że gdy solidarnościowa drukarnia, w której pracowali znakomici ludzie jeszcze z dawnych WZZ, czyli Wolnych Związków Zawodowych, rozpoczęli drukowanie, to wpadła bojówka, połamała im matryce i raport nie został wydrukowany. To właśnie tego typu metody były bardzo trudne do zaakceptowania.
Za co konkretnie została Pani skazana? Jak sformułowano zarzuty?
- Odpowiadałam z dwóch artykułów. Zarzucano mi kontynuowanie działalności związkowej po 13 grudnia 1981 r., co było sprzeczne z dekretem o stanie wojennym, oraz powodowanie zagrożenia dla obronności kraju i tym podobne bzdury. Jako dowód rzeczowy mogła posłużyć tylko jedna ulotka. Po 13 grudnia wraz z Jurkiem Kowalczykiem - moim kolegą z pracy, przewodniczącym mojej komisji zakładowej przy szkole morskiej, napisaliśmy apel do społeczeństwa, aby się nie poddawać, trwać w oporze i walczyć. Wydrukowaliśmy tę ulotkę w bardzo dużym nakładzie. Udało się to przy pomocy studentów z Uniwersytetu Gdańskiego i to był jedyny dowód na to, że po 13 grudnia coś zrobiłam. Czyli, że zredagowałam i wydrukowałam ulotkę, którą podpisałam własnym nazwiskiem. Stan wojenny wprowadzono niezgodnie z jakimkolwiek prawem. I w zasadzie niczego innego formalnie nie można było mi zarzucić, bo niczego więcej nie zdążyłam zrobić, gdyż 20 grudnia już mnie aresztowano. Zresztą ulotka została wydrukowana już po moim aresztowaniu, a tymczasem wszystko, co zdarzyło się przed 13 grudnia, było objęte abolicją, tzn. nie wolno było karać nikogo za to, co zrobił przed tą datą. Ten wyrok to była jedna wielka paranoja!
W ostatniej chwili został dołączony do sprawy mój syn - Marek, który był wówczas studentem fizyki na Uniwersytecie Gdańskim. Marek działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, ale nie było żadnego dowodu na tę działalność, a tym bardziej na jego udział w mojej sprawie. Początkowo nie rozumiałam, dlaczego go dołączono, i okazało się to dopiero podczas procesu, gdy prokurator zabrał głos, mówiąc, jakie to strasznie niebezpieczne i gro?ne dla Polski, dla narodu, że tacy ludzie jak ja mają kontakt z młodzieżą. Najlepszy dowód, że matka i syn znajdują się na jednej ławie oskarżonych. Obrona wniosła o rewizję wyroku, ale wniosek został odrzucony. I dopiero na miesiąc przed moim wyjściem z więzienia Sąd Najwyższy zrobił taką rewizję z urzędu. Powstał straszny szum w świecie i zostałam wię?niem roku 1982. Od razu wiedziałam, że na tym mogę tylko skorzystać. Polska wówczas starała się o pożyczki finansowe na Zachodzie i absolutnie władza nie mogła sobie pozwolić na to, aby trzymać tylu ludzi w więzieniach. Jaruzelski zapewniał, że jest już coraz większa swoboda i demokracja w Polsce. W dodatku wszyscy z mojego procesu (8 osób) zostali już zwolnieni. Wyszli po roku, tylko ja zostałam, a odpowiadaliśmy z tego samego paragrafu. Siedziałam w więzieniu pół roku dłużej niż inni, z powodu listu otwartego, który napisałam. Ówczesny przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński zaproponował, że jeżeli wię?niowie z dekretu stanu wojennego okażą skruchę i poproszą o łaskę, mogą zostać uwolnieni. Po prostu była wielka presja całego demokratycznego świata, aby uwolnić te tysiące ludzi, które siedziały w więzieniach. Władza szukała jakiegoś pretekstu, aby poprawić swój wizerunek. Uważała, że jeżeli ludzie zaczną wychodzić z więzień, to państwo pokaże się jako niesłychanie łaskawe i dobroduszne. Napisałam więc list otwarty zatytułowany "Do moich przyjaciół", prosząc, aby broń Boże nikt nie prosił dla mnie o łaskę, bo ja tej łaski nie przyjmę.
Miała Pani także problemy z obecnym marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem. Z jego ust padły słowa oskarżające Pani męża o agenturę. Jak Pani to odebrała?
- Kiedy wyszłam z więzienia, to oczywiście natychmiast chciałam się rzucić w nurt jakiejś dalszej działalności. Pomyślałam więc, że założę gazetę, i wiedząc, że Bogdan Borusewicz, który był wtedy szefem polskiego podziemia na Wybrzeżu i dysponował sprzętem, pieniędzmi, materiałami, papierem, który przychodził z Zachodu w olbrzymich ilościach, udzieli mi pomocy. Dla mnie to było oczywiste, że natychmiast da mi jakąś maszynę i że zacznę coś robić. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu niczego jednak mi nie dał i nie chciał się ze mną spotkać. Zaproponował mi zejście do podziemia wraz z mężem. Napisałam mu więc, że jeżeli zaszłaby taka konieczność, to kiedyś do tego podziemia mogę zejść, ale robienie tego teraz byłoby skrajnym błędem. Dopiero co wyszłam z więzienia, szum wokół mojej osoby był olbrzymi w mediach: w Wolnej Europie, w BBC itd., i pomyślałam sobie, że nie będą mogli mnie natychmiast wsadzić do więzienia z powrotem, więc ten czas trzeba wykorzystać. On mi na ten gryps nie odpowiedział, natomiast podał wiadomość, że ze mną nie należy się kontaktować, bo mój mąż - Marek Kubasiewicz - jest agentem SB. Na początku myślałam, że Bogdan został wprowadzony w błąd, że to jakieś nieporozumienie. Chciałam się z nim spotkać, porozmawiać, ale on nigdy się ze mną nie chciał spotkać. Uniemożliwił mi po prostu jakąkolwiek działalność. Opozycja gdańska od razu się skłóciła, bo byli tacy, którzy mu uwierzyli i ze mną w ogóle się nie kontaktowali, ale byli i tacy jak Gwiazdowie czy Ania Walentynowicz, którzy byli strasznie tym oburzeni i wiedzieli, że to nieprawda. Gdy wyszłam z więzienia, to prawie żadne czasopismo zakładowe nie istniało. Prawie wszystko było rozbite. Redakcje upadały z braku sprzętu, z braku pieniędzy, z braku papieru. Nie było żadnej pomocy. Oskarżenie Marka o to, że był agentem, spowodowało rozbicie opozycji gdańskiej. Było to dla mnie niezrozumiałe. Podobnie Borusewicz postąpił z Andrzejem Kołodziejem. Kiedy został on zwolniony z czeskiego więzienia, to zaraz mu zaproponował zejście do podziemia. Był tam parę miesięcy i o mało w depresję nie wpadł, bo nic nie robił, tylko się ukrywał. Wyszedł więc i przyłączył się do mnie. A ja w tym czasie dostałam propozycję z "Solidarności Walczącej" od Kornela Morawieckiego. Pytali, czy nie chciałabym wspomóc organizacji, i oczywiście się zgodziłam. Andrzej więc też zgłosił swój akces do "Solidarności Walczącej" i założyliśmy oddział Trójmiasto "Solidarności Walczącej". Zaczęliśmy działać swoimi sposobami, kryjąc się nie tylko przed ubecją, ale również przed lud?mi Borusewicza.
Mylił się, czy specjalnie rzucał podejrzenia?
- Tego nie wiem. Mogę tylko stwierdzić, że zachowanie jego było dla mnie niezrozumiałe. Może kiedyś to się wyjaśni. Przytaczam tylko fakty, które miały wtedy miejsce. W każdym razie nie mam do niego najmniejszego zaufania. Jest to człowiek, któremu nie podałabym ręki, bo zachowywał się w sposób fatalny i często zachowuje się tak nadal. Nie podoba mi się też to, co on w tej chwili robi za granicą, to znaczy, że będąc marszałkiem Senatu, zabrania kontaktowania się z niektórymi organizacjami.
Czy kiedykolwiek żałowała Pani swojej działalności opozycyjnej, siedząc w więzieniu?
- Nie, nigdy nie żałowałam, mimo że spotkało mnie za to więzienie. Uważam, że w tamtym okresie było absolutnie moim obowiązkiem, podobnie jak wielu milionów Polaków, zaangażować się w tę walkę. Uważaliśmy, że była to jedyna słuszna droga, jedyna słuszna rzecz, którą można było w tamtych czasach zrobić.
Na koniec nawiążmy do XII Forum Polonijnego, jakie odbyło się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Była tu Pani obecna po raz pierwszy. Jak Pani odebrała to spotkanie?
- Muszę powiedzieć, że zostałam tutaj zaproszona przez pana kapitana Zbigniewa Sulatyckiego i bardzo się cieszę, że tutaj przyjechałam. Poznałam wielu wspaniałych ludzi. Ponadto atmosfera jest tutaj cudowna - patriotyczna, bardzo wzruszająca. Udział w tym forum był dla mnie wielkim i bardzo, bardzo mocnym przeżyciem. Jestem wdzięczna za to zaproszenie.
Dziękuję za rozmowę.
Nasz Dziennik
2-4 maja 2008 |
|
2 maj 2008
|
|
przeslala Elzbieta Gawlas Toronto
|
|
|
|
LIBERAL = PHILOCRIMINAL, Part II
grudzień 8, 2008
Marek Głogoczowski
|
Liniowy - błędny i szkodliwy
sierpień 2, 2003
prof. Jerzy Żyżyński
|
Paranoja Izraela, Gruzja i atak na Iran?
wrzesień 7, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Żydowska bohaterka i „Tarcza” w Polsce
kwiecień 1, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
"Polacy potrzebują ekumenizmu"
październik 24, 2004
PAP
|
Kwaśniewski, Miller i Kurczuk przed Trybunał Stanu
luty 29, 2004
PAP
|
Niezłe towarzystwo
lipiec 14, 2008
wp.pl
|
Przypomnienie
styczeń 2, 2007
Artur Łoboda
|
Bez honoru
sierpień 27, 2005
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
Upadek narodu
październik 22, 2003
Andrzej Kumor
|
Tabu polityczne
sierpień 8, 2006
Stanisław Michalkiewicz
|
Front białoruski
marzec 14, 2006
Marek Czarkowski
|
ponad 90 % ...
luty 18, 2005
Kaszub
|
Papież wie, po co przyjeżdża do Polski
sierpień 18, 2002
PAP
|
Wizyta Prezydenta A.K. w Moskwie, przegląd rzeczowej informacji, przede wszystkim z rosyjskich publikatorów...
maj 9, 2005
piśmienny
|
Kiedy plastykowe wydanie Rzecz(y)pospolitej?
styczeń 18, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
477 mld zł
grudzień 20, 2006
PAP
|
"Tarcza" uczyni polskę zakładnikiem!
maj 12, 2007
Tadeusz Samitowski
|
Przestrzegamy Amerykanów
luty 11, 2003
zaprasza.net
|
Niech nas Bóg broni przed światowymi dziełami
październik 28, 2004
Mirosław Naleziński
|
więcej -> |
|