ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki  
Wołyń 1943. sł. muz. Lech Makowiecki. Utwór z płyty "Patriotyzm" 
Konferencja prasowa w sprawie listu EMA 21.11.2023r 
"Omijając i ignorując kilka przepisów, Komisja Europejska świadomie wprowadziła na rynek potencjalnie śmiertelne zastrzyki. Potwierdziło się, że skutki uboczne zależą od partii szczepionki, podobnie zanieczyszczenie DNA". Konferencja prasowa UE/FvD 21 listopada 2023 r. 
Rozmowa Adnieszki Wolskiej z Sucharitem Bhakdi 
 
GLOBALIZM - Prawdziwa historia 
Jak amerykański historyk Prof. Carroll Quigley odkrył tajny Rząd bankierów 
Deklaracja Wielkiej Barrington  
Po atakach, oto wypowiedź profesora Sucharita Bhakdi. 
Podatek katastralny lewicy zniszczy oszczędności Polaków  

 

 
Działania Izraela w Strefie Gazy to ludobójstwo Palestyńczyków 
Termin „ludobójstwo” powinien nas zatrzymać. Bo takich słów nie rzuca się na wiatr. My nie rzucamy ich na wiatr. Mamy wynikającą z badań pewność, że działania sił izraelskich w Strefie Gazy to najpoważniejsza ze zbrodni, jaką można popełnić na ludzkości. 
Chcą całkowitej eksterminacji wszystkich Palestyńczyków 
Izrael i Hamas: czy ludzi ogarnęło zbiorowe szaleństwo?  
To tylko... / It's just...  
Jak Nas wganiają w kajdany 
Świat dał się ogłupić lewackiej religii klimatycznej. Wpływ CO2 na klimat jest znikomy 
Wpływ CO2 na wzrost temperatury? Nie zostało przeprowadzone żadne potwierdzające badanie 
Zamordowani lekarze odkryli powodujący raka enzym dodawany do wszystkich szczepionek  
 
Planet Lockdown 
Planet Lockdown to film dokumentalny o sytuacji, w jakiej znalazł się świat. Twórcy filmu rozmawiali z niektórymi z najzdolniejszych i najodważniejszych umysłów na świecie, w tym z epidemiologami, naukowcami, lekarzami, prawnikami, aktywistami, mężem stanu... 
Kowidowa żydokomuna szykuje sądy kiblowe 
Reżim kowidowy Morawieckiego zamierza wprowadzić "komisarzy politycznych" dla ścigania wolnego słowa. 
CDC ostrzega własnych naukowców CDC, że ich odkrycie dotyczące masek „nie jest naukowo poprawne” 
Wkrótce po wybuchu pandemii CDC zaczęło promować maski, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się Covid-19. Stało się tak pomimo opublikowania przez CDC badania politycznego z maja 2020 r. we własnym czasopiśmie „Emerging Infectious Diseases”, w którym nie stwierdzono „ istotnego wpływu ” masek na powstrzymywanie przenoszenia wirusów oddechowych. 
Patriotyzm 
Piosenka Lecha Makowieckiego 
Były agent CIA ujawnia, jak Izrael zmusił Trumpa do zbombardowania Iranu 
 
Odważni eksperci z USA, Rosji i Czech mówią prawdę o szczepieniach  
 
"Górale to męczą konie" 
Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. 
Kryptoreklama-czy prawdziwe lekarstwo na cukrzycę? 
"W naszym kraju nie skupiamy się na leczeniu diabetyków, ale na zarabianiu pieniędzy przez duże koncerny farmaceutyczne." 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
więcej ->

 
 

Bez prawa powrotu

Nie żałuję mojej działalności


Z Ewą Kubasiewicz-Houee, działaczką opozycji w PRL mieszkającą we Francji, autorką książki "Bez prawa powrotu", rozmawia Katarzyna Cegielska

Pani Ewo, jest Pani osobą, która dostała najwyższy wyrok w czasie stanu wojennego, 10 lat pozbawienia wolności, z czego spędziła Pani w więzieniu dokładnie 17 miesięcy. Nie była Pani osobą powiedzmy z pierwszej linii "Solidarności". Dlaczego akurat Pani otrzymała taki wyrok?
- Wiele razy się nad tym zastanawiałam i myślę, że dziś już znam przyczyny. Oczywiście, że nie byłam z tej zupełnie pierwszej linii, niemniej jednak znajdowałam się w samym środku, gdyż zostałam wybrana do Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ "Solidarność", którym kierował Lech Wałęsa, i bardzo szybko zmuszona byłam znale?ć się w opozycji do niego, ponieważ nie zgadzałam się z jego autokratycznymi metodami rządzenia. Usiłował on zapanować nad wszystkim i w zasadzie ustawy czy inne rozporządzenia przegłosowane przez zarząd regionu często szły do szuflady. Powód? Wałęsa nie zgadzał się z nimi, często nie można było niczego "przepchnąć". Byłam tym absolutnie zdziwiona i zszokowana, co spowodowało, że zwróciłam się w kierunku Andrzeja Gwiazdy, ówczesnego wiceprzewodniczącego związku, który myślał tak samo jak ja i znaczna część moich kolegów. Zostałam natychmiast zaliczona do tzw. gwiazdozbioru. Jeśli się nie mylę, to ubecja lub Wałęsa wymyślili to określenie - "gwiazdozbiór", tzn. zwolennicy Andrzeja Gwiazdy. Być zwolennikiem Gwiazdy oznaczało w tamtych czasach iść prosto, konsekwentnie, zgodnie ze statutem związkowym, nie robić żadnych kombinacji. Ci ludzie uznani zostali bardzo szybko przez władzę komunistyczną za tzw. opozycję niekonstruktywną, do której i ja się zaliczałam. To był pierwszy argument przemawiający za tym, aby otrzymać wysoki wyrok. Druga rzecz to fakt, że "opozycja niekonstruktywna" była karana o wiele surowiej niż "opozycja konstruktywna".

Nie bez znaczenia był fakt, że pracowała Pani w Wyższej Szkole Morskiej...
- Tak, to była uczelnia paramilitarna, w której pełniłam funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" i byłam równocześnie odpowiedzialna za wydawnictwo. Drukowaliśmy tam teksty, które nie mogły być drukowane gdzie indziej. Byliśmy chyba jedyną komisją zakładową "Solidarności" w kraju, która założyła własne wydawnictwo. Drukowaliśmy książki z najnowszej historii Polski i Europy, dotyczące takich zagadnień, jak wydarzenia węgierskie, procesy stalinowskie, wydaliśmy np. "Mróz od Wschodu" Zdenka Młynara. Prasa partyjna zaczęła nas potwornie za to atakować. Miało to miejsce nawet w tych czasach, kiedy "Solidarność" była jeszcze bardzo mocna. Już wtedy pokazywały się artykuły, w których pytano, czemu prokurator się tym nie zajmie i czemu mają służyć takie wydawnictwa Wyższej Szkoły Morskiej. Sądzę, że gdy zostałam aresztowana, to oni postanowili od razu zrobić proces pokazowy dla zastraszenia społeczeństwa. Rektor naszej uczelni uprzedzał mnie: "Pani Ewo - mówił - to nie jest tak, jakby pani pracowała w akademii medycznej czy na politechnice. To nie jest tego typu szkoła". Rektor przestrzegał mnie przed interwencją UB. Myślę, że komuniści nie mogli tego znieść, że szkoła paramilitarna jest taka bezkompromisowa. Nasza komisja rzeczywiście była bardzo konsekwentna w swojej walce. Równocześnie jako członek zarządu regionu byłam dodatkowo członkiem tego tzw. gwiazdozbioru. Sądzę, że chciano pokazać, w jaki sposób będą karać takich niepokornych, i zrobili pokazówkę. Proces trwał 3 dni i wyroki były najwyższe w kraju.

Wspomniała Pani o tym, że nie zgadzała się z autokratycznymi rządami Lecha Wałęsy. Czy to rzeczywiście były jego rządy, czy ktoś inny za nim stał?
- Wałęsa łatwo ulegał różnym wpływom i po prostu myślę, że władza bardzo szybko doszła do przekonania, że to dobrze, iż Wałęsa stoi na czele związku, ponieważ z nim łatwiej się dogadać. Myślę więc, że miał on wytyczoną konkretną linię i tego się trzymał. Stosował różne metody, np. oskarżając bezpodstawnie Annę Walentynowicz o szkalowanie związku. Spowodował również, że Ania została wyrzucona z Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej i straciła mandat delegata. To naprawdę było szokujące dla nas wszystkich. Zarząd regionu powołał specjalną komisję, w której było aż trzech czy czterech prawników, którzy opracowali raport w tej sprawie. Prowadzili przez kilka tygodni formalne śledztwo, z którego wynikało, iż wszystkie te pomówienia są bezpodstawne. Zdecydowano więc, że musi to być przedstawione do publicznej wiadomości. No, ale do tego nie doszło, dlatego że gdy solidarnościowa drukarnia, w której pracowali znakomici ludzie jeszcze z dawnych WZZ, czyli Wolnych Związków Zawodowych, rozpoczęli drukowanie, to wpadła bojówka, połamała im matryce i raport nie został wydrukowany. To właśnie tego typu metody były bardzo trudne do zaakceptowania.

Za co konkretnie została Pani skazana? Jak sformułowano zarzuty?
- Odpowiadałam z dwóch artykułów. Zarzucano mi kontynuowanie działalności związkowej po 13 grudnia 1981 r., co było sprzeczne z dekretem o stanie wojennym, oraz powodowanie zagrożenia dla obronności kraju i tym podobne bzdury. Jako dowód rzeczowy mogła posłużyć tylko jedna ulotka. Po 13 grudnia wraz z Jurkiem Kowalczykiem - moim kolegą z pracy, przewodniczącym mojej komisji zakładowej przy szkole morskiej, napisaliśmy apel do społeczeństwa, aby się nie poddawać, trwać w oporze i walczyć. Wydrukowaliśmy tę ulotkę w bardzo dużym nakładzie. Udało się to przy pomocy studentów z Uniwersytetu Gdańskiego i to był jedyny dowód na to, że po 13 grudnia coś zrobiłam. Czyli, że zredagowałam i wydrukowałam ulotkę, którą podpisałam własnym nazwiskiem. Stan wojenny wprowadzono niezgodnie z jakimkolwiek prawem. I w zasadzie niczego innego formalnie nie można było mi zarzucić, bo niczego więcej nie zdążyłam zrobić, gdyż 20 grudnia już mnie aresztowano. Zresztą ulotka została wydrukowana już po moim aresztowaniu, a tymczasem wszystko, co zdarzyło się przed 13 grudnia, było objęte abolicją, tzn. nie wolno było karać nikogo za to, co zrobił przed tą datą. Ten wyrok to była jedna wielka paranoja!
W ostatniej chwili został dołączony do sprawy mój syn - Marek, który był wówczas studentem fizyki na Uniwersytecie Gdańskim. Marek działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, ale nie było żadnego dowodu na tę działalność, a tym bardziej na jego udział w mojej sprawie. Początkowo nie rozumiałam, dlaczego go dołączono, i okazało się to dopiero podczas procesu, gdy prokurator zabrał głos, mówiąc, jakie to strasznie niebezpieczne i gro?ne dla Polski, dla narodu, że tacy ludzie jak ja mają kontakt z młodzieżą. Najlepszy dowód, że matka i syn znajdują się na jednej ławie oskarżonych. Obrona wniosła o rewizję wyroku, ale wniosek został odrzucony. I dopiero na miesiąc przed moim wyjściem z więzienia Sąd Najwyższy zrobił taką rewizję z urzędu. Powstał straszny szum w świecie i zostałam wię?niem roku 1982. Od razu wiedziałam, że na tym mogę tylko skorzystać. Polska wówczas starała się o pożyczki finansowe na Zachodzie i absolutnie władza nie mogła sobie pozwolić na to, aby trzymać tylu ludzi w więzieniach. Jaruzelski zapewniał, że jest już coraz większa swoboda i demokracja w Polsce. W dodatku wszyscy z mojego procesu (8 osób) zostali już zwolnieni. Wyszli po roku, tylko ja zostałam, a odpowiadaliśmy z tego samego paragrafu. Siedziałam w więzieniu pół roku dłużej niż inni, z powodu listu otwartego, który napisałam. Ówczesny przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński zaproponował, że jeżeli wię?niowie z dekretu stanu wojennego okażą skruchę i poproszą o łaskę, mogą zostać uwolnieni. Po prostu była wielka presja całego demokratycznego świata, aby uwolnić te tysiące ludzi, które siedziały w więzieniach. Władza szukała jakiegoś pretekstu, aby poprawić swój wizerunek. Uważała, że jeżeli ludzie zaczną wychodzić z więzień, to państwo pokaże się jako niesłychanie łaskawe i dobroduszne. Napisałam więc list otwarty zatytułowany "Do moich przyjaciół", prosząc, aby broń Boże nikt nie prosił dla mnie o łaskę, bo ja tej łaski nie przyjmę.

Miała Pani także problemy z obecnym marszałkiem Senatu Bogdanem Borusewiczem. Z jego ust padły słowa oskarżające Pani męża o agenturę. Jak Pani to odebrała?
- Kiedy wyszłam z więzienia, to oczywiście natychmiast chciałam się rzucić w nurt jakiejś dalszej działalności. Pomyślałam więc, że założę gazetę, i wiedząc, że Bogdan Borusewicz, który był wtedy szefem polskiego podziemia na Wybrzeżu i dysponował sprzętem, pieniędzmi, materiałami, papierem, który przychodził z Zachodu w olbrzymich ilościach, udzieli mi pomocy. Dla mnie to było oczywiste, że natychmiast da mi jakąś maszynę i że zacznę coś robić. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu niczego jednak mi nie dał i nie chciał się ze mną spotkać. Zaproponował mi zejście do podziemia wraz z mężem. Napisałam mu więc, że jeżeli zaszłaby taka konieczność, to kiedyś do tego podziemia mogę zejść, ale robienie tego teraz byłoby skrajnym błędem. Dopiero co wyszłam z więzienia, szum wokół mojej osoby był olbrzymi w mediach: w Wolnej Europie, w BBC itd., i pomyślałam sobie, że nie będą mogli mnie natychmiast wsadzić do więzienia z powrotem, więc ten czas trzeba wykorzystać. On mi na ten gryps nie odpowiedział, natomiast podał wiadomość, że ze mną nie należy się kontaktować, bo mój mąż - Marek Kubasiewicz - jest agentem SB. Na początku myślałam, że Bogdan został wprowadzony w błąd, że to jakieś nieporozumienie. Chciałam się z nim spotkać, porozmawiać, ale on nigdy się ze mną nie chciał spotkać. Uniemożliwił mi po prostu jakąkolwiek działalność. Opozycja gdańska od razu się skłóciła, bo byli tacy, którzy mu uwierzyli i ze mną w ogóle się nie kontaktowali, ale byli i tacy jak Gwiazdowie czy Ania Walentynowicz, którzy byli strasznie tym oburzeni i wiedzieli, że to nieprawda. Gdy wyszłam z więzienia, to prawie żadne czasopismo zakładowe nie istniało. Prawie wszystko było rozbite. Redakcje upadały z braku sprzętu, z braku pieniędzy, z braku papieru. Nie było żadnej pomocy. Oskarżenie Marka o to, że był agentem, spowodowało rozbicie opozycji gdańskiej. Było to dla mnie niezrozumiałe. Podobnie Borusewicz postąpił z Andrzejem Kołodziejem. Kiedy został on zwolniony z czeskiego więzienia, to zaraz mu zaproponował zejście do podziemia. Był tam parę miesięcy i o mało w depresję nie wpadł, bo nic nie robił, tylko się ukrywał. Wyszedł więc i przyłączył się do mnie. A ja w tym czasie dostałam propozycję z "Solidarności Walczącej" od Kornela Morawieckiego. Pytali, czy nie chciałabym wspomóc organizacji, i oczywiście się zgodziłam. Andrzej więc też zgłosił swój akces do "Solidarności Walczącej" i założyliśmy oddział Trójmiasto "Solidarności Walczącej". Zaczęliśmy działać swoimi sposobami, kryjąc się nie tylko przed ubecją, ale również przed lud?mi Borusewicza.

Mylił się, czy specjalnie rzucał podejrzenia?
- Tego nie wiem. Mogę tylko stwierdzić, że zachowanie jego było dla mnie niezrozumiałe. Może kiedyś to się wyjaśni. Przytaczam tylko fakty, które miały wtedy miejsce. W każdym razie nie mam do niego najmniejszego zaufania. Jest to człowiek, któremu nie podałabym ręki, bo zachowywał się w sposób fatalny i często zachowuje się tak nadal. Nie podoba mi się też to, co on w tej chwili robi za granicą, to znaczy, że będąc marszałkiem Senatu, zabrania kontaktowania się z niektórymi organizacjami.

Czy kiedykolwiek żałowała Pani swojej działalności opozycyjnej, siedząc w więzieniu?
- Nie, nigdy nie żałowałam, mimo że spotkało mnie za to więzienie. Uważam, że w tamtym okresie było absolutnie moim obowiązkiem, podobnie jak wielu milionów Polaków, zaangażować się w tę walkę. Uważaliśmy, że była to jedyna słuszna droga, jedyna słuszna rzecz, którą można było w tamtych czasach zrobić.

Na koniec nawiążmy do XII Forum Polonijnego, jakie odbyło się w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Była tu Pani obecna po raz pierwszy. Jak Pani odebrała to spotkanie?
- Muszę powiedzieć, że zostałam tutaj zaproszona przez pana kapitana Zbigniewa Sulatyckiego i bardzo się cieszę, że tutaj przyjechałam. Poznałam wielu wspaniałych ludzi. Ponadto atmosfera jest tutaj cudowna - patriotyczna, bardzo wzruszająca. Udział w tym forum był dla mnie wielkim i bardzo, bardzo mocnym przeżyciem. Jestem wdzięczna za to zaproszenie.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik

2-4 maja 2008
2 maj 2008

przeslala Elzbieta Gawlas Toronto 

  

Archiwum

Radosław Judasz Sikorski powiesił naród Polski
luty 2, 2008
Dorota Szczepańska
Głupcy, kiedy ich bieda dosięgnie, w przeciwieństwa uciekają
czerwiec 16, 2003
Artur Łoboda
"Wojna w Iraku zagraża losom ludzkości"
marzec 22, 2003
PAP
Drugi rozbiór Polski
wrzesień 22, 2002
Komisja Trójstronna i Klub Bildberga
(Tajna władza Świata)

listopad 19, 2005
www.naszdziennik.pl
Petycja studentów i profesorów żydowskich
lipiec 2, 2002
PAP
Kwaśniewski dba o przyszłość
kwiecień 28, 2005
Szachy
maj 26, 2008
Marek Jastrząb
Demokracja na Bliskim Wschodzie?
kwiecień 11, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Czy Irak jest większą klęską dla USA niż Wietnam?
listopad 8, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Poslowie platformy Tuska
październik 3, 2007
.
"Fahrenheit 9/11" z owacją na stojąco
maj 18, 2004
Ewa
Sąd Boży
sierpień 12, 2003
przesłała Elżbieta
Ogryzek leży w kałuży
lipiec 16, 2008
ZYGMUNT JAN PRUSIŃSKI
To wreszcie spisane, krążyło po Warszawie dawno
marzec 21, 2007
Świadek
Mędrzec ze styropianu
luty 6, 2008
Marek Olżyński
Déjà vu - konferencja w Monachium 1938
luty 18, 2008
marduk
"Jacek Dębski musiał zginąć, bo był nielojalny i nieodpowiedzialny"
styczeń 20, 2003
Piotr Mączynski
Opieprzył premiera
wrzesień 11, 2006
słuchacz polskiego radia
USA:Kryzys na rynku kredytów mieszkaniowych
styczeń 14, 2008
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media