|
| Szczepionka do zabijania Ludzi |
|
Eksplozja nowotworów, zawałów i chorób po zastrzykach na Covid.
W dn. 8 lutego 2023 r. Dr David Martin gościł w programie 'Stew Peters Show' aby omówić niezaprzeczalny związek tzw. "szczepionek" na Covid z obserwowaną na całym świecie eksplozją nowotworów, zawałów serca i wielu innych chorób.…
|
|
| Rząd Stanów Zjednoczonych CELOWO niszczy żywność amerykańskich Farmerów i stymuluje kryzys zaopatrzenia w żywność |
|
| Jakiś czas temu na oficjalnej stronie ONZ ukazał się artykuł "Korzyści z głodu na świecie". Wprawdzie szybko go usunięto, lecz nadal jest dostępny w internetowych archiwach |
|
| Czy Policjanci będą zwracać za bezprawne mandaty? |
|
| Zarówno mandaty, jak i wnioski o ukaranie karą finansową do sanepidu, które wystawiali poszczególni policjanci w czasie epidemii, okazują się być nie tylko bezprawne, ale i naruszające konstytucję. |
|
| Konzentrationslager Fuehrer |
|
| Niemcy - obóz koncentracyjny dla niewierzących w wirusa |
|
| Naczelna Izba lekarska współpracuje z duchami zmarłych lekarzy |
|
| Bezczelność kowidowców przekroczyła wszelkie granice. Powołują się na autorytet zmarłych lekarzy, by ścigać uczciwych lekarzy. |
|
| Prof. Sucharit Bhakdi: wykład na temat szczepień |
|
| |
|
| Dr Carrie Madej bada fiolki „szczypawek” i ujawnia przerażające wyniki |
|
| Dr Carrie Madej przedstawia na Stew Peters Show co znalazła w fiolkach szczypawek Moderna i J&J |
|
| Podatek katastralny lewicy zniszczy oszczędności Polaków |
|
|
|
| Medialni MORDERCY! |
|
| Jak najgorsze szumowiny z pierwszych stron gazet, szczuły na ludzi, którzy nie dali się zatruć trującą szczepionką przeciwko nieistniejącemu kowidowi |
|
| AI nie będzie świadoma, twierdzi Roger Penrose (Nobel 2020) |
|
| Czy sztuczna inteligencja może być i czy kiedykolwiek będzie świadoma? |
|
| Jak w 2022 planowano "nową falę" "epidemii kowida" w 2025 roku |
|
| |
|
| Między piekłem a niebem - sytuacja 1 września 2020 |
|
| Hanna Kazahari z Tokio 1 września 2020. |
|
| Kolędowanie w Alternatywie dla Niemiec |
|
| |
|
| Szkodliwe skutki szczepień dały się we znaki pacjentom. Powikłania występują po pewnym czasie |
|
| |
|
| Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka |
|
| Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. |
|
| "Górale to męczą konie" |
|
| Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. |
|
| Jak bankierzy wciągnęli USA w II wojnę światową |
|
| Tajemnica Pearl Harbor. Prawda, którą ukrywają Amerykanie. |
|
| Komuszy dogmat «Zielonej Energii» zamroził Teksas |
|
| Sieć energetyczna w Teksasie załamała się pod wpływem temperatur bardziej prawdopodobnych w Sioux Falls niż w San Antonio, pogrążając ponad 4 miliony ludzi w ciemności i pozostawiających ich bez ogrzewania |
|
| Dr Michael Yeadon: masowe morderstwa z paszportami szczepionek i szczepionkami uzupełniającymi |
|
| Ten system jest wprowadzany za pomocą kłamstw w jakimś celu, i myślę, że celem jest całkowita totalitarna kontrola. |
|
| CAŁA PRAWDA O KATASTROFIE SMOLEŃSKIEJ WIDZIANA OCZYMA PILOTÓW ! |
|
Panie Kapitanie Jerzy Grzędzielski,
chylę czoła jako młodszy kolega lotnik, za poniższy tekst. Brakowało mi dotąd głosu, tak doświadczonego pilota, opisującego tragędię smoleńską, tak kompetentnie i fachowo, jak Pan to zrobił. Pozwoliłem sobie zatem, na rozpowszechnienie Pańskiego tekstu, z nadzieją na możliwe szerokie dotarcie do opinii publicznej. Zwracam się do internautów o liczne udostępnienia w internecie stanowiska w tej sprawie, wyrażonego przez świetnego pilota - prawdziwego nie kwestionowanego eksperta lotniczego. |
więcej -> |
|
Restalinizacja
|
|
Powstanie Gdańskie i mity
Powstanie Gdańskie1 wybuchło 16 sierpnia 1980 r. W miesiąc pó?niej, 17 września, dzięki utworzeniu "Solidarności", ogarnęło cały kraj. Jednak już 5 września 1980 r. wydano na nie wyrok. Odsunięcie od władzy Edwarda Gierka oznaczało, że zgniecenie Powstania siłą jest tylko kwestią wyboru daty.
25 lat po Wielkim Strajku zrozumienie fenomenu "Solidarności" nie jest ani trochę bliższe niż
w chwili jego narodzin. 16 lat od wyborów z 4 czerwca 1989 r. - co powinno oznaczać swobodę badań historycznych - i 5 lat od utworzenia Instytutu Pamięci Narodowej - co powinno oznaczać podjęcie planowych, systematycznych badań nad "Solidarnością" - Polacy nadal nie wiedzą, dlaczego Sowieci i ich peerelowscy namiestnicy tolerowali Powstanie Gdańskie, zgodzili się na utworzenie wolnych związków zawodowych i pozwolili istnieć "Solidarności" aż przez 16 miesięcy.
Historiografia kłamie, bo kłamać musi
Do jakiego stopnia fałszowana jest wiedza o "Solidarności", dowodzi lektura artykułu Zbigniewa Gluzy, napisanego w 20. rocznicę "Solidarności", ale dziś jeszcze bardziej aktualnego niż wówczas. Gluza stwierdzał w nim: "To zaskakujące, jak wiele powszechnych wyobrażeń
o konkretnych zdarzeniach tego fundamentalnego przełomu nie ma pokrycia w faktach" -
i omawiał główne obowiązujące wówczas mity: mit społeczeństwa, mit opozycji, mit Kościoła,
mit władzy, mit systemu i w końcu mit Sierpnia. Dzisiaj widać, że te wszystkie mity nie tylko umocniły się, ale doszły do nich następne: mit badań naukowych nad "Solidarnością", mit doradców, mit spontaniczności wydarzeń, mit zagrożenia interwencją sowiecką, mit mniejszego zła, mit Jaruzelskiego i Kiszczaka jako ludzi honoru i inne.
Oburzający jest nowy mit, że na polskich uniwersytetach i w oficjalnie powołanym w tym celu IPN prowadzi się systemowe badania nad "Solidarnością". Tymczasem wszyscy wiedzą, że nauka polska (przynajmniej w swej instytucjonalnej części), w niemniejszym stopniu niż telewizje, radia
i dominująca część prasy, stoi na straży historycznego mitu o gieroju - Lechu, który - prawie
w pojedynkę, bo wspomagany tylko przez wiernych geremkoidów - obalił komunizm i wybił Polaków na niepodległość. Oficjalna historiografia III RP kłamie i kłamać musi, ponieważ kłamstwo to osłania całą gigantyczną piramidę innych mitów: od mitu "porozumień sierpniowych" po mit "okrągłego stołu". Mit gieroja i geremkoidów służy do ukrycia jeszcze większego kłamstwa, według którego Wojciech Jaruzelski, Florian Siwicki i Czesław Kiszczak nie byli stalinowskimi bandziorami, a wallenrodycznymi patriotami.
Komuniści krwi się nie boją
Fundamentalnym mitem stworzonym wokół Sierpnia '80 jest mit porozumienia "jak Polak z Polakiem". Nawet Gluza uległ temu mitowi i napisał: "ta władza nie chciała strzelać." Tadeusz Mazowiecki swym autorytetem świadka wspiera ten mit: "Mieliśmy nadzieję, że akurat przeciwko robotnikom Gierek wojska nie wyśle" - i tworzy nowy: "bo nie chce - jak Gomułka - odchodzić z krwią na rękach."
Władze PRL patrzyły na strajkujący Gdańsk z całą ideologiczną wrogością, co w sowietyzmie oznaczało gotowość mordu. Stanisław Kania i Jaruzelski rzeczywiście mówili o niemożności użycia siły, ale przecież nie dlatego, żeby "bardzo bano się krwi". Komuniści krwi się nie boją, bo ich władza opiera się na przelewaniu krwi. Idą do władzy przez masowy terror i morze krwi, bo dla nich władza zdobyta bez przemocy jest nic nie warta.
W Sierpniu '80 komuniści nie użyli siły nie dlatego, że bali się krwi, ale dlatego, że logika walki
o władzę doprowadziła rywalizujące frakcje do licytacji w wykorzystaniu buntu dla własnych celów. Stronnictwo Gierka liczyło na przetrwanie za cenę ustępstw ekonomicznych i liberalizacji systemu, a stronnictwo "resortów siłowych" chciało doprowadzić do ustąpienia genseka zwiększając presję za pomocą "słusznego buntu klasy robotniczej".2
Role rozdano dziesięć lat wcześniej
Dlatego obie strony oszukiwały się wzajemnie w ocenach sytuacji w Trójmieście. Gdy Kania 18 sierpnia twierdził, że "Sytuacja w Gdańsku nie uległa zasadniczym zmianom, ani na lepsze, ani na gorsze" (a w tym czasie powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy), to chciał zyskać więcej czasu na podgrzanie sytuacji. Gdy Jaruzelski w sierpniu 1980 r. twierdził, że użycie siły jest niemożliwe, to nie dlatego, że był innym człowiekiem niż w grudniu 1970 r. i 1981 r., ale dlatego, żeby odpowiedzialnością za osłabienie polskiego sowietyzmu obciążyć swojego konkurenta - Gierka. Ten z kolei, gdy tuż po strajku nagle nazwał stoczniowców "dobrymi lud?mi", to nie dlatego, żeby zmienił się od czerwca 1956 r. i 1976 r., ale dlatego, że w demokratyzacji systemu dostrzegł jedyną szansę na utrzymanie się przy władzy. Gierek znalazł się w tak niesłychanej frustracji, że stracił samokontrolę i zaczął twierdzić, iż system sowiecki przeniesiono do Polski w formie zbyt mechanicznej i to właśnie jest przyczyną niezadowolenia społecznego. Jeżeli nawet do tej chwili Sowieci nie zdecydowali o konieczności natychmiastowego usunięcia genseka PZPR, to tymi słowami popełnił on komunistyczne harakiri.
Właśnie walka nowego, przymusowego "demokraty" Gierka z dowodzonym przez Kanię
i Jaruzelskiego stronnictwem pryncypialnych stalinowców, stała się decydującym czynnikiem sierpniowego "cudu"3. Role rozdano dziesięć lat wcześniej. Ten sam tandem sowieckich agentów, różniących się od Gierka tym, że nie funkcjonowali na poziomie politycznej zależności od Kremla, a po prostu służbowego podporządkowania KGB i GRU, utorował wówczas drogę do władzy satrapie ze Śląska.
Kreml zażądał "cofnięcia biegu wydarzeń"
Z powodu swego prostactwa (nie pozwalającego na rozumienie mechanizmów ekonomicznych) oraz konieczności zaspokojenia sowieckich żądań dostarczenia dewiz i nowoczesnych maszyn
z Zachodu (m.in. do budowy ropociągu), Gierek zaciągał kredyty i wplątał PRL w pętlę zadłużenia. Zadłużenie i "pokojowa ofensywa" Sowietów wobec Zachodu, związana z operacją rozmiękczania Zachodu za pomocą "detente" i rzekomej konwergencji systemów, doprowadziły do rozwoju w PRL antykomunistycznego ruchu oporu, penetrowanego sprawnie przez tajne służby Kani
i Jaruzelskiego. PRL stał się "najweselszym barakiem w obozie" i to do tego stopnia, że wyglądało na to, że jeżeli się tej wesołości nie położy kresu, to Leonid Breżniew pęknie ze śmiechu. Przyszło więc w końcu z Kremla polecenie "cofnięcia biegu wydarzeń".
Komuniści, chcąc posunąć się w 1980 r. o dwa kroki do przodu, musieli najpierw zrobić krok wstecz. Okazji dostarczył gdański Wolny Związek Zawodowy, który 14 sierpnia 1980 r. zainicjował strajk w stoczni gdańskiej. Choć 16 sierpnia sytuacja nieco się zmieniła, bo Lech Wałęsa omal nie utracił funkcji lidera, to spiskowcy nadal podgrzewali strajki, aby jak najszybciej "ugotować" Gierka.
W ten sposób doszło do wyścigu dwóch frakcji komunistycznych o to, która wykorzysta dla siebie "słuszny bunt klasy robotniczej". Licytacja trwała aż do uznania legalności WZZ (jako Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego) i wypowiedzenia przez Kanię sławnego zdania: "Lepiej zrobić pół kroku w bok, niż krok w przepaść". Różnica pomiędzy rywalami polegała na tym, że Gierek nie miał wyjścia i był zdeterminowany do kontynuowania procesu "rozmiękczania" realnego socjalizmu, a Kania z Jaruzelskim, owe "knuty w ręku (sowieckiego) kata", zostały przez Sowiety "zadaniowane" do obalenia Gierka i ostrej restalinizacji Peerelu.
Walka trwała w czasie strajku - doszło do poważnych zmian w Biurze Politycznym KC PZPR
i rządzie. Ale na sugestie o potrzebie swojego ustąpienia, Gierek odpowiadał ostrzeżeniem: "Zmiany zacząć od kolektywu rządowego, czy od partyjnego. Tylko trzeba umiaru, abyśmy nie doszli do absurdalnego wniosku, że wszyscy powinniśmy odejść". Gierek zrozumiał, że wszystkie jego szanse na ocalenie przywództwa polegają na manewrze Władysława Gomułki z pa?dziernika 1956 r., czyli opowiedzeniu się po stronie buntującej się "klasy robotniczej". Podobnie jak Gomułka, którego ochroniła wówczas interwencja sowiecka na Węgrzech, Gierek chciał wykorzystać zaangażowanie ZSRS w Afganistanie.
Eksperci chcieli "kierowniczej roli partii"
Mit interwencji sowieckiej był dla władz PRL skutecznym narzędziem pacyfikacji zbyt daleko idących roszczeń społecznych. Działacze WZZ w nadziei na kompromis skreślili z listy postulatów zgłoszone przez robotników żądanie wolnych wyborów i likwidacji cenzury. To w imię tego mitu "eksperci" nakłonili MKS do zaakceptowania "kierowniczej roli partii w państwie". Wobec "partii wewnętrznej" mit interwencji sowieckiej nie obowiązywał. Po odsunięciu Gierka, Kania jasno uświadomił tych towarzyszy, którzy chcieli być bardziej sowieccy od Sowietów i oczekiwali na "internacjonalistyczną pomoc": "Nie wkroczą. Sami musimy dać sobie radę."
Mit "bezkrwawej rewolucji" jest wsparciem dla mitu stanu wojennego jako reakcji władz na radykalizm "Solidarności". W rzeczywistości "pokojowe rozwiązanie" z 31 sierpnia 1980 r. było ze strony władz PRL tylko grą na czas i determinowało krwawe zniszczenie "Solidarności" 13 grudnia 1981 r. Zgoda Gierka na wolne związki zawodowe i porozumienie z gdańskim MKS były równoznaczna z decyzją Sowietów o wprowadzeniu w PRL stanu wojennego. Władze ZSRS potraktowały utworzenie "Solidarności" jako konieczność restalinizacji PRL4.
Mit doradców rozwija się może najbujniej. W tytule rocznicowej wkładki do "Gazety Wyborczej"
o Komisji Ekspertów fałszuje się historię z całą "okrągłostołową" bezczelnością: "Doradzili wolność". Tymczasem Waldemar Kuczyński straszył wówczas każdego, kto chciał go słuchać, że słyszy już chrzęst gąsienic sowieckich tanków. Z Mazowieckim rozmawiałem natychmiast po jego przybyciu do Stoczni i pamiętam dobrze, że osiągnięcie zgody władz na WZZ uważał za niemożliwe i doradzał demokratyzację Centralnej Rady Związków Zawodowych. Trójka "doradców" przyjechała do Stoczni z "Listem intelektualistów" wzywającym obie strony do dialogu
i umiarkowania. Szkoda, że Mazowiecki nie uznał za potrzebne wyjaśnić po 25 latach, skąd wziął się pierwowzór listu i dlaczego jego twórcy pozostają anonimowi, zamiast cieszyć się sławą i szacunkiem społecznym.(podrk. red. RODAKpress) Szkoda też, że nie wyjaśnia się, czym
w Sierpniu '80 różniła się wymieniona w tekście listu "postępowa inteligencja" od normalnej polskiej inteligencji. Że absurdem jest twierdzenie, iż to "eksperci" uczyli strajkujących walki o wolność,
a nie odwrotnie, wyjaśniać nie trzeba.
Jaka była znajomość polskiego społeczeństwa wśród doradców, świadczy wypowied? "postępowego pisarza" Kazimierza Brandysa, który pod wrażeniem Sierpnia'80 zdumiony przyznawał: "Od lipca i sierpnia mamy wrażenie, jakbyśmy się obudzili w nowym społeczeństwie, którego nie znaliśmy. Wydawało nam się, że jesteśmy samotną inteligencką wysepką w masach, które obojętnieją, zapominają o swoich prawach, które żyją w małej codzienności i sprawy wartości przestały je interesować. To była nasza wielka omyłka. (.) robotnicy - ten wielki niemowa, jak ich nazywaliśmy bez znajomości ich reakcji, sposobu myślenia, świadomości - są częścią narodu wykazującą inteligencję i charakter." Alienację narodową tego środowiska dobitnie potwierdził Krzysztof Pszenicki: "Dla nas rewelacją było to, że przysłowiowy robol potrafi upomnieć się
o wartości inne niż kaszanka i chleb."
Miarą trwałości i głębokości mentalnego zsowietyzowania "ekspertów" może być stanowisko Andrzeja Wajdy (członka komitetu honorowego obchodów 25. rocznicy utworzenia "Solidarności"), który nadal twierdzi: "gdyby wtedy, w roku '45, inteligenci: profesorowie uniwersytetów, architekci
i rozpoczynający świadome życie młodzi artyści... Gdybyśmy my wszyscy powiedzieli "nie" (komunizmowi - przyp. K.W.) - kim byśmy byli dzisiaj? Wałęsa nie umiałby czytać ani pisać, a nami rządziłby Łukaszenko." Inny "postępowy intelektualista", Andrzej Walicki, pisał w listopadzie 1981 r.: "(>Solidarność< to) ruch populistyczny, wyrosły na gruncie realnego socjalizmu i głęboko związany, wbrew pozorom, z mentalnością ukształtowaną przez ten system. (...) myślenie polityczne przywódców >Solidarności< skażone zostało w jakimś sensie przez ducha socjalistycznego totalitaryzmu."
III RP nadal państwem SB
Ruch "Solidarności" był dziełem patriotycznego, katolickiego i antykomunistycznego ducha narodowego, wyrażającego się w zgodnej współpracy milionów Polaków przeciw sowietyzmowi. Mity budowane wokół "Solidarności" są, w decydującej mierze, mitami użytkowymi, tworzonymi
i rozpowszechnianymi przez znaną strajkującym już w sierpniu 1980 r. koalicję "czerwonych pająków" z PZPR i "różowych hien" z tzw. kanapy. Ten historyczny sojusz, ujawniony po latach przez kontrakt "okrągłego stołu", jest we współczesnej Polsce najwyższą instancją mitotwórczą. Wytwarza kłamstwa, które 25 lat po "odrzuceniu sowieckiego zniewolenia" nie pozwalają Polakom na rządzenie się we własnym państwie zgodnie z interesem narodowym. Dziełem tych mitów jest rzeczywistość III RP, w swej wewnętrznej istocie nadal państwa SB. Obecne obchody 25-lecia "Solidarności" mają wzmocnić wszystkie mity, dzięki którym ich twórcy uzyskiwali przez 16 lat od czasu "okrągłego stołu", kredyt społecznego zaufania. Dlatego pod pomnikiem Poległych Stoczniowców mają razem zgromadzić się kaci i ofiary, bohaterowie i agenci. Pod osłoną mitów ludzie Magdalenki pragną zabezpieczyć swoje interesy na czas po wyborach.
1 Nazwy tej, na określenie Wielkiego Strajku użył po raz pierwszy dr Sławomir Cenckiewicz
w tygodniku "Wprost" nr 1184 z 16 sierpnia 2005 r. Ma ona swoje uzasadnienie nie tylko ze względu na skalę rewolty sierpniowej, ale i jej identyfikację z Międzyzakładowym Komitetem Strajkowym w Gdańsku. Geniusz narodowy kierował nadzieje społeczne w stronę MKS
w Gdańsku, a nie Szczecina czy Jastrzębia Zdroju, które w planach władz PRL miały być dywersyjną "robotniczą" alternatywą dla politycznego strajku kierowanego przez WZZ Wybrzeża
ze Stoczni Gdańskiej. Cenckiewicz zwrócił też uwagę na znaczenie wydarzeń z 16 sierpnia 1980 r, po zakończenie przez Lecha Wałęsę pierwszej fazy strajku. Wskazanie na te wydarzenia musi prowadzić do konstatacji, że przeobrażenie strajku z pierwszej fazy, tj. 14-16 sierpnia w strajk solidarnościowy - 16-31 sierpnia oraz powołanie MKS, było dziełem WZZ. Koncepcja międzyzakładowości stała się zasadą działania gdańskiego Komitetu Założycielskiego WZZ od chwili jego założenia.
2 Maciej Szczepański, szef telewizji z czasów Gierka, powiedział w programie TVP "Rzeczpospolita druga i pół" z lat 90., że Gierek był jedynym spośród genseków PZPR, który nie był agentem sowieckim (KGB lub GRU).
3 Zobowiązanie do wspierania Jaruzelskiego zaciągnięte przez solidarnościową stronę "okrągłego stołu" nie pozwala ludziom "kuroniady" na przyznanie się do prowadzenia przez np. Jacka Kuronia negocjacji z wysłannikami ekipy Gierka (Kazimierzem Secimskim, Janem Szczepańskim) przed Sierpniem'80. Jestem w posiadaniu dowodów na poważne znaczenie takich kontaktów dla programu Kuronia wobec rodzącej się "Solidarności" w pierwszych dniach września 1980 r.,
w postaci, chociażby, odebrania Związkowi prawa do strajku.
4 W tej szczególnej kwestii można zawierzyć takim dysydentom komunistycznym jak Adam Michnik, ponieważ mają oni szczególną wrażliwość na gatunki i mutacje ideologii komunistycznej. W książce Takie czasy - rzecz o kompromisie, Aneks 1985, Michnik prawdziwie wykazuje, że tandem Jaruzelski-Kiszczak dokonał restalinizacji PRL.
Krzysztof Wyszkowski
Autor jest współtwórcą Wolnych Związków Zawodowych i jednym z głównych uczestników
Sierpnia '80.
¬ródła:
- Narodziny "Solidarności", Kroniki sierpniowe w 25 zeszytach, nr 8;
- Stanisław Kania, Protokół nr 19 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR 18 sierpnia 1980 r., Edward Gierek, Protokół nr 22 z posiedzenia Biura Politycznego KC PZPR 22 sierpnia 1980 r. w: Tajne dokumenty Biura Politycznego, Aneks 1992, s. 38, 48;
- Zbigniew Gluza, "Mity sierpnia", "Rzeczpospolita", 26 sierpnia 2000 r.;
- praca zbiorowa Lech Wałęsa, Wydawnictwo Morskie 1990;
- Tadeusz Mazowiecki, "Czy ktoś mówi, że kapitalizm jest idealny?", "Życie Warszawy", 23 sierpnia 2005 r.;
- "Narada I sekretarzy KW PZPR i kierowników wydziałów KC PZPR 9 marca 1981 r.", Narady i telekonferencje kierownictwa PZPR w latach 1980-1981, Warszawa 2004, s. 811-813; l Przemówienie Kazimierza Brandysa podczas posiedzenia Związku Literatów Polskich w grudniu 1980 r.;
- Krzysztof Pszenicki, "Gazeta Wyborcza", 8 sierpnia 2000 r
- wywiad z Andrzejem Wajdą, "Gazeta Wyborcza", 8 kwietnia 2000 r.
05. 09. 2005r.
Gazeta Polska
|
|
13 wrzesień 2005
|
|
przesłała Elzbieta
|
|
|
|
KOŚCI SPOPIELI CZAS
odezwa
do siewców i siepaczy
kwiecień 4, 2006
Wiesław Sokołowski
|
Andrzej Olechowski złożył rezygnację z kierowania Radą Programową Partii
czerwiec 23, 2004
|
Areszty bez wyroku
styczeń 6, 2008
Marek Olżyński
|
Społeczeństwo Izraela dało przyzwolenie. Szaron rozkazał zabić
styczeń 30, 2003
PAP
|
Katastrofa promu kosmicznego
luty 2, 2003
PAP / AFP
|
sss
październik 25, 2004
|
My, Pierwsza Brygada
luty 16, 2005
Andrzej Hałaciński, Tadeusz Biernacki.
|
OECD: transformacja bliska końca, konieczne reformy
lipiec 12, 2002
PAP
|
Krajobraz z radarem
wrzesień 21, 2006
Michał Sobczyk, Jarosław Szczepanowski
|
Kozioł ofiarny
marzec 6, 2005
|
Dywersja kulturowo -polityczna jako narzędzie walki z Rosją na przykładzie Limonowa
wrzesień 1, 2006
G. Cimek
|
Mój wróg – moje państwo
marzec 24, 2006
Renata Rudecka-Kalinowska
|
Żydowskim rodzinom "ofiar Holokaustu" należy się jeszcze 175 miliardów dolarów
styczeń 24, 2007
bibula- pismo niezależne
|
Serwis wiadomości w 2 językach o wydarzeniach na terenie byłego ZSRR
marzec 8, 2008
tłumacz
|
Gdy ofiara staje się katem .......
styczeń 6, 2009
Artur Łoboda
|
Film o nas
marzec 30, 2008
Marek Jastrząb
|
Najwieksi milosnicy przyrody i natury w waszyngtonie!
marzec 3, 2007
gajowy
|
Ratunku! Tylko UE, a zwłaszcza sąsiedzi, przede wszystkim Niemcy, mogą uchronić Polskę przed instalacją Tarczy
luty 1, 2007
technokrata
|
Błogosławieni, którzy nie pomyśleli a uwierzyli
marzec 30, 2004
|
Prokuratorski rynsztok
maj 1, 2003
PAP
|
więcej -> |
|