ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Powinniśmy się skupiać na wzmacnianiu odporności 
Prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski zadał pytanie Szumowskiemu.
Odpowiedzi nie uzyskał. 
OLEŚNICA. ŚLEDZTWO W SPRAWIE ZBRODNI  
 
Znany brytyjski prezenter radiowy, który nazwał antyszczepionkowców "idiotami", trafił do szpitala 
Jego płuca były „pełne skrzepów krwi”. James Whale ujawnia, że ​​otrzymał transfuzję krwi, ale to nie zadziałało.
We wrześniu ubiegłego roku prezenter radiowy napisał, że nie może się doczekać kolejnego zastrzyku. „Wszyscy przeciwnicy szczepień, wszyscy idioci, wszyscy szaleńcy, którzy mnie trollują, wiecie, co możecie zrobić?  
Bergolio vel Franciszek nagrodzony przez B’nai B’rith 
Na zdjęciu poniżej widzimy dyrektora generalnego B’nai B’rith International Daniela S. Mariaschina, który wręcza papieżowi Bergoglio złoty kielich ozdobiony żydowskimi napisami i symbolami. Jest to symboliczna nagroda przyznana Franciszkowi za jego stałe wsparcie dla tej żydowskiej organizacji masońskiej. 
Dr. Jeff Barke przerywa milczenie o COVID19 
 
Lockdown w Anglii 
Była kochanka Borisa Johnsona ujawnia - z kim Premier GB konsultował wprowadzenie stanu wyjątkowego pod pretekstem fikcyjnej pandemii
 

 
Dr. Zelenko przed sądem rabinicznym o zbrodni szczepień przeciw Covid 
Dr. Zelenko opracował słynny „Protokół Zelenki” dotyczący wczesnego leczenia ambulatoryjnego COVID, za pomocą którego z powodzeniem wyleczył 6000 pacjentów i który obejmuje m. in. hydroksychlorochinę i cynk. Bez owijania w bawełnę wyjaśnia, dlaczego szczepienie przeciwko COVID jest prawdopodobnie najniebezpieczniejszą naukową herezją w historii ludzkości i ostrzega przed potencjalnym ludobójstwem na planecie 
Zabójcze leki - prof. Stanisław Wiąckowski - 15.03.2017 
Zapis wykładu prof. Stanisława Wiąckowskiego omawiającego m.in. leki i ich składniki, które wbrew powszechnym opiniom nie leczą, a wręcz przyczyniają się wzrostu zgonów. Wiedza ta jest ukrywana przez koncerny farmaceutyczne, a nazwy leków zmieniane i dalej są dopuszczanie i promowane w sprzedaży mimo wiedzy, iż ich działanie jest zabójcze. 
Czy w “szczepionkach anty-Covid” znajdują się hydrożele magneto-reaktywne? 
Magnesy i monety są przyciągane przez miejsca “zaszczepienia” 
Henry Kissinger & Bill Gates wzywają do masowych szczepień i Globalnego Rządu 
Według mediów, rządu i Organizacji Narodów Zjednoczonych znajdujemy się w środku najgorszej światowej pandemii zdrowia w naszym życiu. Jesteśmy świadkami bezprecedensowej globalnej blokady w odpowiedzi na epidemię koronawirusa znaną jako COVID19.

Globalną populację żyjącą w krajach zachodnich od ponad pokolenia uczono żyć w ciągłym strachu od 11 września. Zachęcano nas do poświęcania naszej wolności dla fałszywego poczucia bezpieczeństwa, z każdym dniem coraz bardziej uzależniając się od państwa w zakresie ochrony, a teraz wielu z nas liczy na to, że państwo płaci nasze rachunki.

Pomimo tego, że rządowy budżet i deficyt stale rosną wykładniczo każdego dnia ... Niektórzy zaczynają dostrzegać, że w oficjalnej historii może być coś więcej niż to, w co wierzymy. Nieliczni mogli to przewidzieć i czekają na kolejną fazę, która może być kolejnym krokiem w kierunku globalnego zarządzania. To właśnie mężczyźni i kobiety, dokładnie te same osoby i agencje rządowe, a także globalne instytucje, które odniosą największe korzyści, są tymi, którzy wzywają do walki ... 
Mój dom, mój świat ...  
BOŻENA MAKOWIECKA - MÓJ DOM, MÓJ ŚWIAT...
Tytułowa piosenka z płyty "Mój dom, mój świat" powstała tuż po obaleniu rządu Olszewskiego.
O ile refren podobał się wszystkim, o tyle zwrotki - niekoniecznie... Stąd opóźniona o prawie 20 lat premiera teledysku ... 
Ludobójstwo covid 
Wywiad z CLAIRE EDWARDS  
Wirusowe kłamstwa. Komu zależy na straszeniu nas przeziebieniem? 
 
"Górale to męczą konie" 
Powiedziałam prezesowi (Kaczyńskiemu), że górale bardzo na nich liczą, to są ich wyborcy, a prezes odpowiedział mi na to: "Górale to męczą konie". Byłam w szoku, że przy tak ważnym temacie gospodarczym mówi takie rzeczy - relacjonuje posłanka. 
Zełenski kupił sobie dwa jachty 
Ukraiński "Sługa narodu" i jego żona - kupują sobie bogactwa. Skąd mają pieniądze? 
Konferencja prasowa w sprawie listu EMA 21.11.2023r 
"Omijając i ignorując kilka przepisów, Komisja Europejska świadomie wprowadziła na rynek potencjalnie śmiertelne zastrzyki. Potwierdziło się, że skutki uboczne zależą od partii szczepionki, podobnie zanieczyszczenie DNA". Konferencja prasowa UE/FvD 21 listopada 2023 r. 
5 przykładów izraelskich zbrodni wojennych w Strefie Gazy 
 
Hiszpański rząd przyznał się do powietrznego spryskiwania całej ludności chemikaliami 
Podczas strategicznie zaplanowanego „stanu wyjątkowego” covid-19, Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) upoważniła hiszpański rząd do rozpylania z nieba śmiertelnych smug chemicznych . 16 kwietnia 2020 r. hiszpański rząd po cichu przyznał, że upoważnił wojsko do rozpylania biocydów na całą populację.  
Kryptoreklama-czy prawdziwe lekarstwo na cukrzycę? 
"W naszym kraju nie skupiamy się na leczeniu diabetyków, ale na zarabianiu pieniędzy przez duże koncerny farmaceutyczne." 
Iran dziesiątkuje izraelskie miasto portowe Hajfę pociskami kasetowymi; 2 osoby zabite, samochody... 
 
więcej ->

 
 

W kręgu antygórniczej ideologii


"Górnictwo to czarna dziura, która pochłania nasze ostatnie grosze, cały kraj musi się zrzucać na niepotrzebne nikomu kopalnie, których pracownicy (dodajmy: pupilkowie PRL-u) kurczowo bronią swoich niesłusznych przywilejów. Gdyby tylko pozbyć się tego balastu, nasza gospodarka mogłaby wreszcie nabrać odpowiedniego tempa, a wtedy: zaroiłoby się od nowych miejsc pracy. I wszyscy byliby szczęśliwi". Taki mniej więcej obraz górnictwa wyłania się z lektury prawomyślnych publikacji dotyczących tej branży, jakie znale?ć możemy w polskich mediach. Od szeregu lat bombardowani jesteśmy zmasowaną antygórniczą propagandą, towarzyszącą kolejnym reformom czy restrukturyzacjom w przemyśle węglowym. Atakowanie górnictwa stało się jedną z głównych specjalności wielu neoliberalnych publicystów - papierkiem lakmusowym "ekonomicznej poprawności".

Zwolennicy takich oto poglądów powołują się zazwyczaj na niezbite dane dotyczące:

- strat finansowych, jakie całemu państwu przynoszą kopalnie;

- spadku zapotrzebowania na węgiel w światowej gospodarce;

- kosztowności wydobywania i eksploatacji węgla w porównaniu z innymi nowoczesnymi surowcami energetycznymi.

Oczywiście z liczbami można robić wszystko, co się chce, każda tezę można poprzeć odpowiednimi naukowymi wyliczeniami, a ludzie - nie mający dostępu do ?ródeł - i tak uwierzą.

Od samego początku likwidacyjnej restrukturyzacji polskiego górnictwa pojawiają się jednak publikacje i opracowania zbijające bez trudu wywody liberałów odnośnie rzekomych strat, jakie społeczeństwu polskiemu przynosi górnictwo. Tezy w nich zawarte nie mają szans przedostać się do mass mediów, które skutecznie zagłuszają merytoryczne głosy w sprawie górnictwa. Nie mniej liberalne media nie osiągnęły pełnego sukcesu - w dalszym ciągu olbrzymia część społeczeństwa (i to nie tylko na Górnym Śląsku) sympatyzuje z protestami górników, a załogi wielu zakładów pracy walczących o przetrwanie liczą na strajk generalny w górnictwie, który - o ile wreszcie nastąpi - z pewnością zmieni układ sił w walkach społecznych w Polsce na korzyść świata pracy.

Zapotrzebowanie na węgiel rośnie

Przyjrzyjmy się teraz głównym antygórniczym argumentom i oceńmy ich faktyczną wartość.

Zacznijmy od rzekomego spadku zapotrzebowania na węgiel w światowej i polskiej gospodarce. Otóż według Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) do roku 2020 światowa produkcja węgla będzie dynamicznie rosła - a zapotrzebowanie na węgiel w ciągu najbliższych lat ma rosnąć przeciętnie o 1,7% rocznie. Kraje UE zwiększą w ciągu tych najbliższych lat import węgla o ok. 100 mln ton - czyli tyle ile Polska produkuje obecnie (dane te przytacza Bogusław Ziętek w świetnym artykule "Węgiel: mity i fakty" z "Kuriera związkowego" z 15 i 22 pa?dziernika).

A co z Polską? Jakiś czas temu działacze Związku Zawodowego Górników w Polsce wskazywali, że wbrew obiegowym opiniom na temat nadmiaru węgla w Polsce, faktycznie mamy do czynienia z brakami węgla na rynku wewnętrznym. Potwierdza do następujące spostrzeżenie Bogusława Ziętka: "Aby kupić węgiel, trzeba przed bramą kopalni ustawić się w długiej kolejce. Trzeba w niej stać kilka dni. Chętni gotowi są płacić gotówką. Mimo to, kopalnie nie są w stanie zaspokoić zapotrzebowania. Obrazki ogromnych kolejek samochodów, oczekujących na węgiel, nie są jednak żadnym argumentem. [...] Okazuje się, że na wielu składach węglowych w północnej Polsce, nie ma węgla. Dlaczego więc ciągle słyszymy o nadprodukcji węgla, skoro są ogromne problemy z jego kupnem".

Faktem jest, że zużycie węgla przez odbiorców indywidualnych spadło o kilkanaście milionów ton. Czyżby węgiel przestał im być potrzebny? Oczywiście część spośród niedawnych nabywców - w związku z ogólną polityką dyskryminacji węgla i rozmaitych preferencji dla gazu - przerzuciła się na gaz. Inni zaś ograniczyli zużycie węgla do minimum. Wielu ludzi, którzy jeszcze niedawno palili węglem, musi obecnie palić m.in. drewnem z okolicznych lasów. Na węgiel - przy obecnych cenach - po prostu ich nie stać. Tylko idiota mógłby z tego wyciągnąć wniosek, że ludzie ci już nie potrzebują węgla, że zapotrzebowanie na węgiel z ich strony spadło.

Ceny polskiego węgla

To, że coraz większej ilości ludzi nie stać na zakup węgla wynika z narzucanych przez rynek relacji cenowych, odnoszących się w szczególności do całego systemu wewnątrz-krajowej dystrybucji węgla. Relacje te są wynikiem krzyżujących się interesów różnych grup pośredników pasożytujących na górnictwie, a także olbrzymich cen transportu kolejowego węgla, które same z kolei są wynikiem destrukcyjnych działań państwa wobec PKP - zmuszających to przedsiębiorstwo do zarabiania kosztem górnictwa.

Ta sama tona węgla, która przy bramie kopalni kosztuje od 100 do 150 zł., w składach węgla kosztuje od 400 do 600 zł. Różnica cen jest więc uderzająca. Pokazuje ona, jak niewielka część ceny płaconej za tonę węgla zasila górnictwo. Dla indywidualnych odbiorców cena 400-600 zł za tonę jest bardzo często ceną zaporową. Tymczasem wszystko zmierza w tym kierunku, by ceny węgla jeszcze bardziej rosły. Z pewnością jego ceny będą rosły stosownie do ograniczania wydobycia węgla w Polsce. A więc, im mniej kopalnie będą go wydobywać, tym więcej trzeba będzie za węgiel płacić (i tym trudniej będzie ten węgiel sprzedać).

Gdyby ceny te były niższe, sprzedaż węgla - na który jest nadal olbrzymie zapotrzebowanie - byłaby znacznie większa. Ludzie nie musieliby palić swoich rupieci ani niszczyć lasów, a kopalnie, które obecnie muszą sprzedawać węgiel na granicy opłacalności (albo nawet poniżej), mogły by prawidłowo funkcjonować.

Popyt na węgiel (jak i na każdy inny towar w gospodarce rynkowej) jest popytem na węgiel o określonej cenie. Powyżej pewnej ceny, nabywca, który obiektywnie potrzebuje węgla, nie kupi go. Dla liberała będzie to oznaczać, że nabywca ten już nie potrzebuje węgla, co z kolei będzie dla niego argumentem na rzecz dalszego ograniczania produkcji węgla. Podczas gdy problem tkwi nie w spadku zapotrzebowania na węgiel, ale w systemie jego dystrybucji, a konkretnie - w relacjach cenowych panujących na polskim rynku. Problem ten polega na drastycznych dysproporcjach między wpływami ze sprzedaży węgla zasilającymi górnictwo, a absurdalnie wysokimi cenami węgla na rynku, które znacznie zmniejszają popyt na węgiel. W efekcie dotychczasowi nabywcy odchodzą od węgla ku prymitywnym surowcom energetycznym, których wykorzystywanie jest szkodliwe społecznie i ekologicznie. Są to surowce, do których sięganie w XXI wieku zazwyczaj stanowi wska?nik zubożenia nowoczesnych społeczeństw - a nie postępu, związanego z przestawianiem gospodarek na nowocześniejsze surowce energetyczne.

Czy istnieje naturalna tendencja odchodzenia od węgla?

Możemy śmiało powiedzieć, że za zamykaniem polskich kopalń nie stoi żadna "naturalna", "racjonalna" tendencja, polegająca na odchodzeniu od węgla ku innym surowcom, których stosowanie byłoby bardziej racjonalne z punktu widzenia gospodarki jako całości.

Oczywiście - efekcie antygórniczej polityki, a także rozmaitych preferencji dla gazu oraz tzw. odnawialnych ?ródeł energii - od wielu lat stale spada udział węgla w bilansie wytwarzania energii w Polsce, na rzecz m.in. gazu czy ropy naftowej. Ale nie istnieją racjonalne - ze społeczno-gospodarczego punktu widzenia - przesłanki, aby trend ten kontynuować, czy wręcz przyspieszać go. Trend taki wymuszany jest przede wszystkim odgórnymi zaleceniami, a także celową polityką niszczenia górnictwa i podbijania cen węgla. Nie możemy więc mówić o żadnym naturalnym czy nieuchronnym procesie odchodzenia od węgla w Polsce, który byłby wymuszony wysokimi kosztami jego stosowania i ogólnoekonomicznymi prawidłowościami.

Tym bardziej, że - jak wskazują eksperci Polskiego Lobby Przemysłowego - koszt wytworzenia 1 GJ energii w gospodarstwach domowych z węgla kamiennego wynosi 16,89 zł, podczas gdy analogiczny koszt dla gazu ziemnego i lekkiego oleju opałowego wynosi odpowiednio: 43,19 zł oraz 43,74 zł. Z kolei w przemyśle różnice te są jeszcze bardziej widoczne na korzyść węgla kamiennego: 6,91 zł do 23 zł (dla gazu ziemnego) i 33,08 zł (dla lekkiego oleju opałowego) (przy czym od węgla kamiennego tańszy jest jedynie węgiel brunatny).

Tymczasem polscy neoliberalni propagandziści, twierdzący, że węgiel jest czymś coraz bardziej archaicznym w nowoczesnej gospodarce - ze względu na koszty jego produkcji i eksploatacji w relacji do innych surowców energetycznych - chcą nam wmówić, że za zamykaniem kopalń stoi jakaś racjonalna tendencja związana z postępem w energetyce. Sugerują oni, że tendencja ta jest odpowiedzialna za naturalne ograniczanie popytu na polski węgiel, co zmusza Polskę do zamykania kopalń.

Do czego prowadzi ograniczanie mocy produkcyjnych górnictwa?

Kolejne rządy twierdzą, że polskie kopalnie wydobywają o 9,2 mln ton węgla za dużo. Ma to być argument na rzecz dalszego ograniczania mocy produkcyjnych górnictwa. Niekiedy twierdzi się, że likwidowanie poszczególnych kopalń może postawić przemysł węglowy w Polsce na nogi. Ale im bardziej redukuje się moce produkcyjne górnictwa, tym gorsze są wyniki ekonomiczne tej branży, tym większe jest jej zadłużenie. Jak pisze Ziętek: Równoczesne zmniejszanie zatrudnienia i likwidacja zdolności produkcyjnych powodowało, że nie tylko nie osiągano żadnych efektów ekonomicznych ale wprost przeciwnie, rosły koszty, a branża popadała w coraz większe zadłużenie. [...] Ograniczając zatrudnienie kopalnie zmniejszały koszty ale równoczesne zmniejszanie wydobycia powodowało, że te zmniejszone koszty rozkładały się na mniejszą produkcję. Skutek był oczywisty. Kiedy jeszcze dodatkowo koszty zmniejszania zatrudnienia zaczęto przerzucać na same kopalnie, zmuszając je do finansowania GPS z środków własnych, efekt był do przewidzenia.

Górnictwo a PKP

Wspomnieliśmy już o problemie kosztów transportu kolejowego. Koszty te niewątpliwie są ważnym czynnikiem przyczyniającym się do tak wysokich cen węgla w składach. Trudno się jednak temu dziwić skoro seria prywatyzacji i przekształceń w obrębie PKP doprowadziła do tego, że przedsiębiorstwo to - aby ratować swój budżet - musi nie tylko na wszystkim oszczędzać, ale i jak najwięcej zarobić na transporcie towarowym. A więc przede wszystkim - na transporcie węgla. Ten przykład pokazuje, że problemy wszystkich branż w Polsce są ze sobą ściśle powiązane. Transformacja rynkowa zmusiła poszczególne branże do wzajemnej walki, w której stawką jest rentowność, gwarantująca przetrwanie. Problemy finansowe PKP prowadzące m.in. do kasowania wielu przewozów pasażerskich i podwyższania cen biletów (kosztem ludności) spowodowane zostały urynkowieniem transportu i prywatyzacyjną parcelizacją dotychczasowego majątku PKP. Aby przetrwać w tej sytuacji PKP musi zarabiać kosztem górnictwa. W efekcie tona węgla, której transport z Ameryki Łacińskiej czy RPA do Polski kosztuje 4-5 euro, przewożona jest ze Śląska do północnej Polski za 14-16 euro (za Ziętkiem).

Górnictwo a budżet państwa

Podstawowy argument zwolenników dalszej likwidacji górnictwa głosi, że państwo musi do górnictwa dopłacać, co oznacza, że górnictwo przynosi społeczeństwu straty. To, że budżet państwa ponosi dotkliwe straty w związku z dopłacaniem do górnictwa, przyjmuje się w oficjalnej prasie za pewnik. Tymczasem w wyliczeniach mających potwierdzić fakt strat budżetowych z tytułu "dopłacania" do górnictwa nie bierze się w ogóle pod uwagę rzeczywistych wpływów do budżetu państwa płynących z górnictwa. Komentując przyjazną wobec górnictwa publikację "Nie" z 15 września, Stanisław Nowakowski w Nowym Tygodniku Popularnym (pismo OPZZ) pisze, że z obliczeń przedstawionych w "Nie" wynika, że "rezygnując z dopłat budżet straci więcej, niż gdyby je utrzymał. Nie mówiąc o stratach społecznych...". Aby unaocznić skalę wpływów budżetowych z górnictwa odwołam się znowu do danych przedstawionych przez Ziętka w "Kurierze związkowym". Otóż "górnictwo obłożone jest aż 21 rodzajami podatków i różnego typu opłat, na rzecz budżetu państwa i budżetów samorządowych. Wśród tych podatków górnictwo płaci najwyższy w świecie 22 procentowy VAT. Nie bierze się pod uwagę, tak oczywistej rzeczy jak to, że obłożenie tak wysokim podatkiem VAT węgla, nie tylko dobija górnictwo ale przede wszystkim, wpływa na wzrost kosztów wytwarzania wszystkich produktów i usług. Obciążenie tak wysokim podatkiem VAT węgla, który jest na samym dole drabinki produkcyjnej, zwiększa koszty wytwarzania energii, a wraz z nią, wszystkiego do produkcji czego, energia ta jest wykorzystywana. Górnictwo przedstawiane jest jako czarna dziura, do której wszyscy przez lata tylko dopłacają. Warto jednak wiedzieć, że tylko przez siedem miesięcy tego roku, górnictwo odprowadziło do budżetu państwa i budżetów samorządowych, w różnej formie ponad 2,75 mld złotych, w ramach wszelkiego rodzaju podatków i opłat". Nic dodać, nic ująć.

Czyje interesy stoją za likwidacją górnictwa?

Jak to jest, że mimo szeregu danych wskazujących niezbicie, że ograniczanie mocy produkcyjnych górnictwa polskiego jest skrajnie nieracjonalne (danych, dodajmy, dostępnych rządowi - skoro niektóre z nich znale?ć można nawet w rządowych raportach), polityka likwidacji kopalń jest kontynuowana? Otóż dyskusja o przyszłości górnictwa nie jest jakąś neutralną dyskusją, którą mogą rozstrzygnąć eksperci w oparciu o konkretne dane. Głębszym dnem tej dyskusji są konflikty bardzo konkretnych interesów. I nie są to jedynie interesy poszczególnych decydentów z jednej strony, i górników z drugiej, ale interesy znacznie szerszych grup społecznych.

Polski kapitał (podobnie jak i kapitał zagraniczny inwestujący w Polsce) od samego początku transformacji obrał strategię polegającą na radykalnym redukowaniu szerokiej bazy przemysłowej odziedziczonej po PRL - i wykrajaniu dla siebie jedynie najsmaczniejszych kąsków, umożliwiających szybkie i łatwe zyski. Tymczasem interes większości społeczeństwa wymagał całościowej modernizacji gospodarki - mogącej zapewnić mu stały wzrost poziomu życia. Wbrew społecznym interesom, finansowo-polityczne elity III RP dążyły do redukcji bazy przemysłowej i uwolnienia budżetu państwa od kosztów jej utrzymania. Ta ogólna polityka nie mogła nie uderzyć w górnictwo - stanowiące niewątpliwie główny trzon polskiej bazy przemysłowej. Kompleks górniczy jako całość nie mógł zagwarantować kapitałowi szybkich zysków. Perspektywa całościowej modernizacji górnictwa była zbyt ryzykowna i kosztochłonna, a ewentualne zyski zbyt odległe. Uznano więc, że górnictwo trzeba stopniowo okrajać - zmniejszając koszty jego utrzymania i uwalniając stopniowo budżet od wydatków na górnictwo. Z perspektywy kapitału takie wydatki oznaczały wyrzucanie pieniędzy w błoto (zwłaszcza, że wpływy do budżetu z górnictwa nie były - w odróżnieniu od wydatków na górnictwo - widoczne gołym okiem). Siły polityczne reprezentujące kapitał wychodziły z założenia, że skoro na górnictwie nie można zarobić - trzeba je redukować.

Redukcja górnictwa miała być z punktu widzenia polskiego kapitału (który nie chciał poprzez podatki dopłacać do trwale nierentownej branży) oszczędnością. Ale oszczędność ta okazała się bardzo kosztowna. Główne koszty tej oszczędności poniosło społeczeństwo, zwłaszcza górnicy i inni mieszkańcy regionów górniczych.

Okrajanie górnictwa prowadziło do wzrostu jego zadłużenia i wzrostu cen węgla, ograniczającego popyt. A więc powstało błędne koło: działania zmierzające do urentowienia górnictwa prowadziły do wzrostu jego zadłużenia i sztucznego zawężania rynku (poprzez ceny zaporowe). Do tego dochodziły miliardy zł z budżetu na zamykanie kopalń (część środków pochodziła z międzynarodowych instytucji, np. z UE). Do tego wszystkiego dochodzi rzecz absolutnie najważniejsza: gigantyczne koszty społeczne. Redukowanie górnictwa prowadzi do totalnej zapaści cywilizacyjnej Górnego Śląska. W wyniku AWS-owskich reform antygórniczych bezrobocie na Śląsku wzrosło prawie trzykrotnie. Likwidowanie kopalń oznacza nie tylko likwidowanie górniczych miejsc pracy, ale także wielu innych miejsc pracy, których istnienie uzależnione jest od istnienia górnictwa.

Społeczny punkt widzenia

Górnictwo jest potrzebne polskiemu społeczeństwu - w tej mierze w jakiej społeczeństwu potrzebna jest rozwinięta gospodarka. I to niezależnie od jego rentowności. Rentowność to punkt widzenia kapitału. Logika redukowania wszystkiego, co nierentowne uderza w najżywotniejsze interesy społeczeństwa. Zwłaszcza, że rentowność uzależniona jest zawsze od konkretnych relacji cenowych, a te mogą być zabójcze nawet dla najbardziej perspektywicznych i ważnych społecznie branż. Społeczeństwu potrzebna jest przede wszystkim rozwinięta gospodarka, a gospodarce - baza energetyczna. Kapitał - w odróżnieniu od społeczeństwa - obejdzie się bez rozwiniętej gospodarki. Kapitał doskonale znajduje sobie rozmaite ?ródła zysków - zupełnie niezależnie od tego, czy jego inwestycje są przydatne społeczeństwu, czy też nie. Masowe przestawianie polskiej gospodarki na inne surowce energetyczne niż węgiel - jest ze społecznego punktu widzenia nieracjonalne. Dlatego też w interesie większości społeczeństwa jest powstrzymanie dalszych redukcji w górnictwie i walka z destrukcyjnymi mechanizmami ekonomicznymi, które prowadzą do zadłużania górnictwa. Problemy górnictwa nie tkwią tylko w górnictwie, ale wyrastają z samej logiki transformacji ekonomicznej. I przeciwko tej właśnie logice wszystkie środowiska pracownicze powinny solidarnie występować. A tymczasem - trzymajmy kciuki za górników.
3 styczeń 2004

Adrian Dudkiewicz 

  

Archiwum

Łódzkie pogotowie nie zabijało
sierpień 13, 2002
Dziennik Łódzki
Trąd wolnej mowy
sierpień 8, 2003
Andrzej Kumor
Sprzeczność interesów USA i Izraela w Iranie i na Bliskim Wschodzie
luty 24, 2009
Iwo Cyprian Pogonowski
"Ordynacka"
grudzień 2, 2003
Andrzej Celiński.
Andrzej Olechowski złożył rezygnację z kierowania Radą Programową Partii
czerwiec 23, 2004
Liberalni doradcy Watykanu
grudzień 10, 2006
Marek Głogoczowski
Demonstracja antywojenna na zakończenie Forum Społecznego w Brazylii
styczeń 29, 2003
PAP
Koszty aneksji do UE (2)
marzec 15, 2003
Piotr Wesołowski
Krauze spotkał się z kard. Dziwiszem
październik 1, 2007
PAP
OFE
lipiec 14, 2008
Chaos a wolność słowa
październik 12, 2006
Artur Łoboda
Szef rady programowej PO
styczeń 25, 2004
Bank, władza absolutna
kwiecień 21, 2008
przesłał .
Opowiadanie bez tytułu
maj 29, 2008
Marek Jastrząb
Rozmowa niekontrolowana
maj 10, 2003
przesłała Elżbieta
Pytanie retoryczne
sierpień 9, 2006
Jan Kaniewski z Warszawy
I po balu !
listopad 8, 2007
Olaf Swolkień
O "bohaterach" .....
maj 15, 2007
przeslala Elzbieta
Polska wypowiada wojnę Irakowi !!!
luty 26, 2003
Studenci prawa oszustami i co dalej z Ojczyzną?
styczeń 25, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media