ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Lyndon B. Johnson i jego rola w zabójstwie J. F. Kennedy’ego przeprowadzonym w imieniu Izraela 
 
Hiszpański rząd przyznał się do powietrznego spryskiwania całej ludności chemikaliami 
Podczas strategicznie zaplanowanego „stanu wyjątkowego” covid-19, Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) upoważniła hiszpański rząd do rozpylania z nieba śmiertelnych smug chemicznych . 16 kwietnia 2020 r. hiszpański rząd po cichu przyznał, że upoważnił wojsko do rozpylania biocydów na całą populację.  
Jerzy Jaśkowski Pasteryzacja ludzi  
 
Toksykologia kontra wirusologia: Instytut Rockefellera i kryminalne oszustwo w sprawie Polio 
Wybuch choroby w roku 1907, w Nowym Jorku dał dyrektorowi Instytutu Rockefellera, doktorowi Simonowi Flexnerowi, złotą okazję do wysunięcia roszczeń do odkrycia niewidzialnego “wirusa” wywołującego coś, co arbitralnie nazwano poliomyelitis. 
Wzrost o 6000% zgonów spowodowanych szczepieniami w pierwszym kwartale 2021 r. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 r 
Jak można się spodziewać, gdy nowe eksperymentalne „szczepionki”, które nie zostały zatwierdzone przez FDA, otrzymają zezwolenie na stosowanie w nagłych wypadkach w celu zwalczania „pandemii”, która ma obecnie ponad rok, liczba zgonów po zastrzykach tych zastrzyków gwałtownie wzrosła w Stanach Zjednoczonych. populacji o ponad 6000% na koniec pierwszego kwartału 2021 r., w porównaniu do odnotowanych zgonów po szczepionkach zatwierdzonych przez FDA na koniec pierwszego kwartału 2020 r. 
Papież błogosławi strażników de Rotschild  
To nie jest pomysł Dana Browna na nową powieść, ale wydarzenie, które umknęło uwadze mediów w Polsce, a oznacza wsparcie Watykanu dla potężnych postaci świata finansów i przemysłu, deklarujących działania na rzecz przemiany systemu gospodarczego współczesnego świata.  
Aresztowanie Prezydenta Korei Południowej 
 
Ujawnienie globalnej gospodarki ludobójstwa w Gazie 
W raporcie oskarża ponad 60 korporacji o „podtrzymywanie i czerpanie zysków z izraelskiej okupacji, apartheidu i ludobójstwa”.
Do tych firm należą między innymi Google, Amazon, Hyundai, Booking.com i bank Barclays. 
Paszporty szczepionkowe to koń trojański (napisy PL) 
 
Konferencja prasowa w sprawie listu EMA 21.11.2023r 
"Omijając i ignorując kilka przepisów, Komisja Europejska świadomie wprowadziła na rynek potencjalnie śmiertelne zastrzyki. Potwierdziło się, że skutki uboczne zależą od partii szczepionki, podobnie zanieczyszczenie DNA". Konferencja prasowa UE/FvD 21 listopada 2023 r. 
Pożary w Kaliforni - poważna analiza 
Jak lewacy spalili Los Angeles
 
Między piekłem a niebem - sytuacja 1 września 2020 
Hanna Kazahari z Tokio 1 września 2020. 
Meredith Miller - Trauma w relacjach ludzi z rządem. Psychologiczne aspekty operacji „Covid-19”  
Jak robi się z ludzi idiotów czy zmanipulowane marionetki i jak ludzie robią to sobie sami !
 
Peruwianski sad uznal B. Gatesa G. Sorosa i Rokefelerow odpowiedzialnych za tworzenie "pandemii" COVID 19 
 
Działania Izraela w Strefie Gazy to ludobójstwo Palestyńczyków 
Termin „ludobójstwo” powinien nas zatrzymać. Bo takich słów nie rzuca się na wiatr. My nie rzucamy ich na wiatr. Mamy wynikającą z badań pewność, że działania sił izraelskich w Strefie Gazy to najpoważniejsza ze zbrodni, jaką można popełnić na ludzkości. 
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
W grudniu 60 kolejnych sportowców upadło, a 40 zmarło  
Mniej więcej tak samo jak w październiku i listopadzie, kiedy trend osiągnął szczyt. Na dzień 28 grudnia 2020 r., z powodu eksperymentalnych strzałów z powodu zatrucia COVID EUA, 395 sportowców doznało zatrzymania akcji serca i innych poważnych problemów zdrowotnych. Spośród nich zginęło 232 
www.globalresearch.ca 
świetne analizy polityczne i gospodarcze w skali mikro i makro + anty-NWO 
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
więcej ->

 
 

Nie rozcięty węzeł według Kołodki

Jeszcze pięć lat temu - po wyjściu z zapaści spowodowanej przestrzeleniem polityki stabilizacyjnej na początku poprzedniej dekady - Polska rozwijała się nie tylko najszybciej w całej Europie, ale także pośród wszystkich gospodarek posocjalistycznych. Była to szansa na sukcesywne odrabianie dystansu rozwojowego dzielącego nas od wyżej rozwiniętych regionów świata. W tym roku z tempem wzrostu PKB sięgającym zaledwie 1% znajdujemy się na szarym końcu. Przed nami uplasowało się wszystkie pozostałe 31 państw posocjalistycznych Europy i Azji, w tym także gospodarki funkcjonujące w podobnych do naszych warunkach. Różnice bowiem tkwią w realizowanej polityce gospodarczej. Obecny wska?nik dynamiki (a raczej stagnacji) lokuje też Polskę na ostatnim miejscu w Europie. Oczywiście, aby osiągnąć nawet to marne, jednoprocentowe tempo wzrostu produkcji, musi ona rosnąć w drugim półroczu szybciej niż w pierwszym, gdyż w kończącym się semestrze wska?nik ten oscylował w przedziale 0, 5-0, 7%. A przecież mógł być dziesięciokrotnie wyższy i mieścić się w przedziale 5, 0-7, 0%, gdyby tylko nie szkodliwe przechłodzenie koniunktury.

Bezrobocia wyeliminować nie można. Jest ono - niestety - nieodłączną cechą gospodarki rynkowej i, decydując się na jej wprowadzenie, społeczeństwo musi się z tym pogodzić. Nie może jednak akceptować masowego bezrobocia na wielką i wciąż rosnącą skalę. Każdy poziom bezrobocia przekraczający jego naturalną stopę, wynikającą z ruchów frykcyjnych na rynku pracy oraz mechanizmu w miarę płynnie dostosowującego jej podaż do popytu na nią, to plaga społeczna i przejaw nieracjonalności ekonomicznej.

Stopa bezrobocia już mogła w Polsce wynosić tylko około 8%, gdyby tylko kontynuowana była strategia rozwoju realizowana w latach 1994-1997. Przekracza ona wszakże 18%, przy czym w niektórych regionach oraz w odniesieniu do pewnych grup ludności (zwłaszcza młodszego pokolenia) jest jeszcze wyższa - niekiedy wręcz dramatyczna. Według niektórych prognoz - także rządowych - w końcu tego roku ogólna stopa bezrobocia może sięgnąć aż 20%. To już zupełna kompromitacja prowadzonej od 1998 r. polityki gospodarczej, która zepchnęła ponad milion ludzi na społeczny margines, pozbawiając ich pracy. Cierpią przy tym nie tylko osoby, które utraciły zatrudnienie i dochody, ale także członkowie ich rodzin. Niektórzy na tym marginesie mogą pozostać już na zawsze. To zaprzeczenie sensu wdrażanych z takim trudem od kilkunastu lat rynkowych reform. Przecież miały - i mogły! - służyć poprawie efektywności ekonomicznej oraz sukcesywnemu podnoszeniu standardu życia coraz szerszych, a nie węższych kręgów społeczeństwa.

To jest czas narodowej potrzeby. Te niekorzystne oraz niebezpiecznie społecznie i politycznie tendencje można odwrócić. Nie jest to jednak możliwe bez zasadniczego przyspieszenia tempa rozwoju. Kroczenie ścieżką ślamazarnego wzrostu nie daje szans na przezwyciężanie syndromu masowego bezrobocia.

Logika przekształceń mikroekonomicznych w naszych warunkach strukturalnych i w kontekście obecnych tendencji w sferze postępu technicznego jest taka, że przy tempie wzrostu produkcji utrzymującym się poniżej pewnego pułapu bezrobocie nadal będzie się zwiększało. Dość zgodnie szacuje się, że o ile w krajach wysoko rozwiniętych elastyczność zatrudnienia względem wzrostu PKB kształtuje się tak, że już przyrost dochodu narodowego rzędu 1 do 2% powoduje automatycznie wzrost zatrudnienia, to w warunkach wyłaniających się gospodarek rynkowych - w tym także krajów posocjalistycznych - odpowiedni poziom wzrostu musi być dużo wyższy. W Polsce wynosi on, jak można szacować, 4 do 5%. Jest to zatem minimalny wska?nik tempa wzrostu PKB, którego jak najszybsze osiągnięcie trzeba traktować jako absolutny priorytet polityki gospodarczej. A przecież ostatnimi laty dynamika gospodarcza była raczej ubocznym efektem dążenia do innych celów, które po raz kolejny mylono ze środkami. Celem jest rozwój społeczno-gospodarczy, a wszystko inne to tylko instrumenty, które powinny jemu służyć.

Problem jest, oczywiście, dużo bardziej skomplikowany, gdyż to nie tylko wzrost gospodarczy tworzy nowe miejsca pracy, ale wzrost zatrudnienia - obok wzrostu wydajności pracy, co skądinąd cały czas ma miejsce - jest ?ródłem wzrostu gospodarczego. Innymi słowy, formułując właściwą na tym etapie strategię rozwoju polskiej gospodarki, która musi w coraz większym stopniu integrować się z gospodarką światową, trzeba tworzyć dostępnymi instrumentami polityki (między innymi dochodowej, fiskalnej i edukacyjnej) warunki do wzrostu produkcji o określonych proporcjach pracochłonnych i pracooszczędnych technik i technologii wytwarzania. Jest to tym ważniejsze, gdyż ponad połowa bezrobotnych to ludzie o niskich kwalifikacjach i zapotrzebowanie rynku na ich siłę roboczą jest ograniczone. Są wszakże znaczne obszary potencjalnej aktywności gospodarczej - zwłaszcza w zakresie budownictwa mieszkaniowego i infrastrukturalnego oraz niektórych tradycyjnych usług - gdzie skala absorpcji tych nadwyżkowych rąk do pracy może być dużo większa niż obecnie.

To wymaga boomu gospodarczego, a nie stagnacji. Zwiększenie zatrudnienia wykwalifikowanej siły roboczej, w tym zwłaszcza absolwentów szkół i uczelni, wymaga rozkwitu, a nie zamrożenia koniunktury na niskim, wygaszonym prawie do zera poziomie. Inaczej bowiem jeszcze bardziej będą narastały patologie społeczne i będzie się poszerzał obszar społecznego wykluczenia oraz nasilać się będzie fala emigracji wykwalifikowanej siły roboczej. Już odwróciła się korzystna tendencja z okresu "Strategii dla Polski", kiedy to więcej rodaków wracało do kraju, niż z niego wyjeżdżało. W ostatnich trzech lat blisko ćwierć miliona ludzi - najczęściej młodych i wykształconych - wyjechało za granicę. Wielu z nich na dobre. Czyli na złe, gdyż w dłuższej perspektywie zmniejsza to potencjalną konkurencyjność polskiej gospodarki i jej perspektywy rozwojowe.

Tym bardziej niebezpieczna może okazać się teza, która - choć z gruntu fałszywa - będzie teraz coraz silniej lansowana przez pewne grupy interesu, także w mediach. Otóż próbuje się twierdzić, że w zasadzie wzrost produkcji nie ma przełożenia na wzrost zatrudnienia. Stąd już tylko krok to supozycji, że nie ma imperatywu jego przyspieszania z tegoż właśnie względu. W istocie chodzi jednak o coś innego.

Otóż trzeba mieć świadomość, że - podobnie jak w przypadku toczącej się dyskusji o tzw. uelastycznieniu rynku pracy - kryje się za tym kwestia dzielenia efektów wzrostu produkcji pomiędzy zyski czerpane z zaangażowanego w produkcję kapitału oraz dochody otrzymywane przez ludzi żyjących ze sprzedaży na wolnym rynku swojej siły roboczej. To przedmiot wyboru strategicznego i marny to polityk gospodarczy, który konfliktogenności tej sytuacji na czas nie postrzega.

Tak więc niezbędne jest - nie tylko zresztą ze względu na konieczność przeciwdziałania masowemu bezrobociu, które niszczy tkankę polskiego społeczeństwa - zasadnicze zdynamizowanie produkcji i powrót na ścieżkę wzrostu PKB rzędu 5 do 7% rocznie. Choć trudne, jest to możliwe do osiągnięcia. Wiele wskazuje wszak na to, że tak się nie stanie. Nie ma bowiem dostatecznej woli politycznej, aby podjąć zespół działań, który istotnie zmieniłyby uwarunkowania rozwojowe.

Zgadzając się z tym, że nie istnieje li tylko jedna jedyna opcja polityki gospodarczej, powtórzyć trzeba wyra?nie, iż zawsze jest jednak jakaś najlepsza z możliwych ścieżek i sekwencji działań. Jej odnalezienie, a potem konsekwentne kroczenie w dobrym tempie i we właściwym kierunku wymaga przede wszystkim klarownej odpowiedzi na pytanie, o co nam chodzi?

Chodzić nam powinno - powinno, gdyż niejednemu z decydentów politycznych chodzi o co innego - właśnie o jak najrychlejszy powrót na ścieżkę szybkiego wzrostu po to, aby jednym odczuwalnie podnieść uzyskiwane dochody, a innym umożliwić ich uczciwe zarabianie. Poprzez pracę, której szukają miliony już ludzi, a nie na ulicy. W kraju, który wciąż jeszcze ma szanse na dobrą przyszłość, a nie za granicą.

Przełamaniu obecnej niemocy i paraliżu decyzyjnego, a nade wszystko totalnego już braku zdolności do porozumienia się i skoordynowania polityki budżetowej rządu z polityką pieniężną niezależnego banku centralnego, ma służyć zaprezentowany wcześniej "pakiet ratunkowy". Jego wdrożenie niezbędne jest do stworzenia przestrzeni do realizacji wielu innych trudnych reform strukturalnych, bez których nie uda się ponownie rozpędzić polskiej gospodarki.

Przypomnijmy, że pakiet ten zawiera dwa radykalne posunięcia, które powinny być przeprowadzone równocześnie i natychmiast. Za kilka tygodni może być już za pó?no. Po pierwsze, należy zdewaluować złotego do poziomu około 4, 35 za euro. Po drugie, należy taki kurs wymienny nieodwracalnie usztywnić poprzez systemowe zagwarantowanie jego niezmienności siłą ustawy parlamentarnej. Od strony ekonomicznej jego utrzymanie zagwarantują z kolei dostatecznie wysokie rezerwy walutowe.

Sens tej propozycji polega na tym, że tylko w tym przypadku udać się może skokowe zwiększenie popytu, zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego, bez czego nie może być mowy o zwiększeniu produkcji i zatrudnienia, a w rezultacie konsumpcji. Wewnętrznego, gdyż znakomicie wzrośnie zapotrzebowanie na rodzimą produkcję (a tym samym na zatrudnienie znacznej części obecnie nadwyżkowej siły roboczej), a to wskutek spadku opłacalności importu i jego substytucję na znaczną ekonomicznie skalę produkcją krajową. Nie padnie też wiele zakładów pracy w innym przypadku skazanych na zagładę. Zewnętrznego, bo przy niższym kursie złotego wielu potencjalnych eksporterów znajdzie zbyt dla swoich wyrobów na zagranicznych rynkach.
Wynikające stąd pchnięcie produkcji może w ciągu następnych kwartałów radykalnie zwiększyć popyt na siłę roboczą. Zwiększy się zatrudnienie, a w konsekwencji dochody i wydatki gospodarstw domowych, co z kolei wzmocni popyt wewnętrzny (również na siłę roboczą) jeszcze bardziej. Poszerzy się także baza podatkowa, co da większe dochody budżetowe. Dodatkowy ich strumień ułatwi redukcję niebezpiecznie wysokiego deficytu budżetowego, którego cięciami wydatków wyeliminować się już nie da. Zwiększyć też można będzie pewne grupy wydatków publicznych służące dalszemu dynamizowaniu produkcji.

Publiczne zgłoszenie tej koncepcji wywołało ożywioną dyskusję. W zasadzie nikt tego planu nie zakwestionował, a wręcz wskazywano na jego racjonalność, a także nieuchronność ustalenia kiedyś kursu, po którym w swoim czasie i u nas wprowadzane do obiegu będzie euro. Otóż kurs ten można ustalić już teraz. Ale pojawiły się też pewne pytania i wątpliwości merytoryczne. Warto się do nich ustosunkować.

Pierwsza kwestia dotyczy skali pożądanego osłabienia złotego. Zwolennicy takiego posunięcia - a jest to przytłaczająca większość ekonomistów i popierających pakiet przedsiębiorców, którzy wystosowali nawet stosowny list do prezydenta i premiera - wydają się nieco bardziej powściągliwi i niektórzy z nich sugerują mniejszą stopę dewaluacji. Jednakże z szacunków wynika, że dopiero przy kursie nie mniejszym niż 4, 30 zł za dolara można liczyć - zważywszy na cenową elastyczność eksportu - na jego wzrost w tempie wynoszącym kilkanaście procent rocznie, a o takie pchnięcie chodzi.

Druga sprawa to generalny dylemat, czy utrzymywać mechanizm płynnego kursu, czy też odejść od niego i usztywnić relację złotego do euro (nikt już nie sugeruje dolara czy też koszyka walut). Otóż zaryglowanie na nowym poziomie kursu złotego jest konieczne. Wymaga tego stabilizacja inflacji na niskim poziomie i wyeliminowanie ryzyka rozkręcenia się spirali dewalucja-inflacja-dewaluacja. Ponadto wprowadzenie kursu sztywnego całkowicie - całkowicie! - wyeliminuje możliwości spekulacji na jego wahaniach, co tak bardzo przecież szkodzi polskiej gospodarce.

Trzecia podnoszona wątpliwość dotyczy podrożenia wsadu importowego, a tym samym kosztów produkcji wielu rodzimych przedsiębiorstw. Otóż pamiętać trzeba, że to właśnie ma zmusić do substytucji części importu zaopatrzeniem ze ?ródeł krajowych, które w wielu wypadkach będą w stanie dostarczyć poszukiwane wyroby po cenach niewiele wyższych od towarów zagranicznych. Natomiast ewentualny dodatkowy koszt jest dużo mniejszy niż koszty obecnie ponoszone w makroskali.

Czwarte wreszcie pytanie dotyczy niebezpieczeństwa ponownego podniesienia się poziomu inflacji. Jest ono nikłe. Przy dewaluacji rzędu 14-16% inflacja wzrosłaby o 1, 5 do 2 punktów, wracając przejściowo do zaledwie około 4% w stosunku rocznym, po czym szybko - i na stałe! - spadłaby do obecnego niskiego poziomu zbliżonego do stopy inflacji dominującej w krajach obszaru euro.


Grzegorz W. Kołodko
5 lipiec 2002

PAP 

  

Archiwum

Kilka prawd o amerykańskich filmach
listopad 7, 2006
Dorota
Nacjonalizacja banków przez rząd Francuski i Niemiecki
październik 17, 2008
ZIEMKIEWICZ
Sztuczna inteligencja już w Polsce!
lipiec 18, 2008
Mirosław Naleziński, Gdynia
Trują i niszczą
lipiec 23, 2003
Wojciech Wybranowski, Poznań
Rehabilitacja
marzec 17, 2008
Marek Jastrząb
Okrągły Stół na rzecz Integracji Europejskiej
sierpień 28, 2002
PAP
Warszawa 13.05.2005
maj 17, 2005
Alina
Israel Shamir - Yidishe Medina. (Żydowska ucieczka do Medyny)
marzec 3, 2003
Chrońmy nasze bogactwa
sierpień 7, 2003
prof. Julian Sokołowski, prof. Jacek Zimny
Mowo Polska i Polacy
październik 2, 2006
mik4
Polska Kuronia - reaktywacja?
wrzesień 28, 2006
Remigiusz Okraska
Zachrapał się na śmierć
sierpień 25, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
Glodujacy Edward Dusza - Jozef Mackiewicz - polscy dygnitarze
sierpień 1, 2008
Elzbieta Gawlas Toronto
"Monologi cywilizacji" na wyspie Rodos, 3- 6 września 2003
wrzesień 26, 2003
Marek Głogoczowski
Seks polityków i artystów
sierpień 13, 2007
Tadeusz Oszubski
Wielkie systemy społeczne
Królestwo jednodniowego króla
doświadczenie społeczne

maj 23, 2003
"Nie rzucim ziemi skad nasz ród"
lipiec 10, 2006
Tatiana ZALESKA
Platforma anty-winietuje
wrzesień 3, 2002
Art
Gdyby nie Balcerowicz to bylibyśmy drugą ....
listopad 11, 2004
www.dziennik.krakow.pl
Gdzie jest raport o stanie państwa
lipiec 27, 2003
Karolina Go?dziewska
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media