ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Im – wolno, nam – nie 
Wielka bitwa o port w Hajfie zakończyła się. Chiny rozpoczną swe zawiadywanie portem w roku 2021, co postawi USA przed alternatywą, czy Szósta Flota będzie dalej zawijała do Hajfy, czy też należy urzeczywistnić pogróżkę wycofania się? 
Podobno to ten psychol Klaus Schwab 
To ten od "wielkiego resetu".  
Pomylił Chrześcijaństwo z Judaizmem 
Skandaliczna niewiedza Prezydenta USA, czy też raczej perfidna prowokacja?
W przemówieniu Baracj Obama opisuje Chrześcijaństwo odwołaniami do Judaizmu.  
Przemoc seksualna wobec dzieci  
Organizacje pedofilskie na najwyższych szczeblach władzy 
Prawdziwym powodem, dla którego rząd chce, abyście co 3 miesiące otrzymywali booster COVID-19 jest to, że u zaszczepionych rozwija się nowa forma AIDS 
 
Syntetyczny patogen - to nie jest szczepionka 
Wstrzykuje się im substancję chemiczną po to, żeby wywołać chorobę, a nie żeby wywołać odpowiedź odpornościową i nieprzenoszenie wirusa. Mówiąc inaczej, nic z tego nie powstrzyma rozprzestrzeniania się czegokolwiek. Tu chodzi o, żebyś się pochorował i o to, żeby to Twoje komórki spowodowały chorobę. 
"Norymberga 2" w Sejmie RP 
 
Naczelna Izba lekarska współpracuje z duchami zmarłych lekarzy  
Bezczelność kowidowców przekroczyła wszelkie granice. Powołują się na autorytet zmarłych lekarzy, by ścigać uczciwych lekarzy.  
wRealu24 
Niezależna Telewizja Marcina Roli 
Izrael. Historia Palestyny w XX wieku. 
 
Cała prawda o World Trade Center 
Filmik dokumentalny przedstawiający wydarzenia z 11 września 2001 roku. 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Veto dla Funduszu Zadłużenia! 
Konferencja Konfederacji:Veto dla Funduszu Zadłużenia! Apel do prezydenta Dudy - 7 maja 2021 r. 
5 przykładów izraelskich zbrodni wojennych w Strefie Gazy 
 
Astrid Stuckelberger, sygnalistka WHO - wywiad 'Planet Lockdown' 
 
Milcz Lekarzu !!! 
Szczepionkowy bandytyzm w natarciu przeciw polskim lekarzom.
Mimo wielkiego doświadczenia i obserwacji pacjentów, lekarzowi nie wolno mówić o swoich obserwacjach gdy jest to nie zgodne z obowiązującym, chorym, systemem "opieki" zdrowotnej.  
davidicke.pl 
Tym - którzy interesują się losami Świata nie ma potrzeby przedstawiać Davida Icke. Tym ktorzy do tej pory spali umysłowo ta strona może otworzyć oczy.  
Szczepienia pełne kłamstw 
To szczepionki, a nie wirusy, powodują choroby.
Wirusy pobudzają proces zdrowienia. Nie są naszymi wrogami, stoją po naszej stronie.
Wybuch epidemii świńskiej grypy z 2009 roku ma swoje korzenie w inżynierii genetycznej i jest wynikiem działania człowieka. 
Szczepionka covid zacznie zabijać w sezonie zimowym 
Lekarze dla prawdy: „W okresie jesienno-zimowym 2021 r. Co najmniej 20-30% zaszczepionych przeciwko COVID umrze z powodu szczepionki,i przypiszą to nowemu szczepowi wirusa. 
WHO: Poprzez zdrowie publiczne do globalnej dyktatury 
Traktat WHO oraz poprawki do Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych to bezpośredni atak globalistów na demokratyczne, suwerenne narody świata (chociaż już wiemy, że tak naprawdę ani one „demokratyczne”, ani „suwerenne”) w celu ustanowienia sanitarnej dyktatury WHO pod pretekstem walki z niekończącymi się pandemiami (a według nowej, zmienionej niedawno przez WHO definicji „pandemii”, pandemią może być dosłownie wszystko - może być „pandemia otyłości”, „pandemia depresji”, „pandemia kataru”, "pandemia alergii", itd.) 
więcej ->

 
 

Meldunek z podróży do "czarnej dziury" Europy


k.o. „delegat” (marek.glogoczowski.zaprasza.net)

Po mym, napisanym dokładnie rok temu, „Liście otwartym do Tygodnika Podhalańskiego w sprawie kłamstw na temat Grodna oraz Mińska”*, redakcja miesięcznika „Świat Inflant” z Bydgoszczy poprosiła mnie o dalsze spostrzeżenia dotyczące Białorusi, który to kraj, w opinii ponoć dobrze poinformowanej, byłej Sekretarz Stanu USA, Madeleine Albraight, stanowi „Czarną Dziurę w Europie”. Korzystając zatem z wyjątkowo ciepłej aury w miesiącu lipcu, wybrałem się na wycieczkę samochodowo – rowerowo – pływacką na rzeczone Inflanty – czyli Litwę i Łotwę – zwiedzając w drodze powrotnej tę „czarną dziurę” jaką jest, w opinii prominentów USA, Ruś Biała.



Poniżej znajduje się garść spostrzeżeń, których nie wolno publikować w niby-polskiej, wielko i średnionakładowej prasie niby-naszego kraju. Otóż to, co się najbardziej rzuca w oczy, po przekroczeniu granicy z Litwą, to ogromne obszary porzuconych pól uprawnych, „na oko” większe niż te, jakie występują u nas na Pomorzu oraz u naszych sąsiadów na Zachodniej Ukrainie. Trzeba jednak przyznać, że „Rewolucja Anty-Proletariacka”, jaka miała miejsce w Europie Wschodniej kilkanaście lat temu, na Litwie miała też i swój pozytywny aspekt. Stara, przedwojenna polska stacja klimatyczna Druskienniki nad Niemnem jest obecnie dobrze odremontowana i niewątpliwie zachęca turystów i kuracjuszy nie tylko z Polski do jej odwiedzenia. Podobnie wygląda i Wilno, zapchane turystami zupełnie tak samo jak mój „półrodzinny” Kraków. I podobnie jak w Lesie Gubałowskim odzielającym, od reszty Polski, me rodzinne Zakopane, tak i w Wilnie nad Wilejką, bezpośrednio poniżej Wzgórza Giedymina, tamtejsza ludność autochtoniczna zorganizowała coś w rodzaju „salonu wystawowego na wolnym powietrzu” po-konsumpcyjnych śmieci.



W przeciwieństwie jednak do Polski dzisiaj, drogi na Litwie – podobnie jak te na Słowacji – mają dobrą nawierzchnię, wciąż poprawianą, ponoć z funduszy UE. Także i bardzo zadbane są litewskie pełne jezior Parki Narodowe, które poleciłbym wszystkim Polakom, pragnącym odetchnąć od nadmiaru samochodów w naszym kraju. Natomiast gdy przekroczyliśmy w pobliżu Dyneburga granicę z Łotwą, to szosa od razu nabrała tradycyjnie polskiego charakteru, o profilu najwyra?niej skopiowanym ze znaczka jakości „Teraz Polska”. Do „Polski teraz” okazał się być podobnym także i sam Dyneburg, zapyziałe miasto średniej wielkości, upstrzone reklamami produktów tych samych co i w naszym kraju koncernów.



Ponieważ koszty noclegu w ośrodku wczasowym w pobliżu Dyneburga (20 $ od osoby) wydały się nam wygórowane, więc już tego samego wieczora stanęliśmy na pobliskiej granicy z Białorusią. Tutaj, czekając w kolejce samochodowej przez prawie 3 godziny na wpuszczenie nas do „czarnej dziury Europy”, od kierowcy oczekującego przed nami samochodu dowiedzieliśmy się, że w opuszczonym właśnie przez nas Dyneburgu Łotysze stanowią tylko 35 procent ludności, reszta to Rosjanie, Białorusini i ... Polacy, którzy według danych „Świata Inflant” stanowią tam aż 15 procent ludności! Bardzo dużo Polaków musi też mieszkać w odległym o pięćdziesiąt kilometrów od Dyneburga, białoruskim Braclawie, gdzie w sympatycznym hotelu zapłaciliśmy tylko po 12 $ od osoby za komfortowy nocleg i gdzie, zwiedzając następnego dnia rano na rowerach po tę turystyczną miejscowość, natknęliśmy się na lokalny cmentarz, na którym prawie połowa grobów z lat 1970 i 80 miała tablice z napisami po polsku!



Podróżując przez Białoruś, kilka rzeczy w niej napotkanych było miłym potwierdzeniem tego, co widziałem „migawkowo” już rok wcześniej, w czasie kilkudniowego oficjalnego pobytu w Mińsku.



- Po pierwsze, drogi na Białorusi pozbawione są znaku jakości „Teraz Polska”. Są one szerokie, dobrze oznakowane i o ciągle ulepszanej nawierzchni, oczywiście bez żadnej pomocy z UE walczącej z białoruską „dyktaturą”. (Słyszałem nawet od kogoś, kto przyjechał rok temu do Zakopanego z Francji, że w krajach „starej Unii” się szepta, że kraj Łukaszenki jest przygotowany do wstąpienia do UE lepiej niż Polska!)



- Po drugie, jest to jeden z najczystszych krajów w Europie, przynajmniej w zwiedzanych przez nas miejscach publicznych, pod tym względem porównywalny li tylko ze Skandynawią i ewentualnie Szwajcarią.



- Po trzecie, zarówno miasta jak i wsie są od strony estetycznej zadbane, zwłaszcza gdy się je widzi od strony głównych ciągów komunikacyjnych. Byliśmy świadkami jak wręcz „na dniach” remontuje się tam chodniki oraz skwery i to nie tylko w Mińsku i w uzdrowisku „klasy I” jakim jest Narocz, położna nad pięknym jeziorem o tej samej nazwie. Intensywne prace, podnoszące estetykę miasta, widzieliśmy także i w Grodnie, w którego centrum krawężniki układa się nie ze zwykłego betonu, ale ze sztucznego, różowo-czarnego granitu, takiego jakim na całym świecie obkłada się zazwyczaj fasady banków!



Po czwarte, z rozmów z goszczącymi nas przedstawicielami „klasy średniej” (dziennikarz z Witebskiej „Gazety Raboczich” i naczelna białoruskiego miesięcznika literackiego „Niemen”, pani Nina Czajka), dowiedzieliśmy się, iż Białorusini ogólnie są zadowoleni z warunków życia jakie im stworzyła trwająca już 12 lat „dyktatura” ich prezydenta. I chyba prawdą jest opublikowana 24 maja w warszawskiej „Polityce” opinia Jagienki Wilczak, że Białorusinki po prostu są zakochane w swym prezydencie: w gabinecie redakcyjnym pani Czajki dostrzegłem aż 3 fotografie Łukaszenki.



- Po piąte i to jest najważniejszy punkt mego meldunku. Gdy się jedzie przez Białoruś, to w ogóle nie widać porzuconych pól, tak charakterystycznych dla krajobrazu „post-proletariackiej”, Środkowo-Wschodniej Europy. Te zaś obszary upraw, które widziałem, były dobrze obsiane, bez śladów roboty „na odwal się”, jak to widywało się w polskich PGR-ach. Pytaliśmy o tą niezwykłą dla krajobrazu Europy Wschodniej sprawę, goszczących nas dziennikarzy (pani Nina pracowała uprzednio w prezydenckiej telewizji). Dowiedzieliśmy się od nich, że jest to wynik pracy kołchozów będących nie tylko pod presją niespodziewanych „lustracji”, których dokonuje Prezydent z pomocą „wszystkowidzącego” helikoptera, ale i wynik twardego reżymu bankowych kredytów, za pomocą których „wyłącznie białoruskie” banki trzymają równie „narodowe” kołchozy w finansowych kleszczach.



W liczącej obecnie sto tysięcy mieszkańców Lidzie :”biwakowaliśmy” gościnnie w eleganckim „Domu Polskim”, wybudowanym dziesięć lat temu za pieniądze III RP. Od liczącej 72 lata kierowniczki tego Domu, pani Izabeli Tyrkin, dowiedzieliśmy się kolejnych interesujących szczegółów „wojny polsko-polskiej”, jaka została stoczona w roku ubiegłym przez działaczy Związku Polaków Białorusi, przy bardzo aktywnym wsparciu strony „zwycięsko-przegranej” przez władze III RP. Zarówno pani Czajka z Mińska jak i pani Tyrkin z Lidy pytały się nas, skąd się wzięła ta Andżelika Borys, 32 letnia nauczycielka, którą starsze od niej średnio dwa razy gremium działaczy ZPB, w marcu ubiegłego roku w Grodnie, uczyniło swoją przełożoną? (Pani Izabela była obecna na tym specyficznym „walnym zebraniu”, ale z niego wyszła, gdy zobaczyła co się święci.)


Kierowniczka Domu w Lidzie opowiadała nam, że już od momentu, kiedy Borys została członkiem Zarządu ZPB, to robiła wszystko, aby sabotować pracę prezesa tej organizacji, ponoć bardzo utalentowanego dra Kruczkowskiego z Uniwersytetu Grodzieńskiego, pełniącego także funkcję Sekretarza Stowarzyszenia Europejskich Organizacji Polonijnych z siedzibą w Warszawie. Przypomniałem zatem pani Izabeli (czytała ona bowiem mój artykuł w „Głosie znad Niemna” rok temu), że „grupa dywersyjna” pani Borys została przeszkolona do wykonania swej misji w Polsce, także i w Zakopanem, w czasie stażu w redakcji powiązanego z „Gazetą Wyborczą” „Tygodnika Podhalańskiego”. Poinformowałem ją ponadto, że we wrześniu ubiegłego roku byłem w Krakowie, w Pałacu Decjusza, na otwartym dla publiczności sympozjum „Non Violent Revolutions”, gdzie wypowiadali się, głównie zresztą po angielsku, młodzi organizatorzy niedawnych „kolorowych rewolucji” w Serbii, w Gruzji i na Ukrainie. I choć operujący tylko językiem angielskim, dostojny wiekiem „moderator” tego sympozjum zapewniał publiczność, że i na Białorusi „kolorowa rewolucja” się uda, to obecni na sali młodzi Białorusini byli bardzo sceptyczni odnośnie „sukcesu demokracji” w ich kraju.


Pani Izabela nam opowiedziała, że w ramach sankcji za brak poparcia dla commandante Borys, Konsulat Polski (czyżby naprawdę polski?) w Grodnie otrzymał nakaz odmawiania wiz wjazdowych do naszego (czyżby naprawdę naszego?) kraju wszystkim, zazwyczaj starszym już wiekiem działaczom ZPB. Tym właśnie działaczom, dzięki których staraniom i zazwyczaj społecznej pracy, Polacy na Białorusi po 1990 roku tak sprawnie się zorganizowali i wyposażyli w liczne tam Domy Polskie. Około 50 tych działaczy otrzymuje z Konsulatu RP od zeszłego roku odpowied?, że „ich obecność w Polsce mogłaby okazać się być niebezpieczną dla państwa”. Rezultat tej, wzorowanej na polityce USA, „zabawy w sankcje”, widzieliśmy w Domu Polskim w Lidzie: w dwóch tamtejszych umywalkach pourywały się sprowadzone z Polski, luksusowe „naciskowe” kurki, których na Białorusi nie da się naprawić, zaś kierowniczka Domu ma zakaz wyjazdu do odległych o 150 kilometrów „europejskich” Suwałk, by móc zakupić nowe!


Trzeba przyznać, że pomimo wyra?nie wyższego standardu życia na Białorusi w porównaniu z Ukrainą, która była bogatsza od niej w czasach „dyktatury proletariatu”, wyposażenie ludności w artykuły luksusowe jest wyra?nie słabsze niż w Polsce (mountain bikeów, podobnych do tych wiezionych na dachu naszego samochodu, widziałem tylko pojedyncze egzemplarze na tamtejszych ulicach i szosach). Te braki materialne wynikają przede wszystkim z ogólnie niższych niż w Polsce zarobków: nauczycielka w Lidzie, która ma wkrótce zastąpić odchodząca na emeryturę panią Tyrkin, zarabia obecnie około 220 dolarów na miesiąc, co jednak jest uposażeniem dwukrotnie wyższym od tego, jakie otrzymują nauczyciele na Ukrainie, przy prawie takich samych kosztach utrzymania w obu krajach.



Te braki materialne mają jednak i swą pozytywną stronę. Dyktator Łukaszanko ponoć naucza swój „kołchoz ze sprywatyzowanym sektorem handlowym oraz prasowym”, że jak jego podwładni zaczną się przejadać, to utyją i zaczną chorować. I rzeczywiście, na Białej Rusi zdecydowana większość obywateli jest smukła, zaś wyjątkowo zgrabne „laski”, jakie miałem możność obserwować w centrum Lidy (gdzie ponoć 60 procent ludności jest polskiego pochodzenia), są chodzącą antyreklamą zbliżającej się szybko do Polski, super-cywilizacji młodych żeńskich „grubasonów made in USA”.



Żeby jednak przedostać się do tej „czarnej dziury” naszego (czyżby jeszcze naszego?) Kontynentu, obywatele Polski Dzisiaj musza pokonać Żelazną Kurtynę Strachu, jaką rozpostarły nad ich umysłami „niby-polskie” władze i niby-polskie media. Dzięki tej KURTYNIE MYŚLI ilość kosztujących tylko 6 dolarów wiz, wydanych Polakom przez białoruskie konsulaty, spadła z 60 tysięcy (w pierwszym półroczu?) ostatniego roku, do tylko 25 tysięcy w roku bieżącym. Podejrzewam, że „normalni Polacy” po prostu boją się zobaczyć na własne oczy, jakim to „bogatym dziadostwem na wzór USA” stała się upstrzona gigantycznymi reklamami i totalnie zakorkowana samochodami, nasza Ojczyzna.



Na zakończenie tego „meldunku z Czarnej Dziury Cywilizacji”, podam przykład, do jakiego stopnia ja sam dałem się wystraszyć niby-polskiej propagandzie. Otóż po przejechaniu granicy z Białą Rusią, najzwyczajniej się bałem, czy nasz Opel Astra pojedzie bez uszczerbku na lokalnej benzynie 95 oktanów. Pojechał bez zarzutów. W dodatku na stacji benzynowej w Mińsku się dziwiono, że biorę benzynę „95” a nie tę tańszą o prawie 25 procent „92”. Dopiero na stacji benzynowej w nadgranicznym Grodnie, od kierowcy polskiego TIR-a się dowiedziałem, że jakość benzyny na Białorusi jest wyra?nie lepsza niż w Polsce, bo jest ona tam zbyt tania by ją „chrzczono”. Usłyszawszy te mą opowieść jeden z bywalców Cafe Piano w Zakopanem dodał, ze szwindle z benzyną na Białorusi się nie opłacają, bo to zbyt drogo mogłoby kosztować takich specyficznych „inwestorów”.


k.o. „delegat”



* Rzeczony tekst p.t. „Solidarność kłamstwa w sprawie Grodna oraz Mińska” (patrz załącznik) w roku ubiegłym opublikował, już sierpniu, krakowski tygodnik ogłoszeniowy „Bazar Małopolski – gazeta spod lady”, oraz we wrześniu „pozakioskowy” miesięcznik „Ojczyzna”. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że w pa?dzierniku ten „List otwarty” ukazał się także w „Świecie Inflant”, związanym z literacką oficyną „Akant” w Bydgoszczy. Na Białorusi mój list został opublikowany w „Głosie znad Niemna”, organie ZPB.

30 sierpień 2006

Marek Głogoczowski 

  

Archiwum

Masz ci babo morelowy placek
styczeń 16, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
14 KŁAMSTW A. KWAŚNIEWSKIEGO O UNII
maj 10, 2004
prof. Jerzy Robert Nowak
"Atak" na rabina Schudricha Karol, kogoś ty popsikał!
lipiec 10, 2006
Ivo Sosnowski
Amerykański ruch anty-wojenny
wrzesień 4, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Wpływ paradygmatu neo-darwinowskiego na upowszechnianie się osobowości komercyjno-konsumpcyjnej
październik 31, 2003
Marek Głogoczowski
Polska pożyczy Islandii 200 mln dolarów
listopad 7, 2008
PAP
Czy to koniec obecnego systemu finansowego?
styczeń 7, 2009
Dariusz Kosiur
"Wojny Gwiezdne" i Obrona Przeciw Pociskom Balistycznym
listopad 26, 2005
Iwo Cyprian Pogonowski
Polski suweren unijnego prawodastwa
październik 15, 2005
From Blagovesta Doncheva – Bulgaria
lipiec 25, 2008
przysłał M.G.
Neokonserwatyści pasożytami ruchu zachowawczego
luty 11, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
Bankierzy i Złodzieje! - druga odsłona
lipiec 1, 2004
Bez-prawo po raz kolejny
kwiecień 10, 2003
Adam Zieliński
Bogata Rosja, biedni Rosjanie
grudzień 18, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
FBI wystąpiło właśnie do Kongresu o przyznanie 12 mln dolarów na stworzenie ogromnej bazy danych o Amerykanach
czerwiec 22, 2007
aktualności pnlp
Trzech śmieci
czerwiec 28, 2008
(ls)
prośba zmianę w galerii malarstwa polskiego
maj 3, 2008
Wiola
Podróż po starym lądzie (3)
maj 3, 2008
Artur Łoboda
Odezwa do Narodu Polskiego
wrzesień 7, 2003
Ojczyzna.pl
Walka o politykę Stanów Zjednoczonych
grudzień 12, 2006
Biuletyn Informacyjny Instytutu Schillera
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media