Pewien młody Ukrainiec pracujący w Polsce narzekał przy mnie, że znowu uciekła Mu sprzed nosa okazja kupienia samochodu, bo ktoś go podkupił.
Zapytałem ile ten samochód miał kosztować?
Padła odpowiedź 5 tysięcy złotych.
To już miałem wiedzę, że to coś bliżej szrotu.
Rozmawialiśmy przez chwilę i musiałem Go spytać: skąd pochodzi?
Padła odpowiedź - z Tarnopola, ale przez rok walczył na wojnie.
"Na wojnie pozostał Jego Ojciec" - powiedział.
Zapytałem więc: czy warto było?
I wtedy usłyszałem modelowe hasła propagandy rządzących Ukrainą:
"Ktoś musi walczyć, bo gdyby nie to - to wojska rosyjskie byłyby pod Warszawą."
No, więc wmawiają Ukraińcom, że "walczą za Polskę" i pewnie w przyszłości - różne Zelenskie będą żądać od Nas zapłaty!
Już teraz są butni i aroganccy.
Nie było sensu uświadamiać zindoktrynowanego, więc dla zakończenia rozmowy powiedziałem:
Ty byłeś na wojnie i chcesz kupić samochód za 5 tysięcy złotych.
A ja widzę co chwilę w całej Europie bardzo drogie samochody z Ukrainy - na które większość Polaków nie stać.
Odpowiedział coś w tym stylu: "bo nakradli na wojnie".
Nie wiem - czy mimo rozsądnej odpowiedzi - zrozumiał co naprawdę się na Ukrainie dzieje?