ZAPRASZA.net POLSKA ZAPRASZA KRAKÓW ZAPRASZA TV ZAPRASZA ART ZAPRASZA
Dodaj artykuł  

KIM JESTEŚMY ARTYKUŁY COVID-19 CIEKAWE LINKI 2002-2009 NASZ PATRONAT DZIŚ W KRAKOWIE DZIŚ W POLSCE

Ciekawe strony

Demonstracja w Pradze przeciwko terrorowi kowidowemu 
Prowokacja policyjna w celu wywołania ataku na pokojową demonstrację przeciwko maskom w Pradze 18.10.2020.
Na wzór komunistów pisowskie media demonstrantów tych nazywają "chuliganami".  
Andrzej Duda rozdawał ordery tym, którzy czcicli UPA 
Zobaczcie jakie zdanie mają Ukraińcy o Polakach? 
Henry Kissinger & Bill Gates wzywają do masowych szczepień i Globalnego Rządu 
Według mediów, rządu i Organizacji Narodów Zjednoczonych znajdujemy się w środku najgorszej światowej pandemii zdrowia w naszym życiu. Jesteśmy świadkami bezprecedensowej globalnej blokady w odpowiedzi na epidemię koronawirusa znaną jako COVID19.

Globalną populację żyjącą w krajach zachodnich od ponad pokolenia uczono żyć w ciągłym strachu od 11 września. Zachęcano nas do poświęcania naszej wolności dla fałszywego poczucia bezpieczeństwa, z każdym dniem coraz bardziej uzależniając się od państwa w zakresie ochrony, a teraz wielu z nas liczy na to, że państwo płaci nasze rachunki.

Pomimo tego, że rządowy budżet i deficyt stale rosną wykładniczo każdego dnia ... Niektórzy zaczynają dostrzegać, że w oficjalnej historii może być coś więcej niż to, w co wierzymy. Nieliczni mogli to przewidzieć i czekają na kolejną fazę, która może być kolejnym krokiem w kierunku globalnego zarządzania. To właśnie mężczyźni i kobiety, dokładnie te same osoby i agencje rządowe, a także globalne instytucje, które odniosą największe korzyści, są tymi, którzy wzywają do walki ... 
Cicha Broń do Cichych Wojen 
 
Charlie Sheen & Alex Jones on 9/11 
Znany aktor Hollywood aktor zebrał się na odwagę powiedzenia tego co myśli o 11 września 2001 roku 
Między piekłem a niebem - sytuacja 1 września 2020 
Hanna Kazahari z Tokio 1 września 2020. 
Działania Izraela w Strefie Gazy to ludobójstwo Palestyńczyków 
Termin „ludobójstwo” powinien nas zatrzymać. Bo takich słów nie rzuca się na wiatr. My nie rzucamy ich na wiatr. Mamy wynikającą z badań pewność, że działania sił izraelskich w Strefie Gazy to najpoważniejsza ze zbrodni, jaką można popełnić na ludzkości. 
Po wykrwawieniu starego Hegemona, Syjon sprzymierzył się z Chinami 
 
Bruksela już we wrześniu 2019 r. czyniła przygotrowania do pseudopandemii 
 
Ostatni mit (o polityce sowieckiej) 
 
1984 
Podstawowa lektura dla młodych Polaków 
Covid to operacja wojskowa 
Nowa holenderska minister zdrowia wyznaje: „Musimy wykonywać rozkazy NATO, USA i NCTV; Covid to operacja wojskowa” 
Finansowany przez Google zespół „sprawdzający fakty” wydaje się być garstką fikcyjnych Hindusów w zubożałym miasteczku niedaleko Bangladeszu 
 
LIST OTWARTY-PETYCJA w interesie publicznym do Marszałków i Radnych wszystkich województw 
Drogi Czytelniku!
Jeśli chcesz wzmocnić oddziaływanie poniższego pisma-petycji, to możesz wysłać takie samo albo podobne pismo-petycję od siebie lub większej liczby osób lub od organizacji.  
GLOBALIZM - Prawdziwa historia 
Jak amerykański historyk Prof. Carroll Quigley odkrył tajny Rząd bankierów 
Niemcy 1940 - Izrael 2009 - Szokujące zdjęcia 
 
Izraelscy żołnierze zamordowali 15 sanitariuszy i ratowników ze Strefy Gazy i zakopali w nieoznaczonym masowym grobie 
 
Dr Michael Yeadon: masowe morderstwa z paszportami szczepionek i szczepionkami uzupełniającymi 
Ten system jest wprowadzany za pomocą kłamstw w jakimś celu, i myślę, że celem jest całkowita totalitarna kontrola. 
The Corbett Report 
Kanał YT niezależnego dziennikarza James'a Corbett'a  
ZBRODNICZY DRUK 3238 + REFERENDUM “STOP BEZKARNOŚCI FUNKCJONARIUSZY PUBLICZNYCH” 
 
więcej ->

 
 

Unia Europejska - dinozaur czekający na dobicie?


Z okazji pierwszych 100 dni polskiego członkostwa w Unii Europejskiej poproszono mnie o napisanie paru słów na ten temat. Chętnie to czynię, mimo że nie jestem już oficjalnym doradcą unijnym, ale w dalszym ciągu interesuję się losem Polski.
Odczuwam bowiem podobnie jak ostatnio zmarły ksiądz kardynał Franz Koenig z Wiednia - ten wielki przyjaciel Europy Wschodniej - który na krótko przed śmiercią wyznał jednemu z polskich braci zakonnych, że co prawda nie wie dokładnie, jak będzie wyglądało duchowe odrodzenie Europy, ale wie z całą pewnością, że rozpocznie się ono na wschodzie naszego kontynentu.
To wielkie słowa, które w żaden sposób nie wydają się pasować do szarej codzienności świeżo upieczonego kraju członkowskiego Unii - Polski. Ta rzeczywistość pozostała bowiem szara dla przytłaczającej większości Polaków, którzy poprzez falę podwyżek w sektorze spożywczym wywołaną przystąpieniem do UE po raz pierwszy odczuli na własnej skórze realia europejskie.

Propaganda trwa

Jakie więc są na tym tle znamienne wydarzenia ostatnich miesięcy w Polsce dla zachodniego obserwatora? Przede wszystkim zauważam upór, z jakim opanowane przez rząd i liberalną opozycję media w dalszym ciągu uprawiają prounijną propagandę. Przy tym uderza nie tylko sama propaganda - tę widać i w innych nowych krajach członkowskich - ale jej prostactwo i spryt, z jakim mydli się oczy opinii publicznej, wyolbrzymiając drugorzędne problemy wynikające z akcesji.
A oto dwa przykłady prymitywności tej propagandy: żenujący wręcz taniec radości prezydenta Kwaśniewskiego i ówczesnej minister do spraw europejskich, a obecnej komisarz UE D. Huebner przed kamerami TV na wiadomość o wynikach referendum. Drugi przykład - jeszcze gorszy - marsz radości brukselskiej piątej kolumny - Fundacji Roberta Schumana, w dniu przyłączenia, 1 maja br., w centrum Warszawy. Klakierzy mieli tylko jedno zadanie: wrzeszczeć "Polska w Unii, Polska w Unii!". Makabryczne przedstawienie, gdyż do złudzenia przypomina inscenizację Fidela Castro, w czasie której przez ulice Hawany ciągnęły tłumy, których rola polegała jedynie na wykrzykiwaniu: "Cuba si, Yankee no!".
I jeszcze jedno, choć nieco bardziej subtelne zapożyczenie z komunistycznej Kuby - slogan "Nicea albo śmierć" (zamiast "Socjalizm albo śmierć") wymyślony przez Jana Marię Rokitę z Platformy Obywatelskiej. Dotyczy on rzekomo bohaterskiej walki Millera (który został zmuszony w międzyczasie do żenującej abdykacji) w obronie polskich interesów w kwestii głosowania w Radzie Ministrów według pierwszego projektu unijnej konstytucji, aż do zer-wania spotkania na szczycie. Wszystko to tylko ukartowana gra, by wodzić wyborców za nos; przedstawiając rzekomo nieugiętą postawę w czasie tego szczytu, tuszuje się poprzednią skandaliczną uległość. Rząd i oddane mu media poprzez swoje wręcz histeryczne zachowanie wytworzyły iluzję, że przyszła dola i niedola Polski w UE zależy ściśle od zachowania nicejskiego systemu głosowania. Świadome czysto propagandowe wyolbrzymianie rzekomych strat grożących Polsce po zaakceptowaniu nowego projektu konstytucji i zawartego w niej nowego systemu głosowania jest wręcz śmieszne w porównaniu z rzeczywistym zakneblowaniem polskiej suwerenności i wolności działania, na którą Polska wyraziła zgodę, podpisując układ stowarzyszeniowy, a od którego to przedstawienie nicejskie ma najwyraźniej odwrócić uwagę. To po prostu nowe wydanie propagandowego show, jakie oglądaliśmy już w grudniu 2002 roku w czasie kopenhaskiej konferencji. I tak jak wtedy Miller jako rzekomy twardy partner w rokowaniach wrócił do domu z rzekomym miliardowym prezentem (w rzeczywistości był to tylko trik księgowy przesuwający proporcje udostępnionych środków unijnych), w grudniu 2003 r. uczestnicy szczytu postarali się o to, aby polska delegacja z powodu nieznacznego przesunięcia procentów w ustalaniu zasad podwójnej większości mogła przedstawiać się wśród swoich wyborców jako zwycięzca, chociaż to przesunięcie nie zmieniło nic w stanowisku dwóch największych państw UE - Niemiec i Francji.

Porażki Unii

Konieczność przyglądania się temu wszystkiemu jest dla mnie szczególnie gorzka, ponieważ widzę, że polskiemu społeczeństwu przy zastosowaniu propagandowych sztuczek przedstawia się całkowicie fałszywy obraz UE. Unia nie jest mocarnym wielkoludem na drodze do przyszłości rozkwitającej wspólnoty międzynarodowej, ale chwiejącym się i wstrząsanym kryzysami monstrum. W międzyczasie do dziesiątków tysięcy wzrosła rzesza unijnych urzędników i unijnych polityków wraz z ich powiązaniami w krajach członkowskich, a która bezpośrednio czerpie korzyści z egzystencji owej instytucji. Zajęci są oni wszyscy obecnie jednym jedynym wielkim zadaniem, a mianowicie zacieraniem śladów choroby monstrum oraz pobudzaniem go do nowego życia, aby w ten sposób zachować przede wszystkim własne przywileje i bajeczne dochody. Kluczowa rola przypada przy tym w tych staraniach nowym krajom członkowskim. To dla nich ziemia obiecana. Stratedzy w Brukseli wyczuwają, że muszą się tu jak najszybciej zadomowić i rozbudować swoje tamtejsze kadry, zanim nieuniknione unijne otrzeźwienie utrudni ich plany albo nawet uczyni je niemożliwymi do spełnienia. Muszą się spieszyć. Na Zachodzie, w starych krajach członkowskich, wygasa właśnie debata nad nową konstytucją. Po tym, jak Tony Blair z powodów wewnątrzpolitycznych musiał wycofać swoją uprzednio daną obietnicę (którą po wielu staraniach udało się uzyskać Komisji Europejskiej), nieuzależniania przyjęcia projektu konstytucji od jego aprobaty przez wyborców, Komisja zrozumiała, że w tej sprawie musi zmienić front. Nie wydaje się bowiem prawdopodobne, aby ludność Anglii, która jak wiadomo, sama nie posiada żadnej konstytucji i jest dumna z tego, przyjęła obecny projekt konstytucji europejskiej.
Tak więc zapowiedź Tony'ego Blaira zorganizowania referendum na temat konstytucji europejskiej jest trzecią znaczącą porażką, jaką w krótkim czasie musiała ponieść UE. Pierwszą była wyraźna odmowa Szwecji wprowadzenia nowej waluty euro. Drugą porażką była fenomenalnie niska frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego i to mimo intensywnej propagandy nie tylko w nowych krajach członkowskich, ale i w starych. Wśród unijnych strategów w Brukseli rozszerza się odtąd paraliżujące rozczarowanie. Liczba idealistów, którzy jeszcze wierzą w dalszą kontynuację stopniowego zrastania się państw Unii w jedną prawdziwą wspólnotę państw, ciągle topnieje. Szczególnie przygnębiająco podziałała uprzejma odmowa Junkera, szefa rządu Luxemburga, przejęcia przewodnictwa Komisji. Człowiek najwyraźniej posiadający format poprzednich wielkich przewodniczących, jak Niemca Waltera Hallsteina czy Francuza Jacquesa Delorsa, odmówił, ponieważ najwyraźniej władza nad niecałymi 400 tys. mieszkańcami Luxemburga była dla niego ważniejsza niż fotel szefa takiego chwiejnego przedsięwzięcia, jakim jest obecna Unia. Komisja Europejska dostała za to przewodniczącego, który przynajmniej na pierwszy rzut oka dobrze pasuje do jej obecnego wizerunku - Portugalczyka Borroso. Jest to polityk o giętkim języku i jak kameleon dopasowujący się do zmiennych warunków. Swoją polityczną karierę rozpoczął jako wódz pewnego odłamu partii komunistycznej (według określeń zachodnich tzw. maoistów), potem szybko przeobraził się w socjalistę o mieszczańskim charakterze, a po nieuniknionym awansie na szefa partii i premiera został, zgodnie z duchem czasu, nowym przedstawicielem myśli liberalno-neokonserwatywnej i jednocześnie, jakby to było oczywiste, zdecydowanym orędownikiem inwazyjnej polityki Busha w Iraku (ze swoich dotąd pozytywnych wywodów na ten temat musiał jednak zrezygnować, gdyż było to warunkiem postawionym przez Schroedera i Chiraca, aby wsparli jego kandydaturę - wydaje się, że nie sprawiło mu to żadnych trudności, co może świadczyć o jego wyjątkowych zdolnościach adaptacyjnych).

Skompromitowana idea

To jest więc ten nowy człowiek, który ma wyprowadzić UE z jej obecnego kryzysu. Obsada nowej Komisji Europejskiej świadczy już o tym, jaki kierunek został wybrany. Właściwie niezbędna w tej sytuacji, sądząc po nieznacznym udziale w wyborach do Parlamentu Europejskiego, próba ożywienia na nowo myśli europejskiej wśród obywateli Europy i skoncentrowania jej na Unii, nawet nie została podjęta. Najwyraźniej nikt nie ma na to już odwagi. Poza tym Bruksela czuje, że wszelkie próby stworzenia wizjonerskich impulsów przez tę Komisję albo przez ten Parlament mogą bardzo szybko zahaczyć o groteskę. Zamiast tego tym intensywniej sięga się po stare wypróbowane metody, szukając sprzymierzeńców wśród obywateli nowych krajów członkowskich, którzy poprzez korzyści materialne zostaną wtopieni na tyle trwale w system brukselski, że nie wymkną im się więcej z rąk. Nic innego nie kryje się za stosunkowo hojnym rozdziałem funkcji komisarzy wśród nowych krajów członkowskich. Co prawda starzy członkowie UE nie dali sobie wyrwać z rąk czołowych funkcji, jak np. komisarza ds. przedsiębiorstw i przemysłu (Niemcy), handlu (Wielka Brytania) albo rolnictwa (Dania), ale z pewnością nie przyszło im łatwo oddać nowym członkom pozycje takie jak przykładowo komisarza ds. energii (Węgry), ds. programowania finansowego i budżetu (Litwa) albo ds. nauki i badań (Słowenia). Ta pozorna hojność dowodzi, jak poważnie Bruksela traktuje obecny kryzys i jak ważne jest dla niej stworzenie nowych kadr i silnych powiązań personalnych z nowymi krajami członkowskimi. Przy tym stanowiska komisarzy to tylko czubek góry lodowej. W całym brukselskim świecie podległym najwyższym urzędnikom czekają tłuste kąski w postaci bajecznie wysoko opłacanych stanowisk dyrektorów, kierowników i asystentów, do rozdania wśród "swoich" w nowych krajach członkowskich. Zresztą nie tylko w Brukseli, również w administracjach tych krajów trwa rozpoczęte jeszcze przed przystąpieniem rzekomo z powodu akcesji konieczne pomnażanie intratnych stanowisk. Jakby tego było jeszcze za mało, Parlament Europejski rozdziela następne kąski - zatrudnia nowych parlamentarzystów z całym sztabem personelu pomocniczego. Nie udało się co prawda poprzedniej ekipie Parlamentu na ukoronowanie swej działalności podnieść wynagrodzenia dla wszystkich deputowanych do prawie 10 tys. euro (ok. 43 tys. zł) miesięcznie - powodem tego nie była sama Komisja, która chętnie wypchałaby kieszenie zakupionym przez siebie narodowym politykom, aby zwiększyć jeszcze atrakcyjność Unii, ale członkowie rządów Francji i Niemiec, którzy z zawiści nie zgodzili się na to. Ale na tym jeszcze z pewnością nie koniec, może już przy następnej próbie przeforsuje się taką podwyżkę.
Ale - niech sprawiedliwości stanie się zadość - nie należy zakładać, że wszyscy polscy euroentuzjaści tylko gonią za stołkami i prywatnymi zyskami, istnieją również chlubne wyjątki. Na przykład niezastąpiony profesor Geremek - co prawda i on zapewnił sobie ciepłą posadkę w Parlamencie Europejskim, nawet funkcja przewodniczącego PE była dla niego nie do pogardzenia, ale to tylko z idealizmu. Pan profesor Geremek jest takim przedstawicielem ludu, jakiego sobie życzy Bruksela i jakich pilnie mogłaby więcej potrzebować. Z gorliwością proroka wędruje po polskiej prowincji i przed wyszukaną publicznością przekonuje do wielkiej europejskiej idei, której urzeczywistnienie widzi w brukselskiej Unii, choć może nie całkiem idealnie. Niestrudzenie rozpościera przed słuchaczami obraz wielkiej europejskiej rodziny, do której w ramach UE mają dołączyć Polacy. Czy pan profesor w ogóle przy tym może domyśla się, czy rzeczywiście istnieje coś, w czym Polacy faktycznie powinni dogonić Zachód? Mam na myśli fakt, że żaden z poważnych polityków na Zachodzie nie odważa się dzisiaj nawet wspomnieć o wizji Europy w kontekście współczesnej brukselskiej UE. Po prostu zostałby wyśmiany, albo i tak nikt by go nie zechciał słuchać. W tym naprawdę Polacy muszą dogonić Zachód.

Papierowy tygrys

Polacy powinni wreszcie lepiej zrozumieć, że nie tylko przed, ale i po przystąpieniu do Unii przez celowe kampanie medialne mają zostać uformowani na zwolenników władzy Unii albo przynajmniej ją tolerować. Wszystko to na korzyść i w interesie instytucji, która swego czasu powołana do życia przez idealistycznych twórców, ale w innych warunkach politycznych, obecnie żyje swoim życiem jako opuchnięte, pasożytnicze monstrum. Zachód pomimo wspólnego desperackiego przedsięwzięcia, jakim było wprowadzenie wspólnej waluty, praktycznie przeżywa paraliżującą stagnację, więc próbuje teraz przenieść środek ciężkości swojej władzy na Wschód, do nowych krajów członkowskich, przede wszystkim do Polski. Środki, jakimi przy tym operuje, to oprócz agresywnej propagandy, która kręci się wciąż wokół tej rzekomo fascynującej idei wspólnej Europy, to zakup sprzymierzeńców w polityce, administracji i w mediach, na których UE będzie mogła się oprzeć w swoich rządach. Częściowo ku jej własnemu zdziwieniu poszło jej w Polsce jak dotąd stosunkowo gładko, pomimo że nie jest tutaj jeszcze całkiem pewna swojej władzy. Głównym jej zmartwieniem jest to, że oznaki rozkładu, które mnożą się na Zachodzie, mogłyby przerzucić się również na Wschód. Na Zachodzie bowiem coraz częściej unijne akty prawne po prostu nie są brane na poważnie, nie zwraca się na nie uwagi albo są udaremniane poprzez działania narodowe. Kroki dyscyplinarne podejmowane w takich sytuacjach przez Komisję (tzw. procedura dotycząca łamania umów) okazują się w coraz większym stopniu bezskuteczne. Coraz częściej kończą się na długoletnich debatach między Komisją i danym krajem członkowskim albo latami ciągnących się procesach przed Sądem Europejskim w Luxemburgu. Komisja poważnie obawia się, że iskra zachodniej niesubordynacji mogłaby zaraz na początku przynależności do Unii przeskoczyć na buntowniczą z natury Polskę. Z pewnością jest to lęk uzasadniony, chociaż wręcz służalcze zachowanie obecnego i poprzedniego rządu właściwie nie powinno dawać powodów do takich obaw (na tym też tle powinno się postrzegać pospieszne zwolnienie wiceministra rolnictwa Plewy z powodu "brakującej gotowości do kompromisów wobec Komisji").
A jednak według mnie jest to klucz do sposobu, w jaki Polska mogłaby uwolnić się od zakneblowania poprzez lekkomyślnie podpisany układ stowarzyszeniowy. Polska powinna wreszcie wziąć sobie za przykład inne kraje członkowskie UE, np. Wielką Brytanię, i w kontaktach z Unią bez żadnego wstydu czy obaw przed konfrontacją otwarcie poszukiwać zawsze korzyści dla siebie. Po tym to, co Unia i jej starzy członkowie wyrządzili naszemu krajowi podczas fazy akcesji - przyznaję, przy aktywnym udziale własnego rządu - daje Polsce po prostu do tego prawo. Przy takiej celowej, konsekwentnie prowadzonej polityce Unia bardzo szybko okazałaby się papierowym tygrysem, jakim faktycznie jest wobec twardych przeciwników.
25 sierpień 2004

Carl Beddermann 

  

Archiwum

Help those who need help
kwiecień 29, 2003
przesłała Elżbieta
To Państwo odpowiada za przestępstwa ciągłe popełnione przez swoich funkcjonariuszy!
wrzesień 15, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Śladami Gronkiewicz, czyli wydeptane ścieżki politycznego - sprzedajnego motłochu
luty 10, 2007
PAP
LABIRYNTY KORUPCJI
luty 28, 2003
Katastrofa promu kosmicznego
luty 2, 2003
PAP / AFP
Katastrofa ludzkosci
marzec 28, 2003
Waldemar Maszewski, Hamburg
Plac i słońce
styczeń 14, 2006
Mirosław Naleziński, Gdynia
Pan z Wami, Pan z nami
styczeń 13, 2005
Artur Łoboda
Izraelscy żołnierze odmawiają służby w Gazie
styczeń 12, 2009
hgw
Ziarno w popiele
sierpień 28, 2003
Artur Łoboda
Analiza Rządu Bush’a Przez C.I.A.
sierpień 24, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Do niedowiarków
wrzesień 8, 2006
Artur Łoboda
Petycja na rzecz pozbawienia sędziów i prokuratorów immunitetu.
wrzesień 1, 2008
ZR
Wojowniczy Milosnik Pokoju
marzec 3, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
Kołodko ministrem finansów, Piwnik i Celiński odchodzą
lipiec 5, 2002
PAP
Poznań 1956 - początek złotych lat socjalizmu
czerwiec 30, 2006
Olaf Swolkień
Ran HaCofen i zbrodniczy Ehud Barak
grudzień 27, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
Internowani
marzec 1, 2006
przesłała Elżbieta
Bankierzy, gangsterzy i bolszewizm
wrzesień 19, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
PKP usmażyła mi jaja!
grudzień 3, 2004
Mirosław Naleziński
więcej ->
 
   


Kontakt

Fundacja Promocji Kultury
Copyright © 2002 - 2026 Polskie Niezależne Media