|
Na upały - zimny prysznic
|
|
http://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3251915,00.html
„Słońce pali, a ziemia idzie w popiół prawie. Świata nie znać w kurzawie. Rzeki dnem uciekają, a zgorzałe zioła dżdża z nieba wołają” – pisał przed wiekami Jan Kochanowski. Wygląda na to, że tak zwane „globalne ocieplenie”, którym od pewnego czasu jesteśmy intensywnie straszeni, występowało już w XVI wieku, a przynajmniej występowały najbardziej uciążliwe jego objawy w postaci upałów i suszy.
Jednak w wieku XVII wystąpiło ochłodzenie, zwane przez niektórych nawet „małą epoką lodowcową”. Rzeczywiście, coś było na rzeczy, bo doszło do tego, że na środku zamarzniętego Bałtyku postawiono dla podróżnych karczmę, żeby mogli dać wytchnienie koniom, a i sami odpocząć i nieco się posilić.
Niech zatem wspomnienia z XVII wieku działają na nas w tych upałach chłodząco. Wydaje się to potrzebne tym bardziej, że niektórzy sprawiają wrażenie, jakby od upałów lasowały im się mózgi. Tak oczywiście nie jest; żadnemu człowiekowi mózg się od upałów nigdy jeszcze nie zlasował, ale jakiś wpływ wysokie temperatury niewątpliwie na ludzi mają.
Wskazuje na to przypadek Jego Ekscelencji Dawida Pelenga, ambasadora izraelskiego w Warszawie. Jeśli wierzyć wychodzącemu w Izraelu dziennikowi „Jediot Achronot”, pan ambasador Peleng wpadł na pomysł bojkotowania wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha (przeczytaj wspomniany artykuł poniżej – przyp. red.) i podobno udało mu się przekonać do tego pomysłu cały izraelski rząd.
Informacje gazety zostały następnie energicznie zdementowane, co wcale nie znaczy, ze musiały być nieprawdziwe. Tak w każdym razie uważałby na pewno książę Górczaków, rosyjski minister spraw zagranicznych z czasów carskich. Mawiał on, że nie wierzy nie zdementowanym informacjom prasowym.
W świetle tej wskazówki inicjatywa pana ambasadora Pelenga wydaje się całkiem prawdopodobna tym bardziej, ze pamiętamy wiele przypadków jego podwyższonej aktywności również w okresach, gdy w Polsce upały nie występują. Mam tu oczywiście na myśli molestowanie premiera Marcinkiewicza w sprawie Radia Maryja w grudniu ub. roku.
Jak widać, nawet utrzymywanie normalnych stosunków dyplomatycznych może niekiedy nastręczać pewne trudności, zwłaszcza gdy ambasadorowie cierpią na przerost poczucia misji. Kto wie, czy dla poratowania zdrowia pan ambasador Peleng nie powinien na pewien czas odpocząć od swoich obowiązków?
Jeśli tak, to decyzja polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych o ewentualnym uznaniu go za persona non grata mogłaby okazać się zbawienna w skutkach nie tylko dla samego pana ambasadora, ale i dla przyszłości stosunków polsko-izraelskich.
Nad tymi stosunkami ciąży bowiem negatywnie nie tylko poczucie misji cywilizacyjnej, jakie od czasu do czasu ujawnia się po stronie izraelskiej, ale i objawy niezrozumiałej nadgorliwości po stronie polskiej. Mam tu na myśli utworzenie w ramach polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych specjalnego urzędu do spraw kontaktów z diasporą żydowską. Jest to urząd zarazem i szkodliwy i dziwaczny. Szkodliwy dlatego, iż wprowadza chaos w stosunkach międzynarodowych oraz obniża prestiż naszego państwa.
Jaki bowiem jest status prawno-międzynarodowy diaspory żydowskiej? Żaden. Ta „diaspora”, to po prostu przyznający się do żydowskiego pochodzenia obywatele różnych państw, z którymi Polska utrzymuje normalne stosunki dyplomatyczne. Jeśli zatem, dajmy na to, obywatel Stanów Zjednoczonych narodowości żydowskiej ma do Polski jakiś interes, to najwłaściwszą drogą jest pośrednictwo ambasadora amerykańskiego w Warszawie. Polska bowiem utrzymuje stosunki dyplomatyczne ze Stanami Zjednoczonymi, które reprezentują wszystkich swoich obywateli również wobec naszego państwa.
Wyodrębniając z tego grona ogółu obywateli amerykańskich osoby narodowości żydowskiej, Polska przestaje kierować się zasadami prawno-międzynarodowymi, a zaczyna kierować się kryteriami nacjonalistycznymi, albo jeszcze gorzej – rasowymi. Skoro tedy mamy walczyć z rasizmem, to powinniśmy niezwłocznie zlikwidować urząd do spraw kontaktów z diasporą żydowska w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Likwidacja tego urzędu jest wskazana również z innych powodów. Po pierwsze, nie bardzo wiadomo, kto właściwie „diasporę żydowską” reprezentuje. W ramach tej diaspory działają różne organizacje, ale właśnie ich liczba jest najlepszym dowodem, ze żadna z nich nie jest dla całości diaspory reprezentatywna. Tymczasem stosunki państwa z innymi podmiotami polegają między innymi na tym, ze państwo wobec podmiotów, z którymi utrzymuje stosunki, zaciąga niekiedy zobowiązania.
W przypadku Polski i diaspory żydowskiej mamy do czynienia z brakiem symetrii; wiadomo, kto reprezentuje Polskę, natomiast nie wiadomo, kto reprezentuje „diasporę żydowską”. W rezultacie wszelkie zobowiązania, jakie mogą z takich stosunków wynikać, obciążają tylko Polskę, ponieważ nikt nie potrafi wskazać podmiotu zobowiązanego w imieniu całej diaspory żydowskiej. Jest chyba oczywiste, że kontynuowanie tego rodzaju niesymetrycznych stosunków jest dla Polski szkodliwe i dlatego należy jak najszybciej je zakończyć.
Wreszcie trzeba powiedzieć, że skoro diaspora żydowska obejmuje wszystkich Żydów nie mieszkających w Izraelu, to znaczy, ze obejmuje ona również Żydów mieszkających w Polsce i posiadających polskie obywatelstwo. Istnienie w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych urzędu do kontaktów między innymi również z obywatelami polskimi jest niewątpliwie dziwaczne, a nawet gorzej – bo sugerujące, iż państwo polskie traktuje obywateli pochodzenia żydowskiego jako element obcy, „zagraniczny”. Gdybym był polskim obywatelem narodowości żydowskiej, energicznie protestowałbym przeciwko urzędowi, który stawiałby mnie w takiej dwuznacznej sytuacji.
Państwu polskiemu powinny wystarczyć stosunki z innymi państwami. Schodzenie ze stosunkami zewnętrznymi poniżej tego poziomu sprawia, że państwo się pospolituje i naraża na kompromitacje na zasadzie: „kto z kim pije, ten z nim pod płotem leży”. Jeśli zatem zależy nam na podtrzymaniu prestiżu naszego państwa, to powinniśmy unikać wszelkich sytuacji, mogących grozić wpadnięciem w złe towarzystwo, to znaczy w towarzystwo podmiotów nie mających dostatecznie wysokiej rangi prawno-międzynarodowej.
Akurat w najbliższych dniach odbędzie się głosowanie nad votum zaufania dla nowego rządu nowego premiera, więc może to być dobra okazja, by o tych sprawach porozmawiać na chłodno, mimo utrzymujących się upałów |
|
13 lipiec 2006
|
|
Stanisław Michalkiewicz
|
|
|
|
Bush nie chce zakazu tortur
październik 6, 2005
PAP
|
Nosił wilk...
marzec 18, 2008
jednodniówka narodowa
|
Szmatława Strategia?
marzec 24, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Izrael Szamir "PaRDeS – studium Kabały" Rozdział 9
kwiecień 5, 2006
Israel Adam Shamir
|
Orędzie biskupów polskich do biskupów niemieckich z 1965 -przypomnienie z aktualnymi uwagami
sierpień 26, 2007
tłumacz
|
Demokracja = Mediokracja dla Imbecylów.
styczeń 18, 2008
Tezlav von Roya
|
Irak jako nieudana super-baza osi USA-Izrael?
maj 25, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
NAUKA JE SEXY
kwiecień 11, 2008
Marek Jastrząb
|
2008.06.28. godzina 2000 Serwis wiadomości
czerwiec 28, 2008
tłumacz
|
Ze względów praktycznych ........
marzec 8, 2009
Artur Łoboda
|
Procedury - ciąg dalszy "Medalionów"
sierpień 24, 2007
Mirosław Naleziński, Gdynia
|
"Wot kultura".
Koniec okresu ochronnego
marzec 17, 2003
http://www.dziennik.krakow.pl/
|
Wałęsa przez przypadek ujawnił donosy "Bolka"
czerwiec 18, 2008
Michał Pietrzak, Bartłomiej Bajerski
|
Palestyńczycy w „Żelaznej Klatce”
listopad 18, 2006
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Precedens procesowy
grudzień 5, 2007
Bogusław
|
Czy religia pomaga politykom?
styczeń 5, 2008
Gregory Akko
|
Przed operacją
październik 5, 2003
Marek Ludwikiewicz
|
Święty Mikołaj w skandalomanii
grudzień 17, 2006
Jacek Zychowicz
|
Kolejna ofiara "wolności słowa"
sierpień 8, 2006
(bibula.com/Wyroi)
|
Wina ministrów
sierpień 28, 2007
Marek Olżyński
|
więcej -> |
|