|
Goło, niewesoło
|
|
Mocno uzwiązkowiony rząd zaczyna wreszcie zdawać sobie sprawę, że za rosnące bezrobocie nie da się już winić spadku koniunktury u naszych sąsiadów. W znacznej mierze zafundowaliśmy je bowiem sobie sami. Od nas więc także zależy, z jakim skutkiem będziemy z nim walczyć. Ale w Sejmie pełno jest projektów ustaw, których uchwalenie przyspieszy tempo kurczenia się rynku pracy.
Lejzorek Rojtszwaniec mówił wprawdzie, że jak zwalniają, to niechybnie będą przyjmować, ale sentencja ta nie odnosi się do naszej obecnej rzeczywistości. Restrukturyzowane branże pozbywają się wprawdzie niepotrzebnych pracowników, ale ludzie ci często nie znajdują zatrudnienia w innych przedsiębiorstwach. Zamiast zastanowić się, dlaczego tak się dzieje, związkowe lobby spowalnia konieczną przebudowę. Wzmacniają się i tak silne tendencje do obrony – za wszelką cenę – już istniejących miejsc pracy. Skutek jest dokładnie odwrotny do oczekiwanego – rzesza ludzi, bezskutecznie poszukujących zatrudnienia, ciągle rośnie. Zaś największym wrogiem bezrobotnych są przywódcy związków zawodowych.
I że cię nie opuszczę aż do śmierci...
Budowę gospodarki rynkowej rozpoczęliśmy z odziedziczoną po poprzedniej epoce niechęcią do kapitalistów jako naturalnego wroga „ludzi pracy najemnej” (ulubione określenie działaczy OPZZ).
Rosnące bezrobocie jest największą gro?bą dla całej gospodarki
Towarzyszyło temu przekonanie, że kapitalista zawsze da sobie radę. Wobec tego rząd i parlament, nie mówiąc już o związkach zawodowych, muszą umacniać pozycję drugiej strony, czyli pracowników. Konsekwencją takiego przekonania stał się kodeks pracy, w którym związkowcy przeforsowali cały komplet uprawnień i przywilejów pracowniczych, jakich przedsiębiorstwa nie są w stanie ud?wignąć. Rynek pracy zesztywniał jak nieboszczyk.
Dziś pracodawca, zatrudniając pracownika, ma świadomość, że rozstać się z nim, w razie utraty przez firmę zamówień, będzie mu trudniej niż ze ślubną małżonką. Gdy kontrakty się kończą – nie daj Boże nagle, jak stało się w czasie kryzysu rosyjskiego – właściciel przedsiębiorstwa o zamiarze zwolnienia niepotrzebnych ludzi musi powiadomić urząd pracy na 45 dni przed wręczeniem im wypowiedzeń. – Okres wypowiedzenia trwa trzy miesiące, potem pracownikowi należy się również trzymiesięczne odszkodowanie oraz ekwiwalent za urlop – wylicza Michał Boni, doradca wicepremiera Longina Komołowskiego. Tak więc pracodawca musi płacić siedmiomiesięczne zarobki ludziom, którzy już nie przysparzają firmie pieniędzy. Nieprędko przyjmie nowych. Skoro nie można zwolnić, lepiej nie przyjmować.
Jeśli firma potrzebuje pracownika na krótki okres, to raczej z niego zrezygnuje, niż zatrudni legalnie. Już na starcie zapłacić za niego trzeba badania lekarskie, kupić odzież ochronną, przeszkolić w przepisach bhp, nie mówiąc o mitrędze z wypełnianiem formularzy dla ZUS. Zatrudnienie sezonowe, czyli na kilka miesięcy, też stało się praktycznie niemożliwe. Przecież po dwóch miesięcznych umowach okresowych pracownik automatycznie otrzymuje umowę bezterminową. Skutek? Dramatycznie skurczyło się legalne zatrudnienie przy robotach sezonowych, na czele z budownictwem. Żeby zatrudnić człowieka na pięć miesięcy, trzeba mu będzie płacić przez kolejne siedem – takiej kalkulacji żadna firma nie wytrzyma. Oczywistego faktu, że pracownika zwalnia się, gdyż po prostu przestał być potrzebny, nie przyjmują też do wiadomości sądy pracy.
Złe prawo sprawia, że miejsc pracy w sektorze prywatnym nie przybywa w takim tempie, jak byśmy sobie tego życzyli i jak byłoby możliwe przy uelastycznieniu przepisów. Zdają sobie z tego sprawę nie tylko pracodawcy. Alarmujący wzrost bezrobocia skłonił Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej do opracowania Narodowej Strategii Wzrostu Zatrudnienia, przyjętej przed kilkoma tygodniami przez Radę Ministrów. Wnioski są oczywiste – kodeks pracy jak najszybciej trzeba zmienić. Zresztą jego nowelizacja została przez rząd przygotowana jesienią ubiegłego roku, ale związki zawodowe zablokowały skierowanie jej do Sejmu. Zamiast zliberalizowania rynku pracy, parlamentarzyści wbijają kolejne gwo?dzie do trumny: dłuższe urlopy wychowawcze, krótszy tydzień pracy. Łudzą się, że jak się będzie czas pracy skracać, to tym samym wystarczy jej dla większej liczby chętnych. A to kolejna szlachetna utopia. Krótsza praca za tę samą płacę oznacza, że staje się ona droższa. Wzrost kosztów pracy podnosi cenę produktu i zmniejsza jego konkurencyjność. To także, wcześniej czy pó?niej, musi skutkować ubytkiem miejsc pracy.
JOANNA SOLSKA |
|
14 sierpień 2002
|
|
"Polityka"
|
|
|
|
Ile kosztuje uczciwość?
listopad 7, 2006
Artur Łoboda
|
"Fahrenheit 9/11" z owacją na stojąco
maj 18, 2004
Ewa
|
Nas nie wygonią
kwiecień 9, 2003
słowa Marek Błaszczyk
|
Nowy prezydent Czeczenii, zdrajca walki o niepodległość
kwiecień 7, 2007
Iwo Cyprian Pogonowski
|
"Fundusze strukturalne Unii Europejskiej"
kwiecień 26, 2003
przesłała Elżbieta
|
OREDZIE PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ w 10-ta rocznice Powstania Warszawskiego
październik 2, 2006
Bogdan ps.Trzy Radla A.K.
|
Kolejny przekręt Unii za posrednictwem ARiMR
lipiec 18, 2002
PAP
|
Rząd poręczył, my oddamy
lipiec 4, 2002
PAP
|
Czego USA chce w Afganistanie?
kwiecień 27, 2008
Iwo Cyprian Pogonowski
|
Grabaze polskiej nadziei
luty 2, 2007
przeslala Elzbieta
|
Byli szefowie Agencji Rynku Rolnego wśród oskarżonych o wyłudzenie zboża
czerwiec 28, 2002
PAP
|
KONGRESU POLSKI SUWERENNEJ - PRAWNO-USTROJOWE PODSTAWY
marzec 6, 2004
|
Argentyna: rząd próbuje ratować dzieci przed śmiercią głodową
listopad 20, 2002
PAP
|
Młodzi politycy uczcili rocznicę śmierci Grzegorza Przemyka
Poniedziałek, 14 maja
maj 14, 2007
|
Były agent służb PRL w zarządzie Polskiego Radia
sierpień 29, 2002
PAP
|
Żołnierze GROM-u pójdą w ślady swojego dowódcy?
styczeń 26, 2004
wybiórcza
|
Mantra
marzec 28, 2007
Przysłał ICP
|
150. rocznica śmierci Adama Mickiewicza
listopad 26, 2005
Artur Łoboda
|
Kolowrotek
październik 30, 2007
Sloneczny Zegar
|
"Tolerancja" niczym "judzenie"
marzec 1, 2005
PAP
|
więcej -> |
|