Co by tu jeszcze ukraść?
|
|
Słów kilka w sprawie grupy facetów
chcę tu wygłosić,
lecz zacząć muszę nie od konkretów,
a od przeprosin:
skruszon szalenie, o przebaczenie
pokornie proszę,
że trochę pieprzny jest felietonik,
który wygłoszę.
Lecz mam nadzieję, że choć się w słowie
tutaj nie pieszczę,
to wybaczycie mi to, panowie,
raz jeden jeszcze...
Otóż faceci z PO się snują,
co są już tacy,
że czego dotkną, klei się w dłonie,
w domu czy w pracy,
gapią się w budżet, szukają w ZUS-ie
gdzie tylko mogą,
do spółek skarbu i do szpitali
się rychle biorą !
Bo jedna myśl im chodzi po głowie,
którą tak streszczę:
Co by tu jeszcze ukraść panowie,
co by tu jeszcze ?
Czasem facetów, żeby mieć spokój,
ktoś tam przerzuci,
do opozycji lub podkomisji,
sejmowej jakiejś.
I już się prężą mózgów szeregi
i wzrok się pali,
i już widzimy, żeśmy złodzieja
nie doceniali.
A oni myślą w ciszy domowej
lub w mózgów truście -
Co by tu jeszcze ukraść panowie,
co by tu jeszcze ?
Lecz choć im wszystko jak z płatka idzie,
sprawnie i krótko,
czasem faceci, gdy nikt nie widzi,
westchną cichutko,
bo mając tyle twórczych pomysłów,
tyle zdolności,
boją się, by im wkrótce nie przyszło
trwać w bezczynności.
A brak wciąż wróżki, która nam powie
w widzeniu wieszczym:
jak długo można okradać Polskę,
jak długo jeszcze ?
Pozwólcie, proszę, że do konkretów
przejdę na koniec:
okażmy serce dla tych facetów,
zewrzyjmy dłonie,
dajmy im władzę, prawo decyzji,
drodzy rodacy,
by się faceci czuli potrzebni
w sejmie i w partii.
Niechaj ta myśl im wzrok rozpłomienia,
niech zatrą ręce,
że tyle jeszcze do rozkradzenia !
A będzie więcej !
Autor oryginału: Wojciech Młynarski
Dopełnienie: Artur Łoboda
|
| 24 padziernik 2007 |
|
|
|